Antybiotyki a sport

04.05.11, 23:31
Witam
Zaczynam terapie antybiotykowa , która jak wiadomo trochę potrwa....
Swój przypadek opisałem w wątku
forum.gazeta.pl/forum/w,26140,117843127,117843127,CHOROBA_PSYCHICZNA_CZY_BORELIOZA_PROSZE_O_POMOC.html
Cały czas mimo silnych objawów uprawiam dośc intensywnie ćwiczenia fizyczne
Czy macie jakieś doświadczenia odnośnie kontynuowania ćwiczeń (boks, bieganie ) w trakcie antybiotykoterapii? Jakos nie wyobrażam sobie wielomiesięcznej stagnacji w temacie sprawnośc fizyczna.
Robert
    • thomaswitz Jestem za! 05.05.11, 00:02
      Ja jestem już prawie rok na terapii ILADS i jak tylko mam siłę, borę dupę w troki i spadam w plener. To ponoć zalecane - aktywność sprzyja dotlenianiu organizmu, a krętki ponoć tlenu nie lubią. Sport - dobrze wpływa też na psychikę. Na Twoim miejscu jednak zastanawiałbym się nad rodzajem aktywności fizycznej. Boks - ma dużo skutków ubocznych, m.in. dla mózgu, może powodować mikrowylewy, lepiej zamień go - przynajmniej na jakiś czas na mniej urazowy sport. Bieganie bieganiu nierówne, jeśli rekreacyjnie - to czemu nie? Ale bez wyczynów - Twój organizm ma teraz inne obciążenia, więc szanuj go, jak tylko możesz. Może zafascynuje Cię jakaś nowa forma ćwiczeń? Ja osobiście jeżdżę na rolkach, łażę po górach, pływam - ale wszystko bez przeginania pały!
      Zdrówka życzę.
      • pawel96b Re: Jestem za! 05.05.11, 08:50
        Oczywiscie, ze za smile

        Burrascano poleca w swoich wytycznych cwiczenia, nawet pisze, ze bez cwiczen ludzie sie nie poprawiaja. Tylko nie wolno aerobiku (i pewnie podobnych - boks?). Raczej maszyny, rozciaganie.

        Ja kiedys na abx poszedlem na silke, potem na saune, a potem zaliczylem bardzo ladnego herxa. Mysle, ze kazdy rozsadny wysilek fizyczny, ktory sprawia nam przyjemnosc, ale nie meczy na amen jest wskazany.

        Pzdr,
        Pawel
        • anonimicus Re: Jestem za! 05.05.11, 10:23
          ja lubie sobie pobiegać, czasem 5 km, czasem 8km i więcej, lubie popływać (1h), pojeździć na rowerze itp

          siłki nie lubie, nudzi mnie to

          nie wyobrazam sobie teraz zycia bez sportu

          ale trzeba uwazac, nauwowcy twierdza ze nieprzerwany wysilek fizyczny ktory trwa ponad 90 minut oslabia odpornosc organizmu

          tutaj masz pokazany wykresik jak wysilek wplywa na organizm
          https://www.time-to-run.com/physiology/images/urti.gif

          źródło: www.time-to-run.com/physiology/exercise-immune.htm

          (ps. znalazlem pierwszy lepszy art. w googlach, ale wczesniej czytalem na pubmedzie, ale teraz nie mam czasu znalezc)

          pozdrawiam

          • margolcia_63 Re: Jestem za! 05.05.11, 11:38
            Nic już nie rozumiem, to przy boreliozie da się uprawiać sporty?
            Dla mnie wysiłkiem nie do przebrnięcia było opiłowanie wszystkich paznokci na raz a wstanie do toalety było sportem ekstremalnym.
            Teraz jest lepiej ale do dawnej sprawności to ma się nijak.
            Dziwne to wszystko.
            • tosho Re: Jestem za! 05.05.11, 14:00
              Im ktoś bardziej chory (zwłaszcza z objawem zmęczenia/wyczerpania), tym najczęściej gorzej toleruje wysiłek fizyczny. I tak np. u osoby mocno chorej 15 minut ćwiczeń typu aerobik zamiast "dźwignąć" kondycję w górę, spowoduje jeszcze większe pogorszenie choroby.

              Każdy musi indywidualnie dobierać ćwiczenia fizyczne. Dobrym miernikiem tolerancji ćwiczeń jest to, jak się czujemy w kolejnych dniach po ćwiczeniu - jeśli wyraźnie gorzej to znaczy, że ćwiczenia były zbyt intensywne.

              Burrascano pisze, że u przewlekle chorych odpowiednio dobrane ćwiczenia są KONIECZNE - głównie łagodne rozciąganie i ciężarki. Aerobik, ćwiczenia kardio - nie, gdyż są zbyt obciążające (mowa o tych bardziej chorych).

              Ćwiczenia zwiększają wytrzymałość fizyczną i zapobiegają utracie kondycji (nie trudno sobie wyobrazić jeśli ktoś jest chory np. kilka lat i ma praktycznie zero wysiłku fizycznego, poza codziennym krzątaniem się po domu czy sporadycznym wychodzeniem na zewnątrz, że jego kondycja będzie spadać).

              Polecam stronkę www.nasportowo.webpark.pl/atlas_cwiczen.htm
              Są tam opisane ćwiczenia z hantlami dla poszczególnych grup mięśni. Warto zaopatrzyć się w hantle (zaczynając od np. jedno kilogramowych) i ćwiczyć na początek np. 5 min. co trzeci dzień. Później zwiększać w miarę tolerancji.
              Burrascano pisze też, że zaraz po ćwiczeniu najlepiej pójść spać albo po prostu leżeć przez godzinę, żeby organizm się regenerował. Nie zaleca ćwiczyć codziennie.
              • tosho Re: Jestem za! 05.05.11, 14:16
                A co do samych antybiotyków to za bardzo nie wiem czy są jakieś przeciwwskazania żeby uprawiać sport, chyba specjalnie nie ma. Warto spytać swojego lekarza. Wiem, że np. przy tavanic-u powinno się zrezygnować ze sportu (ryzyko uszkodzenia ścięgna).
            • ter69 Re: Jestem za! 05.05.11, 14:36
              Margolcia, miałam tak samo, z tym ,że ja nawet nie piłowałam paznokci. Gdy mi się poprawiło zaczęłam ćwiczyć "rowerek", bo jest na leżąco i wydawał mi się najmniej męczący.
              Moim głównym 'sportem' są w tej chwili spacery. Większy wysiłek powoduje wyczerpanie.
            • anonimicus Re: Jestem za! 05.05.11, 14:52
              No zależy na co ci siadło. Mi siadło na głowę, zapalenie opon mózgowo-rdzeniowych - stawy wogóle mnie nie bolą. Po długim leczeniu dopiero zdecydowałem się na sport. Ja tam wolę ćwiczenia aerobowe (bieganko, rower, pływanie), ze względu na ten high smile (np. runners high - dobrze wpływa na depresję smile

              U mnie nie bez znaczenia jest to, że przed ostrą fazą choroby dużo się ruszałem.

              Oczywiście nie obciążałem na maxa swojego organizmu. Kondycja przychodzi z czasem.

              Trzeba obserwować swój organizm, wiedzieć kiedy ćwiczenia są zbyt intensywne. Ja ćwiczę co drugi dzień, daje organizmowi (szczególnie mięśniom) czas na regenerację.


              • zazule Re: Jestem za! 05.05.11, 20:58
                Hejka

                Przed choroba uprawiałm reg sport,- rolki i basen.
                potem zachorowałm i totalny zjazd, o sporcie nei bylo mowy, miałam totana nie tolerancje wysiłku fizycznego, 10 min cwiczen to była jaks maskra, po poł godziny cwiczen ok tyg przychodzialm do siebie. Pojscie na basen na 40 min i 2 tyg regenracji. To było juz po ok 2 latach leczenia. Pojechalm wtedy na narty - jedziałm poł godziny ze łzami w oczach. Autem byłam w stanei przejechac 100km i musialm sie zatrrymac zeby spac. W pracy spałam.

                Lecze sie juz 4 lata i naprawde spoko. Moge chodzic na basen, jedzic na rolkach, nanartach wytrzymuje ok 6 h z 20 min przerwa i to wszystko na antybiolach. czasem mam gorsze dni ale one sa lepsze niz te lepsze kiedys. W pracy to mam wrazenie ze inni sa chorzy a nie ja - a to głowa boli a to nei wyspani etc. Ja sie czuje przyzwoicie, chociaz potrzebuje duzo snu.

                Do pełnej formy mi troche brakuje. Antybiole tez osłabaija org same z siebie jak je odstawiam to mam wiecej energi.

                Mom zadniem wbrew zaleceniem Burrascano wszelkiego rodzaju masaze sa b dobre , mnie pomogły, polecam tez basen, rowerek stacjonarny i cwiczenie rozciagajace.


                Cwiczenie podnosza temp ciala i poprawiaj pentracje anybiotyków i w czasoe cwiczen powstaja ednorfiny wiec jest lesze samopoczucie.
                Jak ktos lubi boks i to mu poprawia nastrój to czemu nie ja bym zwariowła gdybym miał cwiczyc tylko w domu cwiczenia stacjonarne. z fajnych rzeczy polecam huljanoge, ja mam fajna zabawa tylko troche na głupa sie wychodzi ale co tam ta choroba juz nie raz ze mnie głupka zrobiła.smile

                pozdr
                z








                • rober-6666 Re: Jestem za! 05.05.11, 22:37
                  Dzięki za odpowiedzi.
                  U mnie jest tak , że ta prawdopodobna choroba ( piszę prawdopodobna bo wyniki badań są ujemne, natomiast objawy kwalifikują mnie do intensywnego leczenia co właśnie zacząłem ) zaatakowała głównie układ nerwowy. Fakt, mam też przewlekłe zmęczenie,brak sił na cokolwiek,bóle łokci, kolan i sztywność kręgosłupa ,zwłaszcza szyjnego, ale zważywszy na to że zawsze uprawiałem sporty-kickboxing nawet wyczynowo-to jestem wstanie mimo dolegliwości utrzymywać się w niezłej fizycznej formie.Oczywiście o mikrourazach mózgu w wyniku sparingu nie ma teraz mowy-odkąd tak mnie choroba zmiażdżyła boks polega na walce z cieniem, worku oraz uderzaniu w tarcze...do tego siłownia, dużo pływania
                  Nie wyobrażam sobie teraz nagle przerwać z powodu leczenia.Myślę żebym sie rozleciał,hehehe
                  Więc ,oczywiście z wyczuciem, które nabyłem przez lata sportowania się zamierzam dalej "się ruszać " , zwłaszcza, że dzięki Wam widzę , że nie ma jakichś absolutnych przeciwwskazań
                  P.S.Od kilku dni biorę leki i to jakaś masakra jest.
                  Objawy psychiczne (dezorientacja, zaniki pamięci,bełkotliwa mowa,napięcie, lęk ,derealizacja ) nasiliły się bardzo , a ciało przeżywa jakby mocną grypę ze wszystkimi jej objawami...
                  Jak długo to może potrwać??
                  Robert
                  • mab62 Re: Jestem za! 06.05.11, 08:19
                    Z herxami,to bardzo indywidualna sprawa.
                    Czasem przechodzą po kilku godzinach,czasem trwają tygodniami.
Pełna wersja