Dodaj do ulubionych

Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę

26.01.18, 12:03
U mojego narzeczonego stwierdzono boreliozę w czerwcu 2017 roku. Silne objawy mięśniowo-stawowe miał już od kilku lat i tak jeździliśmy od lekarza do lekarza od kilku lat nie będąc świadomi, że to borelioza powodowała ten okropny ból.
Na szczęście w czerwcu 2017 borelioza została zdiagnozowana i trafiliśmy do centrum chorób tropikalnych. Dwa miesiące antybiotyku nie przyniosły żadnej poprawy, jedynie w trakcie antybiotykoterapii można powiedzieć, że była lekka poprawa ale wszystkie objawy wróciły po 2 tygodniach. Dlatego dostaliśmy jeszcze jeden antybiotyk (na 30 dni), który musieliśmy zakupić w Niemczech. I tak jak przy przednim wszystkie objawy wróciły po 2 tygodniach. W związku z tym zdecydowaliśmy udać się do lekarza od metody ILADS. Pani doktor przepisała na początek 3 różne antybiotyki i zaleciła aby stosować je jednoczenie (byliśmy świadomi, ze na tym polega ta metoda) jednak to nas przeraziło !!. Jednocześnie została przepisana nam recepta na NISKIE DAWKI NALTREXONU i w związku z tym, że właśnie mój narzeczony dopiero co zakończył 90 dniową antybiotykoterapię zadecydowała, że spróbuje ten naltrexon. Przez 10 dni brał 1 mg, następne 10 dni -2 mg , potem 10 dni - 3 - mg a teraz jest na dawce 4,5 mg. tabletki tez bierze od 3 miesięcy i CZUJE SIĘ BARDZO DOBRZE !!!!!. Zero bóli mięśniowo-stawowych od jakiegoś czasu co jest dla nas niewiarygodne. Podeszliśmy do tego naltrexonu bardzo sceptycznie, dużo czytaliśmy na ten temat i jest to dla nas taki zaskoczeniem... Zapytajcie swoich lekarzy o ten temat !!!!!! Mojemu narzeczonemu to pomaga mam nadzieję, że ta informacja pomoże również komuś innemu zmagającemu się z objawami boreliozy !!!!!!
Obserwuj wątek
    • dgosia-64 Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 05.02.18, 08:42
      Tak się składa, ze bardzo dokładnie czytaliśmy o skutkach ubocznych ... a czy zmagałes się kiedyś przez kilka lat z bólami związanymi z borelioza ???? Zgadza się przez pierwszy tydzień był problem ze snem ale teraz już nie ma tematu , żadnych innych skutków uboczynych do tej pory nie zauważyliśmy .... Wiecej skutków ubocznych jest po długiej antybiotykoterapii .... a tak jak wspominałam antybiotyk był brany przez 90 dni .....
      • elene72 Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 21.03.18, 12:23
        nie każda borelioza jest taka sama - to już chyba wszyscy wiemy.
        natomiast zastanawiam się czy LDN nie sprawdza się lepiej u tych z problemami autoimmunologicznymi?
        co o tym sądzicie? czy to tylko teoria?

        ja mam zdecydowanie tendencje do stanów zapalnych i u mnie działa np. kurkuma, popijam liście brzozy
        brałam LDN przez jakiś czas tak na próbę, ale wówczas miałam inne sprawy na głowie i trudno było mi ocenić jak działa. w każdym razie w moim wypadku raczej rewelacji nie było + pojawiły się problemy z wybudzaniem w nocy (a sen to mój priorytet),
        pozdrawiam
      • adelcia22 Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 19.05.18, 00:16
        Mozna skorzystac z diagnozy niekonwencjonalnej biorezonansu. Jesli wyjdzie bolerioza lub inna przyczyna to polecam produkty Nutramedix ktore znajdziecie na www.natura24.pl, sa to ekstrakty ziolowe, mozna stowac z innymi lekami. Moja znajoma dzieki nim powrocila do zdrowia, po ok pol rocznej suplementacji.
        • xanonymous Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 10.01.19, 07:34
          Nie reklamuj oszustów od biorezonansu. Biorezonans to oszustwo a te urządzenia to zabawki odpustowe. Gdyby biorezonans działał to normalnie by to było stosowane przez medycyne akademicką. Ale to nie działa, co najwyżej na zasadzie placebo. A moja znajoma dzięki tej terapi reklamowanej przez ciebie zamieniła się w mężczyzne i urósł jej penis. Także uważajcie i nie kupujcie nic na www.natura24.pl
          • jollapik Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 17.02.19, 00:58
            A ja mam dowód z życia wzięty, że biorezonans działa. Mojej marnie wyglądającej, ciągle niezbyt zdrowej wnuczce, biorezonans wykazał glistę ludzką. Rodzice młodej postukali się w czoło, ale na wszelki wypadek poszli (po raz kolejny) do pediatry. Otrzymali skierowanie na trzykrotne przebadanie kału młodej. W trzeciej próbie znaleziono jaja glisty ludzkiej.
            W internecie czytałam opowieść o dziecku, któremu biorezonans zdiagnozował lamblie. Badanie kału obecności pasożytami nie potwierdziło. Ponieważ objawy były bardzo intensywne i męczące, rodzice uporczywie badali kał dziecka. Lamblia została potwierdzona w 11-ej !!! próbie.
            • xanonymous Re: Niskie dawki naltrexonem !!!!! na boreliozę 06.03.19, 20:42
              Rezonans nie działa i jest to oszukiwanie naiwniaków. Koniec i kropka. Ale jak wierzysz w takie zabawki to możesz sobie kupić radyjko do odstraszania duchów - znajdziesz pewnie wiele opinii że komuś pomogłosmile www.youtube.com/watch?v=Uh5xr-sS56U Nie ma możliwości aby cokolwiek zdiagnozować albo wyleczyć tzw. pseudonaukowym (biorezonansem). Nie będę tłumaczył dlaczego bo nie mam na to czasu ale na pewno was te różne oszustwa wyleczą z nadmiaru pieniędzy. I to nie jest żądne biorezonans tylko pomiar rezystancji skóry za pomocą dwóch elektrod. Jak chcesz za pomocą rezystancji między dwoma rękami dowiedzieć się czy w jelitach masz gliste, inne robaki czy bakterie probiotyczne.
    • odessa Naltrekson - to naprawde działa - moja historia 14.02.19, 00:28
      Witam Was kochani.
      Opowiem Wam moją historię w dużym skrócie, aby zachęcić do terapii niskimi dawkami naltreksonu.
      W czerwcu 2016 roku ugryzł mnie kleszcz.Pojawił się rumień.Lekarz stwierdził boreliozę i przepisał doxycykline.Antybiotyk przyjąłem.Przez następny rok nie miałem żadnych objawów.Przez cały czas intensywnie jeździłem rowerem, prowadziłem bardzo zdrowy tryb życia - od 1993 roku nie jadam mięsa w tym ryb.Po roku pierwsze objawy: wędrujące bóle mięśni, stawów, specyficzne szczypanie, mrowienie szczególnie w rejonie karku.Prócz tego samopoczucie dobre.Robię wszystkie możliwe testy na boreliozę, aby wykluczyć ewentualne ryzyko błędu.Robię też kompleksowe badanie krwi.Wszystkie wyniki ok.Lekarz każe obserwować, twierdzi, że to objawy typowe dla pacjentów wyleczonych.Po miesiącu objawy mijają.Co jakiś czas średnio raz na miesiąc mam napady podobne do grypy ale bez wysokiej temperatury.Po roku zaczynam czuć się źle, słabnę, przestaje jeździć na rowerze, wszystko boli, bolą stawy, mięśnie, pojawia sie mrowienie i szczypanie skóry.Robię kompleksowe badania.Wszystkie wyniki ok.Robię ponownie testy na boreliozę.Wyniki ok - rzekomo nie jestem chory.Męczę się.Znajomy lekarz zajmujący sie leczeniem naturalnym przepisuje mi skomplikowany protokół homeopatyczny polegający na iniekcjach leków mieszanych z krwią pacjenta.Czuje sie źle.Wiem, że leczenie antybiotykami mi nie pomoże.Szukam pomocy w medycynie chińskiej.Lekarz rodem z Chin sprowadza mnie na ziemię mówiąc "Medycyna nie zna przypadku wyleczenia z boreliozy.Leczyć można jedynie objawy".Ściągam leki homeopatyczne z zagranicy.W ciągu 4 kolejnych miesięcy pobieram sobie samodzielnie krew i wykonuję około 80 zastrzyków.Założenie mojego homeopaty jest następujące: nie ma leku na boreliozę, można jedynie podkręcić układ immunologiczny i zmusić przez to do walki z boreliozą.Już w trakcie terapii czuje poprawę.Zaczynam jeździć rowerem.Stawy kolan jeszcze bolą.Ale osłabienie minęło.Robię trasy po 180 km na dzień w terenie górskim - sporo przewyższeń.Czuje się rewelacyjnie.We wrześniu 2018 roku przzy schodzeniu po schodach dopada mnie skurcz mięśni ud.Nie mogę chodzić.Lekarz zleca kompleksowe badania w tym na boreliozę.Pielęgniarka pobierająca krew pyta czy wróciłem z Azji - badania sa bardzo rozległe w różnym kierunku.Wyniki rewelacyjne.Lepiej być nie może wyniki sugerują, że jestem okazem zdrowia. Ból mięśni pojawia się tylko podczas jazdy na rowerze uniemożliwiając ją.Postanawiam go rozjeździć.Płaczę jadąc i rozjeżdżam ból.Znowu robię trasy po 150-180 km.W wigilię 24 grudnia 2018 roku dopada mnie silny ból głowy oraz ból stawów, mięśni, mrowienie, szczypanie.Wszystko na raz.Nagle opuszczają mnie siły.Ból nie przechodzi, głowę rozsadza mi od środka.Tabletki przeciwbólowe nie pomagają.Boli mnie wszystko przez miesiąc.Ledwo stoję na nogach w pracy zaciskam zęby.Czuję, że umieram.Z trudem chodzę, bolą wszystkie stawy, zaczyna w nich chrupać, stukać, przeskakiwać w sposób słyszalny.Zamawiam małe dawki Naltreksonu.Od razu wrzucam dawkę 4,5 mg na noc.Rano budzę się bez bólu głowy.Mija szczypanie i wędrujące bóle mięśni.Bolą jeszcze stawy, ale po 2 tygodniach w zasadzie pozostaje jedynie ból kolan i chrupanie w nich.Zamawiam dodatkowo MSM oraz DMSO, aby przyśpieszyć leczenie stawów.Smaruję wszystkie stawy oraz przyjmuje DMSO doustnie.Po 3 dniach pozostaje jedynie przy smarowaniu, bo zaczynam śmierdzieć (skutek uboczny przyjmowania doustnie DMSO).Po 1,5 tygodnia stosowania DMSO bóle stawów mijają, przestaje w nich chrupać, stukać, przeskakiwać.Bóle mięśni to przeszłość.Nie ciągnie mnie już w pachwinach i zgięciach.Po raz pierwszy od 24 grudnia 2018 roku czuje się po prostu normalnie.Nie jeżdżę jeszcze na rowerze, bo chcę dać stawom odpocząć co najmniej miesiąc.Obecnie przyjmuję dawkę 4,5 mg naltreksonu na noc i raz dziennie smaruje się DMSO jedynie w kolanach i kostkach nóg.Biorę rano i wieczorem 1000 mg MSM.Do tego 500mg witaminy C na dobę i trzy razy dziennie propolis i pyłek kwiatowy.Trudno mi powiedzieć czy bez DMSO Naltrekson wyleczyłby stawy, ale z pewnością wyeliminował ból głowy, chroniczne osłabienie i bóle mięśni oraz pieczenie skóry.DMSO głównie wyleczyło stawy.Osobiście nie zamierzam rezygnować z Naltreksonu przez co najmniej najbliższe dwa lata.Co jednak najważniejsze.Naltreskon działa zgodnie z filozofią protokołu homeopatycznego zleconego przez znajomego lekarza - przede wszystkim podkręca i reguluje układ immunologiczny, nie leczy objawów, ale zmusza organizm do samoleczenia.Trudno mi powiedzieć, czy jest w efekcie jestem w stanie za pomocą Naltreksonu wyeliminować boreliozę, ale widzę, że dzięki temu lekowi, mogę stać twardo na nogach i żyć, choć przygotowywałem się już może nie na śmierć, ale na wykluczenie z życia zawodowego i społecznego.Jeśli macie problemy związane z boreliozą, spróbujcie Naltreksonu.Nic nie tracicie, nie ma żadnych objawów ubocznych.Problemy z żołądkiem, snem, czy poranne lekkie otępienie mijają po tygodniu zażywania leku.Jak widać na moim przykładzie zyskać można wiele.Powoli przygotowuje się do 180 km na rowerze - na razie psychicznie, ale to i tak dla mnie bardzo wiele.
        • odessa Re: Naltrekson - to naprawde działa - moja histor 27.02.19, 18:23
          Nie mam pojęcia co się dzieje z układem odpornościowym po odstawieniu naltreksonu.Z tego co czytałem wynika, że Naltrekson bez żadnych negatywnych konsekwencji można stosować do końca życia.Oczywiście w przypadku boreliozy założenie jest takie, że za pomoca naltreksonu zmuszamy do układ immunologiczny do walki z bakterią.Więc mniemając, że jesteśmy wyleczeni po mniejszym lub dłuższym okresie czasu, możemy odstawić lek.Osobiście widzę poprawę z dnia na dzień.Czuję sie coraz lepiej, ale jednak nie do końca jestem obiektywny, bo biorę różnych substancji.
      • emli7 Re: Naltrekson - to naprawde działa - moja histor 22.02.19, 11:43
        Mam naltrexon, z trudem znaleziony, bo go coś w hurtowniach brakuje. Tylko napotkałam problem. Dr Z wypisała mi a) receptę na lek b) drugą receptę na zrobienie małych dawek. Kupiłam lek w aptece, która ma tylko leki gotowe, tam twierdzili, że dowolna apteka może dokonać "przeróbki" zgodnie ze zleceniem lekarza. Inne pateki stwierdziły, że nie. Wróciłam tam, gdzie kupiłam. Tam w końcu podjęli się to załtwić jakoś, w zaprzyjaźnieonej aptece, która robi, ale powiedzieli, że na przyszłość od razu na recepcie nalek ma być zlecenie na przeróbkę a nie na oddzielnej. Z kolei koleżance odmówiono realizacji właśnie recepty z "przeróbką". Jak to u Was wygląda technicznie? Czy to my musimy edukowac farmaceutów?
          • emli7 Alergia na naltrexon... niestety 02.03.19, 21:30
            Tak się cieszyłam, że jakiś nowy pomysł. Niestety, już w nocy po pierwszym miligramie mrowienie i uczucie obrzeku ust, potem trochę całej twarzy. I tak po każdej nocy. Po trzech nocach doszło uczucie obrzeku i podrażnienia w gardle. Jestem alergiczką, ale z leków nie reagowałam źle na prawie nic. Dziś nie biorę, robię próbę, potem spróbuję wrócić do 1 mg, ale zbytniej nadziei nie mam. Shit, dlaczego...
            • xanonymous Re: Alergia na naltrexon... niestety 06.03.19, 20:29
              Może alergia na naltrekson a możę alergia na substancje dodatkowe które znajdują się w tabletkach. Z jakiego preparatu miałeś robione LDN - Adepend czy Naltex?
              Może lek przeciwhistaminowy by pomógł np. cetyryzyna - można dostać 8tabletek bez recepty w postaci preparatu Allertec WZF. No i nie bierz codziennie tylko na początku co 3ci dzień żeby się organizm przyzwyczaił - o ile w ogóle lek przeciwhistaminowy pomoże.

              Czy ktoś z Was mógłby odstąpić mi 1 tabletkę za jakaś symboliczna opłata i podesłać pocztą listem? Albo całą/niepełną blaszkę - tak żeby było widać datę ważności.
              • emli7 Re: Alergia na naltrexon... niestety 07.03.19, 18:37
                Kapsułki waflowe z naltexu z dodatkiem mleczanu wapnia (tak było na recepcie od dr). Na lekach antyhistaminowych się względnie wyznaję, dzięki.
                Mój plan: za jakiś czas ponowić próbę z zawiesiną w wodzie i z allertekiem lub hitaxą. Jak znów będzie nie halo to trudno.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka