sylwialew 30.12.08, 21:35 Ja chyba w łóżku bo boli mnie gardło głowa kości buuuuuu takiego będę miała sylwka Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mamalal-ka Re: Gdzie sie bawicie na Sywlestra??? 30.12.08, 23:59 No co TY SYLWIA!!! GRIPEXIK i na balety!...bo życie za krótkie jest aby chorować!!! Ja jak co roku marząc o balu, walcu i niebieskiej mieniącej się sukni ...balować będę w towarzystwie greckich ciotek ,babć,kuzynek itd Mikołajem byłam w zeszłym roku więc jutro mam wolne. Życzę Wam moje miłe szampańskiej zabawy ! !!Dajcie z siebie wszystko ...bo życie tak krótkie jest... Odpowiedz Link
bebiak Re: Gdzie sie bawicie na Sywlestra??? 31.12.08, 01:35 Sylwik.. z całym szacunkiem: weźże Ty się w garść, co? Kasia podała medykament, znasz jakieś swoje sposoby pewnie też (co, babcia/mama/ciocia nie mówiły?? nie wierzę!) i z rozkrochmalenia wychodź natychmiast Kasię myśli jakieś nachodzą filozoficzne... cholera: z niezapomnianą Jantar mi się kojarzy a to kojarzy mi się niezbyt dobrze jednak.. - zostawmy to jednak do innej okazji, dobrze? Ja i moja noc sylwestrowa... już dziś? Wow! A ja zupełnie nieprzygotowana, chociaż mandarynki dziś kupiłam !!! Bawię się w mojej chatce w towarzystwie Mordek, których oglądanie sprawia mi zawsze wiele przyjemności, takich Mordek, na które zawsze czekam, za którymi tęsknię (za jednymi bardziej, za innymi mniej bo skoro się częściej widujemy..) Poza jedną, no, może dwoma (sama nie wiem kto przyjdzie tak do końca), wszystkie Mordki bardzo silnie związane są z Helladą he he zatem będzie nader swojsko i ja już na moje Mordki czekam)) Takie zupełnie w biegu zorganizowane to spotkanie Póki co napowietrzyłam balony w kolorach granatowy i złoty - było 28 sztuk, około 7 (granatowych akurat) zdechło od razu przy napowietrzaniu (szlag by to...), widzę, że z kolejnych kilku powietrze nie wiem czemu schodzi i baloniki mi maleją.. ciekawe czy do wieczora coś zostanie(( Z Mordek moich jedną bardzo wkrótce poznacie (chlip!), z inną niedawno piłyście kaFFFkę ... , ale póki co moja kolej na pobycie w towarzystwie tych MordekDD Gdziekolwiek byście nie były, czegokolwiek nie robiły - bawcie się dobrze: czy to plotkując, czy tańcując he he, czy popijając, czy... nawet w tym łóżku Sylwester może być całkiem udany tylko trochę inwencji ha ha! Eftichismenos O Kenourios Chronos dla Was ode mnie z całego serca, z jego głębi! Odpowiedz Link
bachula_gr Re: Gdzie sie bawicie na Sywlestra??? 31.12.08, 07:52 Sylwia, szklaneczka ouzo na goraco (podgrzane, Bron Boze nie zagotowane) z odrobina cukru...ponoc cuda czyni. A jak nie to tradycyjnie dobra na wszystko chlorinka )))) Beata, skoro masz zamiar po grecku to nie zapomnij przygotowac kilku talii kart, troche zetonow i koniecznie wsadz w jakas potrawe pieniazka. PS- a my gdzie? No w robocie. Jedyna pociecha to, ze moze pieniazek z kreatopity powedruje do mnie... PS2- ja chce na bal! Odpowiedz Link
margarita6 Re: Gdzie sie bawicie na Sywlestra??? 31.12.08, 10:19 Ja tez chce na bal!!!!!!!!!!!! A my w domku bedziemy swietowac,mloda juz zapowiedziala,ze spac to ona nie pojdzie napewno,wiec beda jej tance,balony,wasilopita....Niestety obedzie sie bez szaampana ,bo tylko ja go lubie,a pic nie moge. Wszystkiego dobrego z Nowym Roku,aby byl lepszy niz ten mijajacy! ΧΡΟΝΙΑ ΠΟΛΛΑ!!!! Odpowiedz Link
bebiak Re: Gdzie sie bawicie na Sywlestra??? 31.12.08, 14:57 U mnie nie po grecku tylko w gronie Grekomaniaków))) Kiedyś, jakieś 7 chyba lat temu urządziłam u siebie "Sylwestra na Olimpie" - tak to się nazywało. W tamtych czasach urządzałam zabawy tematyczne a mieszkanie było przed remontem (wiele lat było przed bom takie nabyła i na remont wciąż kasy brakło he he) i to dawało możliwości wszelakie dla mojej wyobraźni. Wywalałam wszystkie meble z pokoju zostawiając tylko w kącie stół a reszta... co podpowiedziała wyobraźnia: - jeśli "Sylwester zielony" - na ścianach zielona krepina (wszędzie), na suficie zielone foliowe worki na śmieci, z sufitu zwisające paski jaśniejszej ale zielonej krepiny, jakieś stosy zielonych baloników; - jeśli "Sylwester na Hawajach" to ściany z krepiny: na dole zielona (bo trawka), nieco wyżej żółta (bo piasek), potem niebieska (bo bezkres morza), sufit niebieski z wielkim żółtym słońcem. Ponaklejane na ściany (na to morze!!) a namalowane przeze mnie jakieś palmy, papugi, kraby, żółwie.... I w kątach wisiały nawet siateczki z PRAWDZIWYMI bananami i mandarynkami; Na tego Sylwestra po raz ierwszy poprosiłam ludzi o stosowne ciuchy: miało być kolorowo zatem panowie w t-shirtach w różnych kolorach a panie - pareo he he. I wszyscy obowiązkowo słoneczne okulary - na Hawajach było świetnie; - jeśli "Sylwester na Olimpie" to ściany wyklejone białą krepiną, gdzieś tam pod sufitem złoty/brązowy meander, balony w kolorze białe i złote (takie neiwielkie jak kiście winogron), na brystolu narysowany ołówkiem (węgielskiem) Zeus na tronie he he i posadzony/ wklejony niejako w świątynię posklejaną z brystolu, gdzieś tam wielkie twarze filozofów i innych znamienitych Greków (to kserowałam - takich portretowych zdolności mi brak: kraba to ja mogę namalować ale Pitagorasa???), tu i tam jakieś greckie literki - malowałam farbami na brystolu, wycinałam i przyklejałam. Wtedy poprosiłam moich gości aby każdy przyniósł ze sobą białe prześcieradło - zachodzili w głwoe: po co? Tajemnicy nie zdradzalam nigdy! A, pokupowalam w kwiaciarni takie sztuczne tandetne liście i sprayem potraktowałam na złoto robiąc z tego wieńce laurowe a jakże. Ludzie byli przekonani, że bedzie sylwester arabski bo byłam w tamtym roku na wakacjach w Tunezji i te prześcieradła kojarzyły im się z jakimiś turbanami he he I zobaczcie jacy grzeczni byli: kto wchodził dostawał nakaz wejścia do łazienki (od razu) i ubrania się w prześcieradło tak jak myśmy już byli ubrani i nawet jakoś się przebierali będąc w lekkim szoku ha ha. I wiecie co myśmy robili całą noc? Ok 21-szej zbiorowa kolacja a potem całą noc do 8-mej rano myśmy tańczyli (podjadając i popijając ze stołu) i nikt nie był zmęczony. A potem zrobiłam remont, zestarzałam się jak cholera i malowanie ptaków, palm, ryb itp nocami grudniowymi już nie było dla mnie bo zaczęłam padać ze zmęczenia (Wy wiecie ze grudzień to sądny miesiąc w mojej pracy - dzis nei wiem jak ja te imprezy urządzałam). Dziś nader chętnie zapraszam do siebie znajomych, bo kurde jakoś lubię ale takich imprez tematycznych z wywalaniem wszystkiego i demolowaniem całej chatki jak kiedyś nie urządzam, bo na żaden remont już nie mam ochoty. Kiedyś na Onecie były moje zdjęcia z tamtych imprez - tych dekoracji i nas (moi goście wyrazili zgodę ofkors) ale to lata temu i już je zdjęto. Dla mnie wielką nagrodą było to, że moje dziecko zawsze wybierało imprezę z nami w domu niż prywatki u znajomych. Byłam w totalnych szoku (mnie w jego wieku zawsze gdzieś niosło), ale Mlody mówił mi tak: my się tu (znaczy: u nas) bawimy, popijamy ale się bawimy, a imprezy nasze (znaczy: licealistów)? Przed północą rzadko kto nie leży zważony. Łapy mi opadały Dziś Młody idzie do pubu B. Odpowiedz Link