Kryzys emigrantki.

21.02.09, 15:20
Powiedzcie czy przezywalyscie/liscie cos takiego?
Mnie dopadlo teraz-po niecalym roku w Grecji.
Mam dosc tego miejsca i WSZYSTO I WSZYSCY,mnie tu denerwuja,wszystko jest i dzieje sie nie tak, jakbym chciala.
Mam wrazenie,ze nie potrafie sie dostosowac.Bo to ja musze sie dostosowac do Grecji a nie Grecja do mnie a ja nie daje rady.
Jakbym nie miala kontroli nad wlasnym zyciem bo przeciez MUSZE SIE DOSTOSOWAC...

Przechodzilam przez to w Anglii,minelo i zostalam tam na wiele lat.
Ale tutaj jest jakby gorzej.
Mimo wszystko mam jeszcze nikla nadzieje,ze bedzie lepiej...Bedzie?

    • mamalal-ka Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 02:38
      ani.mru napisała:
      > Mnie dopadlo teraz-po niecalym roku w Grecji.

      ...a nie za szybko trochę tak po niecałym roku ?!?
      Ja po roku wciąż jeszcze podziwiałam krajobrazy i wszyscy byli dla mnie mili (bo pewnie nie w pełni rozumiałam co do mnie mówią)!
      Nie będę Cię ściemniać, że będzie lepiej bo nie będzie...
      masz więc dwa wyjścia ...jak już weszłaś między wrony to choć trochę kracz jak one,tzn zaakceptuj tą jakże niekonwencjonalną grecka rzeczywistość...
      lub...uciekaj gdzie pieprz rośnie z tego bałaganu i postaraj się być szczęśliwa!!!
      • babycool Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 07:38
        Ja chyba jakas inna jestem, ale mnie sie po tych 2,5 roku dalej
        podoba. Owszem sa rzeczy, ludzie ktorzy mnie wkurzaja, ale
        ponarzekam i dalej sie ciesze Grecja. Wiele osob z mojego otoczenia,
        glownie dziewczyn, bardzo narzeka i nie poodba im sie tutaj.
        Moze mnie to dopadnie pozniej? A moze jestem taka hurra optymistka?
        • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 09:36
          Optymistom jest łatwiej, miło przeczytać, że komuś ta Grecja jednak się podoba.
      • bachula_gr Re: Kryzys emigrantki. 28.02.09, 17:36
        mamalal-ka:
        > masz więc dwa wyjścia ...jak już weszłaś między wrony to choć
        trochę kracz jak one,tzn zaakceptuj tą jakże niekonwencjonalną
        grecka rzeczywistość...
        > lub...uciekaj gdzie pieprz rośnie z tego bałaganu.....

        Nie wszystko jest czarne albo biale. Pomiedzy jest jeszcze sporo
        odcieni szarosci. Szarosci, ktora pozwala na znalezienie swojego
        miejsca w nowym miejscu. Z samego faktu zamieszkania w Grecji nie
        trzeba sie stawac Greczynka, choc niektorym to pewnie odpowiada i
        staraja sie od razu wtopic w tlum i byc bardziej greckie niz
        niejedna Afrodyta. Jednoczesnie nie warto budowac wokol siebie muru
        i zyc w polskim muzeum wzdychajac za korniszonami.
        Kazdy sam, we wlasnym czasie, musi sobie wypracowac swoj model. A ze
        doly sie zdarzaja? Sie zdarzaja i wracaja.

        Duzo tez zalezy od nastawienia, punktu wyjscia oraz jednak
        wieku "przesiedlenia" mysle. Wszak w kazdym przyslowiu jest ziarenko
        prawdy a starych drzew sie nie przesadza?

        A ze trawa u sasiada zawsze bardziej zielona to...taki lajf wink
        Glowa do gory, ANI.MRU! A jak na dol to na forum - ktos przeczyta,
        poradzi, podzieli sie swoimi przemysleniami. Wszak po to jest to
        polskie miejsce w greckiej sieci wink
    • annielika Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 09:26
      A ze mna bylo zupelnie inaczej. Wiadomo okres adaptacji to mniej wiecej rok.
      Wiec ja przez ten czas przechodzilam horror i jak tylko wychodzilam z domu, to
      bylam taka zla, ze az mnie nosilo. Wszystko bylo glupie, dziwne, beznadziejne,
      brudne... ale potem powoli jakos sie pogodzilam z tym, ze jest jak jest. Juz
      mnie wyszystko tak nie razi, jak na poczatku. Na wiele rzeczy nie zwracam uwagi,
      znalazlam swoje ulubione miejsca i tam chodze, reszty unikam, znalazlam prace i
      poznalam tez superowych grekow... Oczywiscie to co mnie denerwowalo denerwuje
      nadal, ale troche mniej bo tak jak zakochanym trudno byc przez cale zycie, to
      samo jest ze zloscia... mam tez grono znajomych, dzieki ktorym zycie staje sie
      latwiejsze.

      Moze twoj kryzys przyszedl teraz... i po prostu musisz go przeczekac...
      zwracajac bardziej uwage na te pozytywne rzeczy tutaj... nawet zmuszajac sie do
      ich dostrzezenia czasemwink

      Ja grecji dalej nie pokochalam... to nie jest moj kraj... ale juz nie jestem
      nieszczesliwa bedac tutaj. I taki stan rzeczy po prostu zaakceptowalambig_grin
      • ani.mru Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 12:11
        Dzieki dziewczyny.

        Mialam chyba gorszy dzien po prostu.
        Dzisiaj od rana swieci slonce i wszystko wyglada lepiej.
        No i z tesciowa sie jeszcze nie widzialam smile)))
        • pracujaca.pszczolka Re: Kryzys emigrantki. 26.02.09, 19:28
          A co jest w Grecji takiego, ze moze doprowadzic do szalu?? Ludzie,
          zwyczaje? Pyta (prawdopodobnie) przyszla emigrantkawink
          • mamalal-ka Re: Kryzys emigrantki. 26.02.09, 20:02
            Raczej nie ma 100 procentowej odpowiedzi na Twoje pytanie.
            Każdego drażni co innego...jeżeli chodzi o mnie to moje rozdrażnienie bardziej
            związane jest z nostalgią
            niż z nieakceptowaniem pewnych greckich zachowań,
            które rzeczywiście są niekonwencjonalne...
            ...tzn nic nigdy nie jest gotowe na czas,dzieci wychowuje się "bezstresowo"
            czyli na kupę wrzeszczących bachorów, faceci są mamisynkami zupełnie nie
            przystosowanymi do życia w rodzinie
            wg naszego wzorca oczywiście i te okropne wrzeszczące greckie
            baby które spędzają pół dnia na plotkach, od rana żenujące programy telewizyjne
            aż niedobrze się robi...długo by wymieniać moja droga...
            ...może niech dziewczyny dokończą wink

            Jednak są też pozytywne strony życia tutaj ...ale to już inna historiawink
      • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 09:30
        Czytając Wasze wynurzenia tak sobie pomyślałam, że jak na mój gust istotne jest
        czy o wyjeździe do obcego kraju decyduje własna przemyślana świadoma decyzja,
        czy raczej czynniki zewnętrzne przymuszają Cię do tego. Te czynniki zewnętrzne
        to na przykład względy rodzinne ( małżeństwo z Grekiem) albo praca ( jakaś
        placówka zagraniczna) . Jeśli Twoje serce i dusza zostają w Polsce, w Grecji
        jesteś tylko ciałem, to będą dołki coraz większe. Kryzysy są wszędzie , jest
        kryzys gospodarczy, kryzys małżeński, kryzys osobowości, kryzys wieku średniego
        itp........ ale, jak wszystko, to minie.
        • annielika Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 14:59
          Kryzys i poczucie wyobcowania sa raczej niezalezne od powodow wyjazdu. Wyjazd
          moze byc twoim najwiekszym marzeniem, a mimo wszystko poczucie obcosci sie
          pojawi, szczegolnie w pierwszym roku pobytu za granica. Jest to zupelnie
          naturalna psychologiczna reakcja na zmiane srodowiska i wszystkiego wokol.
          Natomiast sila nasilenia tych uczuc jest uzalezniona od indywidualnych cech
          charakteru danej osoby.

          Plaza i slonce tez sie moga przejesc... i jedyne za czym tesknimy to mrozna
          zima, snieg i to specyficzne poczucie przynaleznosci i do ludzi i do miejsca.
          Miejsca, gdzie sie wychowalismy i gdzie sa nasze wczesne wspomnienia. I poczucie
          bezpieczensta. I tego, ze inni mysla tak jak ja. I ze niczego nie musze
          zmieniac, bo inni sa tacy sami, mysla tak samo, zachowuja sie wedle tych samych
          zasad. To jest bezcenne.
    • sylwialew Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 13:23
      Ja mam ten kryzys kochana już 16 lat wink głowa do góry dasz rade smile
      • kasiawig Re: Kryzys emigrantki. 22.02.09, 17:34
        ani.mru ja tez przyjechalam do grecji po 6 latach spedzonych w uk.
        klimatyzacja do nowego miejsca u mnie trwala podnad rok wlasciwie do
        3...i nagle rzeczy ktore mnie doprowadzaly do szalu mijam bez
        wzruszenia i nawet musze przyznac ze niektore aspekty zycia w tym
        kraju zaczely mi sie podobac!? w kazdym badz razie nie ma co walczyc z
        wiatrakami i najlepiej wyjsc z zalozenia ze nie warto sie denerwowac i
        stresowac rzeczami na ktore nie mamy wplywu i nie mozemy zmienic...
        kouragio!!!
        • moletx Re: Kryzys emigrantki. 23.02.09, 13:36
          Kryzys, wlasnie go przechodze - po raz pierwszy...sad
          Mieszkajac w UK nie wiedzialam co to...w Grecji tym bardziej!!! Do
          dzis placze, ze musielismy wyjechac...dopiero Francja mnie dobila!
          Wiem, ze nie jest to moje miejsce na tej ziemi, no ale coz trzeba
          zacisnac zeby i przetrwac.
          Bez mojej rodzinki nie dalabym rady! Jak mam ja blisko, kryzys bycia
          tutaj nie jest az tak trudny...pewnie i dla Was, Wasi bliscy sa
          Wasza podpora w trudnych chwilach..
          Ani,mru - trzymam kciuki ale wiem, ze te piekne slonce w Grecji
          napewno pomoze..smile
          • alexandrula Re: Kryzys emigrantki. 26.02.09, 20:42
            Kryzys.... to jest właśne to czego sie najbardziej boje
            przeprowadzajac sie do Aten, i zdaje sobie sprawe ze na to nie ma
            lekarstwa jak dopadnie to potrzyma trochesmileDo wyjazdu zostaly mi
            jakies 2tyg i teraz uświadamiam sobie że ten kryzys to rzecz
            naturalna każdej emigrantki - chocby nie wiem jak dobrze było.
            Pozatym to chcialbym sie przywitac z wszytskmi to moj pierwszy post
            na forum, choć czytam je juz od dawna...dzieki za przyjęcie
            Pozdrowienia i buzzzziaki !!
            • annielika Re: Kryzys emigrantki. 26.02.09, 21:57
              Witaj Alexandra na naszym forumsmile

              To prawda, gdzie by sie nie pojechalo to zawsze trzeba przejsc przez okres
              aklimatyzacji. Wyglada to w sumie podobnie za kazdym razem, wiec czesciowo nie
              zalezy to od kraju gdzie wyjezdzamy.

              Kazda z nas jest inna... wiec kazda drazni co innego... ja juz wiele razy
              pisalam do czego nie moge sie przyzwyczaic, ale znam takie ktore znow nie lubia
              tego, co ja w grecji cenie. I tak no... nikomu nie dogodziszwink

              I chyba troche zazdroszcze tym, ktore sa w grecji zakochane... bo wtedy to jakos
              tak latwiej im sie zyje tutaj. Ja jestem caly czas przygotowana z walizka do
              wyjazdu. No nic nie poradze. Jesli moj grek sie zdecyduje, jesli przyjdzie
              odpowiednia oferta... to ja bede tego samego dnia gotowa do wyjazdu. I tak no...
              a potem bede plakac rzewnymi lzami i tesknic za greckim klimatem, heheheeh...

              ... ale przynajmniej wiem gdzie spedze emeryture... w naszym domu, w naszej
              wiosce, na naszej kreciesmile I wtedy nie bede sie pieklic. Mam nadziejewink
    • bachula_gr Re: Kryzys emigrantki. 13.03.09, 18:01
      hej, hej, jak tam? gora czy dolek?
      • ani.mru Re: Kryzys emigrantki. 17.03.09, 13:37
        Bachula, gora smile
        Dzieki!
        Slonce wyszlo i od razu lepiej smile
    • anitasz30 kryzys niespelnionej/niedoszlej emigrantki :) 07.04.09, 22:56
      Heh...a ja mam kryzys wiecznie niespelnionej emigrantki big_grin troche tu, troche tam, ciagle w rozjazdach smile Chcialabym na dluzej do Grecji ale brak mi jakiegos solidnego kopa do nauki jezyka...a bez tego poza sezonem ani rusz...no i masz babo placek. Wiele rzeczy w Grecji mnie denerwuje, zwlaszcza niektorzy ludzie i ich niektore niestandardowe zachowania smile jednak przewaga tego co mnie fascynuje w tym kraju jest znaczna smile I dlatego ciagle chce tam wracac i ciagle mi sie marzy, ze juz na dluzej smile Generalnie wszedzie dobrze gdzie nas nie ma...Zastanawiam sie czy odnalazlabym sie w codziennej greckiej rzeczywistosci mieszkajac tam na stale. Nie dowiem sie jak nie zamieszkam...nie zamieszkam jak nie naucze sie jezyka..nie naucze sie jezyka jak sie nie kopne mocno w tylek smile A w ogole to byle do lata ... Filakia! smile
      • bogumila-live Re: kryzys niespelnionej/niedoszlej emigrantki :) 06.12.09, 09:49
        A może by najpierw zamieszkać a potem z przymusu nauczyć języka.......
    • katrin777 Re: Kryzys emigrantki. 02.12.09, 19:16
      No i mnie wlasnie dopadl chyba...
      Chyba wlsnie mnie dopada blues – trudno uwierzyc, ze na slonecznej Krecie moze dopasc jesienno-zimowa deprecha… A jednak. Mimo, ze wyspa piekna, z moim mezczyzna wszystko dobrze sie uklada, nawet fajna prace znalazlam, co poza sezonem turystycznym nie jest latwe. I co? - chwilowo nieiwiele mnie nie cieszy, jestem zmeczona - wszystko jest obce, w taki trudny do okreslenia sposob… Tak jak pisala ani.mru , ze to ciagle ja musze sie dostosowac, a tu tak wiele rzeczy jest innych... Lubie ten kraj, nic mnie tu przesadnie nii drazni, tak jak pisza niektore dziewczyny, ale jeszcze nie czuje sie tu zadomowiona. Chce tu zostac, wcale nie marze o Polsce, ale… no nie wiem…. Mam nadzieje, ze to minie, ze to normalne na poczatku.
      Gtdbym miala blizej, to bym sie umowila z kumpelkami na kawe i przewalkowala temat ale tu interlokutorki jak na lekarstwo, bo mimo zyczliwych osob naokolo, dzieli nas bariera jezykowa. I godzies tam czuje sie osamotniona na tej pieknej wyspie. Na wizyte odreagowawczo- terapeutyczna w Polsce musze poczekac do wiosny sad a moze do tego czasu kryzys minie?
      • mamalal-ka Re: Kryzys emigrantki. 02.12.09, 20:58
        Wiesz co katrin na uleczenie choćby w maleńkim stopniu Twojego kryzysu
        proponuję przeczytać jeszcze ze dwa razy cały ten wątek...
        ...zobacz, że każda z nas miewała i miewa mniejsze i większe kryzysy !
        Hej uszy do góry ...przecież święta idą wszyscy powinni być szczęśliwi!!!
        ZAŚPIEWAM CI NA ROZWESELENIE...

        Jingle bells, jingle bells,
        Jingle all the way!
        Oh what fun it is to ride
        In a one horse open sleigh!
        • annielika Re: Kryzys emigrantki. 03.12.09, 10:09
          Mamalka, no gratulacje piekne glosu!!!! Pieknie to odspiewalas.

          Katrin, do wiosny to ci przejdzie i zapomnisz, ze byl jakis kryzys.
          Uczucia, ktore opisujesz powracaja... z czasem sa po prostu mniej
          intensywne. W miare rowniez, jak twoja obecnosc w Polsce staje sie
          jakby zamglona, a tutaj wyrazna uczucie odosobnienia nie jest takie
          dotkliwe. Po prostu powoli nowe miejsce staje sie twoim domem. No
          chyba, ze sie uprzesz i nie bedziesz go chciala zaakceptowac. Znam
          takie przypadki wiecznego marzenia o "kraju rodzinnym". Nie mysle
          jednak, zeby to ciebie dotyczylo.

          Bedzie dobrze. Wydaje mi sie, ze jak ja "zaakceptowalam"wink grecka
          specyfike, to naprawde da sie.
          • morita11 Re: Kryzys emigrantki. 03.12.09, 13:19
            Jak sobie przypomne jak mnie swego czasu odbijalo to tak sobie mysle, ze ten moj
            chlop mnie musial wtedy baaardzo kochac skoro to wytrzymal, mnie pocieszyl i
            jezcze z mamusia powojowal wink
            A kiedy przyjdzie kryzys to zalezy kiedy sie kto obudzi wink
            • katrin777 Re: Kryzys emigrantki. 05.12.09, 17:40
              Krzepiaca jest mysl, ze kazdej z nas wiekszy czy mniejszy kryzys sie zdarza ale mija. Mi tez juz przechodzi smile
              Moim skutecznym sposobem na poprawe nastroju staly czestsze telefony do domu, ku pokrzepieniu, i pozytywne myslenie od samego rana, ktore nazywam "programowaniem sie" na caly dzien - usmiech do lustra, glowa do gory smile afirmacja sie to nazywa, czy jakos tak wink pozdrawiam
              Kasia

              PS: moritta, cierpliwy chlop, to podstawa. moj okazuje sie oceanem cierpliwosci i wyrozumialosci. na szczescie wink
          • nataa23 Re: Kryzys emigrantki. 09.12.09, 08:46
            tak jak mówicie!każdy miewa kryzys w swoim życiu czy to w Grecji,
            Polsce czy innym kraju!!!ja obecnie tez mam maly kryzys!niedawno
            stracilam prace a to przez to iz hmm...jak to powiedziec?no nie
            dalam szefowi!!na dodatek mieszkam z bratem który bardzo mnie
            denerwuje (jest super leniem)!!chce byc sama tylko z narzyczonym a
            tu ktoś siedzi nam na glowie i nie ma zamiaru isc "na swoje"!!co
            zrobic w takiej sytuacji?
            • jojer Re: Kryzys emigrantki. 10.12.09, 14:42
              tez przezywalam kryzys. najpier slabiutki, juz po 3 m-cach. Na
              chwile bylo lepiej, gdy wracalam z PL. Kazdy nastepny atak byl coraz
              silniejszy. Krach na calego nastapil po 2 latach pobytu. W lipcu
              tego roku.
              Wyjechalam do PL odpoczac, jestem tu juz 5 m-cy i... wcale mi sie
              nie chce wracac. Wracam z musu, aby dopilnowac kilku spraw,
              powyjasniac co naknocil maz. I jesli tylko uda mi sie uregulowac
              wszstkie sprawy, posplacac dlugi, wracam do PL.
              Nie mumiem sie przystosowac, tesknota za rodzina zbyt wielka, nic mi
              tego w GR nie rekompensuje. Jesli zatesknie za krajobrazami, zawsze
              moge przyjechac na wakacje.
              Moje zdrowie i szczescie dziecka jest dla mnie wazniejsze. Szkoda mi
              tracic czasu na walke z wiatrakami.
              Smutne.
      • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 09:59
        ojej, ja niedługo przyjadę na Kretę, będę mieszkać w Chanii, może się spotkamy i
        ponarzekamy razem.......
      • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 10:16
        .... a może by tak połazić po plaży o świcie...... albo wieczorem, pooglądać
        setny raz zachód słońca nad morzem......
      • anitasz30 Re: Kryzys emigrantki. 07.12.09, 17:57
        Halo Katrinsmile
        Ja niedawno wrocilam wlasnie z Krety...kolejny sezon za mna...w jakim miejscu na Krecie przebywasz? w tym roku znowu nie udalo mi sie zostac na dluzej niz sezon. I nie to zebym nie chciala, ale zbyt wiele trudnosci jak na jedna samotna kobitke...powiem tak: strasznie trudno jest zyc kobiecie(z obcego kraju) w Grecji - w pojedynke...niestetysmile Zwlaszcza poza sezonem. Wiekszosc dziewczyn tu na tym forum (jak nie wszystkie) sa z mezami czy swoimi facetami. nie wnikam - polskimi czy greckimi...Wam jest latwiejsmile Ja jestem osoba, ktora nie lubi ulatwien i za wszelka cene chce radzic sobie bez niczyjej pomocy...ale do tego potrzebny jest jezyk. Ale nawet jak ten jezyk opanuje - to tez nie bedzie mi latwo...bo jestem samabig_grin I tak wkolo macieju...a dlaczego jestem sama? Taki moj wybor w chwili obecnej. Moze w przyszlym roku - jak dobrze pojdzie - spikniemy sie na jaka kawe na tej pieknej Krecie...bo nie ukrywam, ze juz tesknie...za Kretenczykami mimo wszystko rowniez smile) Filakia!
    • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 06.12.09, 09:53
      ani.mru napisała:

      > Powiedzcie czy przezywalyscie/liscie cos takiego?
      > Mnie dopadlo teraz-po niecalym roku w Grecji.
      > Mam dosc tego miejsca i WSZYSTO I WSZYSCY,mnie tu denerwuja,wszystko jest i dzi
      > eje sie nie tak, jakbym chciala.
      > Mam wrazenie,ze nie potrafie sie dostosowac.Bo to ja musze sie dostosowac do Gr
      > ecji a nie Grecja do mnie a ja nie daje rady.
      > Jakbym nie miala kontroli nad wlasnym zyciem bo przeciez MUSZE SIE DOSTOSOWAC..
      > .
      >
      > Przechodzilam przez to w Anglii,minelo i zostalam tam na wiele lat.
      > Ale tutaj jest jakby gorzej.
      > Mimo wszystko mam jeszcze nikla nadzieje,ze bedzie lepiej...Bedzie?
      > ja tak mam ale w Polsce, klimat mnie wkurza, miasto mnie wkurza, dziuru w
      chodniku, panienki w urzędach mnie wkurzają itd........., tu nie ma nic fajnego,
      ta niechęć od wielu lat we mnie narasta, potrzebuję zmiany
      • bogumila-live Re: Kryzys emigrantki. 10.12.09, 17:31
        miało być : dziury
Inne wątki na temat:
Pełna wersja