Dodaj do ulubionych

Jak można....

29.03.19, 20:10
..... herxować przez dwa lata. Końca nie widać.
sad

Ostatnio dowaliłem ziołami. Ledwo żyję. Takie pogorszenia, że aż strach.
Czy to kiedykolwiek się skończy?
Obserwuj wątek
    • zenobek Re: Jak można.... 02.04.19, 14:21
      Zwiększenie hutujni - z zalecanych przez lekarza 3 kapsułek 1 raz na dobę - do 4 kapsułek 3 razy na na dobę spowodowało tak niesamowite rozpalenia podeszw, stóp, podudzi i w mniejszym stopniu ud, że ciężko wytrzymać. Fascykulacje, nieobserwowane od dawna mam od nowa. Drgają głównie łydki. A wydawało się, że bartonellę mamy opanowaną. Nie do końca. Czego nie zdołały wykończyć abx dobija hutujnia. Niesamowite ziółko. Inna sprawa - aspat wzrósł do górnej granicy.
        • zenobek Re: Jak można.... 04.04.19, 00:28
          Tragedii nie ma. 51,5 przy normie do 50. Ale wzrost jest bo zawsze było w okolicach 35. Dzisiaj byłem u lekarza: zaaprobował moje eksperymenty. Mało tego. Odstawiamy abx na 3 miesiące i naparzam ziołami - zwiększona dawka. Zioła buchnerowskie. Jedno jest dziwne, a może i nie dziwne. Cokolwiek łykam w zwiększonej dawce jest negatywna reakcja, najbardziej po hutujni. Stopy mnie piekły tak potwornie, że miałem wrażenie że chodzę po świeżo wyprodukowanej szynie - prosto z huty. Jeszcze czerwonasmile. Po abx-ach takiej reakcji nie było - to znaczy była na początku, ale potem znikła. A teraz na nowo. wink

          Jakiś żart niesmaczny!
          • jan440 Re: Jak można.... 05.04.19, 09:45
            Jak nie masz 3 cyfrowego wyniku to nie masz się czym przejmować. Barto daje popalić - dosłownie, możesz niedowiarkom opisywać. Herxy mogą trwać miesiącami.
            • zenobek Re: Jak można.... 06.04.19, 04:37
              Toć już było 9 miesięcy dzikich herxów po fluorochinolonach. wink Wszystko drgało, paliło (łącznie z dupą! przepraszam - pośladkami) i bolało. Na tyle bolało, że musiałem sięgnąć po olejek cbd. I powtórka z rozrywki?
      • zenobek Re: Jak można.... 05.04.19, 15:23
        A czy sądzisz, że to jest tak uniwersalna kombinacja, która wszystkim pomoże? Przecież w zależności od koktajlu drobnoustrojowego leczenie będzie przebiegać inaczej.

        Gdyby to jedak kogoś interesowało to zawsze brałem abx z grupy tetracyklin: albo doxy albo mino.
        Przeważnie w mieszance były cefalosporyny: zamur albo cetix. Nie dotyczy to pewnego okresu kiedy zamiast cefalosporyny była amoksycyklina (z kwasem klawulonowym).
        Jako trzeci abx różnie: klarytromycyna, roksytromycyna, fluorochinolony, azytromycyna, klindamycyna.
        Dodatkowo chemioterapeutyki: viregyt, biseptol.
        Tyle pamiętam. Dawki duże. wink
        Mino dobijałem do pół grama dziennie. Zalecone przez lekarza 300mg dziennie zwiększyłem o kolejne 4 tabletki. Lekarz z niepewnością w głosie: "I co się działo? A zawroty głowy."? Ja: "Bolało jeszcze badziej. Bola jak popierd.... Nie było żadnych zawrotów. ".




        • the_kure Re: Jak można.... 06.04.19, 00:36
          widze ze rimpfimacyny nie brales ? a mogbys jeszcze zapodac krotko liste swoich objawow pamietam ze miales fascykulacje i parastezje , strzelajace sztywniejce stawy ?
          • zenobek Re: Jak można.... 06.04.19, 04:26
            Nie brałem tego specyfiku.
            Moim głównym problemem był ból. Ból tak wielu narządów, że można było oszaleć. Zaczęło się niewinnie od bólu kolana, potem dołączył ból kręgosłupa, potem fascykulacje, potem, nie bolała ale napier... cała prawa noga, potem zaczęło boleć drugie kolano a w kulminacyjnym momencie doliczyłem się bólu ponad 35 różnych narządów. wink Stawy nie sztywniały ani nie strzelały jakoś wyjątkowo ale kolana bolały tak, że w pewnym momencie poruszałem się ciągnąć dupsko po ziemi. Trzy lata wycięte z życiorysu.
            Zdrówka życzę.
              • miklasz55 Re: Jak można.... 07.04.19, 13:29
                A boreliozy u Ciebie nie stwierdzono? Ten pierwszy zestaw podobno dobrze działa i na bart i na borelkę. Wpis dr.P.K.
                forum.gazeta.pl/forum/w,26140,117544586,117544586,5_miesiac_leczenia_i_co_dalej.html#p117581948
                  • miklasz55 Re: Jak można.... 07.04.19, 15:33
                    Ja leczyłem się na boreliozę przez cały 2007 i wyleczyłem się. Od tamtej pory żadne objawy boreliozowate więcej nie pojawiły się. Z tym że to była pólroczna borelioza i bez poważniejszych koinfekcji co daje bardzo duże szanse na całkowite wyleczenie. Ale każda borelioza może przejść w stan chroniczny jeśli będzie od razu na poczatku źle leczona. Leczyć mocno i dłużej niż wydaje się konieczne bo inaczej może przetrwać. Podobnie jak robactwo kóre jak nie wytępione od razu rozejdzie się po całym domu i potem ciężko wyplenić, zawsze gdzieś się ukryje i przeżyje.
                    • miklasz55 Re: Jak można.... 07.04.19, 18:26
                      Leczyłem się antybiotykami a w ostatniej fazie dodatkowo jeden mocny ekstrakt ziołowy. Mój znajomy w tym samym czasie poszedł leczyć boreliozę biorezonansem. Do dzisiaj jest chory.
                      • the_kure Re: Jak można.... 07.04.19, 18:34
                        no ja mam borelioze prawdopodobnie okolo 16lat od 1,5 roku straszny wysyp objawow, nawet zaniki miesni ...
                        sie zastanawiam czy w ogoel sens to leczyc bo ciezko znalesc osoby ktore mialy polineuropatie czy miopatie i sie wyleczyly .
              • zenobek Re: Jak można.... 07.04.19, 21:47
                Tak. Barto to u mnie w tej chwili chyba najpoważniejszy problem. Na mino i lewoksie przeżyłem 20 tygodni. Pod koniec nie było już żadnej odpowiedzi. Ale odpowiedź pojawiła się gigantyczna na zwiększonych dawkach houttuynii. Makabra jakaś. Piecze mnie cały dół. Najbardziej czuję pośladki. Pieką żywym ogniem wink O podeszwach i stopach nie wspominając. Drga wszystko co może drgać. I te słabości. Makabra.
                  • miklasz55 Re: Jak można.... 08.04.19, 01:07
                    Za szybko i za bardzo zwiększyłeś dawkę a toksyny tej bakterii są silne. Zaleca się dawkę zwiększać bardzo powoli i być przygotowanym, że leczenie może potrwać nawet wiele miesięcy. Na amazonie amer. jest trochę opinii leczących się preparatem firmy NutraMedix. Jeden nawet napisał, że lekarz ILADS kazał mu brać houttuynie 2 tygodnie i 2 tygodnie przerwy. Zmniejsz dawkę, nie ma co się tak katówać.
                    • zenobek Re: Jak można.... 08.04.19, 08:25
                      Już to zrobiłem bo nie szło wytrzymać. Lekarz mówił dokładnie to samo. Odpuścić lek okresowo. Biorę zwykłe sproszkowane ziółka. Może bym się pokusił o nalewkę gdyby nie było odpowiedzi po proszku. Ale ta odpowiedź jest. Tak jak pisałem: gigantyczna. Na razie dostarcza tyle wrażeń, że nie myślę o czym innym.
                      Jest chyba jeszcze coś. Teraz właśnie wyłazi moja depresja. Leczona przez 10 lat. A właściwie nie leczona tylko maskowana. Maskowane objawy. Seroxatem maskowane. Jestem nie do wytrzymania. Czuję to. Wszystko mnie wkurwia. Denerwuje. Doprowadza do szewskiej pasji. Jak czytałem o tych wszystkich objawach bartonellowych to
                      za bardzo nie wierzyłem. Ale zaczynam wierzyć.

                      Taaak. Minęło 20 minut od połknięcia ziółek i zaczynam stepować i przebierać stopami. Zaczyna się pieczenie. Idę coś zjeść. wink Trzeba mieć cierpliwość.
                      • miklasz55 Re: Jak można.... 08.04.19, 23:37
                        Osoba, która kupiła houttuynie w nalewce do leczenia bart na amazonie opisała swój przypadek, podam poniżej link (nick- SurferDude). Napisał że herxy były silne, stosowal saunę i kąpiele w soli Epsom. Po trzech miesiącach dodał inne zioło Sida Acuta. Inna osoba napisała, że Sida Acuta znacznie lepiej działała w postaci proszku niż w nalewce. SurferDude napisał, że ta infekcja prawie go zabiła, nic mu nie wyszło w badaniach a mial książkowe objawy i był strasznie słaby. Napisał że houttuynia uratowała go. A ogólnie opinie o tym ziólku jako o leku na bartonellę są bardzo dobre.
                        www.amazon.com/gp/customer-reviews/R1HRSMB7K2AI7A/ref=cm_cr_arp_d_rvw_ttl?ie=UTF8&ASIN=B004L5FHW6
                        • the_kure Re: Jak można.... 09.04.19, 18:13
                          tylko dlaczego tak jest ze ja bralem na raz chyba z 8 nalewek i nie mialem zadnych herxow ...
                          moze tego alkoholu za duzo ...
                          dodam ze miwyszla borelioza w WB yersenia anaplazma i mykoplazma ...
                          • wisa46 Re: Jak można.... 09.04.19, 20:27
                            the_kure napisał:

                            > bralem na raz chyba z 8 nalewek ...

                            a brałeś stewię? kupiłem w Brico nasiona stewii, ciekawe, czy coś wyhoduję, zresztą susz też jest, stosunkowo tani - w zielarskich
                              • the_kure Re: Jak można.... 09.04.19, 22:31
                                stevie bralem nutrumaedix ogolnie wszystko juz praktycznie probowalem w ogole nie mam herxow (caly czas czuje sie d odupy) barto mi nie wyszlo ale biorac pod uwage jak silne mam problemy neurologiczne
                                fascykulacje parastezje odrealnienie i zanik miesnia na policzku to chyba wyglada na to ze barto tez mam .
                                no nic moze niektorzy ludzie po prostu nie maja herxow .., ciekawe co bedzie na antybiotykach ...
                                • the_kure Re: Jak można.... 09.04.19, 22:33
                                  w ogole slyszal ktos z was moze o testach na uczulenie na antybiotyki .... pomyslalem zeby sobie cos takiego zrobic ... pytanie na ile to jest wiarygodne ... diag.pl/sklep/badania/panel-alergenow-antybiotyki-10-alergenow/
                                    • the_kure Re: Jak można.... 10.04.19, 16:15
                                      hotuynie pije teraz fimry lymeherbs, nutramedix jest lepsze bo nie ma alko ... tylko jak bym mial miec wszystko z nutramedix to bym musial chyba sprzedac nerke, zwlaszcza ze jezczete liposomy oruby nawalam ... miklasz masz gdzies jakis swoj watek albo bloga z historia leczenia ? do poczytania
                                      • miklasz55 Re: Jak można.... 10.04.19, 18:12
                                        Niestety nie. Zagubił mi się zeszyt w którym notowałem leczenie dzień po dniu. Ale może przy większych porządkach jeszcze go znajdę w domu lub co podejrzewam w piwnicy. Z tym, że tam nie ma żadnych rewelacji i wskazówek dla chorych z koinfekcjami. Niestety nawet i ci z boreliozą bez tych najgorszych koinfekcji ( bo zawsze jakieś tam od kleszcza są) robią podstawowy błąd polegający na zbyt lekkim, krótkim leczeniu i bagatelizowaniu sprawy skutkiem czego po jakimś czasie stają wobec problemu leczenia boreliozy w postaci chronicznej.
    • zenobek Co wynikło w czasie leczenia. 01.06.19, 13:56
      Czy możecie mi napisać co się dzieje w czasie ostrego wysiłku z waszymi mięśniami? Np długotrwały i intensywny marsz, ostra jazda na rowerze, męczące ćwiczenia na siłowni? Jak znoszą to mięśnie? Jak jest na drugi dzień po tym wysiłku? Jak znoszą to mięśnie? Zakwasy? Efekty uboczne?

      Napiszę jak to jest (było) u mnie.
      Najpierw jak było. Po naprawdę intensywnym wysiłku - typu ostre pedałowanie pod górę na rowerze po pewnym czasie pojawiał się ból mięśni. Niezbyt duży ale "upierdliwy" . Na tyle uprzykrzający życie że musiałem zrobić krótką przerwę (niekoniecznie schodząc z roweru) w postaci jazdy bez kręcenia. W zależności od wysiłku przerwa trwała od kilku do kilkudziesięciu sekund. Potem kontynuowałem kręcenie korbami. I tak w kółko. Niezbyt intensywny wysiłek zazwyczaj nie powodował konieczności przerwy, a duży powodował konieczność przerwy proporcjonalną do wielkości wysiłku. Zakwasy na drugi dzień to była codzienność. Było to dla mnie zupełnie normalne i trwało od niepamiętnych czasów.

      Jak to wygląda obecnie? (w trakcie leczenia)
      Zwiększenie wysiłku powoduje tylko wzrost aktywności płuc - proporcjonalną od wielkości wysiłku. W skrajnym wysiłku płuca chcą eksplodować - nie nadążają z wymianą gazów. Jeśli wysiłek utrzymuje się baaaaaardzo długo mięśnie zaczynają być słabe. TYLKO SŁABE - ALE NIE BOLĄ.
      Zdziwiłem się ostatnio gdy jechałem na rowerze. Kiedyś normalnym było, że na długości paru kilometrów musiałbym przestać kręcić przynajmniej kilka razy. A teraz jadę kilometr i kręcę, jadę 5 km i kręcę, jadę 10 km i dalej kręcę i nic się nie dzieje. Jeśli jest pod górę to płuca zaczynają pracować bardziej intensywnie. Nic więcej! Nie ma żadnego, mniej lub bardziej "upierdliwego bólu". Żadnej konieczności przestania pedałowania. Co najwyżej w warunkach głodu tlenowego zaczynają być po prostu słabe. Nie mają siły. Nie pojawiają się żadne zakwasy. Po przespanej nocy nic nie boli, nie ciągnie się, itp,itd. Tak samo działa niedożywienie/ brak substancji odżywczych. Powoduje że są słabe - ale NIE BOLĄ.

      Więc co? Przyczyną bólu mięśni, zakwasów są drobnoustroje??????? Wszystko wskazuje, że u mnie tak właśnie było.
      • the_kure Re: Co wynikło w czasie leczenia. 02.06.19, 18:45
        przeicez bywaja osoby ktorym bakcyle tak zaatakowaly miesnie ze siek przekrecily.... to trza sie cieszyc ze u Ciebie wszystko jest lepiej ...

        chociaz mi sie wydaje ze to wcale nie musi borelioza atakowac miesnie , ale np mykoplazma czy yersenia ...

        napisz cos wiecej jak u Ciebie wyglada sytuacja ? fascykulacje masz nadal ?
        • zenobek Re: Co wynikło w czasie leczenia. 04.06.19, 14:34
          the_kure napisał:

          > przeicez bywaja osoby ktorym bakcyle tak zaatakowaly miesnie ze siek przekrecil
          > y.... to trza sie cieszyc ze u Ciebie wszystko jest lepiej ...
          >
          > chociaz mi sie wydaje ze to wcale nie musi borelioza atakowac miesnie , ale np
          > mykoplazma czy yersenia ...
          >
          > napisz cos wiecej jak u Ciebie wyglada sytuacja ? fascykulacje masz nadal ?

          Przez dziewięć ostnich dni zmniejszyłem dawkę bo już nie mogłem wytrzymać. Pojawiły się jakieś ataki paniki - było na tyle źle, że napisałem sms-a do lekarza. (wcześniej mi się to nie zdarzało). Ale dopiero po tym fakcie zacząłem chociaż trochę myślać i stwierdziłem, że to mogę być herxy! (jestem pierwszy raz od dwu lat bez abx - same zioła - w zwiększonych dawkach. Zjechałem z dawką na minimum i stopniowo zaczęło być fajnie. Baaaaaardzo fajnie. Wraz z upływem czasu coraz fajniej.
          No i co z tego? Od wczoraj stwierdziłem, że koniec tego dobrego i znowu podniosłem dawkę. Pierwszy negatywny znak był wczoraj wieczorem. Dzisiaj już mam odjazd - ledwo żyję.... Bujam się w fotelu jak to piszę. Poziom toksyn narasta, pieczenia narastają słabość narasta w trybie ekspresowym... Makabra.... Pewnie znowu pociągnę tak ze trzy tygodnie......

          Na fascykulacje trochę pomaga magnez. Ale tylko trochę. Przez ostatni tydzień zmniejszyły się do niezauważalnego poziomu - ale dzisiaj znowu czuję. I pewnie znowu się pojawią.

          Ale od jakiegoś czasu czuję inną pozytywną zmianę: wydaje mi się, że zmniejszyły się męty! Nie jest to jakaś spektakularna zmiana, ale jakoś tak trudniej je zauważam.... smile Czyżby?
          • miklasz55 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 04.06.19, 15:06
            Staraj się aby zwiększanie dawki bylo małe skoro tak mocne reakcje nastepują. Choć rozumiem, że jeśli po zwiększeniu dawki piecze i boli to znaczy że bakterie giną, więc mimo cierpienia jest uśmiech. Przez łzy ale jest. Dobry też znak że na rowerze możesz już jechać. Musiałeś być mocno zainfekowany gdy rozpocząleś leczenie. Jak oceniasz, ile ta choroba trwała u Ciebie zanim zacżąłeś się leczyć?
            • beautiful1 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 05.06.19, 14:48
              MIklasz55 mozesz napisać proszę, u kogo się leczyłeś i jakie zioło/zioła brałeś? Super, że jesteś wyleczony. Polecasz nalewki buhnera, te gotowe? Chcę je zacząć brać, na razie jeszcze nie wiem, do kogo się zapisać, nie mam wyników, ale wiem, że mam borelię lub inne patogeny.
              • miklasz55 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 05.06.19, 22:14
                Leczyłem sie antybiotykami, pod koniec dodalem tylko ekstrakt ziola andrographis , bo tylko to udalo sie z trudem zdobyć. Leczył mnie lekarz w przychodni, stary dobry kolega jako lekarz pierwszego kontaktu. Wyleczenie zawdzięczam jemu i temu forum. Niestety przeszedł na emeryturę bo zdrowie nie pozwalało mu dalej pracować. Ale z tego co mi mówil jeszcze kilku osobom pomógł. Nad jednym z jego pacjentów zakaźnik kiwał głową i powiedzial, no dobrze tylko po co takie duże dawki doksycykliny. A na koniec, jak się pan podleczy to zapraszam zrobimy badania. Wyleczył też swojego psa bernardyna z boreliozy, doksycyklina + tinidazol wg tej samej dawki 6mg/kg m.c.
                  • miklasz55 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 05.06.19, 22:42
                    Amoksycylina + metro (3 miesiące), doksycyklina + tinidazol (4 miesiace), azitromycyna z dodatkami (6 miesięcy), tinidazol w pulsach 15-dniowych. Mój lekarz zgadzal się na wysokie dawki ale bal sie zapisywać dwóch antybiotyków naraz. Stąd takie trochę nietypowe leczenie. Ale okazalo sie w końcu skuteczne. Na początku były tez jakies chińskie olejki i środki homeopatyczne ale nie umiem powiedziec czy mialy jakiś wpływ. Testów na koinfekcje nie robiłem, 12 lat temu kiepsko bylo z badaniami. Coś tam po mnie laziło co uważam że nie bylo boreliozą ale ostatecznie zdechło. Ważne jest też żeby nie siąść bez ruchu podczas leczenia ale pomalu, stopniowo ruszać się na świeżym powietrzu. Polecam spacery, a jeszcze bardziej rowerowe. Bez większych wysiłków ale dotleniać się w ruchu. To ma duży wplyw na powrót do zdrowia.
                  • beautiful1 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 05.06.19, 22:53
                    No własnie, masz dużą wiedzę miklasz, możesz wielu ludziom pomóc, bo czasami błądzą oni we mglesmile Ale nie chce mi się wierzyć, że miałeś tylko doxy, nie mialeś innych leków. Potrzebne podobno są różne antybole, z różnych grup, aby pokonac oporność. Super, że miałeś takiego lekarza i się wyleczyłeś. Mega budujące. Ja na razie staram się zapisać do jakiegoś lekarza, czekam na wyniki choć wiem, że mam borelię plus pewnie innych gości. Aktorka Kurdej Szatan, dr Kurkiewicz nie wyleczenie są w dalszym ciągu.
                    • miklasz55 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 06.06.19, 01:44
                      artur737 zalożyciel i moderator tego forum, lekarz , napisal w 2007 post o czlowieku wyleczonym (chyba w USA) który bral dokładnie te same anyubiotyki co ja i w tej samej kolejnosci. Niestety tego postu nie ma w archiwum. Napewno mialem sporo szczęścia że nie trafilem na najgorsze koinfekcje. Ale mysle że ma tutaj też znacznie odporność danego organizmu i wlaściwy początek leczenia. Czyli jak zaczynamy leczyc to uderzamy mocno w bakterie duzymi dawkami. Jedynie ostroznie na początku z tinidazolem żeby nie doprowadzić do megaherxów, bo pacjenta erka zabierze. Niestety wiele przypadkow jest zle leczonych na samym poczatku i wpadaja w borelioze przewleka a wtedy sie dlugo i duzo ciezej leczy.
            • zenobek Re: Co wynikło w czasie leczenia. 06.06.19, 12:37
              Pewnie, że mogą.
              Ale....
              Z objawów grzybicy mam tylko grzybicę jednego paznokcia i nic więcej. Język super. Żadnych przelewań w brzuchu, śmierdzących gazów. Żadnych, absolutnie żadnych objawów ze strony przewodu pokarmowego. Zresztą dietę trzymam ścisłą przez cały czas. Nawet jakby coś się zalęgło to olejek z oregano i nystatyna robi swoje. Ostatnio trochę zaszalałem smile Parę razy zjadłem dwie kostki czekolady 80 albo 90%. Już prawie zapomniałem tego smaku.... wink Białego pieczywa nie jadłem od dwu lat (i chyba nie będę jeść go już nigdy) Jedynie mam ochotę na naleśniki. Takie z dżemem. I żółty ser też za mną chodzi niesamowicie.... Ale to jeszcze nie teraz.

              Jeszcze przez niecały miesiąc będę na samych ziołach bez abx. Z chemii przyjmuje tylko fluko. Stan paznokcia systematycznie się poprawia. (co mnie baaaaardzo cieszy) Poza tym nie widzę innych: pozytywnych lub negatywnych skutków przyjmowania leków przeciwgrzybicznych.

              Więc to chyba nie to.....
              • beautiful1 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 06.06.19, 13:54
                Miklasz, zgadza się w 100%, szkoda tylko, że lekarze tego nie wiedzą, bo gdzie ten biedny człek ma pójść, sam sobie recepty nie wypisze, a przecież moglibyśmy sobie sami wypisac, bo protokół jest w miarę prosty. Pamiętasz może, jakie miałeś leki, jakie dawki, przypominasz sobie może coś?

                Boli mnie to, że tak naprawdę to nie zabijają nas bakcyle, ale lekarze niestety przez niewłaściwe leczenie, ignorancję, brak wiedzy, płytkość spojrzenia i też, że nurt medycyny przekazywanej studentom jest cały czas taki sam. Borelia to nie jest choroba przewlekła, nawet o antybiotyk trzeba błagać, nie prosić nawet. BORELIA JEST GROŻNA! DOBIJA LUDZI, niech to trawi w końcu do tych pustych głow. I będzie grożna bo każdy może ją mieć, bo zniszczenie środowiska i ocieplenie klimatu jest duże.

                A za granicą jak wygląda leczenie, wiesz coś? Może ktoś za granicą leczy lepiej, de facto przez skypa można to zrobić, trzeba tylko leki wypisać, liczą się objawy?

                Jest z Tobą jakiś kontakt poza forum, jakiś mail może smile?

                • miklasz55 Re: Co wynikło w czasie leczenia. 12.06.19, 22:32
                  Leczenie z grubsza opisalem, dawki jak w ILADS. Amoksycylina 6g/dz., doxy 400-600 mg/dz., azitro 500mg 1xdz przez 5 dni i dwa dni przerwy, tinidazol w pulsach. 15-16 dni. Tak można leczyć boreliozę gdy nie ma najgorszych koinfekcji, bartonelli zwlaszcza. Mogą być inne zestawy ale doksycyklina z tinidazolem to prosty i bardzo skuteczny zestaw i penetruje do mózgu. Warunek, że dawka musi być właściwa i przez kilka miesięcy, a nie 6-8 tygodni jak to się spotyka u niektórych lekarzy pseudoIlads. Jednak jeślii są koinfekcje, to najpierw je trzeba wyleczyć bo inaczej nie wyleczy się boreliozy. Więc wszystko zależy od przypadku. Za granicą nie jest lepiej niż w Polsce. Dominuje glówny nurt medyczny jak u nas czyli według zaleceń stowarzyszenia lekarzy zakaźnych ( wg IDSA) a oni są jak beton. Szybciej znajdzie się internistę lub lekarza innej specjalności, który spróbuje leczyć inaczej niż oficjalne zalecenia zakaźników. Lekarze, którzy poważnie leczą choroby odkleszczowe przeważnie sami chorowali i przetestowali leczenie na sobie w oparciu o materiały ILADS. Potem doszły praktyka i doświadczenie. Dziękuję za miłe slowa. Mam nadzieję, że w końcu odnajdą się moje notatki z czasu leczenia i kiedyś opiszę dokladniej.
              • witoldpi Re: Co wynikło w czasie leczenia. 06.06.19, 16:09
                Witam
                1. jakie bierzesz te zioła houttuynia ? ja mam opakowanie polskiej produkcji ( pakowania ?) z Krakowa firma Medica ....
                120 kapsułek, jedna 300mg, z opisu to jest jakiś extrakt 10:1. takie bierzesz ?

                2. jak mając to opakowanie spróbować, czy też tak "zaherksuje" ?

                brałeś jakąś porcję i nic się nie działo i potem zwiększyłeś do 4 i od pierwszej porcji taka była mocna reakcja ?

                Może by tak brać 1,2,3,4 .... kapsułki w serii i dodawać jedną może do np. 10 i zobaczyć co się będzie działo ?


                Dziękuje.
    • zenobek Re: Jak można.... 04.07.19, 15:23
      No więc stało się.
      Planowałem włączyć sida acuta w momencie gdy rdestowiec z hutujnią przestaną działać, albo gdy chociaż trochę zmaleją herxy z udziałem tych dwu specyfików. Ale lekarz był nieubłagany: właczany sida acuta od teraz. smile)) Na rdestowcu i hutujni dalej ledwo żyję, mam wrażenie, że po sida acuta w ogóle nie wstanę z łóżka. No i jeszcze nanobarto....
      Najgorsze są osłabienia: mózg pracuje na jedną trzecią swoich możliwości.... Pieczenia, kłucia, szczypania i palenia nie ustępują.
      Co będzie gdy rozszerzę protokół?
      Ale w zasadzie najczęściej jest mi jest wszystko jedno.....
      • witoldpi Re: Jak można.... 05.07.19, 12:10
        Witam

        Powtórzę moje pytanie, możesz coś napisać, czekałem na kilka choć słów

        1. jakie bierzesz te zioła houttuynia ? ja mam opakowanie polskiej produkcji ( pakowania ?) z Krakowa firma Medica ....
        120 kapsułek, jedna 300mg, z opisu to jest jakiś extrakt 10:1. takie bierzesz ?

        2. jak mając to opakowanie spróbować, czy też tak "zaherksuje" ?

        brałeś jakąś porcję i nic się nie działo i potem zwiększyłeś do 4 i od pierwszej porcji taka była mocna reakcja ?

        Może by tak brać 1,2,3,4 .... kapsułki w serii i dodawać jedną może do np. 10 i zobaczyć co się będzie działo ?

        3. mam dodatnie wyniki bart i z Lublina i u dr. W.

        Dziękuje.
        • zenobek Re: Jak można.... 05.07.19, 16:23
          Przepraszam, że nie odpisałem ale niekiedy jak stan jest zły to brak sił.... Potem zapomnę i ...... wychodzę na chama.....
          wink

          1) Brałem różne. Wszystkie działają podobnie (czytaj: tak samo). Na pewno: Plum Flower, Lymeherbs. W Medicaherbs gdy chciałem kupić akurat nie mieli. Ale tam kupuję andro. Też działa.
          Kapsułkuję sam bo smaku hutujni nie trawię. Mam po tym taki odruch wymiotny, że strach. Andrografis ze swoją goryczą jest dla mnie rozkoszą w porównaniu do hutujni. Resztę ziół mieszam z wodą i chlust do buzi....

          To co piję to raczej nie jest extract ale tylko sproszkowany surowiec (nie znalazłem info. żeby to było w jakiś sposób "wzbogacane"). Do kapsułki wchodzi 400mg.

          2) Historia wyglądała tak: długie miesiące brałem 3 tabletki houttuynii (po 400mg) raz dziennie (rano) i 3 x dziennie po trochę ponad 1 g rdestowca i efekt był zerowy (lub dla mnie niewidoczny, nikły, mierny - nie było żadnych wodotrysków). W pewnym momencie zwiększyłem znacznie dawkę rdestowca i hutujni; jak dobrze pamiętam zrobiłem to nagle: zamiast 1,2 g zacząłem brać 4 g trzy razy dziennie, hutujnia 1x3 tabl zwiększyłem do 3x4 tabl. Efekt przyszedł szybko ale na pewno nie po jednej dawce, chyba po kilku dniach... Pojawiło się koszmarne osłabienie. Rozpalenie stóp, podudzi, niekiedy ud i rzadko pośladków. Dygot mięśni przekraczał ludzkie granice. Znowu zaczęła boleć noga. I to rozkładające na łopatki zmęczenie......

          Biorąc pod uwagę doświadczenia ostatnich miesięcy teraz zrobiłbym inaczej. Zwiększał bym dawkę stopniowo. Kilka dni określona dawka i następnie zwiększenie o jedną tabletkę tylko jednego preparatu. Znowu przez kilka dni zwiększona dawka i kolejne zwiększenie TYLKO JEDNEGO preparatu - i tak w kółko. Aż do wystąpienia efektów brzusznych (biegunka, wymioty bóle układu pokarmowego.

          Zrobiłem tak po pierwszej pauzie. Można przejąć w ten sposób większą kontrolę na całym procesem. Nie zachodzi tak żywiołowo i burzliwie.
          I jeszcze jedno: pauzy u mnie są koniecznością. Trzeba dać organizmowi czas na uwolnienie się od toksyn. Moim zdaniem toksyny są też sprawcą wielu objawów. (w czasie pauzy nie odstawiam zioła tylko drastycznie zmniejszam dawkę)

          Poza tym należy mieć na względzie BEZPIECZEŃSTWO. Nigdy nie wiadomo czy organizm nie zareaguje na zioło jakimś stanem alergicznym np układu oddechowego, po którym się udusisz.

          Dawkę musisz ustalić indywidualnie. Nie sugeruj się wcale moimi dawkami (ja mam niespełna 2 m wzrostu i ważę okrągłą stówkę). Dla Ciebie może być krańcowo inaczej. Baaaaaardzo stopniowo zwiększaj dawkę i bacznie obserwuj co się dzieje.

          3) A objawy? Jakie masz objawy bartonellowe. Jestem bardzo dużym zwolennikiem sprawdzenia oddziaływania leku na organizm. Sama obecność czy nieobecność przeciwciał o niczym nie świadczy. W powiązaniu z objawami już coś może powiedzieć, ale nie zawsze. Dopiero oddziaływanie na lek (leki) powie prawdę.
          • witoldpi Re: Jak można.... 12.07.19, 15:18
            Dziękuje za tak wyczerpującą odpowiedź, ta moja houtunya jest jakaś inna, rozgryzam kapsułkę i dominuje smak słony i potem gorzki, nie smaczne ale da się połknąć, Andrographis jest prawie dla mnie nie do połknięcia, bez kapsułki. Widzę, że jesteś dużym mężczyzną, bliscy Ciebie rozumieją, że jesteś taki osłabiony, masz w nich wsparcie ? Jak lekarz człowieka nie rozumie, to pół biedy, ale jak bliscy, to jest trudne.

            Znasz angielski?

            U mnie objawy różne, osłabienie, z tego idące potężne zmęczenie , ucisk w głowie, jak bym miał założony czepek, ale na mózg, nie głowę, im gorsze samopoczucie tym ucisk większy i sięgający niżej, delikatnie napiszę objawy psychologiczne, nadwrażliwość, szumy w uszach to detal, na koniec trudne do opisania uczucie piekącej piany w ciele, leżę w łóżku, a czuje jakby całe ciał było wypełnione bąbelkami, coś jakby woda utleniona na ranie, piecze i pieni się, tak myślę, jeśli czuję to w całym ciele, to może ta sama rzecz w głowie-mózgu powoduje chaos myślowy i nieciekawe stany psychiczne.
            Co to może być ? To jest aktywność tych wszystkich stworzeń, czy skutek ich działalności w postaci uszkodzeń np. osłonek nerwów czy coś podobnego.

            Jak teraz są upały i założył bym np. ciepłe skarpety to nie będę czuł ciepła, tylko piekący ból.

            Wszyscy mamy podobny problem, że nie do końca wiemy z czym walczymy, o tym, że jak walczyć to już nie wspomnę.Czytałeś książkę Boski Lekarz ? Autor sugeruje, że większość problemów ( np. SM, chroniczne zmęczenie, "borelioza", ... ) to wirus EB o różnej zjadliwości.

            Na koniec zapytam, jak płacisz za te produkty z za granicy, to trzeba mieć jakieś konto dewizowe ? Ja sobie z językiem poradzę, ale nie wiem jak w praktyce najprościej no i bezpiecznie płacić? Pozdrawiam.




            • zenobek Re: Jak można.... 13.07.19, 00:53
              witoldpi napisał:

              > Dziękuje za tak wyczerpującą odpowiedź, ta moja houtunya jest jakaś inna, rozg
              > ryzam kapsułkę i dominuje smak słony i potem gorzki, nie smaczne ale da się poł
              > knąć, Andrographis jest prawie dla mnie nie do połknięcia, bez kapsułki. Widzę,
              > że jesteś dużym mężczyzną, bliscy Ciebie rozumieją, że jesteś taki osłabiony,
              > masz w nich wsparcie ? Jak lekarz człowieka nie rozumie, to pół biedy, ale jak
              > bliscy, to jest trudne.

              Różnie to bywa... Jak ktoś przez tak długi okres czasu jest "nie do życia" to trudno dziwić się gdy otoczenie zaczyna wątpić.... Mam wrażenie, że lekarz (który zresztą też przeszedł przez to piekło) bardziej rozumie niż bliscy....
              wink

              >
              > Znasz angielski?

              Słabo. Biernie.

              >
              > U mnie objawy różne, osłabienie, z tego idące potężne zmęczenie , ucisk w głow
              > ie, jak bym miał założony czepek, ale na mózg, nie głowę, im gorsze samopoczuci
              > e tym ucisk większy i sięgający niżej, delikatnie napiszę objawy psychologiczne
              > , nadwrażliwość, szumy w uszach to detal, na koniec trudne do opisania uczucie
              > piekącej piany w ciele, leżę w łóżku, a czuje jakby całe ciał było wypełnione b
              > ąbelkami, coś jakby woda utleniona na ranie, piecze i pieni się, tak myślę, jeś
              > li czuję to w całym ciele, to może ta sama rzecz w głowie-mózgu powoduje chaos
              > myślowy i nieciekawe stany psychiczne.

              Wg mojej wiedzy za wszelkiego rodzaju pieczenia i drgania odpowiada barto. Także problemy psycho są jej skutkiem... (jak i wiele innych objawów) Ból głowy też może być jej objawem ale należy wziąć pod uwagę babesię.
              Odnośnie pieczeń: u mnie były bardzo silne, że czułem wręcz jakby mnie kłuto drobnymi igiełkami. Odczycie było na tyle silne, że pojawiała się gęsia skórka w miejscach "kłucia" - zazwyczaj całe nogi. Co ciekawe objaw dopiero pojawił się najpierw na lewoksie, potem na hutujni. Bez leków nie występował.

              Tak. Nieustanny szum to detal. wink

              Mój lekarz tłumaczy zmęczenie zatruciem mózgu przez toksyny wydzielane przez bakterie i martwe ich fragmenty. I to się zgadza, bo w momentach gdy biorę małe dawki abx/ziół zmęczenie zmniejsza się znacznie lub wręcz zanika. A najgorsze było na początku gdy zacząłem leczenie - wtedy była zmęczeniowa makabra. Teraz powoli robi się mniejsze. Są dni gdy jest minimalne i przychodzi "ochota do życia". Ale tej ochoty jest jeszcze za mało! Stanowczo za mało. I dlaczego trwa to tak powoli?

              > Co to może być ? To jest aktywność tych wszystkich stworzeń, czy skutek ich dzi
              > ałalności w postaci uszkodzeń np. osłonek nerwów czy coś podobnego.
              >
              > Jak teraz są upały i założył bym np. ciepłe skarpety to nie będę czuł ciepła, t
              > ylko piekący ból.

              Ja miałem coś podobnego z żołądkiem przeed rozpoczęciem leczenia: zamiast głodu czułem ból żołądka - myślałem, że zwariuję. Nie mogłem pozwolić sobie na jakikolwiek nawet mały głód. W takich momntach zaczynał boleć. Natężenie było proporcjonalne do wielkości głodu. Zresztą niewłaściwe pożywienie też powodowało ból żołądka: np orzeszki ziemne. smile))
              Dziwne.
              uncertain
              Gdy jeszcze nie miałem postawionej diagonzy byłem po prostu przerażony..... Kołatało się tylko po łbie pytanie: co mi jest?
              >
              > Wszyscy mamy podobny problem, że nie do końca wiemy z czym walczymy, o tym, że
              > jak walczyć to już nie wspomnę.Czytałeś książkę Boski Lekarz ? Autor sugeruje,
              > że większość problemów ( np. SM, chroniczne zmęczenie, "borelioza", ... ) to w
              > irus EB o różnej zjadliwości.

              Pewnie ten wirus też może namieszać. Wg mnie jesteśmy takim ekosystemem dla wielu drobnoustrojów, że do końca nie wiadomo co za czym stoi i co za co odpowiada. Najgorzej zaburzyć równowagę, osłabić układ odpornościowy.
              >
              > Na koniec zapytam, jak płacisz za te produkty z za granicy, to trzeba mieć jaki
              > eś konto dewizowe ? Ja sobie z językiem poradzę,
              > ale nie wiem jak w praktyce najproście no i bezpiecznie płacić? Pozdrawiam.
              >
              Można obyć się bez konta walutowego. Za przewalutowanie ze zwykłego konta bank pobiera jakieś niewielkie kwoty - dla mnie nie mają one większego znaczenia...
              iherb - płatności kartą.
              1stchineseherbs - j/w
              minocyklina w niemczech - przelew z konta złotówkowego (gadają po polsku, przyjmują złotówki).

              pozdrówko.
              • witoldpi Re: Jak można.... 15.07.19, 13:01
                Dziękuje za wyjaśnienia. Jak się samemu próbuje leczyć lub wspomaga aktywnie leczenie, angielski jest bardzo przydatny. Książek na ten temat w USA liczyć można już chyba w setkach, historie ludzi, poradniki lekarzy, naturapeutów, tych którym się udało wygrać, ... obłędna ilość koncepcji i informacji. Buhner napisał dwie oddzielne książki o koinfekcjach, jedna nt. mykoplazmy i bartonelli, gruba chyba pod 400 stron, ale dość dużo jest jak zwykle na końcu literatury na której się opiera, ale to i tak ogromna ilość wiedzy i.
                Szczegółowo opisuje min. tzw. kaskadę cytokin, czyli zamieszanie w układzie odpornościowym człowieka pod wpływem tych bakterii, totalny stan zapalny. O ile dobrze pamiętam dla bartonelli podaje 3 podstawowe punkty w schemacie leczenia :

                1. przerwać kaskadę cytokin, 2 uzupełniać to co bartonella z organizmu zagrabia 3. wprowadzić zioła bakteriobójcze .

                Twierdzi że bartonella nie ma szans przeżyć takiego leczenia, ale też pisze, że może to potrwać nawet do roku i więcej , w zależności od przypadku . Ale to chyba musi chodzić o pojedynczą infekcję, bo jak jest kilka to zaczynają się schody.

                Jeśli chodzi o houtunie to pisze, że tylko nalewka ze świeżego zioła, w ostateczności susz jak nie ma czego innego. Nutramedix na Amazon - ogromna cena, a to przecież jest tylko zwykła popularna roślina.

                Tam też gościu opisuje jakie miał reakcje po jednej kropli. Chory tak, ze pisze że mało nie umarł.

                www.amazon.com/NutraMedix-Houttuynia-Leaf-Extract-Drops/product-reviews/B004L5FHW6/ref=cm_cr_arp_d_paging_btm_next_2?ie=UTF8&reviewerType=all_reviews&pageNumber=2

                U kogo się leczysz, jaka część Polski, może w Krakowie ?

                Pozdrawiam.

                • zenobek Re: Jak można.... 15.07.19, 14:05
                  Leczę ten cały syf w Zabrzu.
                  Na mnie pewnie jedna kropla nie podziała zbyt energicznie bo (jak wcześniej pisałem) trochę tej masy trochę mam. Ale kilka kropli już zwala mnie z nóg. Ostatnio stwierdziłem, że oddziaływanie mojego napalmu się zmniejszyło. Mniejszy ból nogi, Nie pieką pośladki, bardzo rzadko pieką uda, rzadko podudzia, głównie stopy i podeszwy. Ostatnio zauważyłem, że męty zrobiły się bardziej przeźroczyste i jakieś cieńsze. Zmęczenie i osłabienie mniejsze. Więc chyba znowu kroczek do przodu. Włączyłem do leczenia sida acuta i żeńszeń. Po dwu czy trzech dniach zaczynają boleć stawy. Najprawdopodobniej zaczyna wyłazić borelioza. Rozwaliłem trochę ten ekosystem i dobieram się do kolejnych jego składników?
                  Pytanie jak długo jeszcze.
                  Lekarz twierdzi, że długość leczenia jest zależna od złożoności zakażenia. Im różnych patogenów więcej tym leczenie dłuższe i bardziej skomplikowane i więcej czynników wpływających na jego przebieg i postępy w leczeniu.

                  A postęp w leczeniu odzwierciedla zmniejszenie atpo. Przed leczeniem przkraczało 120 razy górną normę. Po dwu latach przekracza tylko 60 razy. I systematycznie spada. Czyżbym był w połowie?
                  wink

                  A zalecenia buhnera razem z lekarzem bierzemy pod uwagę. Ale nie ślepo. Dużo eksperymentów i prób. Czasami do przodu a czasami deptanie w miejscu.

                  Na szczęście układ pokarmowy i oddechowy pracują (do granic możliwości) poprawnie. Mózg ostatnio też coraz lepiej.
                  smile

                  Pozdrówko.
      • martamartap Re: Jak można.... 13.07.19, 00:05
        Dzień dobry,
        Przepraszam, że się wcinam w rozmowę.
        Mają Panowie ogromne doświadczenie, czy mogę prosić o poradę?
        Otrzymałam dziś wynik testu western blot mojego dziecka, ma 2,5 roku
        Czy mogę prosić o interpretację wyników?
    • zenobek Re: Jak można.... 27.09.19, 00:41

      No więc z tą moją tarczycą to było ciekawie.

      kwiecień 2019

      Zachowały się badania z początków choroby sierpień 2016 - TSH 0,56. Żadnych innych badań odnośnie tarczycy wtedy nie robiłem. Przysadka nie popędza tarczycy, ta pracuje swoim ustalonym trybem. Wydaje się, że jest OK. W październiku TSH: 1,1. Normy wynoszą od 0,35 do 5,5. Jednostka mU/L. I tutaj też nie było się do czego doczepić. Równo z rozpoczęciem leczenia - maj 2017 zrobiłem TSH po raz kolejny: wynik: 0,9. OK. W sierpniu 2017 coś mnie tknęło i zrobiłem pakiet tarczycowy: TSH: 1, FT3 ciut poniżej 50% FT4 blisko 100%, atg w normie natomiast atpo ponad 6000 przy normie do 60!!! Trochę mnie scięło z nóg. Zacząłem czytać o atpo i na pierwszy rzut oka wydaje się: początki Hashimoto. Z tą tezą przemawiał rozwój sytuacji: pomiary TSH robione co około trzy miesiące wykazywały stały wzrost i w lipcu 2018 było już 2,7. Wniosek: Hashimoto postępuje. Ale do tego nie pasował jeden element: wraz z postępem leczenia rozpoczął się baaardzo powolny ale systematyczny spadek przeciwciał przeciwko TPO. We wrześniu 2018 było ich "tylko 4000". (norma do 60) wink I to coś się nie zgadzało. Bo wszędzie trąbiono, że czasami rosną czasami maleją, u mnie był ruch tylko w dół. Baaardzo powolny ruch. Doszedłem do wniosku, że to nie żadne Hashi. Trzeba poszukać przyczyny złej pracy tarczycy. Tarczyca zaczęła być poganiana przez przysadkę, TSH rosło. Poczytałem o wpływie niedoborów na złą pracę tarczycy i podjąłem decyzję o suplementacji selenem i cynkiem. Do tej decyzji przyczynił się rozrzut pomiędzy FT3 i FT4. Coś złego działo się z konwersją hormonów. Efekt suplementacji: wrzesień 2018 TSH 1,4!!! Dwa miesiące suplementacji i TSH spadło znacznie. Bingo!!! W listopadzie zeszłego roku było już tylko 1,2 a oba wolne hormony w granicach 40%. W styczniu tego roku TSH 1,0. Po kilku miesiącach suplementacji selenem i cynkiem praca tarczycy ustabilizowała się znacznie. Poczytałem o naturalnych źródłach selenu i cynku. Selen: drożdże! A ja wyroby piekarnicze w czasie leczenia i restrykcyjnej diety odstawiłem w 100%. Zwłaszcza te pieczone na drożdżach. Wcześniej wsuwałem i chleb, i drożdżówki i kluski na parze - drożdżowego jedzonka bardzo dużo. Teraz skończyło się. Dwie kromki chleba na zakwasie dziennie. Poczytałem o cynku: nic takiego nie znalazłem. I zaprzestałem suplementacji. Efekt: badanie sprzed kilku dni TSH 1,6. Jednocześnie zaczęły się problemy z pękającymi piętami, pękającymi skórkami wokół paznokci. Za to też może odpowiadać niedobór cynku. Kilka dni temu wznowiłem suplementację cynkiem. Efekt natychmiastowy. Spękania pięt w ciągu trzech dni nie znikną wink ale nagle przestały boleć i pogłębiać się. Mam baaaardzo duże przeczucie, że TSH za półtora miesiąca będzie znowu w okolicy 1.

      Wnioski: za błedną pracę tarczycy w moim przypadku nie odpowiadają patogeny ale jest ona spowodowana restrykcyjną dietą towarzyszącą przewlekłemu leczeniu. Wynika z niedoborów niektórych pierwiastków.


      koniec Września 2019

      No i było w okolicach jedynki ale coś mnie tknęło i dorzuciłem jeszcze miedź. No i przegiąłem. Efekt był taki, że TSH poleciało w dół na łeb, na szyję. (0,35). Lekarz zadecydował, żeby zaniechać suplementacji. No to na dwa miesiące odstawiłem wszystko. Efekt był taki, że pod koniec sierpnia życie uchodziło ze mnie jak powietrze z balonika. Brak sił, zmęczenie, niechęć do jakiegokolwiek wysiłku..... No to dwa tygodnie temu nie czekając na lekarza wznawiam cynk i selen. W umiarkowanych dawkach. I już widać poprawę. Wraca chęć do życia. Zmęczenie się zmniejsza... Badanie TSH 1,4. Na podstawie badań stwierdzam, że najlepiej funkcjonuję gdy TSH jest w pobliżu 1.

      Wnioski. W przypadku długotrwałej, rygorystycznej diety należy NIEUSTANNIE uzupełniać niedobory przeróżnych substancji, których w naturalny sposób organizm nie otrzymuje lub otrzymuje za małe ilości.

      Jestem ciekawy czego jeszcze mi brakuje.
      wink
    • doccwr Re: Jak można.... 06.02.21, 13:04
      Witaj,
      Jakiś czas temu szukając informacji i porad w walce z Boreliozą trafiłem na ciekawy projekt, który wspiera w walce z Boreliozą i nie tylko.
      Mogę polecić.
      Kontakt:
      tel.797038960
      wsparcie.rekomendacje@gmail.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka