bachula_gr
03.07.09, 09:57
Wiem, ze sa wakacje ale proponuje tutaj w kupie

zebrac takie
nasze okoloszkolne przemyslenia, problemy, rozwiazania etc.
No wiec na poczatek co uslyszalam przy porannej kawie kilka dni
temu......
otoz w ramach zapobiegania otylosci wsrod dzieci w wieku szkolnym
Mateczka Unia postanowila, na swoj koszt, zafundowac dziatwie
szkolnej w GR pakunki warzywno-owocowe jako alternatywe dla
smieciowego zarcia serwowanego przez szkolne κυλικεια (bufety?
sklepiki?).
Brzmi bardzo rozsadnie tylko czy sie przyjmie? Ciekawe jak greckie
instytuacje oswiatowe rozwiaza to w praktyce?
Bardzo jestem ciekawa.
Moje dzieci wraz z koncem ery przecieranych owocow wypiely sie na
swieze owoce praktycznie calkowicie. Nie licze sporadycznych
dawek bananow w przedszkolu czy na piknikach rodzinnych (z braku
laku dobry banan). Moze autorytet pani w szkole i sila masy
wspoluczniow cos by zdzialal w tej materii?
Pierwszoklasistka korzystala ze sklepiku raz w tygodniu raczac sie
tostem lub tyropita na zasadzie atrakcji posiadania w tym dniu
rozowego portfela z zawartoscia 1.10 euro wiec raczej po zamknieciu
przybytku plakac nie bedzie.
A tak przy okazji, czy w polskich szkolach nadal serwuje sie
szklanke mleka na duzej przerwie?