bachula_gr
21.07.09, 11:26
Grecki malzonek w supermarkecie z zamiarem kupienia polskiej zonie
szamponu do wlosow. Mial zadane, ze do tlustych lub normalnych,
marka dowolna.
Dzwoni:
- έχει fructis
- ok
- zaktywnymkoncentratemowocow?
- ok (zdziwiona znajomym narzeczem)
- αλλα μετά γράφει wzmacniajacydoczestegostosowania
- super
- wlosytluste??
- tluste.
Scenka miala miejsce bynajmniej nie w Polsce ale w naszej greckiej
wsi. Szampon wyprodukowany w Polsce i ANI POL slowa po grecku na
nim. Cena na naklejce cyferkami - identycznie w obydwu jezykach
Zastanawiam sie jak mozna dopuscic na rynek produkt z innego kraju,
nie opatrujac go chocby nalepka ze streszczeniem w lokalnym jezyku?
Jako jedyna Polka w okolicy powinnam chyba karnie wykupic cala
linie?