bebiak
12.07.08, 20:17
Musze sie wyplakac - strzelilam dzis, ale jaka!
Mialam dzis wieczorem usciskac nasza Kasie (Mamalke czy jak jej tam) na naszym
lotnisku ... Obiecalam sobie, obiecalam Kasi, obiecalam innej Polce, ze Kasie
usciskam od niej. Cieszylam sie okrutnie bo ostatnio Kasie widziala mna
poczatku kwietnia - takie zycie gdy ktos tam a ja tu.. Same wiecie. Nawet
stosowny opis na domowym GG zostawilam odnosnie tego wysciskania na lotnisku
wieczorem.
I co?
I siedze sobie wczesnym popoludniem na koncercie w ramach Jazz Warsaw Summer
czy jak mu tam - Dzien Grecki (o ktorym zaraz cos wspomne na naszym drugim
forum), a tu Kasia dzwoni, ze wlasnie oddala juz bagaze i szuka mnie na
lotnisku, bo obiecalam, ze bede.....
Zamarlam...
Totalnie zamarlam...
Okecie a ja na Bemowie - hektar drogi i jakies pol godziny do odlotu Kasi.
Nie bylo szans...
Nie umiem sie z tym poogodzic choc wiem, ze zasadniczo nic sie nie stalo, ale
jakos mi tak..
Nie wiem skad mi sie ubzduralo, ze Kasia nasza leci wieczorem, no kurde nie
wiem skad ()#*&$#*%$#%+_=&*)_*#)
Zal mi, ze nie zapytalam jeszcze przedwczoraj jak rozmawialysmy... Jak w ogole
moglam tak sobie zalozyc, ze na pewno wieczorem?
Teraz powinnam jechac na lotnisko - taki mialam zamiar wlasnie.
Przepraszam Cie raz jeszcze