poznając wiejskie uroki...

03.07.09, 11:59
No i otom jest "wieśniaczka" całą parą!!!hehehe
To była moja druga noc w nowym - starym domu (BO TEŚCIOWEJ...jak zresztą wiecie)!
...najpierw pół nocy szczekały psy a później od samego świtu rozdzwoniły się
telefony do teściowej i trzeba było informować ,że mieszka teraz w domu swojej
matki itp...KOSZMAR JEDNYM SŁOWEM!
CIEKAWE ILE POTRWA AŻ SIĘ WSZYSCY PRZYZWYCZAJĄ !
...oczywiście mój małżonek uśmiechnięty od ucha do ucha
bo przecież to jego klimaty, dom w którym się wychował!
No i do roboty ma teraz rzut beretem!
Oczywiście są też pozytywy tej zadymy !
Ptaszki śpiewają, cisza dookoła, dzieci śmigają po podwórku na rowerach, grają
w piłkę...pełnia szczęścia !
Muza leci głośno żadnych sąsiadów ...nikomu nie przeszkadza fasaria!
...myślę , że jakoś to przeżyje!
POZDRAWIAM WAS KOCHANE Z MOICH WIECZNYCH AGROWCZASÓW !wink
    • morita11 Re: poznając wiejskie uroki... 03.07.09, 12:36
      No to wszystkiego dobrego na nowych wlosciach smilesmile
      Witamy w gronie wiesniaczek smile
    • jojer Re: poznając wiejskie uroki... 03.07.09, 12:37
      a ja ci zazdroszcze, bo mieszkanie na wsi, no dobra prawie wsi, bylo
      zawsze moim marzeniem. Zero zgielku, zero wscibskich i zlosliwych
      sasiadow. Swieze powietrze, masa pracy kolo domu, itd to moj
      swiat smile
      To byl moj swiat, do czasu przeprowadzki do meza. Teraz jestem mniej
      szczesliwa i nie wiem co z tym poczac, bo jemu takie zycie odpowiada
      i nie zamierza nic zmieniac sad
    • izka7790 Re: poznając wiejskie uroki... 04.07.09, 16:16
      Trzymaj się Kasiu na tej swojej wsi i trzymaj się pozytywów
      przeprowadzki. mówię Ci to jako "wieśniaczka" od roku wink
      Nie ma teraz takiej rzeczy, która by mnie wtłoczyła z powrotem do
      mieszkanka w bloku. Za bardzo spodobał mi się spokój koło domu i
      własna przestrzeń. Nie przeszkasza kogut, który pieje już o 5 rano
      ani kozy, które przychodzą pożywić się do mojego ogródka.
      Mogę włączyć pralkę w nocy bez obawy, że sąsiadom będzie
      przeszkadzać hałas oraz wypuścić dzieci na podwórko bez obawy, że
      ktoś je porwiewink
      Myślę, że i Tobie się spodoba na twojej wsi a Korynt możesz
      odwiedzać za każdym razem gdy zatęsknisz za urokami "wielkiego
      miasta"
      Pozdrowienia ze wsi
      • mamalal-ka Re: poznając wiejskie uroki... 05.07.09, 14:33
        ...hahaha jako ciekawostkę powiem Wam,że nasze pieski w (liczbie 3)
        zaczynają rozumieć po polsku!!! hehehe!
        Roki jak słyszy "buzi" to wstaje na tylnych łapach i już gotowy
        do buziaczka !...ZDOLNE BESTIE!!!
    • agapi-mou Re: poznając wiejskie uroki... 06.07.09, 10:12
      a ja tez z tych co to wola zycie na wsi... w swoim domku... z
      podworkiem... i wogle nie wyobrazam siebie w miescie a co dopiero w
      jakims wielkim... i mialam szczescie do meza ktory tez docenia uroki
      mniejszego miasteczka smile takze mamalal-ka poczatki jak zwykle trudne
      jesli bylas przyzwyczajona do czego innego ale mysle ze za niedlugo
      zmienisz zdanie o wsi smile
      rowniez pozdrowienia z Korinos troche wiekszej wsi smile
      • moletx Re: poznając wiejskie uroki... 06.07.09, 13:10
        Ja tez jestem kolejna osoba ktora zazdrosci Tobie tej wsi...smile)

    • bachula_gr Re: poznając wiejskie uroki... 08.07.09, 20:43
      I jak tam wiesniaczko nasza? Grzadki obrobione, trawa skoszona,
      sasiadki oblaskawione?

      PS- jakies newsy z Zitsy???
      • mamalal-ka Re: poznając wiejskie uroki... 10.07.09, 15:48
        Dziewczyny jest coraz lepiej...
        grządki rzeczywiście obrobione i trawa też skoszona...
        Dzisiaj zaprosiłam po raz pierwszy teściową na oficjalny obiad
        u niej czyli u mnie hehehe...kumacie o co chodzi !
        ...nawet jej trochę przysłodziłam, że tak bardzo doceniam,
        jej poświęcenie ( bo na prawdę bardzo je doceniam )...też mam dwóch synów i
        raczej nie chciałabym nigdy odstępować swojego własnego domu synowej...nawet na
        chwilę,jak to jest w naszym przypadku!
        Dlatego babka w tym wypadku jest na prawdę w porządku!
        ...dzieciaki właśnie napompowały dmuchany basen na środku trawnika
        ...zaraz do niego wskoczę...wink))


        • mamalal-ka sezon figowy 21.07.09, 15:09
          No i znowu mam do powiedzenia coś miłego!
          ...otóż sezon figowy uważam za otwarty!!!
          na drzewo co prawda się nie wdrapywałam ale przy pomocy
          dzieci i długiego kija nazbieraliśmy całą michę
          pysznych ciemno-fioletowych fig z naszego ogrodowego przybytku!
          dobre były ...
          może zrobię jakiś dżemik...najpierw jednak poczekam
          aż znudzą się chłopakom świeże...w mgnieniu oka
          pożarli wszystkie...dzisiaj więc będzie powtórka
          z "polowania na figi"
          • synnefianka Re: sezon figowy 21.07.09, 16:13
            ohhhh... na sama mysl o pysznych figach slinka cieknie smile.
            Niestey u nas w ogrodku (bo ja tez z tych co sa budzone pianiem
            koguta o swicie kazdego dnia )figi jeszcze zielone.. Dogladam je
            nawet kilka razy w tygodniu i czekam cierpliwie na otwarcie sezonu,
            a wlasciwie to na lapczywa konsumpcje wink
            • moletx Re: sezon figowy 21.07.09, 18:43
              mamalal-ka napisala:
              > No i znowu mam do powiedzenia coś miłego!
              ...otóż sezon figowy uważam za otwarty!!!

              No widzisz..co raz lepiej na tej Twojej "wsi" !
              Tez bym chciala miec takie drzewko w swoim ogrodku, ktorego
              oczywiscie tutaj nie mam sad

              Super masz!!!!!
            • bebiak Re: sezon figowy 21.07.09, 23:59
              synnefianka napisała:

              > Niestey u nas w ogrodku (...) figi jeszcze zielone..

              A może one mają być zielone po prostu a Ty jeszcze o tym nie wiesz? Toż zielone
              figi też są pyszne smile))
              Pozdrawiam. B.
              • synnefianka Re: sezon figowy 22.07.09, 08:05

                bebiak napisała:
                > A może one mają być zielone po prostu a Ty jeszcze o tym nie
                wiesz? Toż zielone
                > figi też są pyszne smile))

                Probowalam i jeszcze niekoniecznie sa to spozycia. A bebiak skoro
                taki znawca fig to wie ze jeszcze jakis miesiac trzeba poczekac az
                beda slodziutkie jak lukumakia (pomijam wyjatki jak ogrodek mamalal-
                ki) wink))))).

                • bebiak Re: sezon figowy 22.07.09, 10:59
                  synnefianka napisała:

                  > Probowalam i jeszcze niekoniecznie sa to spozycia.

                  Oj, to musisz poczekać ... Współczuję bardzo, bo widząc je, patrząc
                  na nie... musi być przykre - ja przynajmniej nie widzę.

                  > A bebiak skoro taki znawca fig to wie ze jeszcze jakis miesiac
                  >trzeba poczekac az beda slodziutkie jak lukumakia (pomijam wyjatki
                  >jak ogrodek mamalal-ki) wink))))).


                  No coś Ty! Jaki ja znawca?? Pilnuję teminów dojrzewania fig
                  wyłącznie w celach konsumpcyjnych!!!
                  I smaku świeżych dojrzałych fig nic nie przebije smile
                  Najbardziej lubię świeże i dopuszczam obie odmiany (fioletowe i
                  zielone czy białe - jak chyba częściowo lubią)... bosz.... miód po
                  prostu...
                  Potem takie w syropie, dalej dżem - jakie to pyszne!!!
                  Nie lubię fig suszonych (to chyba suszone???), które są dostępne u
                  nas akurat - no kurczę, ja ich nie lubię a akurat one sąsad((

                  I jak ja mam pracować???
                  W takim figowym nastroju????
                  Echh..
                  Pozdrawiam z zapyziałej jakiejś dziś Warszawy choć jak dotąd
                  cieplutkiej.
                  B.
              • bogumila-live Re: sezon figowy 27.08.09, 12:36
                ja widziałam i jadłam figi tylko w formie zasuszonej i sprasowanej, zą słodsze
                niż cukier, a surowe, prosto z krzewu ( drzewa)... mam nadzeję, że niedługo spróbuję
          • bebiak Re: sezon figowy 22.07.09, 00:03
            mamalal-ka napisała:

            > ...otóż sezon figowy uważam za otwarty!!!

            Ja, wielki miłośnik świeżych fig, których tu nie mam zapytowywuję: co tak
            wcześnie????
            Jakoś na przełomie sierpnia i września i dalej, w pierwszej połowie września,
            atakuję zazwyczaj [prawda: na wyspach ale i na laiki w Atenach też] - stąd i
            moje wakacje z reguły w tym terminie, a Ty już???
            Wszystko w normie, nie skończą się zbyt szybko?
            Nie mówię o Twoim ogródku tylko ogólnie, o Helladzie.
            Tak podpytuję, bo jakoś nie mogę się zorganizować z wakacjami letnimi
            tegorocznymi i gdyby figi odpadły to .. hmmm .. organizowałabym się dłużej
            pewnie, bo jakoś.. jakoś mi się nie chce nicwink
            Całuję. B.
    • bebiak Dziewczyny, jak sytuacja na polu figowym???? 27.08.09, 18:35
      Wy wiecie, że jako wielki łasuch jestem żywo zainteresowana aby figi
      na drzewach siedziały, były już dojrzałe - i żeby czekały na mnie
      weweossmile
      Jak tam sytuacja na polach, w sadach i w ogrodach na Cykladach i w
      okolicach Aten, powiedzmy w promieniu do 100 km na południowy-zachód
      od Aten, co?
      I jakie w zakresie figowym prognozy na najbliższe trzy tygodnie???
      Pozdrawiam myśląc obsesyjnie już o figach mniam... mniam...

      ... a d...a rośnie - jak wciąż mi powtarza moja koleżanka,
      echh....
      B.
      • mamalal-ka królicze perypetie... 28.09.09, 11:37
        nie miała baba kłopotu to se sprawiła króliki...
        ludzie!!! dzisiaj od rana latam po polu i łapie moje króliki
        (dwa są to tak dla jasności)
        ...jakaś totalna jazda z tymi wariatkami(samiczki)
        nie dość, że to przygarnięte przybłędy, złapane przez
        mojego małżonka pod naszą knajpą (nie żartuję ),
        to jeszcze jakieś sklonowane z kretem !już mówię why...
        Zrobiliśmy im wielką klatkę z przegródką bo się coś nie mogły dogadać,
        wszyscy byli zadowoleni...a tu króliczyce-krecice
        pokopały takie tunele,że myknęły sobie na wolność
        ... pomyślałam,że chyba nawet się polubiły bo
        tunel był jeden więc chyba się dogadały!hehehe
        Finał taki,że są już z powrotem w klatce a ja
        zamiast zająć się czymś pożytecznym to pilnuję podkopów
        i czekam na fachowca od klatek bo szkoda by było
        aby nasze psy schrupały króliczki !!!
        takie to ci poranne perypetie...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja