"Hashimotka" z boreliozą-moja historia.

16.07.10, 09:29
Hashimotka-bo szukanie przyczyny moich problemów z tarczycą,okazało się
przełomem w diagnostyce.
Analiza całości moich dolegliwości wskazuje,że borelioza może towarzyszyć mi
od dzieciństwa.

Oto moja historia:
Wakacje na Mazurach-infekcja gardła z dziwną reakcją na leki i odczynami
zapalnymi skóry.
Zimą następnego roku-szmery serca,zdiagnozowane jako zaburzenia przewodzenia
nerwowego.Niewielkie i nie wymagające leczenia.Równocześnie spadek sprawności
intelektualnej,problemy dermatologiczne,bolesne miesiączki i pojawia się guz w
okolicy kolana.
Po kilku latach,po porodzie-silne drżenia mięśni,drgawki,osłabienie,
problemy z laktacją,wreszcie zapalenie piersi.
Dwa miesiące później-wysypka(u dziecka z temp.,u mnie bez),
zdiagnozowana jako różyczka.
Minęło kilka dobrych lat,ale guz pod kolanem zaczął się powiększać.
Diagnoza "kaszak".Usunięto go i rana po zabiegu goiła się kilka miesięcy.
Następny rzut choroby(bardzo agresywny)był przyczyną:bloku
przedsionkowo-komorowego serca III stopnia i zapalenia mięśnia sercowego.
Potem było bezskuteczne szukanie ogniska zapalnego,w całym organizmie.Równie
bezskuteczne próby elektrostymulacji,terapii farmakologicznej.Poprawa
nastąpiła po półrocznym leczeniu debecyliną
Pięć lat temu kolejny atak-podejrzenie przepuszczalności w przegrodzie
międzykomorowej serca.To wykluczono,ale stwierdzono silną nadczynność
tarczycy.Zdiagnozowano-nietypowe Hashimoto.
Tarczyca przez długie miesiące nie reagowała na hormony i to skutecznie
wyeliminowało mnie z życia zawodowego.
Zaczęły się problemy ginekologiczne,które po latach zdiagnozowano jako
-przedwczesną menopauzę.
Dwa lata temu,po lekkim urazie stawu barkowego(zbagatelizowanym przez
ortopedę)-pozostał niedowład.
Nasilające się od półtora roku dolegliwości stawów i
kręgosłupa,dosłownie"zwaliły mnie z nóg".
I rehabilitacja-zero poprawy,leczenie przeciwzapalne i przeciwbólowe
-bezskuteczne.
II rehabilitacja przerwana w 3 dniu.Pobyt na Oddz.Kardiologicznym w związku z
mrowieniami,pieczeniami,zwalnianiem serca,kłuciem i bólami w klatce
piersiowej,zmiennym ciśnieniem krwii.
Potem dochodzą problemy
laryngol.,okulist.,neurolog.,dermatolog.,endokrynolog.i
neuropsychiatryczne.Uczucie zimna,uderzenia gorąca,zlewne poty występujące
okresowo całymi dniami i nocami.
Zaczynam szukać przyczyny dolegliwości w internecie i trafiam na forum.

Test Elisa w kierunku p/c borelia i p/c chlamydia-ujemny w obu klasach.
Żeby było ciekawiej,w pachwinie znajduję nimfę kleszcza.Pielęgniarka ją
wyciągająca gubi kleszcza(nie mam możliwości wysłania go do zbadania),lekarz
odmawia podania abx.
W wymazie z gardła znajdują gronkowca złocistego.Po włączeniu abx -tydzień
polepszenia,potem pogorszenie i zmiana abx.2 mies.abx-zero poprawy.Miesiąc
ziół na oczyszczanie-lepiej.Miesiąc abx(cefalosporyna)polepszenie i odmowa
przepisywania abx.
Dwa miesiące oczyszczającej kuracji ziołami i blok serca zmniejsz się z III na II.
Tarczyca zaczyna szaleć.Dzięki artykułowi w necie-test w kierunku p/c
Yersinia.Wynik dodatni w klasie IgG(wysoko).

I to był przełom.Znikło wiele wątpliwości.
Nastąpiło szukanie lekarza forumowego,zakończone sukcesem i rozpoczęcie leczenia.

Po roku :bólu,przerażenia,niepewności i przytłaczającej bezsilności-
zaczęłam walkę z choróbskiem.

Pozdrawiam gorąco wszystkich forumowiczów.
    • uruz2 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 16.07.10, 10:14
      Teraz będzie już tylko lepiej!!! smile A jaki zestaw abxów bierzesz?
    • marzena1963 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 16.07.10, 10:32
      Mnie też - a raczej mojego męża - na trop mojej boreliozy naprowadził artykuł - wywiad z wiceprezesem Stoawrzyszenia Chorych Na Boreliozę w Angorze z 2008 r., a w decyzji o tym jak się leczyć pomogły doświadczenia osób z tego forum.
      Podsumowując - zbliżam się do dwóch lat leczenia i nadal mnie dziwi ile w swoim życiu "zawdzieczałam" tej jednej chorobie. I tak się cieszę, że miałam tyle szczęścia iż trudno mi to wyrazić. Od długiego juz czasu moje leczenie to kosmetyka, a było tragicznie.

      Życzę Ci powodzenia i trzymam kciuki!

      -------------
      - mój wątek tiny.pl/s7pk
      borelioza.org - strona Stowarzyszenia Chorych Na Boreliozę
      • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 16.07.10, 20:11
        Dziękuję za życzenia i słowa otuchy.
        Chociaż w moim leczeniu bywa różnie,to już jest lepiej.
        Jeśli chodzi o leczenie,to mój zestaw obejmuje:jersinie,bartonelle,chlamydie i borelie.
        Też się cieszę,że miałam tyle szczęścia,że zostałam zdiagnozowana i leczę się.Do tego mam ogromne wsparcie ze strony rodziny i przyjaciół,a to jest dla mnie bezcenne.
        Pozdrawiam gorąco.
        • anyx27 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 16.07.10, 22:07
          Duzo wytrwałości zyczę i gratukuję postawionej wreszcie prawidłowo diagnozy, bo
          to juz połowa sukcesu smile
          Pisałaś, że byłas chora już w ciąży. Syn nie choruje?
          • swigonka Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 16.07.10, 22:30
            gdzie i jak wink ta nimfa Ci "tam" wlazła?

            trzymam kciuki!
            • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 17.07.10, 22:22
              Do swigonki.
              Jak mi ta nimfa wlazła,to do tej pory jest dla mnie tajemnicą.Tym bardziej,że
              było to w czasie gdy prawie wcale nie wychodziłam z domu.Fakt,że mogła wleźć
              najpierw do wietrzącej się na oknie,pod drzewami pościeli,by potem przyssać się
              do mnie.Zawsze "lubiły"mnie robale,jak miały kogoś ugryźć,to tylko mnie!
              Pozdrawiam
          • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 17.07.10, 22:13
            Ja tylko przypuszczam,że byłam zarażona przed ciążą.Cała ciąża i poród przebiegły bez problemów.Syn jest zdrowym ,dorosłym człowiekiem.Staram się nie szukać u niego objawów boreliozy.Zresztą miał w swoim życiu bliskie spotkania z kleszczami.Jednego nawet przywiózł sobie z obozu,więc żerował na nim co najmniej kilkanaście godzin.Sądzę,że jego system odpornościowy jest w dobrym stanie,bo o to dba.Gdyby nawet chciał zrobić testy,to na razie dostęp do diagnostyki ma utrudniony,więc nie drążę tematu.Natomiast w chwili pojawienia się niepokojących objawów,wiemy przynajmniej z czym trzeba walczyć.Ale mam ogromną nadzieję,że do tego nie dojdzie.
            Pozdrawiam gorąco.
            • anyx27 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 17.07.10, 22:17
              mab62 napisała:

              > Staram się nie szukać u
              > niego objawów boreliozy.Zresztą miał w swoim życiu bliskie spotkania z kleszcz
              > ami.Jednego nawet przywiózł sobie z obozu,więc żerował na nim co najmniej kilka
              > naście godzin.Sądzę,że jego system odpornościowy jest w dobrym stanie,bo o to d
              > ba.Gdyby nawet chciał zrobić testy,to na razie dostęp do diagnostyki ma utrudni
              > ony,więc nie drążę tematu.

              I prawidłowo smile
              • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 17.07.10, 22:38
                Myślałam nawet,że to ta nimfa dorzuciła mi bartonelle.Ale teraz wiem,że moje
                objawy od bartonelli mam od lat.Wreszcie doszłam do etapu,gdy przestaję myśleć
                od kiedy mam objawy,a zaczynam liczyć na większą poprawę.Chociaż,biorąc pod
                uwagę czas nieleczonej infekcji, muszę chyba uzbroić się w dużą cierpliwość.
                Pozdrawiam.
                • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 18.07.10, 08:04
                  Nocna burza obudziła drzemiące jeszcze we mnie bestie.
                  Zaczęło się od swędzenia,potem doszły pieczenia(od podeszew stóp po czubek
                  głowy),kłucia(w mostku,wzdłuż nerwów żebrowych i w oczach),ból wszystkich stawów
                  kręgosłupa,ucisk w klatce piersiowej(powodujący problemy z oddychaniem i
                  przełykaniem).
                  A już od dwóch miesięcy bakterie spały razem ze mną,co najmniej pięć godzin w nocy.

                  Było już tak pięknie...

                  Pozdrawiam serdecznie.
    • mab62 Pól roku mija... 20.07.10, 15:55
      Na początku moje podziękowania dla lekarzy.Dziękuję zarówno tym piszącym w skasowanych wątkach,jak i tym bezimiennym radzącym w wątkach pacjentów.
      Dziękuję forumowiczom za swoje wątki i rady.Na początku leczenia,mimo że nie ogarniałam całości tematu,było to dla mnie bardzo ważne.

      Myślę,że już pora na małe podsumowanie.

      Przed rozpoczęciem leczenia tylko dodatnie p/c jersinia w kl.IgG,PCR-y w Poznaniu ujemne(borelioza+koinfekcje).WB w kierunku borelii ujemny w obu klasach(dodatni p.41 w IgM i IgG).
      Po miesiącu abx test na bartonellę dodatni w klasie IgM.
      Rozpoczęcie leczenia z naciskiem na zniszczenie bartonelli,ale uwzględniającego zwalczanie borelii,jersinii i chlamydii(objawowe).

      W pierwszych dwóch miesiącach leczenia,po polepszeniu w pierwszym tygodniu codziennie gorzej.
      Pogorszenia 2godz.po abx,godz.po suplementach,2 godz.po flukonazolu.
      Ciężkie dni i bezsenne noce.Pieczenia,kłucia,bóle.
      Najpierw herx-y co kilka dni,a po włączeniu metro co dwa dni.
      Herx-y zwalające z nóg,z mdłościami,osłabieniem,stanami podgorączkowymi,bólami głowy,dreszczami,pieczeniami,uczuciem przytykania się naczyń wieńcowych.Herx po dużej dawce flukonazolu z wysoką gorączką i zasłabnięciem(pierwszy raz w życiu).Ale,po pierwszej dawce metro bóle ustępują na 2-4 godziny dziennie.I to daje nadzieję na poprawę.
      W trzecim mies.leczenia następuje poprawa po rannych abx.
      Za to uaktywniają się objawy,których nie kojarzyłam z boreliozą.
      Ogólnie trudny miesiąc.
      W czwartym mies.też nie za lekko,zwłaszcza po zmianie zestawu tłukącego bartonellę.Na pulsie z metro tragicznie.Oprócz dziennych herx-ów,pojawiają się nocne(bez mdłości,za to wracają uderzenia gorąca i poty).
      Z pozytywów:pierwszy od półtora roku Dzień Bez Bólu,więcej siły,ustępowanie silnych bóli stawów po rannych abx,po pulsie metro-
      Pierwsza Przespana Twardym Snem Noc.
      W piątym miesiącu w dalszym ciągu silne herx-y,ale sporo niezłych dni,gdy nie boli przez kilka godzin.Dużo lepsze noce,gdy przesypiam kilka godzin.Rzadziej pojawia się krew w wydzielinie z nosa.Znika katar.
      W szóstym miesiącu znacznie lepiej.Zdarzają się całe dni i noce bez bólu.Rodzina uświadamia mi,że zaczyna się poprawa.Sama zaczynam ją dostrzegać.Wraca moja niezależność od osób trzecich, w tak prostych
      sprawach jak np.ubranie skarpetek,obcięcie paznokci u stóp,uniesienie rąk przy rozbieraniu. Znika całkowicie katar i brak "czerwonych kropek" w wydzielinie z nosa.
      Oczywiście nie jest różowo:bóle,herx-y,atakujący grzyb,osłabienia,to moja codzienność.
      Za to bywa lepiej ze sprawnością intelektualną,co skłania mnie do założenia tego wątku,przed kilkoma dniami.
      Mnie podobne wątki pomogły w podjęciu decyzji o leczeniu.
      Na razie nie żałuję tej decyzji.Szukam pozytywów,przestałam roztrząsać przeszłość i zastanawiać się:co by było gdyby...

      Moja rodzina i przyjaciele sprawdzili się rewelacyjnie,koleżanki z przeszłości pomogły mi w diagnostyce,na swojej drodze spotkałam kilku rewelacyjnych lekarzy.Mam nawet "zaprzyjaźnioną aptekę".
      Przede wszystkim mam dużo przychylności,tam"u góry".
      Znalazłam lekarza,który podjął się leczenia i finanse mojej rodziny pozwalają mi na leczenie niestandardowe.

      Zaczynam siódmy miesiąc leczenia i wierzę,że będzie coraz lepiej.
      Po wczorajszej rehabilitacji dostałam nagrodę-całą 9 godz.przespaną noc.Rewelacja!!!Dla takich nagród warto walczyć.

      Życzę dużo wytrwałości w leczeniu i w efekcie polepszenia zdrowia.
      Podobno wiara czyni cuda...,ale czasem trzeba powalczyć by było lepiej.
      Pozdrawiam.

      • marzena1963 Re: Pól roku mija... 20.07.10, 16:34
        Pozytwne nastawienie jest bezcenne, bo trudnych chwil nam nie brakuje. Jestem przekonana, że dotrzeganie plusów i koncentrowanie się właśnie na nich ułatwia walkę i dodaje bardzo wielu sił. Nie tylko Tobie, ale również Twoim bliskim, jak i osobom czytającym tutaj Twoje słowa.

        Mój dorosły syn się leczy, ale wiedza jaką dysponowaliśmy z powodu mojej choroby w momencie, gdy zaczęły się jego problemy zdrowotne bardzo pomogła pójść nam we właściwym kierunku. Zwłaszcza, że pierwsze testy miał ujemne. Drążenie teamtu pozwoliło unknąć bładzenia po niewłaściwych gabinetach lekarskich. Pozytywne efekty jego leczenia przyszły bardzo szybko. Drugi młodszy syn ma niewielkie problemy i na razie nie decydujemy się na leczenie. Natomiast jeśli się pogłębią będziemy wiedzieli od czego zacząć.

        Szczerze Ci życzę, abyś jak najszybciej przez to wszystko przeszła smile
        • mab62 Re: Pól roku mija... 20.07.10, 21:05
          Dziękuję za dobre słowo.
          Pozdrawiam
    • mab62 Sukces po zastosowaniu oleju Budwigowego... 23.07.10, 22:22
      Mam nowe wyniki z morfologii.Po 5 tygodniach stosowania oleju lnianego Budwigowego,leukocyty są w normie(wzrost z3,8(14.06),do 4,7(22.07)(norma4,3-10,0).
      Poprawa jest też w rozmazie%,NEU wróciły do normy.Erytrocyty też trochę wzrosły,z 4,12 do 4,38(4,00-5,20).
      Myślę,że dzięki włączeniu kwasu foliowego wzrosła hemoglobina.
      Na razie nie mam pomysłu na ustąpienie trombocytopenii,która towarzyszy mi od trzeciego miesiąca leczenia.Wtedy to,płytki spadły mi poniżej 100tys.(90tys).Zaczęłam brać Iskial i poprawiły się na 106tys.Teraz rosną w tempie 1tys.na 2 miesiące(obecnie 108tys.)

      Włączenie oleju Budwigowego to zasługa porad osób z forum,za które bardzo dziękuję.

      I tu moja prośba...
      Może ktoś ma jakiś pomysł na szybszy wzrost liczby płytek krwi.
      Pozdrawiam i czekam na rady za które już teraz dziękuję.
      • mab62 Co może podnieść poiom płytek krwii? 01.09.10, 20:47
        Nie wiem,czy zmniejszenie ilości oleju Budwigowego w diecie,czy włączenie do
        zestawu Cipro spowodowało u mnie spadek płytek krwi(poniżej 100tys.)
        Martwi mnie to,dlatego proszę o radę.

        Czy jest coś ,co może być pomocne w podniesieniu ich poziomu.
        Bardzo proszę o rady,jeśli ktoś ma jakieś doświadczenia w tym temacie.

        Pozdrawiam.
        • margolcia_63 Re: Co może podnieść poiom płytek krwii? 01.09.10, 23:05
          Może tu zapytaj.

          wizaz.pl/forum/showthread.php?t=147603
          • mab62 Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 08:33
            Dzięki a info.
            Ja wiem,że moja małopłytkowość ma ścisły wiązek z toczącym się w moim organizmie procesem zapalnym.
            Mam w planie zrobienie poziomu wit.B12,D3 i ferrytyny(w związku z tarczycą),niestety na razie nie jest to możliwe.Dlatego dodałam do suplementów Chlorellę.

            I tu moje kolejne pytanie:
            Czy można brać chlorellę w większych dawkach niż zaleca dystrybutor.
            Chodzi o to,czy nadmiar zostanie wydalony z organizmu,a nie odłoży się gdzieś.
            Czy ktoś wie coś na ten temat?
            Będę wdzięczna za rady.

            Pozdrawiam.
            • tajtaja Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 09:02
              z postu obob, od andrzej1911:


              Matka znajomej była zielarką znaną w wielu miejscowościach (połowa
              XX w.). Przy jej domu była specjalna wiata do suszenia ziół,
              ogrodzona płotem przed zwierzętami domowymi. Według znajomej na
              choroby o objawach podobnych do boreliozy matka dawała odwar z kilku
              ziół. Składu nie pamięta , ale był tam piołun.
              Na bóle mięśniowo-stawowe stosowany był wyciąg alkoholowy z płatków
              kasztana. Kwiaty kasztana upychano do butelki i zalewano mocnym
              bimbrem ok 60%, po dwóch tygodniach trzymania nalewki w ciemnym
              miejscu można stosować do smarowania bolących miejsc, bardzo
              skuteczne.

              Tekst o piołunie z publikacji "Rośliny lecznicze w rysunku i
              opisie 125 roślin" Jana Czystowskiego wydane przez Polską Agencję
              Wydawniczą, Łódź, 1948 r. - cytat „60. Piołun, bylica piołun.
              Artemisia absinthium L. ... używane jako lek gorzki na pobudzenie
              łaknienia, czerwiogubny, przy zimnicy i blednicy. „

              Moje uwagi: zimnica – malaria,
              blednica rodzaj niedokrwistości - spowodowany przez lamblie,
              blokują wchłanianie żelaza z jelita cienkiego.

              Piołun przy stosowanej diecie ułatwia trawienie. Do piołunu w smaku
              podobne są liście oliwne, tylko bardziej łagodne.

            • margolcia_63 Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 09:54
              Mab, z tego co się dowiedziałam, warto zbadać płytki poprzez ręczne liczenie bo często badania automatem dają
              błędny obraz a wynika to z faktu zlepiania się płytek, a jest to zwłaszcza możliwe jak krew nie jest badana na świeżo.
              Badanie ręczne jest trudno dostępne ale trzeba by temat podrążyć- może tak jeszcze spróbuj. Pozdrawiam.
              • kleszczorak Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 10:04
                Mab,
                nie wiem, czy przy hashi można brać chlorellę.
                Wydaje mi się, że gdzieś czytałam, że ze względu na jod trzeba uważać.
                Ja w każdym bądź razie zrezygnowałam.
                • mab62 Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 17:21
                  Dziękuję za zainteresowanie moim problemem.

                  Do taltaj i-piję piołun codziennie i łykam 4 kapsułki liścia oliwnego.

                  Do margolci 63 -też wczoraj na to wpadłam,bo jak miałam robiony rozmaz w szpitalu,to płytki były ok.Może był robiony ręcznie.Następnym razem zrobię w tym laboratorium.

                  Do kleszczoraka -ja zaczęłam brać algi słodkowodne(chlorella pyroneidosa),nie morskie.Z tego co czytałam to nie zawierają jodu.Biorę te www.gajanea.pl/czytelnia/chlorella.html.

                  Jeszcze raz dziękuję i proszę o więcej rad.Może ktoś coś dorzuci.

                  Pozdrawiam.

                  • kleszczorak Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 18:20
                    To jest chyba ta słodkowodna Chlorella
                    • mab62 Re: Co może podnieść poziom płytek krwii? 02.09.10, 18:35
                      Tak to ta.
                      Nie wiem czemu tamten adres mi nie wszedł.
                      Dzięki za pomoc.
                      • mab62 Zaczynam 9 miesiąc leczenia... 19.09.10, 11:00
                        Pora na podsumowanie dwóch ostatnich miesięcy.
                        Najpierw pozytywy:
                        -Ustąpiły problemy z zatokami(zniknęły ślady krwi w wydzielinie z nosa).
                        -Oczy nie pieką,ustąpiło łzawienie,kłucie występuje sporadycznie.
                        -Lepsza ruchomość kręgosłupa.
                        -Większość dni z dobrą koncentracją(ale zdarzają się jeszcze,z totalnym zakręceniem).
                        -Większa wytrzymałość fizyczna mięśni rąk.
                        Natomiast,po włączeniu cipro do zestawu:
                        -Brak dni bez bólowych(okresy bez bólu krótkie,zazwyczaj kilka godz.dopołudniowych i kilka nocnych).
                        -Herx-y z falującym nasilaniem się objawów są długie(czasem kilkunastogodzinne).
                        -Raz zdarza się herx krążeniowy(z silnymi bólami przepychającymi w okolicy serca i drgawkami(jak tu:www.youtube.com/watch?v=DK97vPqUIDQ&feature=related ).
                        -Wzmagają się bóle pulsujące w piętach(okresowo w dzień i w nocy)
                        -Abx silnie penetrują łydki i stawy biodrowe.
                        -Po ustąpieniu wybudzających bóli stawu barkowego,zastępują je bóle stawu biodrowego .
                        -Występują okresy nasilania się rumieni(późnej infekcji mieszanej)na biodrach.
                        -Na pulsie rif+cipro+metro-atak grzyba(zmiana fluko na keto,dorzucenie candida clear i zaostrzenie diety).
                        -W czasie badania MR kręgosłupa silne pieczenie całej lewej strony tułowia i pobudzenie nerwowe serca.Badanie zakończone zdrętwieniem całej lewej ręki.
                        -W ostatnim tygodniu nasilenie sztywności stawów kolanowych i bolesność podudzi.(zwłaszcza poranne).

                        Obecnie jestem w połowie okresu bez metro,więc mój organizm trochę odpoczywa od bólu.
                        Czasem nachodzą mnie wątpliwości,ile jeszcze wytrzymam.Myślę poważnie o ziołach,ale czekam na tłumaczenie książki.Przy moich problemach z sercem, wolę nie eksperymentować w ciemno.
                        Biorę więc abx-y,suplementy,witaminy,probiotyki,stosuję dietę dr.Budwig i próbuję się nie podać.
                        Walczę.

                        Pozdrawiam wszystkich czytających.
    • mab62 Mija 10 m-cy na abx-ach. 18.11.10, 10:22
      Witam.
      Ogólnie małymi kroczkami,następuje systematyczna poprawa,tzn:
      1.Zmniejszenie dolegliwości kardiologicznych.Stopniowe ustępowanie bloku przedsionkowo-komorowego serca.Obecnie II st.,okresowo I st.
      2.W MR kr C-stacjonarny obraz naczyniaków w trzonach kręgów i brak obustronnego zwężenia kanałów korzeniowych na poziomie C4-C5.
      3.Wyciszenie objawów stawowych-ustąpiły całkowicie silne,wybudzające bóle wędrujące.
      4.Lepsza koncentracja i sprawność intelektualna,zwłaszcza rano.
      5.Większa wydolność fizyczna.
      6.Ustąpiła nadwrażliwość na dźwięki.
      7.Stabilizacja poziomu hormonów tarczycy i niezły wynik usg.
      8.Wynik badania subpopulacji limfocytów NK CD57+ wskazuje na dobry kierunek leczenia.

      Oczywiście,jest i...ale.Chciałabym już większej poprawy.
      A najlepiej całkowitego ustąpienia nękających mnie objawów czynnej infekcji.
      Tego bym sobie w niedalekiej przyszłości życzyła.

      A póki co,jadę na wizytę u neurologa.Bo oprócz leczenia blo,jersini i ew.bb ,muszę brać pod uwagę i inne towarzyszące mi schorzenia.

      Pozdrawiam gorąco wszystkich forumowiczów i czytających to gości.
      Zdrówka życzę.
      • mab62 Plusy leczenia. 21.01.11, 10:20
        Zmiana tytułu,bo zaczynam dostrzegać większe plusy leczenia ,niż dotychczas.
        i tak:

        Plusy 11-ego miesiąca leczenia:
        1.Dwa dni z herx-ami nie wymagającymi leżenia.
        2.Bradykardia i blok serca-bez pogłębiania i z tendencją do stabilizacji.
        3.Herx-y krążeniowe bardzo rzadkie.
        4.Ataki grzyba tylko po połowie pulsu z Metronidazolu.
        5.Wyciszenie objawów ze strony:tarczycy,dużych stawów,kręgosłupa,głowy.

        Plusy 12-go miesiąca leczenia:
        1.Zwalczenie infekcji wirusowej przez organizm w ciągu 4 dni(bez przerywania abx-ów).
        2.Prezent w Sylwestra w postaci-całego dnia bez bólu.
        3.Przesuwanie się codziennych herx-ów na coraz późniejsze godziny popołudniowe.
        4.Łagodniejsze herx-y.
        5.TRZY DNI BEZ BÓLU POD ŁOPATKOWEGO(pierwsze takie od dwóch lat).
        6.Uczucie,że organizm zaczyna sobie radzić z infekcją.
        7.Prezent w"rocznicę rozpoczęcia leczenia"-Dzień bez bólu,herx-ów,,z dużą wytrzymałością
        fizyczną.

        I to pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość.
        Czego i Wam serdecznie życzę.
        Pozdrawiam.
        • margolcia_63 Re: Plusy leczenia. 21.01.11, 10:35
          Mab, czy znalazłaś jakiegoś sensownego endokrynologa?
          Moja koleżanka była na rozpoznaniu ale lekarz wysłał ją do psychiatry i na podstawie badania palpacyjnego orzekłł, że jej się guzki zmniejszyły, więc porażka całkowita, ja już do niego nie pójdę. Pozdrawiam.
          • mab62 Re: Plusy leczenia. 21.01.11, 17:58
            Do margolcia_63.
            Mam nadzieję,że znalazłam.Ale więcej będę mogła napisać za m-c.
            Wizytę mam 21 lutego.
            Wczoraj byłam na kontrolnym badaniu u kardiologa,którego szukałam 20 lat.
            Więc czekanie 8 miesięcy na wizytę u (mam nadzieję)dobrego endo,to "pikuś","Pan Pikuś".
            Pozdrawiam.
            • mab62 prawie 16 miesięcy mija.... 15.05.11, 11:39
              Witam.
              Szczególnie,dla osób nowych i wątpiących w skuteczność iladowskiego leczenia zamieszczam małe podsumowanie ostatnich miesięcy.
              Poprawę oceniam na znaczną,choć jeszcze mnie nie satysfakcjonującą.

              Znaczną, bo z osoby dla której 50 km podróż w pozycji leżącej do lekarza Ilads,była torturą.Zaczynam marzyć o powrocie do pracy zarobkowej.
              Ostry wielonarządowy rzut choroby sprzed dwóch lat,sprawił ze stałam się osobą żyjącą tylko dniem dzisiejszym.Ale mocno potwierdził moją wiarę w ludzi.Mam szczęście do ludzi.
              A od kilku miesięcy zaczęłam wracać do świata ludzi aktywnych zawodowo.Na razie tylko w minimalnym,społecznym i nieodpłatnym wymiarze.
              Z leczeniem,bywało i bywa różnie.
              Pierwsze miesiące leczenia,nie do przejścia bez pomocy osób trzecich.
              Z leczeniem postępującym bardzo wolno i z ciągłymi wątpliwościami co do jego kontynuacji.
              Z nawracającymi problemami z przerostem candidy,zresztą obecnymi przed leczeniem.
              Z herxami krążeniowymi ,powodującymi spore wątpliwości czy moje serce je przetrzyma.Objawami neurologicznymi i stawowymi,które pogłębiły się znacznie w czasie leczenia.
              Ale obecnie dostrzegam znaczną poprawę.M.inn:
              1.Od 13-tego pulsu metro zaczęły się polepszenia (do tej pory taka reakcja na metro była dla mnie fantastyką)-kilka dni bez silnych bóli.
              2.Pojawiły się kilkudniowe okresy bez silnego,zwalającego z nóg bólu pod łopatkowego.
              3.Po miesięcznym(chyba)herxie w mięśniu sercowym,sytuacja z sercem zaczyna wracać do "mojej normy".
              4.Po okresie gdy tarczyca zaczęła przechodzić w niedoczynność,następuje poprawa.
              5.Objawy stawowo-kostne wyciszyły się na tyle ,że funkcjonuję prawie samodzielnie( z niewielką tylko pomocą rodziny i przyjaciół).

              Jeśli chodzi o diagnostykę to obecnie:
              -wszystkie(poza LTT borelioza)testy w kierunku bb ujemne
              -cpn,myco,jersinia dodatnie w IgG
              -odkleszczowa bart.dodatnia w IgM
              Zastanawiam się nad testem w kierunku anaplazmy,bo trombocyty i leukocyty na mino mocno mi spadły.Może coś tłuką wewnątrzkomórkowo?Tylko co?
              Jakieś podpowiedzi z objawami,co do tych leukocytów i płytek może macie?
              Proszę o sugestie.
              Pozdrawiam.


              • pies_z_laki_2 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 16.05.11, 03:41
                Pytanie o związek z Hashi.
                Czy którykolwiek z lekarzy, których miałaś okazję odwiedzić w ostatnich latach, czy którykowiek z nich mówił coś o związkach przyczynowo-skutkowych między Hashi a boreliozą?

                Na początku kwietnia zdiagnozowano u mnie Hashi, w połowie kwietnia P-ciała p/Borrelia IgG dodatni (19,0 AU/ml), a kilka dni temu dostałam wyniki P-ciała p/Borrelia IgG, Western-blot (P39, BmpA). Na razie jest to dla mnie bardzo świeża sprawa i wiedzy mi bardzo brakuje a chęci dzielenia się nią u lekarzy nie zauważyłam sad Z tego co jednak wyszukałam w necie mogłoby wynikać, że objawy Hashi są nie dość, że podobne, to czasem wręcz tożsame z objawami ch. z Lyme.

                Moja wątpliwość brzmi - co jest skutkiem, a co przyczyną? Czy rozpoczęcie leczenia boreliozy może przywrócić normalne działanie tarczycy? Jak to jest u Ciebie?

                Skoro Hashi ma etiologię nieznaną, to równie dobrze Hashi może być skutkiem boreliozy? Bo skłonność genetycznie uwarunkowana, to jeszcze nie 100% pewność, że się zachoruje, tak? Oj, kręcę się w kółko, a niewiadomych i wątpliwości zamiast ubywać, to przybywa...

                A przy okazji życzę Ci szybkiego powrotu do normalności smile I dziękuję za to, że piszesz, dla "nowych" (jak sama zauważyłaś, co wielka pomoc i pozwala trochę mniej błąkać się we mgle...
                • mab62 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 16.05.11, 19:37
                  Pozwolę sobie wkleić moją dzisiejszą notatkę z innego forum:
                  Po wizycie u kardiologa:
                  Diagnoza(mam na piśmie)tongue_outrzewlekłe zapalenie mięśnia sercowego z towarzyszącym blokiem przedsionkowo-komorowym III stopnia i okresowo drugiego stopnia w przebiegu najpewniej toczącego się stanu zapalnego wywołanego przez jersinie i przebytego zapalenia odkleszczowego.
                  W opisie choroby:Chora z blokiem przeds.-komor.III stopnia,okresowo II stopnia w przebiegu
                  przewlekłej infekcji odkleszczowej oraz zakażenia jersinią.Itd...

                  Radość z tego że trafiłam po 20 latach na takiego kardiologa,to trochę radość przez łzy.
                  Bo w podsumowaniu niestety p.dr.pisze:
                  Aktualnie nie może podjąć pracy zarobkowej ze względu na uszkodzenie układu krążenia.

                  Po wizycie u chirurga endokrynologa-pierwsze miłe rozczarowanie po 6 latach szukania dobrego endo.
                  W Usg tarczycysadw skrócie-)tarczyca prawidłowej wielkości,prawidłowo położona,cieśń nieposzerzona.Węzły chłonne niepowiększone.Tchawica bez cech przemieszczenia i ucisku.Zmian ogniskowych nie uwidoczniono.
                  Echogeniczność gruczołu nieco niejednorodna,w całości obraz mogący odpowiadać chorobie Hashimoto.
                  Tyle usg,ale w rozmowie p.dr.przyznał że etiologia Hashimoto (jak każdej choroby z autoagresji)-nie jest znana.Jego 20lat temu na studiach o wpływie bakterii odkleszczowych na tarczycę nie uczyli.Bardziej skłaniano się ku wpływowi infekcji wirusowych umiejscowionych w gardle,przełyku na rozwój autoagresji.Z jego doświadczenia wynika,że stany zapalne występujące w tarczycy ,wywołane przez wirusy ustępowały bardzo szybko.
                  Jak to przebiega w infekcjach atypowych nie wie,bo nigdy nie zgłębiał tematu.Ale przyznał,że moje rozsiane strefy obniżonego echogramu(do 3-4mm średnicy),bez zaburzeń rysunku naczyniowego,przypominają bardzo wczesną fazę Hashimoto.
                  Natomiast nijak nie pasuje mu do takiej fazy:6 letnia historia choroby,bez leczenia hormonalnego,z prawidłowymi wynikami Ft3,Ft4,TSH utrzymującymi się od momentu włączenia antybiotykoterapii celowanej w infekcje odkleszczowe.I sam nie wie co o tym myśleć.
                  Trochę szkoda,bo to jeden z nielicznych lekarzy który zaimponował mnie wiedzą i podejściem do pacjenta.Do tego na NFZ i trafiłam do niego dzięki pulsowi metro.

                  To tyle dobrego na dzisiaj,bo potem próbowano mnie oszukać na kilkadziesiąt złotych w aptece i prawdopodobnie DHL próbuje naciągnąć mnie na dodatkowe koszty.
                  Ale tym zajmę się jutro.
                  Na więcej nie mam już dziś po prostu siły.
                  Pozdrawiam.
                  • mab62 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 16.05.11, 22:55
                    Trochę odpoczęłam,więc jeszcze garść informacji i spostrzeżeń na temat mojego Hashi.

                    Spotkałam dwóch lekarzy potwierdzających związek infekcji odkleszczowych(bb,jersini) z Hashimoto.Niestety ,to nie lekarze endokrynolodzy tylko lekarze Ilads.
                    Dr.B.kiedyś napisała mi ,że choroba Hashimoto może być przyczyną boreliozy,dziwne to dla mnie.
                    Ja i p.dr leczący moje atypówki uważamy odwrotnie:że jersinioza,borelioza może być przyczyną Hashimoto.Dlatego w czasie leczenia infekcji odkleszczowych notuję wpływ abx na prace tarczycy i poziom przeciwciał tarczycowych.
                    W czasie leczenia antybiotykami tylko raz moja tarczyca zaczęła lekko przechodzić w niedoczynność.
                    Dziś dowiedziałam się, że mogło mieć to związek z niewystarczającą ilością białka w mojej diecie.Pomogło włączenie do suplementacji:selenu,cynku i devisolu(wit D-3).
                    Przeciwciała anty TPO,anty TG-u mnie w czasie leczenia systematycznie spadają.Co prawda wg.kilku endokrynologów raz rozpoczętej reakcji autoimmunologicznej nie da się już cofnąć.I badanie przeciwciał jest bez sensu.Ale sprawdzam raz na pół roku.
                    I wierzę w to, że postęp choroby można przynajmniej zatrzymać .Świadczy o tym moje dzisiejsze usg tarczycy.Bo skąd przy 6 lat temu zdiagnozowanej Hashi obraz przypominający wczesną infekcję.Myślę,że diagnostyka chorób tarczycy jest tak samo kiepska, jak i naszych infekcji odkleszczowych.

                    Poza tym,po tym jak dowiedziałam się że:
                    Wiele chorób-np.zapalnych,niewydolność krążenia itd.,itp-doprowadza do zmian w przekształcaniu T4 do T3 i rozkładzie hormonów tarczycy.I jest to efekt adaptacji organizmu i "walki z chorobą".
                    Tak więc spotyka się zmiany w poziomie Ft3/4- bez chorób tarczycy.
                    I jeżeli zmiany proporcji poszczególnych hormonów spowodowane są inną przyczyna niż choroby tarczycy,to ingerując w ich poziom szkodzimy a nie pomagamy.
                    I tak wg mnie może być w naszych infekcjach.
                    To przestałam dążyć do sztucznego regulowania poziomu hormonów,natomiast uważam że istotne jest holistyczne podejście do pracy tarczycy.Pomaga mi w tym książka:
                    Sandra Cabot, Margaret Jasińska "Leczenie chorób tarczycy" Holistyczne metody
                    poprawy pracy tarczycy. Wydawnictwo Mada Warszawa 2009 .
                    To tyle na temat obserwacji mojej tarczycy w czasie leczenia :jersiniozy,bartonellozy,chlemydiozy,mykoplazmozy i może seronegatywnej boreliozy.
                    Pozdrawiam.
                    • mab62 po wizycie u neurologa 17.05.11, 13:38
                      W związku z nasileniem objawów neuro i wczorajszym kategorycznym poleceniem kardiologa aby skonsultować się z neurologiem,byłam dziś u niego.
                      Niestety,tak jak sądziłam oprócz farmakologii,skończyło się to rozszerzeniem diagnostyki.Dokładnie skierowaniem na TK głowy.Najchętniej nie szukałabym już nic dodatkowego,bo z każdym nowym badaniem wyłazi coś"nietypowego".Niestety-muszę się przebadać.Dobrze że chociaż terminy na TK pewnie są odległe,bo już połowa roku.
                      Tak w ogóle,to przydałoby się mi z tydzień odpoczynku od maratonu po różnych specjalistach.
                      Pozdrawiam.
                    • pies_z_laki_2 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 15:47
                      Bardzo ci współczuję, rozumiem doskonale twoją niechęć do "szukania" kolejnych problemów. Nikt nie chce być chory z własnej woli, jak sądzę. (no chyba, że jest chory psychicznie...). A tu w każdej chwili może dojść coś nowego, zaskakującego, niespodziewanego, może niekoniecznie groźnego pojedynczo, ale w takiej gromadzie, to każda następna diagnoza może zdołować... Eh, byle tylko nie trafić na takiego znachora, co to wypisze skierowanie do psychiatry z sugestią "hipochondria", bo w ten sposób chce zamaskować swoją niewiedzę. A że przy okazji mnie wpędzi (na szczęście tylko na chwilę) w drżenie o własne zdrowie psychiczne (jakbym jeszcze mało się bała o zdrowie fizyczne), to już nie jego problem, on jest tylko internistą, on się nie zna...

                      Tak, już zamówiłam sobie tę (i ze dwie inne) książkę, też chciałabym, żeby mnie nie przerzucano od lekarza do lekarza, też chciałabym mieć jednego, który umiałby powiązać to co się we mnie jednej dzieje. Hm, ale skąd takie wziąć?

                      "choroba Hashimoto może być przyczyną boreliozy" - może to skrót myślowy dotyczący układu autoimmunologicznego, że jakby był sprawny, to dałby sobie radę z zakażeniem odkleszczowym i bez leczenia antybiotykami? Hm, no właśnie, całe dnie rozmyślam i szukam materiałów na temat powiązań między jednym a drugim. I jak na razie mam mieszane uczucia. Może by się jakiś lekarz wypowiedział? Z tych, co mają dostęp do baz prac badawczych... Bo ja niestety nie mam, jestem tylko zwykłym pacjentem.

                      Za to znalazłam coś takiego:
                      "W lecznictwie stosowany jest wyciąg z grasic (thymostymulina) przy rekonstrukcji układu odpornościowego i w leczeniu chorób autoimmunologicznych (autoagresyjnych), niektórych nowotworów, oraz reumatoidalnego zapalenia stawów. W Polsce jest dostępny preparat TFX (Thymus Factor 10) /Jelfa/"


                      A co to oznacza "objawy neuro"? Napisz coś więcej, proszę.
                      I nie pamiętam czy pisałaś o badaniu poziomu witaminy D? Badałaś to?
                      • ines108 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 16:02
                        "choroba Hashimoto może być przyczyną boreliozy"
                        wiele osób o tym rozmyślało i wniski szły bardziej w stronę że zakażenie wpływa na nasilenie się procesów autoimmunologicznych a nie na odwrót.

                        > Za to znalazłam coś takiego:
                        > "W lecznictwie stosowany jest wyciąg z grasic (thymostymulina) przy rekonstr
                        > ukcji układu odpornościowego i w leczeniu chorób autoimmunologicznych
                        (auto
                        > agresyjnych), niektórych nowotworów, oraz reumatoidalnego zapalenia stawów. W P
                        > olsce jest dostępny preparat TFX (Thymus Factor 10) /Jelfa/"

                        Parę osób stosowało tu jest taki wątek :
                        forum.gazeta.pl/forum/w,26140,122316652,,Thymus_factor_X_TFX_.html?v=2
                        • tajtaja Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 16:48
                          forumowy lekarz zajmujacy sie corka, stwierdzil, ze jednym z objawowo bb jest wlasnie hashi
                          • tajtaja Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 17:31
                            mab, jaki jest mail do ciebie
                            napisałam maila ale odrzuciło

                            .....i ogólne pytanie: czy ktos ma dobrego endokrynologa w warszawie? jesli tak to bardzo prosze o info na tajtaja@gazeta.pl...dziękismile
                            • mab62 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 22:40
                              A tajtaja,już mi sie obraz rozpływa od bólu i nie doczytałam.
                              Mój mail:mab62@onet.pl
                              Zapraszam do korespondencji i tą drogą.
                              Mieszkam na południu Polski i tu dobrego endokrynologa,majacego jakiekolwiek pojęcie o odkleszczówkach nie udało mi sie znaleźć.Szukałam od wschodniej Małopolski do Dolnego Śląska.
                              Wierz mi próbowałam,ale bezowocnie.
                              Pozdrawiam.
                      • mab62 Re: prawie 16 miesięcy mija.... 18.05.11, 22:34
                        Poziom wit.D 3 badałam,był niski .Biorę 6000 jedn.dziennie+masę innych suplementów i minerałów.
                        Przepraszam- objawy neuro,to taki mój skrót myślowy na objawy neurologiczne,zwłaszcza w głowie.
                        Nasilenie tych w głowie,czyli bardzo silnego bólu,błyskawic na obrzeżach pola widzenia,otępienia umysłowego w ostatnim czasie,skłoniło mnie do wizyty u neurologa.
                        Może to być związane z herxem w głowie,po miesiącu na minocyklinie,ale nie musi.
                        Natomiast wczorajsze badanie przez neurologa pogorszyło stan mojego kr.C.do tego stopnia,że wróciło dawno zapomniane uczucie "głowy nabitej na pal".
                        Jutro jestem umówiona do mojego kochanego dr.terapii manualnej na nastawianie tego zepsutego kr.C.Mam nadzieję że pomoże,bo normalnie nie da się z tym żyć.
                        Niestety po kilku sms-ach udało mi się umówić dopiero na po 20-tej.
                        Więc jeszcze co najmniej 22 godziny bólu,na który nic nie pomoże bo to sprawa mechaniczna.
                        Przerabiałam to przed leczeniem,kilkanaście razy w różnych częściach kręgosłupa,zwłaszcza po wizytach u ortopedów.Dlatego do nich juz nikt mnie nie zagoni.Neurologów sobie juz chyba tez odpuszczę.
                        Kończę,bo mój kr.C.zaczyna chyba pękać.Musze sie położyć.
                        Pozdrawiam
                        • mab62 17 miesiąc zbliża mnie do pomyślnego zakończenia.. 12.06.11, 18:45
                          Witam.
                          Z miesiąca na miesiąc jest lepiej.
                          Zaczynam marzyć o powrocie do pracy.Nie teraz,ale myśląc pozytywnie,to za rok.Takie mam marzenie.Cieszę się ,że wytrwałam w leczeniu do tego czasu. Warto było!!!

                          Jak to bywa w moim leczeniu,ostatni miesiąc-pełen wrażeń.
                          Oj...działo się....działo...

                          W czasie badania u neurologa mój kr.C "troszkę" się poprzestawiał.Pomogła terapia manualna(wizyty u kręgarza).Ale po pierwszym nastawianiu kręgosłupa,"moje atypowe,uwolnione z form ukrytych zaatakowały z duża mocą.Pomogło zwiększenie dawki mino.Po dwóch tygodniach(...i dwóch nastawianiach) kręgosłup wrócił do "mojej " normy.
                          A ja mogłam wrócić do systematycznej rehabilitacji.
                          Później,walczyłam trochę z przerostem candidy,leczyłam zatrucie pokarmowe.
                          Byłam badana przez lekarza orzecznika zus ... i "atrakcje" się na szczęście skończyły.

                          Tarczyca i przysadka pracują całkiem dobrze.Bez leczenia hormonalnego:Tsh,Ft3,Ft4-prawidłowe.Obraz tarczycy w Usg-jak na mnie całkiem przyzwoity.(Obraz wczesnego Hashi,z tym że po kilku latach,wielkość tarczycy nieznacznie się poprawiła.)
                          Zaobserwowałam,że u mnie ma to ewidentny związek z rozpoczęciem suplementacji:selenu,cynku,miedzi,wit.D3,ferrytyny.
                          Po ostatniej wizycie u endokrynologa,rozważam zrobienie MR przysadki.Muszę wykluczyć ewentualne zmiany organiczne(gruczolaki),bo przed włączeniem antybiotykoterapii (2 lata temu) ,poziom hormonów sugerował zmiany w przysadce.
                          Ale wstrzymam się do wizyty u neurologa,może skierowanie na TK głowy zamieni mi na MRI.
                          Pomarzyć,chyba można...

                          Pójście tropem aktywnej Cpn,okazało się u mnie owocne.(dodatnia tylko w klasie IgG)
                          Potwierdzeniem jej aktywności u mnie,są efekty po włączeniu NAC-u i zestawu chlamydiowego abx-ów.Prawie całkowite ustąpienie objawów laryngologicznych(ciągły katar ze śladami krwi,bóle,drapanie gardła) i okulistycznych(kłucia,przekrwione oczy,ropienie),objawy stawowe też znacznie wyciszone.

                          Obecnie z nowości,to zmiana pulsowania metronidazolu,która pozwala lepiej znosić mi efekty jego działania.

                          Ogólnie,mimo gigantycznych herxów neurologicznych w głowie i okresowych już herxów kardiologicznych,poprzedni miesiąc mogę uznać za niezły. :sunny:

                          Morfologia na Padmie Basic-znacznie lepsza.Obecnie testuję Astragalus Extract.

                          Pozdrawiam.
                          • mab62 Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 31.07.11, 12:32
                            Witam.

                            Po pierwsze notatki robione w czasie leczenia są bardzo pomocne.
                            Pomagają mi w chwilach zwątpienia,bo pozwalają ocenić postępy w leczeniu.

                            Niedawno wróciłam z krótkiego udanego urlopu(na pełnym protokole antybiotykowym i z lekko ograniczonym zestawem suplementów),
                            a ...dwa lata temu marzyłam o chwili bez bólu.

                            Jest nieźle!
                            Niemniej walczę dalej,aby odzyskać większą sprawność ,zarówno fizyczną jak i umysłową.
                            Eksperymenty z nowymi suplementami zakończyły się u mnie połowicznym sukcesem:
                            Na plus:Astragalus Extract,MSM,L-glutamine,Digest-All Plant Enzyme
                            Na minus:Chlorella,Kwas ALA,L-karnityna
                            Przygotowujemy się(z moimi lekarzami) do wprowadzenia od września heparyny,później uderzenia z "grubej rury" w bartonellę.

                            Obecnie testuję enzymy fibrynolityczne:
                            Na razie po miesiącu testowania enzymu Lumbrokinase(z dobrym skutkiem-przerwa z powodów technicznych),
                            zaczęłam miesiączek z Serrapeptase.
                            Efekty ,w postaci otwarcia drogi antybiotykom do moich naczyń krwionośnych wręcz mnie zadziwiają.

                            Oczywiście cały czas jestem na pełnym protokole antybiotykowym,którego nigdy nie przerywałam.Do tego wspomagam się suplementami,systematycznie rehabilituję kręgosłup i stawy,staram się zdrowo odżywiać(choć już bez przesady).
                            Dość rzadko zaglądam na to forum,bo zaczyna mi brakować czasu.
                            Po prostu zaczynam wracać do normalnego,aktywnego życia.Czasem tylko muszę zwalniać tempo,aby zbytnio nie osłabić układu immunologicznego.
                            Po trzech latach przerwy znowu "kocham życie",jedyne co się zmieniło to to,że już nic nie planuję.
                            Żyję dniem dzisiejszym,co rano powtarzając sobie że to będzie dobry dzień.
                            Z reguły się sprawdza.
                            Wróciła mi zdolność do Marzeń.
                            Choć zdumiewa mnie fakt, jak odmienne są to marzenia od tych sprzed pół roku.
                            Warto mieć marzenia:
                            www.youtube.com/watch?v=i4MhiZOSJa4
                            Życzę wszystkim optymizmu i samych"dobrych dni".I powrotu do marzeń-oczywiście!
                            Pozdrawiam.




                            • mab62 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 15.09.11, 16:12
                              Witam.
                              Od ostatniego wpisu zmieniło się trochę na lepsze.
                              Włączenie do suplementacji L-glutaminy i enzymów trawiennych pozwala mi wreszcie cieszyć się z jedzenia i wzmacniać siły.Odeszły w zapomnienie problemy jelitowo-żołądkowe.
                              Enzymy fibrynolityczne umożliwiają penetrację antybiotyków do naczyń włosowatych.Wreszcie mam ciepłe stopy i dłonie.Heparyna wspiera enzymy fibrynolityczne i jak na razie nie mam żadnych kłopotów z zastrzykami.
                              Walczę dalej,bo choć jest zdecydowanie lepiej,to do pełnego wyzdrowienia droga u mnie daleka.
                              Pozdrawiam.
                              • mab62 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 26.11.11, 18:01
                                Witam.
                                Obecnie,mój stan zdrowia mogę uznać za zadawalający.
                                Leczę się nadal (23 miesiąc nieprzerwanie).
                                Poprawa jest znaczna,wróciłam do pracy zawodowej ( w niepełnym zakresie na razie).
                                Drugi miesiąc mam w zestawie Lewofloksacynę,herxy silne(zwłaszcza krążeniowe).
                                Ale daje radę,bo po dniach lub nockach herxowych przychodzą kilkudniowe okresy,gdy mogłabym "góry przenosić".
                                Tą poprawę zawdzięczam nie tylko antybiotykom,ale i suplementom,enzymom fibrynolitycznym,heparynie,rehabilitacji i co najważniejsze -pomocy kilku świetnych lekarzy.
                                Jest nieźle,choć mam nadzieję że będzie jeszcze lepiej.

                                Pozdrawiam.
                                • babaelka-0 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 26.11.11, 23:41
                                  Witam!

                                  Ciesze sie Twoimi postepami w terapii ,Mamb.
                                  Z zyczeniami dalszej poprawy i pelnego powrotu do zdrowia.

                                  Pozdrawiam
                                  Elka
                                  • mab62 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 27.12.11, 20:19

                                    Niedługo minie dwa lata od rozpoczęcia mojego "właściwego "leczenia infekcji atypowych.

                                    Pierwsza refleksja jaka mi się nasuwa,to BYŁO WARTO!

                                    ...mimo,że nie do końca zdawałam sobie sprawę jakie to będzie leczenie,dziś podjęłabym taką samą decyzję.

                                    Jest całkiem dobrze:
                                    -wracam,małymi kroczkami do normalnego życia
                                    -sporo dni bezobjawowych,albo z lekkimi objawami typu:pogorszenia popołudniowe
                                    -znowu zaczęłam mieć normalne marzenia,snuć plany na przyszłość
                                    -chorowanie nauczyło mnie wiele,przede wszystkim cieszyć się chwilą obecną i tym jak się czuję.

                                    ...i coś na temat ostatnich dwóch miesięcy:
                                    -z rozpoczęciem lewofloksacyny wróciły "krechy bartonellowe" (zniknęły po dwóch miesiącach)
                                    -pulsy z metronidazolem z dużym pogorszeniem
                                    -dwa razy próbowała mnie dopaść infekcja wirusowa (pomogło zwiększenie dawki wit. D3)
                                    -dużżżo plusów:lepsza sprawność fizyczna i umysłowa-co najważniejsze(myślę że rehabilitacja,heparyna i enzymy fibrynolityczne mają w tym swój duży udział).

                                    Leczę się nadal,bo objawy infekcji jeszcze są...niestety.
                                    • sangwinik_1 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 27.12.11, 21:11
                                      Dzieki bardzo za ten wpis i za poprzednie wpisy
                                      Ja sie lecze 8 miesiac i raz lepiej raz gorzej, i szczegolnie w te gorsze dni zastanawiam sie cz warto i cz w ogole kiedys bedzie lepiej na dluzej...ale dzieki takim wpisom i takim osobom jak ty czlowiek nie traci nadzieji ani na moment, i wie ze warto i ze bedzie lepiej!!

                                      pozdrawiam i ciesze sie twoim sukcesem smile

                                      kamila
                                      • fufuszka Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 28.12.11, 08:26
                                        Mab62 trzymam za Ciebie kciuki. Ja również leczę się już prawie dwa lata i walczę z bartonellą. Również mam już dni prawie bezobjawowe.
                                        Życzę Ci szybkiego powrotu do zdrowia wink
                                        • ninaspi Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 28.12.11, 09:19
                                          Powiało optymizmem i bardzo fajnie ,że są takie wpisy. Ja jestem na początku leczenia i czasem wątpie czy z tego wyjdę smile Mab62 dużo zdróweczka i wiary ,że już masz z górki i za kilka miesięcy czakają Cię tylko dobre dnismile
                                          Pozdrawiam i trzymam kciuki za dalsze sukcesy w walce z mikrobami.
                                          • mab62 Re: Małe podsumowanie po półtora roku leczenia. 28.12.11, 09:22
                                            Dziękuję bardzo wszystkim.
                                            Powiało dobrymi fluidami.
                                            Pozdrawiam.
    • grzes.z.us Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 04.01.12, 10:44
      Czesc!
      jestem Grzes
      dzieki za twoj wpis do mojego watku smile
      czy mozesz mnie nakierowac na to forum o ktorym piszesz nie moge znalezc sorry sad

      dzieki Grzes

      > Zaglądnij na forum,które poleca Zaz.Zapytaj o leczenie za oceanem.Forumowicze n
      > a pewno pomogą.Poza tym ,tam mogę przesłać Ci namiary (na priva) do lekarza w P
      > olsce,który ma kontakty z lekarzami z us i podpowie gdzie zrobić ewentualna dia
      > gnostykę wszystkich koinfekcji.
      • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 04.01.12, 18:39
        Cześć Grześ.
        napisz do mnie na : mab62@onet.pl
        Nie mogę wysłać Ci namiarów na priva,bo nie aktywowałeś profilu.
        Zresztą poczta gazetowa kiepsko działa.
        • mab62 MR Serca - spostrzeżenia. 21.02.12, 19:29
          W związku z tym,że miałam paranoidalną obsesje na punkcie kontrastu,opiszę dzisiejsze doświadczenie.

          Przeżyłam MR serca z kontrastem.Wynik za 2 tygodnie.
          W moim odczuciu,nie jest to łatwe badanie dla osób z chorym sercem.Bardzo długie i powodujące niedosyt tlenu.Trwało ponad godzinę.
          Maraton we wstrzymywaniu oddechu,przeplatany z badaniem na wydechu.
          To był podwójny maraton,bo wszystkie badanie powtarza się z kontrastem.
          Ale dałam radę,podobno byłam dzielna.
          Wspaniała opieka i wsparcie ze strony pielęgniarek i techników.
          Z niecierpliwością czekam na opis,na razie nic nie wiem,bo w czasie badania nie pojawił się żaden lekarz,szkoda wielka.Liczyłam na pogawędkę
          • abi0312 Re: MR Serca - spostrzeżenia. 21.02.12, 19:34
            Mab, najważniejsze, że już jesteś po. Kciuki były trzymane. Szkoda tylko że tyle trzeba czekać ale i to szybko minie.
            Pozdrawiam
            Abi
    • marysi4 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 24.02.12, 21:20
      Mab jestem pod ogromnym wrażeniem Twojej woli walki, wytrwałości i cierpliwości! Mi po unieruchomieniu przez borelkę tylko stawów kolanowych odechciewało się życia, więc tym bardziej gratuluję tej drogi, którą już przebyłaś i życzę coraz więcej bezobjawowych i radosnych dni smile
      • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 25.02.12, 09:49
        Dziękuję.
        Trochę mnie podłamały wczorajsze wyniki p/c BLO, dodatnie w IgM ( po dwóch latach leczenia ukierunkowanego na bartonellozę). Strasznie trudny przeciwnik.
        Niby się spodziewałam,bo objawy widzę prawie codziennie,ale nie było to miłe.
        Już mi przeszło,walcze dalej.Czekam na opis MR Serca.
        Jak bede miała napiszę.
        Co do BLO,mam nadzieje,że wygram...kiedyś...
        • margolcia_63 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 25.02.12, 10:13
          Mab, Ty się ciesz, że nie masz? boreliozy na dodatek.
          Ja coś, pp przemyśleniach, nie bardzo wierzę jednak tym testom, i naszej immunologii, zresztą też.
          A makaków chwilowo zabrakło wink


          • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 25.02.12, 13:36
            sie ciesze?...przecież
            • margolcia_63 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 26.02.12, 12:16
              Mab, a czy jesteś w stanie porównać przeciwciała blo z tego badania i z poprzedniego?
              Może chociaż spadają? To byłby już raczej chyba dobry znak, chociaż też nie można być pewnym jak wygląda immunologia przy bartonelce...
              • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 26.02.12, 20:09
                Miana p/c z obecnego badania i badania sprzed dwóch lat nie jestem w stanie porównać.
                Na wynikach są takie same.
                To badanie wykonane metodą immunofluorescencji pośredniej,pisze tylko że obecność p/c w mianie wyższym niż 1:100.
                Zleciłam też badanie Elisa na p/c BLO (6 gatunków)niestety dr.robi je tylko w IgG.
                Jak będę mieć wyniki to dam znać.
                • margolcia_63 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 27.02.12, 11:59
                  Koniecznie napisz.

                  Przy okazji może dopytaj Dr. dlaczego robi to badania właśnie w klasie Igg, a nie Igm, albo dlaczego nie w jednej i drugiej.

                  I jak by się dało, to też popróbuj ustalić, dlaczego tyle gatunków blo Dr. bada, czy w końcu te gatunki dają reakcje krzyżowe między sobą, czy nie. Może chodzi tylko o objawy, czy też te przeciwciała są swoiste dla każdego gatunku, bo przecież pewnie znów nie wszystkie są zidentyfikowane, więc jak ktoś ma pecha i ma inny typ niż badany, to jak to wyjdzie w badaniach?

                  Chyba też powinnaś drążyć temat, jak ustalić, czy te przeciwciała spadają, więc, kolejne pytanie: dlaczego Elisa przy boreliozie pozwala określić ilość przeciwciał, a w blo podawane są tylko jakieś dziwne przedziały.

                  Kurde! Znów same pytania. uncertain

                  • fufuszka Re: heparyna 07.03.12, 07:40
                    Mab czy mozesz mi napisać jak brałaś heparynę, jak często i w jakich ilosciach? Chciałabym jej spróbować, dostałam receptę na heparynę 5000 jednostek ale moja Pani dr jeszcze jej nigdy nie przepisywała i nie wiem jak to brać.
                    • mab62 Re: heparyna 07.03.12, 18:16
                      Brałam 60 mg Clexane raz dziennie w iniekcjach podskórnych ,przez pół roku.
                      Leczę odkleszczową bartonellozę i bardzo mi pomagała.Największą ulgę przynosiła moim łydkom.
                      Musiałam na razie odstawić w związku z komplikacją po włączeniu do leczenia leku obniżającego ciśnienie.
                      Po diagnostyce i ustąpieniu niepokojącego objawu mam zamiar wrócić do niej.

                      Niestety nie wiem jak przelicza się jednostki na mg.
                      • mab62 Heparyna+chinolony 10.06.12, 13:00
                        Witam.
                        Po pulsie Clexane(2xdziennie)+ chinolon +tera+rifa musiałam zrobic pierwszą przerwę w leczeniu.
                        Leukocyty spadły znacznie,próby watrobowe nieznacznie się podniosły,bart.uciekła do skóry.
                        Szczególnie problemy ze skóra dały mi się we znaki.
                        Przy niejednoznacznej diagnozie dermatologa,bezskuteczna próba leczenia p/c grzybiczego,stopniowa poprawa po lekach antyhistaminowych i maści "trzy w jednym"(Erythromycyna+Nystatyna+steryd).
                        Obecnie wyciszone objawy skórne(plecy,miednica),nasilone pękanie naczyń włosowatych łydek(bart ?),nogi w siniakach.
                        Wdrożyłam leczenie naczyń włosowatych i wróciłam do protokołów.
                        Obecnie jestem ostrożniejsza.
                        Mam zestaw abx na bb+bart(okrojony)+początek protokołu Buhnera na bart i bb.
                        Do tego dieta bezglutenowa i bezmleczna i bez psiankowatych(eliminacja autoagresji).
                        Skutkuje to lepszym samopoczuciem i brakiem problemów jelitowych.

                        Ogólnie,jest nieźle,acz nie satysfakcjonująco...jak dla mnie.

                        Pozdrawiam.
                        • abi0312 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 15:19
                          Witaj Mab,
                          chciałam Cię zapytać o sposób leczenia naczyń włosowatych, możesz napisać?
                          Poza tym jestem ciekawa czy jesteś pewna, że to właśnie blo uciekła do skóry?
                          Pozdrawiam i zyczę powodzenia w leczeniu.
                          Abi
                          • mab62 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 15:46
                            Abi,
                            oczywiście ,że nie jestem pewna,że do skóry ucieka bart,moje (herxowe ?) rumienie mogą być od Bb,Bart,Jersinii i być może innych bakterii,których na razie nie da się zdiagnozować.
                            Niemniej,u mnie wiekszość objawów kręci się wokół bartonellozy,dlatego tak napisałam.
                            Ewidentnie,jest to sprawka bakterii,bo poprawa następuje po maści z antybiotykiem.
                            Na pękające naczynia włosowate stosuję:rutynę,wit b 2,maść z arniki,wit C w dużych dawkach.
                            Na razie skutek jest jeśli chodzi o pękanie naczyń w nosie -brak.
                            Pozostał nie rozwiązany problem łydek,ale leczenie w toku.

                            Pozdrawiam i dużo zdrówka.
                            • abi0312 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 16:20
                              Mab, dzięki za odpowiedź.
                              Oczywiście domyślałam się, że trudno być w takiej sytuacji czegoś pewnym. Pytałam dlatego, że maść jest z nystatyną też, a poza tym pomyślałam, że a nóż zrobilaś jakieś badanie z wyskrobków skóry...
                              • mab62 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 16:36
                                Tak,maść jest z nystatyną też,bo taką skuteczną kuracje zalecił dermatolog.
                                W sumie nikt z odwiedzonych przeze mnie lekarzy n ie wiedział co to jest,o bartonellozie niewiele słyszeli.
                                Wcześniej wkręcałam się w "rumień grzybiczy",bo miałam charakterystyczną obwódkę.I bardzo silny świąd.
                                Ale kilka tygodni leków p/c grzybiczych(tabletek,maści) nie pomogło,wręcz pogorszyło sprawę.

                                Poza tym miałam bardzo silny objaw (bartonellowe mocno zaognione krechy )po zastosowaniu sterydu.
                                Swędzenie było nie do wytrzymania,a wysypka rozszerzała się w zastraszającym tempie-sterydy to był efekt desperacji.Też nietrafiona terapia.

                                Sadzę,ze to zmiany herxowe skóry są, obecnie łagodzą je leki antyhistaminowe też.To pomysł mądrego lekarza parazytologa.Sama na to nie wpadłabym.
                                Dzięki "nowej przygodzie" zdobyłam nowe doświadczenie.
                                Cały czas się uczę tej choroby,ale jest ona i jej leczenie nieprzewidywalne.

                                Pozdrawiam.
                                • abi0312 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 17:00
                                  Niezłą miałaś przeprawę, współczuję tej ,,przygody". Dobrze, że jest już lepiej i oby ta poprawa była systematyczna. Czy ten parazytolog to dr O?
                                  Zdrówka!
                                  Abi
                                  • mab62 Re: Heparyna+chinolony 10.06.12, 17:57
                                    tak,dr.O.
                                    Pozdrawiam i wzajemnie-zdrówka.
                                    • pies_z_laki_2 Re: Heparyna+chinolony 11.06.12, 09:54
                                      No cóż, dr O jest naprawdę mądrym lekarzem, jak widać potwierdza się to po raz kolejny.
                                      Trzymaj się smile
                        • slowianka_kr Re: Heparyna+chinolony 11.06.12, 09:33
                          Mab,

                          A jak się ma wykluczenie z diety warzyw psiankowatych do autoagresji? Gdzie znalazłaś takie informacje? Napisz coś więcej, bo temat interesuje mnie jako żywo...

                          pozdrowienia!
                          • mab62 Re: Heparyna+chinolony 11.06.12, 13:14
                            Slowianka,
                            te wiadomości na temat wzmagania autoagresji przez psiankowate,mam od zaprzyjaźnionego lekarza z USA.
                            Teraz nie mam czasu szukać,ale zapytam o podstawy naukowe,przy najbliższej okazji.
                            Podzielę się tym ,czego się dowiem, na pewno.
                            Pozdrawiam.
                            • mab62 Abx+zioła Buhnera 08.07.12, 12:30
                              W odpowiedzi na moje problemy skórne,
                              (wywołane najprawdopodobniej interakcją Levoxy z Clexane i suplami)
                              obawiające się wtórna porfirią i zapaleniem naczyń włosowatych (potem DIC,skazą krwotoczną ?)
                              Szukam alternatywy dla antybiotykoterapii.

                              Objawy mam na tyle charakterystyczne dla blo+bb,że nie mogę zrezygnować na razie z abx.
                              Póki co,rozpoczęłam przygodę z ziołami Buhnera.
                              Z Resveratrolem poszło dość gładko,ze Smilaxem-nie było już tak różowo.
                              Niemniej ,jestem na pełnych dawkach(dla mojej wagi) Rdestu japońskiego i Kolcorośli.
                              W planie,bardzo stopniowe rozszerzenie protokołu Buhnera na bartonellozę.
                              Problemy skórne na plecach i biodrach,bardzo się wyciszyły (zasługa Smilaxu?wcześniej GSE?)
                              Problemy z naczyniami włosowatymi na nogach,bez zmian.
                              Ale walczę dzielnie,włączyłam Serrapeptase,suple na wzmocnienie,eksperymentuje z maściami.Chyba najlepiej się sprawdzała maść i spraye z GSE.
                              Dziś do protokołu ziołowego dorzuciłam Cat's claw,i stwierdzam,że on nie dla mnie.
                              Pojawił się ból uciskowy w tarczycy,pieczenie sie nasiliło.

                              Ogólnie,poza atrakcjami z łydkami,jest nieźle.

                              A z nowości,to neurochirurg zalecił mi kontrolne MR(głowa,kr.C) i ew.wskoczenie w kołnierz ortopedyczny do czasu otrzymania wyników.

                              Pozdrawiam.
                              • mab62 Sukces Kolcorośli. 11.07.12, 19:57
                                Dzisiaj (choć bardzo herxowy) mam wspaniały dzień!

                                Są powody do radości.

                                Po 3 latach bezskutecznych prób znalezienia leku penetrującego do szpiku kostnego,mam dobre wieści.
                                Tym lekiem jest u mnie najprawdopodobniej Kolcorośl.
                                Miałam problemy z wprowadzeniem pełnych dawek tego ziółka (herxy w głowie i całym kręgosłupie),ale się udało.
                                Po miesiącu stosowania Kolcorośli,w wynikach morfologii-wielki sukces.
                                Moje płytki po trzech latach wreszcie wróciły do normy,ilościowo i jakościowo.
                                Oby tak dalej,cieszę się niezmiernie.

                                Powtórzę za Bzyką :

                                W ziółkach Buhnera jest moc!
                                • mab62 Re: Sukces Kolcorośli. 12.07.12, 09:01
                                  Jeszcze jedna niepodważalną zasługą ziół,jest udział w wyciszeniu się objawów skórnych.

                                  A po Levofloksacynie,wtórna porfiria z objawami skórnymi bardzo dawała mi się we znaki.
                                  Obecnie,zmiany na plecach są prawie niezauważalne,na miednicy lekko przekrwione,ale już nic nie swędzi.
                                  Została mi do wyleczenia przewlekła DIC,manifestująca się wybroczynami na łydkach.
                                  Pracuje nad tym.
                                  • mab62 GSE 12.07.12, 09:06
                                    Ktoś pytał w wątku Bzyki o GSE.Nie chcąc zaśmiecać u niej,pisze w swoim wątku.
                                    Mam pewne spostrzeżenia.
                                    Ostatnio w czasie przerwy od abx,sięgnęłam po Citrosept.
                                    Herxy miałam tak silne,ze wytrzymałam puls 6 dniowy(2x dziennie po 30 kropli)

                                    Uważam,że warto brać GSE.

                                    Po otrzymaniu większej ilości maści z GSE,będę eksperymentalnie stosować na łydkach(wybroczyny powstałe po pękaniu naczyń włosowatych).
                                    Dotychczas stosowałam krótko,ale wydaje mi się,że lekka poprawa była.
                                    Wrócę niebawem do testowania GSE z Lysiną w maści.
                                    • mab62 Wyciszone Hashimoto ? 24.07.12, 21:26

                                      Odebrałam właśnie wyniki P/c tarczycowych.
                                      P/c anty TG -zero,brak (poniżej dolnego poziomu czułości analitycznej metody)
                                      P/c anty TPO 13,55 (zakres referencyjny < 34 ).

                                      Przed leczeniem było 160-cio krotne przekroczenie górnej granicy normy p/c anty TPO i wg endokrynologa,nie istnieje lek, który zmniejszyłby autoagresję w mojej tarczycy.
                                      Bardzo się mylił ! U mnie, tym lekiem są antybiotyki,selen,cynk i dieta bezglutenowa.


                                      Zawsze uważałam, iż u mnie wyciszanie agresji, m.inn. w tarczycy dobrze rokuje !
                                      Antybiotykoterapia w połączeniu z dietą bezglutenową u mnie się sprawdza,jak dotychczas.
                                      Choć mam już dość i antybiotykoterapii i diety ,- taki wynik mobilizuje do dalszej walki.

                                      Pozdrawiam.
                                      • abi0312 Re: Wyciszone Hashimoto ? 24.07.12, 22:02
                                        Super! Oby tak zostało. Może też zioła się do tego przyczyniły.
                                        Pozdrawiam i zyczę dalszej tylko i wyłącznie poprawy w wynikach i samopoczuciu!
                                        Abi
                                        • mab62 Re: Wyciszone Hashimoto ? 25.07.12, 07:56
                                          Abi,co do ziół i tarczycy,mam niestety inne przypuszczenia.
                                          Niektóre zioła,wzmagają autoagreskę w mojej tarczycy ?
                                          Albo,wybijają "coś",ale nie jestem w stanie przetrzymać herx-ów ?
                                          Albo interakcja zpozostałymi lekami i suplami,które biorę ?
                                          Nie znam odpowiedzi na te pytania.
                                          Dlatego ,zioła Buhnerowskie wprowadzam bardzo ostrożnie ,pojedynczo i obserwuje reakcję.
                                          Gdy pojawia się coś niepokojącego ,wycofuje się z danego ziółka.
                                          Pozdrawiam.
                                          • abi0312 Re: Wyciszone Hashimoto ? 25.07.12, 12:56
                                            Najgorsze te niewiadome. U nie z tarczycą ok, przynajmniej w badaniach.
                                            U corki tsh wróciło do normy i mam nadzieję, że na ziołach tak zostanie.
                                            Czasem czuję lekki ucisk w okolicy tarczycy, kiedyś kilka razy poczulam tam kłucia, ale już coraz rzadziej.
                                            Czy takie herksy w tej okolicy miałaś na myśli?
                                            Abi
                                            • mab62 Re: Wyciszone Hashimoto ? 25.07.12, 15:46
                                              abi0312 napisała:

                                              > Najgorsze te niewiadome. U nie z tarczycą ok, przynajmniej w badaniach.
                                              > U corki tsh wróciło do normy i mam nadzieję, że na ziołach tak zostanie.
                                              > Czasem czuję lekki ucisk w okolicy tarczycy, kiedyś kilka razy poczulam tam kłu
                                              > cia, ale już coraz rzadziej.
                                              > Czy takie herksy w tej okolicy miałaś na myśli?
                                              > Abi

                                              Gdybym miała tylko takie herxy,wcale bym sie nimi nie przejmowała.
                                              Ja miałam pieczenia ,mrowienia i obręczowy ucisk szyi w okolicy tarczycy.
                                              To było groźne,bo uniemożliwiało mi prawidłowe oddychanie.
                                              Do tego tarczyca zwolniła w przetwarzaniu T4 w T3,włączyła się przysadka.Tsh zaczęło powoli zbliżać się do niebezpiecznej granicy 2.
                                              Musiałam zrezygnować z kociego pazurka i odstawić na trochę kolcorośl.
                                              Zioła Buhnera,to wyższa szkoła jazdy,nie u wszystkich,ale mogą pojawić się komplikacje.

                                              Pozdrawiam.
                                              • margolcia_63 Re: Wyciszone Hashimoto ? 25.07.12, 16:31
                                                Brawo mab, ale wiesz, że wyrzut przeciwciał jest cykliczny. Zresztą jak jesteś na tak restrykcyjnej diecie, to nie wiem, czy Twój organizm jest w stanie produkować jakiekolwiek przeciwciała, więc też nie ma pewności, czy to tak na pewno idzie w dobrą stronę. Najgorsza jest ta niepewność, na ile to wszystko wykazuje powinowactwo.
                                                https://emotikona.pl/obrazki/pic/ok.jpg
                                                Pozdrawiam.
                                                • mab62 Re: Wyciszone Hashimoto ? 25.07.12, 19:01
                                                  Dziekuję Margolcia.
                                                  Pewności nie będziemy mieć nigdy,czy leczenie idzie w dobra stronę.
                                                  U mnie spadek p/c nie jest związany z ostatnią dietą.To tylko był eksperyment,który nie wyszedł.Nie spadły p/c anty TPO do zera.
                                                  Wg,jednej z p.doktor, jej p/c tarczycowe spadły na samej diecie w 2 miesiące.Możliwe,niemniej uważam,że ona nie miała nic "odkleszczowego",może jakieś myko+chlamę w szczątkowej postaci.
                                                  Ja spadaniem p/c w czasie antybiotykoterapii mogę monitorować swoje leczenie.
                                                  Obserwuję systematyczne wybijanie bakterii,toteż układ immunologiczny zaczyna rozróżniać przeciwnika i nie atakuje już komórek tarczycy.Poprawiły mi się płytki też.

                                                  Wiem,zaraz Tosho się odezwie...
                                                  U mnie,to nie żadne Hashi ani Basedova-ale po prostu zapalenie tarczycy odkleszczowe (obstawiam jersiniozę),ze zmianami zapalnymi(nie guzkami).
                                                  Autoagresja sie wycisza,bo coraz mniej komórek Jersini,które w budowie zewnętrznej bardzo podobne do komórek tarczycy są.

                                                  I...kończę ten temat.Dobrze mi z takim przekonaniem.I niech tak zostanie.
    • slowianka_kr Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 01.08.12, 21:49
      Mab,

      Odczuwasz jakieś zmiany w związku z dietą beznabiałową, bezcukrową i bez psiankowatych?
      Udało Ci się dotrzeć do materiałów traktujących o wpływie psiankowatych na problemy autoimmunologiczne?
      Wybierasz się może na sobotnie spotkanie w Mamy Cafe? wink
      • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 02.08.12, 20:57
        slowianka_kr napisała:

        > Mab,
        >
        > Odczuwasz jakieś zmiany w związku z dietą beznabiałową, bezcukrową i bez psiank
        > owatych?
        > Udało Ci się dotrzeć do materiałów traktujących o wpływie psiankowatych na prob
        > lemy autoimmunologiczne?
        > Wybierasz się może na sobotnie spotkanie w Mamy Cafe? wink

        Dieta bezmleczna,bezglutenowa i bez psiankowatych-nic nie wniosła.
        P/c tarczycowe,nie spadły do zera.A wg znajomej p.dr.powinny.
        Pacjenci z bb,to wyłamują się,niestety z jej statystyk.
        Materiałów nas interesujących,na razie nie znalazłam.Wrotek kiedys zamieścił listy:
        www.30bananasaday.com/forum/topics/nightshade-testimonials
        Ale,to niewiele wnosi i wyjaśnia.To tylko obserwacje pacjentów,bardzo subiektywne.

        Na spotkanie w sobotę wybieram się.
        Do zobaczenia.
        • maleoobeauty Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 20.08.12, 21:18
          thyroid.about.com/cs/testsforthyroid/a/newrange.htm
          było na stronie FC Dr Ozimka. Ciekawa rzecz na temat TSH i norm.

          Przepraszam jeśli coś nie na temat albo jesli już było, bo nie czytałem tego wątku.

          Pzdr smile
          • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 20.08.12, 22:58
            Maleoobeuty,dzięki.
            Poglądy polskich endokrynologów na TSH zmieniaja się,ale bardzo powoli.
            Ja długo poszukiwałam endokrynologa,który czytałby cokolwiek o infekcjach "odkleszczowych" w tarczycy i konsekwencji ich nie leczenia.(Hashimoto,Basedowa,Limfocytarne zapalenie tarczycy)
            Niestety ,nie znalazłam.
            Parę lat temu,myślałam iż objawy jakie mam ,związane są"tylko" z nieprawidłowa praca tarczycy.
            Myliłam się,moja tarczyca źle pracowała,bo miałam(mam?) w niej czynną infekcje bakteryjną(może Borrelie,może Jersinie?).Coś mam,ale mam nadzieję,że wytłukę.
            Teoretycznie jestem w stanie eutyrozy...ale tylko teoretycznie.
    • mab62 Andrographis 03.08.12, 08:40
      Kolejne zioło,które mocno daje mi "w kość".
      Spróbuje przetrzymać i nie odstawiać.
      • mab62 Re: Andrographis 06.08.12, 11:25
        Andrographis,ze względu na silne herxy musiałam odstawić na 2 dni.
        Od wczorajszego wieczora ,zaczęłam brać ponownie.
        Dziś rano herxy w układzie moczowo-płciowym,swędzenie ,pieczenie bartonelowych łydek.
        Toteż maść z GSE na łydki i próbuje nie odstawiać,tym razem.
        • mab62 Zioła Buhnera. 20.08.12, 23:15
          Weszłam na pełne dawki:Resveratrolu,Andrographisu,Kolcorośli.
          Obecnie biorę te:
          www.iherb.com/Source-Naturals-Resveratrol-60-Capsules/19387
          www.iherb.com/Nature-s-Way-Sarsaparilla-Root-100-Capsules/2066
          www.iherb.com/Planetary-Herbals-Andrographis-400-mg-120-Tablets/1530
          (andro w tabletkach bardzo gorzki,juz zamówiłam w kapsułkach,droższy-niestety
          www.iherb.com/Nature-s-Way-Andrographis-Standardized-60-Vcaps/1855
          Dla mnie pełne dawki,to 3x 3 tabl(kaps).
          Jako,że mam skłonność do przesady,próbowałam brać 3x 4.
          Nie wyrabiałam,herxy nie pozwalały mi normalnie funkcjonować.
          Obecnie dorzucam powoli zioła na bart.
          Jestem w trakcie wprowadzania Red Root,biorę 3 x 60 kropli nalewki.
          Chyba na takiej ilości poprzestanę.
          Zamierzam dorzucić jako następne zioło Boneset,ale to za parę dni.
          Mam nadzieję,że we wrześniu "przerobię"dorzucenie indywidualnego zestawu,na bart+babesje.
          Biorę tez antybiotyki i kilka garści supli.

          pozdrawiam.
          • marysi4 Re: Zioła Buhnera. 21.08.12, 08:04
            Mab jak udaje Ci się pogodzić przyjmowanie ziół z antybiotykami? Jakie robisz odstępy przy braniu ziół od leków antygrzybicznych, antybiotyków i supli? Mogłabyś rozpisać swój rozkład dnia godzinowo?
            • mab62 Re: Zioła Buhnera. 21.08.12, 09:03
              Marysi4,
              Robie przerwy co najmniej 2 godzinne.
              Łącze suple z probiotykami i p/c grzybiczymi.
              Cały dzień coś łykam i przegryzam,ale daje radę.
              Modyfikuję co jakiś czas zestaw supli,nadmiar mi szkodzi.
              Moja rozpiska nic Ci nie da,musisz ułożyć własną.
              Każdy ma inny zestaw infekcji,objawy z innych narządów,zestawy supli należy okresowo modyfikować.
              Niestety trzeba się sporo nagłówkować ,jak to połączyć!
              Pozdrawiam.
              • mab62 Wieści z frontu walki z Lyme. 05.09.12, 06:51
                Jestem na mocnym protokole abx+ pełnym protokole ziołowym Buhnera na bartonellozę...i żyję.
                Morfologia,próby wątrobowe(mimo naleweczek),hormony tarczycy -bardzo przyzwoite.
                Kręgosłup po ostatnim nastawianiu,powoli przestaje dokuczać.
                Wracam do systematycznej rehabilitacji kręgosłupa i stawów.
                Mam wrażenie,że siniaki ustępują,po spryskiwaniu srebrem.

                Ukłony dla lekarzy ,którzy podsunęli ten pomysł.Dziękuję!

                Dlatego dorzucam srebro doustnie(po konsultacji z moim lekarzem).
                Czas pokaże ,czy pomoże?

                Pozdrawiam.
                • mab62 Re: Wieści z frontu walki z Lyme. 07.10.12, 12:10
                  Życie zweryfikowało pewne posunięcia.
                  Srebro doustnie brałam tydzień,tyle wytrzymałam pogorszeń.
                  Srebro na wysypki bartonellowe pomaga,na wybroczyny naczyniowe kiepsko.
                  Na wysypki skórne bardziej sprawdza się srebro w maści.
                  Na problemy naczyniowe testuję obecnie oczar wirgilijski i zioła na naczynia.
                  Po kilku tygodniach dawkowania 3x30 kropli Sida Acuta,musiałam zmniejszyć dawki.
                  Bóle głowy były nie do wytrzymania.
                  Kontynuuje antybiotykoterapie+ziołolecznictwo(Buhner).
                  O efektach napiszę.

                  Pozdrawiam.
                  • mab62 Bonest+Sida Acuta. 09.10.12, 12:53
                    Działanie piorunujące duetu:Boneset (stary protokół dr.B.Na bart)+Sida Acuta (nowy protokół),oczywiście u mnie
                    Nawet przy dawce po 10 kropli obydwu 3xdziennie ,herxy były zbyt silne.
                    Bardzo uciążliwe były uderzenia gorąca,poty i osłabienie od Bonesetu.
                    Sida acuta zafundował silne bóle głowy.Działanie obydwu,nie do zaakceptowania.
                    Odstawiłam więc Boneset.
                    Jest lepiej.

                    Może to nadinterpretacja,ale mam wrażenie że zasługą Sida jest brak wydzieliny w kącikach moich oczu (no, może zdarza się odrobinka białego gluta).
                    Z wydzieliną w oczach antybiotyki nie radziły sobie wcale.
                    Znowu moc ziół ? Sida Acuta ?

                    Pozdrawiam.
                    • margolcia_63 Re: Bonest+Sida Acuta. 09.10.12, 13:01
                      Mab, białe gluty w oczach to prawdopodobnie rozrost gronkowca białego. który jest składnikiem fizjologicznej flory oka. Prawdopodobnie zabrakło jakiegoś oportunisty. W tym układzie może trochę być szkodnikiem. Coś za mocno wybiłaś?
                      • mab62 Re: Bonest+Sida Acuta. 09.10.12, 13:47
                        margolcia_63 napisała:

                        > Mab, białe gluty w oczach to prawdopodobnie rozrost gronkowca białego. który je
                        > st składnikiem fizjologicznej flory oka. Prawdopodobnie zabrakło jakiegoś oport
                        > unisty. W tym układzie może trochę być szkodnikiem. Coś za mocno wybiłaś?

                        Wiem,że jak zwykle masz dobre intencję...

                        Ale dla mnie brak całodziennych glutów w oczach,to dobry objaw.

                        Wreszcie mogę spokojnie malować oczy,nie rozcierając ich sobie przez wycieranie glutów.Dla mnie to namiastka normalności.

                        I to by było na tyle!

                        Nie mam zamiaru z Tobą Margolcia więcej o tym dyskutować.
                        W celu dołowania,zapraszam tu:
                        forum.gazeta.pl/forum/w,26140,139216456,139216456,Hyde_Park.html
                        Całuski.

                        I nie martw się ,naturalna flora bakteryjna moich śłuzówek jest obecna.
                        • margolcia_63 Re: Bonest+Sida Acuta. 09.10.12, 16:14
                          A gdzie ty mab dojrzałaś chęć dyskusji z nojej strony. Chciałam być pomocna ale chyba się nie udało.
                          Mam nadzieję, że tylko zaszkodziły Ci przeciągi i poza tym wszyscy w domu zdrowi.
                        • mab62 Ostatni miesiąc. 13.11.12, 20:45

                          No to sobie (bakteriom,pierwotniakom,grzybom) w ostatnim miesiącu dowaliłam.
                          Było w porywach 4 abx+fluko(bb) i kilka "ziółeczek"(z sida i atre w komplecie).
                          Było ciężko przetrwać,ale teraz jest cudnie.Pozostała kosmetyka.
                          Znaczy się ,warto eksperymentować.

                          Pozdrawiam.

                          • pies_z_laki_2 Re: Ostatni miesiąc. 14.11.12, 11:51
                            No to pisz dokładniej co łykałaś, proszę.
                            Skoro "jest cudnie", to może tak dla inspiracji wpisz co to było...

                            A kosmetyka to zioła, czy rehabilitacja, czy coś jeszcze innego?

                            Strasznie się cieszę, że jest dobrze, no i życzę ci, żeby ta chwila trwała jak najdłużej, a najlepiej do końca świata i jeszcze jeden dzień smile
                            • mab62 Re: Ostatni miesiąc. 14.11.12, 16:12
                              Dziękuję.

                              Co łykałam...łatwiej napisać czego nie brałam w ciągu tej ciągłej antybiotykoterapii.

                              Przede mną powrót do chinolonów ,marzę o penicylinach(problemy techniczne)
                              Nie brałam cefalosporym 3 generacji.(problemy techniczne)

                              Obecnie łącze abx z ziołami B. i rehabilitacją kręgosłupa.
                              ...i używam życia,bo nie wiem co mnie jeszcze czeka ?... łapie dobre chwile.

                              Pozdrawiam.
                              • fufuszka Re: Ostatni miesiąc. 15.11.12, 19:59
                                Mab cieszę się, że u Ciebie poprawa, oby tak dalej. Śledzę Twój wątek bardzo pilnie bo obie jedziemy na tym samym wózku (bartonella).
                                Też zamierzam na dniach dołaczyć zioła, mam już wszystkie ze starego i nowego protokołu na bart ale jestem w tej chwili na bardzo silnym zestawie antybiotyków, na którym dość mocno herxuję i sama boję się podjąć decyzję o dołaczeniu ziół. W środę jadę na wizytę do Katowic i chcę to skonsultować z Panią dr.
                                Trzymam za Ciebie kciuki, Twoje wpisy o ziołach dały mi dużą wiarę...
                                Ściskam Cię mocno wink
                          • mab62 Abx p/c bakteriom + zioła p/c pierwotniakom. 02.12.12, 10:47
                            >>> "kosmetyka"...bez zmian <<<
                            poza tym,że końcówka 2 tyg.przerwy od abx, zmusiła mnie do szybszego powrotu na protokoły (myślałam,że wytrzymam z 3 tygodnie,nie wyszło).
                            Ale warto było,wiem przynajmniej że same zioła B. u mnie sobie nie radzą,muszą być.(do końca życia abx+może pojedyncze zioła).

                            Smutna refleksja...dalej "czegoś "nie uwzględniłam jeszcze wleczeniu...

                            Od ponad 1/2 roku mam mocne objawy wskazujące na dominację infekcji pierwotniakowych.(oprócz ciągłych, widocznych objawów infekcji bakteryjnych).
                            Najpierw przez kilka m-cy brałam leki p/c toxo (IgG wiosną tego roku wysoko dodatnie),obecnie dorzuciłam zioła na babeszjozę.
                            Artemisinin - reakcja: silne bóle głowy+nasilenie pieczeń(wielonarządowych), itd.,obecnie w czasie 5 pulsu Arte objawy się czasami wyciszają.
                            Dlatego,że nie lubię nie mieć codziennych pogorszeń,to...
                            wczoraj dorzuciłam Cryptolepis - efekt nieprzespana noc (objawy neuropsychiatryczne).

                            Powtórzyłam ostatnio testy na p/c toxo(czekam na wyniki).
                            Myślę o powtórce diagnostyki na bab.(ale koszty!!!),brak labu badającego p/c przeciw Babesia divergens(czekam na informację z Synevo,labu w B.)
                            Myślę nad... Lariamem,Malarone,Sufonamidem + Daraprim,
                            inne propozycje ???

                            Jeśli ktoś ma doświadczenie z leczeniem tymi lekami,bardzo proszę o rady
                            Z góry dziękuję.

                            Pozdr.

                            Ps.Proszę darować sobie rady o skuteczności olejków,polskich ziół.Pewnie miałabym po nich pogorszenia,ale z poprawą u mnie byłoby gorzej.
                            Nie neguję całkowicie tych metod w lżejszych przypadkach,ale ja jestem przypadkiem trudnym z infekcją kilkudziesięcioletnią.
                            • mab62 3 lata leczenia. 24.01.13, 09:54
                              Witam.
                              Po personalnych atakach olejkarzy i zielarzy postanowiłam już nie pisać,ale może moje spostrzeżenia z leczenia komuś się przydadzą.Łamie więc postanowienie.
                              Spostrzeżenia:
                              abx- konieczne w czasie mojego leczenia,wyciszyło się wiele objawów
                              abx +heparyna = największa poprawa
                              abx+zioła dr.B - ciągłe codzienne pogorszenia (nie były to herxy bakteryjne,może wirusowe?)
                              same zioła dr.B.- zupełnie sobie nie radzą(jedyna poprawa,to podniesienie poziomu płytek krwi),zero poprawy w objawach.Przerwą od abx dowaliłam sobie tylko.

                              Analiza całości wskazuje na konieczność kontynuacji abx,...może włączenie leków p/c pierwotniakowych ?,p/c wirusowych?
                              Dalej szukam możliwości zaleczenia moich infekcji odkleszczowych,a co za tym idzie liczę na wyciszenie autoagresji w wielu narządach.
                              Mam nadzieję na znalezienie środka na poprawę u mnie.
                              Eksperymentuję z nowym lekiem,ale o efektach dam znać za jakiś czas.

                              Życzę wszystkim lepszego zdrówka,co jest równoznaczne z powodzeniem w leczeniu !
                              Pozdrawiam serdecznie.

                              Ps.Proszę darować sobie rady o skuteczności olejków,polskich ziół.Pewnie miałabym po nich pogorszenia,ale z poprawą u mnie byłoby gorzej.
                              Nie neguję całkowicie tych metod w lżejszych przypadkach,ale ja jestem przypadkiem trudnym z infekcją kilkudziesięcioletnią.
                              • pies_z_laki_2 Re: 3 lata leczenia. 25.01.13, 17:12
                                Mab, trzymaj się ciepło!!! Dzięki za "raport" smile
    • gralint Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 26.01.13, 11:39
      mab62 napisała:

      > Yersinia.Wynik dodatni w klasie IgG(wysoko).
      >
      > I to był przełom.Znikło wiele wątpliwości.

      Co za bzdury, kompletne. Yersinia mozna sie zarazic spozywajac mieso lub na wiele
      innych sposobow, z kleszczem moze to nie miec nic wspolnego. Yersinia nie jest zadnym dowodem na bb. Do tego u wiekszosci przechodzi samoistnie. Lepiej nie czytac tego forum...dochodze do wniosku ,bo jest tu kupa bzdur.
      • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 26.01.13, 12:26
        gralint napisał:

        > mab62 napisała:
        >
        > > Yersinia.Wynik dodatni w klasie IgG(wysoko).
        > >
        > > I to był przełom.Znikło wiele wątpliwości.
        >
        > Co za bzdury, kompletne. Yersinia mozna sie zarazic spozywajac mieso lub na wie
        > le
        > innych sposobow, z kleszczem moze to nie miec nic wspolnego. Yersinia nie jest
        > zadnym dowodem na bb. Do tego u wiekszosci przechodzi samoistnie. Lepiej nie cz
        > ytac tego forum...dochodze do wniosku ,bo jest tu kupa bzdur.


        Mało jeszcze wiesz,warto się dokształcić,poczytaj:
        www.wielkoszynski.webity.pl/zakres-c59bwiadczen/inne-choroby-zakazne/yersinia/Pozdrawiam.
        • mab62 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 26.01.13, 12:28
          Przesadziłam z tymi pozdrawianiem,dlatego źle się wkleiło.Bez pozdrowień,miłej lektury:

          www.wielkoszynski.webity.pl/zakres-c59bwiadczen/inne-choroby-zakazne/yersinia/
      • pies_z_laki_2 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 27.01.13, 13:28
        > Lepiej nie czytac tego forum...dochodze do wniosku ,bo jest tu kupa bzdur.

        Ależ przymusu nie ma smile Zresztą widzę, że i tak zaglądasz tu w kratkę, czyli z dużymi przerwami.

        Ciekawe, jeśli praktyka rozmija się z teorią, to teoretycy zamiast sprawdzić sprawę, wolą zdyskredytować praktykę smile



        • jolamab Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 07.08.15, 20:31
          Witam po dłuższej przerwie.
          Mocnym Ilads leczyłam się 40 miesięcy.Pomogło na Lyme,wysiadły podroby.smile
          Potem przeszłam na dietę stosowana przy autoagresji i poddałam się próbie diagnostyki immuno..Nie zdiagnozowali konkretnej choroby autoimmunologicznej ,ponieważ objawy wskazywały na późną fazę zapalenia naczyń a specyficznych p/c brak.
          Immunolog biorąc pod uwagę mechanizm działania leków antyhistaminowych zaproponował Loratadynę.
          Musiałam sama jak zwykle dokształcić się i natknęłam się na działanie Loratadyny na krętka.
          Od lutego lecze sie Loratadyna z pozytywnym skutkiem.
          Jak sobie poradzi Loratadyna z przesileniem jesiennym-czas pokaże.
          Pozdrawiam,
          • micpow88 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja histori 08.09.22, 19:25
            Sugerujesz, że loratadyna działa na BB?
    • micpow88 Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja historia. 08.09.22, 19:23
      I jak u Ciebie sytuacja dzisiaj po 12 latach? Jakieś wnioski co mogło być przyczyną posypania się zdrowia? Mam nadzieję, że udało Ci się wyjść na prostą smile
      • ja.olaa Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja histori 18.09.22, 00:33
        Podpinam się smile Zaczynam walkę z borelioza, zastanawiam się czy ilads czy pulsacyjne… niestety na doxycyline mam alergie, brałam jak bym młoda i spowodowało zwiększenie ciśnienia srodczaszkowego ze skończyło się w szpitalu…
        • hasegawa Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja histori 18.09.22, 12:56
          Brak doxy to lipa straszna, bo to najskuteczniejszy antybiotyk, poproś o ryfampicyne skuteczna dawka to 4x300mg, ale żaden idiota niestety tak nie wypisze, ja waże 56kg i widze z praktyki, że nawet dawki ILADSOWE są w rzeczywistości za małe, przykładowo zauważyłem, że najskuteczniejsza dawka doxy to 3x200 mg, w moim przypadku. Znam dokładną datę zarażenia, zanim choroba wybuchła z całą mocą, byłem skąpoobjawowy przez 3 lata. Osoby chorujące kilkanaście lat według mnie bez szans na wyleczenie, nie są w stanie brać skutecznej dawki antybiotyków, bo byłybyto dawki dosłownie końskie.
          • ja.olaa Re: "Hashimotka" z boreliozą-moja histori 18.09.22, 19:54
            Będę próbować z tą doksycykliną, jestem za leczeniem pulsacyjnym...taka dawka doxy w przerwach może nie spowoduje takiego ciśnienia
Pełna wersja