4.fala
25.09.11, 21:50
Mój syn ma 3,5 roku, ma wade serca i jest po trzech operacjach serca. Ostatnią miał 2 m-ce temu. Po miesiącu i tyg. czasu od operacji wyciągnęliśmy Mu kleszcza, który raczej był dłużej niż 12 godz. - trochę był już napity . Wysłaliśmy kleszcza do badania i wynik niestety wyszedł pozytywny (kleszcz noscielem boleriozy). W tym samym dniu, w którym wyciągnęliśmy kleszcza nie czekając na wynik pediatra zaleciła antyb. i tak syn przyjmował Amoksiklaw 3,5ml co 12 godz. przez 7 dni, a potem Hiconcyl co 8 godz. 7.5 ml przez 3 tyg. Jutro kończy się kuracja antyb. i nasza pediatra twierdzi, że to wystarczy, że antyb. był podany wcześnie i bolerioza w takim wczesnym stadium może być wyleczona. Ale ja nie jestem pewna dlatego prosze o porade: co powinnam dalej robić? jakie badania? jakie leki? czy to rzeczywiście wystarczy? co z koinfekcjami o których dowiedziałam się dopiero z internetu?
Z innych objawów to typowego rumienia nie było (kleszcz był z tyłu głowy)ale dzień przed wyciągnięciem kleszcza wzdłuż miejsca szycia klatki piersiowej od góry do dołu była skóra bardziej zaróżowiona. Odcień ten zbladł i znikł całkowicie po 2dniach. Czy to był rumień, czy tylko zbieg okoliczności? A z gorączką to wogóle mamy problem, bo po operacji stany gorączkowe były naszą udręką po operacji i po powrocie do domu cały czas się utrzymywały i utrzymują, więc trudno mi stwierdzić czego są wynikiem. Ma też syn tak, że raz Mu gorąco, potem zimno, ale to też było po operacji - więc znowu niewiadoma.
Czy każdy kleszcz zarażony boleriozą tą boleriozę przeniesie? Czy jest jakaś szansa że nie zaraził synka?
Proszę o jakiekolwiek wskazówki co mamy dalej robić, bo jesteśmy bardzo zaniepokoieni cała sytuacją. Tylko prosze o rady konkretnie odnośnie tej sytuacji, a nie o wywody która szkoła leczenia lepsza, bo o tym to się już naczytałam.
Mama