Dodaj do ulubionych

poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał?

26.07.05, 17:19

Obserwuj wątek
        • loothka Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 31.03.08, 08:58
          ja leczyłam się ponad 10 m-cy i teraz musiałam przerwać leczenie. Czuję się dużo lepiej, ale dolegliwości nie brak. Lekarze uznali, że po 10 m-cach, chociaż wychodzi mi dodatni IGg i IGm - ten tylko 1, muszą zrobić przerwę i rzucić mnie na głęboką wodę (co nas nie zabije, to nas wzmocni!!!), bo na antybiotyki przestałam reagować (zaczęły mi wzrastać współczynniki). Zmiana antybiotyków nie była możliwa, bo bardzo wielu z nich nie mogę brać (uczulenia), ale jestem dobrej myśli i zamierzam niebawem zacząć starania o dziecko (jeśli tylko wszystko ułoży się po mojej myśli).Pozdrawiam Was cieplutko!!!
    • wawan1 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 27.07.05, 18:30
      Ja wkraczam w 7 miesiąc antybiotyków. Nie powiem, żebym całkiem wyzdrowiała,
      ale jest lepiej niż przed leczeniem. Miewam okresy pogorszeń, wtedy mam
      wszystkiego dość i mam ochotę rzucić to leczenie w diabły. Ale wytrzymałam
      tyle, to te kilka następnych miesięcy też przetrzymam. Ostatnio znowu dość
      często bolą mnie stawy i kości, ale nie mam innych dolegliwości. Nie boli mnie
      głowa, śpię świetnie, nie mam wyskoków ciśnienia, ani kołatania serca. Czasami
      mam przyćmioną koncentrację, ale bardzo rzadko. Generalnie jest ok. Wróciłam do
      pracy (już 2 miesiąc pracuję po przerwie) i nie mam większych problemów.
        • pasquale Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 29.07.05, 00:24
          koncze drugi miesiac na doxycyklinie - ostatnio zwiekszonej do 400 mg na dobe.
          ale wczesniej lezalem dwa razy w szpitalu (czerwiec i luty - po 2 tygodnie -
          biotraxon) a jeszcez wczesniej bralem doxy przez 5 tygodni - 3 miesiace po
          ukaszeniu.
          ogolnie czuje sie ok, bole miesniowe sa bardzo slabe i sporadyczne. innych
          dolegliwosci w stylu oslabienia, kolatania serca, powiekszenie wzezlow
          chlonnych itd. brak i oby tak dalej

          pozdrawiam wszystkich
          • ag170274 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 29.07.05, 08:45
            cze,

            to tylko trzeba się cieszyć, ogólne osłabienie organizum może wynikac z tak
            dużych dawek antybiotyku, ja walcze dalej, narazie na metronizadolu (bardzo mi
            pomógł w pierszwej fazie) - jest zmacznie lepiej ale jeszcze dziwnie boli głowa
            oraz ból opasa brzuch i plecy.

            pozdroaiam wszystkich

            pokonamy bestie smile)

            A.

            • pasquale Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 29.07.05, 14:23
              hej ja tez nie zamierzam robic przerwy - to pierwszy raz od pol roku kiedy mnie
              nic nie lamie (mocno) wiec mysle ze do listopada spokojnie povciagne
              antybiortki - i jesli nie bedzie reakcji ortganizmu przerwe leczenie - wyjdzie
              wiec okolo pol roku caly czas na antybiotykach...

              zdrowka zycze
    • idanta Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 19.08.06, 20:04
      Witam po dosc dlugiej nieobecnosci na forum.
      Lecze sie od listopada 2005 na duzych dawkach antybiotykow.
      Od dwoch miesiecy biore Arechin \chlorichina|.
      Ostatnie 2-3 miesiace czulam sie znakomicie,chociaz chwilami dokuczaja stawy
      ale jest to nie porownywalne z tym co bylo przed prawie rokiem.
      Prawie zapomnialam o boreliozie ale 14 go sierpnia w miejscu gdzie zaatakowal
      mnie kleszcz pojawil sie znow swedzacy babel.
      Myslalam ze to cholerstwo juz wytrulam ale dalo znac o sobie.
      Za dwa dni ide na kolejna wizyte do mojej pani reumatolog ,ktora mnie leczy a
      itez do okulisty bo dlugotrwale zazywanie chlorichiny uszkadza oczy.
      mam tez wizyte u kardiologa bo serce oberwalo od boreliozy.

      pozdrawiam
      • robin110 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.08.06, 19:21
        Witam,ja po ugryzieniu przez kleszcza we wrześniu 2005r zaraz zgłosiłem się na
        pogotowie (dostałem doxycyklinę 100 mg x 2 dziennie na siedem dni)miałem rumień
        ale temperatury i innych powikłań nie. I po odczekaniu około miesiąca zrobiłem
        sobie sam na własną rękę badania wynik wyszedł dodatni 1,60 IgM/IgG. Zacząłem
        uczęszczać do poradni chorób zakaźnych dostałem znowu doxycyklinę na 3 tygodnie
        100 mg x2 dziennie.Po dwóch miesiącach badania wynik 1,59 IgM/IgG. Znowu
        doxycyklina identycznie jak poprzednio ale między czasie zmieniłem lekarza
        który zrobił mi badania moczu i krwi na wszystko. Dał mi też doxycyklinę 100
        mg na 3 tygodnie i po 1,5 miesiąca wyniki .Wynik 1,116 IgM , IgG ujemne. Znowu
        leczenie w identyczny sposób - badania wynik 1,26 IgM/IgG ujemny. Teraz byłem w
        połowie sierpnia na badaniach i wynik wyszedł IgM/IgG ujemny czyli tak jakby
        bolerioza ustąpiła. Poczekam teraz do października i pojde na badania do tego
        drugiego lekarza i innego labolatorium zobaczymy co z tego wynikinie jak tu
        też wyjdzie że ujemne to chyba bolerioza wyleczona?
        Stąd znak zapytania, bo czytając forum jakoś ciężko w to uwierzyć, czy osoby
        piszące na forum i mające jakies doświadczenie mogą potwierdzić że ujemny wynik
        to wyleczona bolerka czy można się spodziewać jakiś nawrotów lub powikłań w
        organiźmie w późniejszym czasie? Może okresowo robić badania na bolerkę?
        • dx771 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.08.06, 20:53
          Zarażenie VIII.2005. Objawy grypopodobne, zawroty głowy, otępienie itp. PIERWSZE
          LECZENIE: bezskuteczne (amoksycylina 8 tygodni), podjęte 2 tygodnie po
          ukąszeniu, zawroty głowy zeszły otepienie pozostało. Po leczeniu pojawił się ból
          stawów kolanowych.
          DRUGIE LECZENIE: 06.2006 antybiotyk 9 tygodni (szpital i doustnie) + 3wizyty u
          bioenergoterapeuty + preparaty naturalne mija miesiąc od zakończenia leczenia, a
          ja czuję się coraz lepiej, a dzisiaj po raz pierwszy od roku zapomniałem że
          jestem chory tak dobrze się czułem zero objawów. Wiem że to dopiero 30 dni od
          zakończenia antybiotyku i leczenie było za krótkie ale narazie się cieszę.....
        • majka365 Ja poczułam się lepiej, ale 27.08.06, 23:20
          boję się powiedzieć, że wyzdrowiałam. Przez to forum wink) Bo ono straszy.
          Dlatego czasami ja atakuję. Mój organizm doszedł do siebie dopiero w ok. 1,5
          roku po zakończeniu antybiotykoterapii. Dopiero wtedy ustąpiły wszystkie objawy
          boreliozy. Nie sprzyjała temu niestety mordercza praca, może gdybym się nie
          przemęczała to szybciej czułabym się zdrowa.
            • majka365 Re: Ja poczułam się lepiej, ale 28.08.06, 13:57
              wroteknowynick napisał:

              > Majka a jak szybko po zakazeniu rozpoczelas leczenie ?
              Kleszcza nie widziałam, regularne leczenie rozpoczęłam po roku chorowania, ale
              wcześniej miałam bez przerwy zapalenia gardła i co chwila brałam antybiotyk.
              Chyba przez to moje leczenie szło inaczej.

              Jestes calkowicie zdrowa
              > ? Tj zero objawow i wyniki negatywne ?
              WB cały czas dodatni, ale się wycofuje, choć to podobno nic nie znaczy.
              Właściwie to już rok go nie badałam. Objawy? Zostało mi po chorobie
              nadciśnienie, po silnym zmęczeniu natychmiast pojawiają się zawroty głowy
              (pływanie w głowie), gdy się nie przemęczam nie ma ich, no i czasami czuję
              stawy rąk - baaaaaardzo delikatnie. Ale czuję, że są.

              Jakie leki bralas ?
              Rocephin.
        • klematis7 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 28.08.06, 19:47
          No wiec poszlam na ten laser i przyznalam sie lekarzowi, ze biore antybiotyki
          na borelke. Jak zobaczylam, ze zabiera sie do madrego wywodu, to powiedzialam,
          ze nie chce z nim rozmawiac na temat tej choroby, bo pewnie bysmy sie
          poklocili. A on na to, ze nie rozumie, o co mi chodzi, bo on sam byl chory na
          borelioze. Pogryzly go kleszcze, a potem nagle zaczelo mu sie dziac cos
          dziwnego z rekami. Skakaly mu miesnie na ramionach i nie mogl ich opanowac.
          Koledzy lekarze zrobili mu wszystkie badania swiata i nic. Nawet na SM i HIV.
          I trafil w koncu na jakiegos starszego lekarza i on stwierdzil borelke. Jak ten
          moj lekarz zaczal czytac o tej chorobie, to kompletnie sie zalamal. On jest
          chirurgiem i nie wyobrazal sobie, jak bedzie operowal kiedy nic nie bedzie
          pamietal. Tak mi powiedzial. I do tego jeszcze te tiki nerwowe w rekach. U
          chirurga! Mial wizje kompletnego inwalidztwa.
          I wtedy tamten starszy lekarz zaserwowal mu leczenie dozylne jakas
          cefalosporyna. Mowil, ze chodzil 2 miesiace z wenflonem w rece. Potem bral cos
          doustnie, chyba wibramycyne. I doxy chyba tez bral, bo mi powiedzial, ze na
          borelke, to sie bierze 400mg doxy.
          To wszystko dzialo sie w 1999roku. Dzisiaj jest okazem zdrowia.
          • ambrozy666 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 28.08.06, 20:32
            klematis7, można wiedzieć z kąd jest ten lekarz. Tego tamtego już sam nie wiem
            tu sobie wmawiam, że po wyregulowaniu hormonów tarczycy będę zdrowy, ale mam
            wątpliwości, raz ta biegunka (muszę ustalić skąd ją mam - ale biegania po
            lekarzach mam dość i w zasadzie nie mam w tej chwili na to czasu, a i
            najbliższe miesiące sobie tak zaplanowałęm, że raczej do lekarza będę miał
            daleko), a i w dodatku w przeszłosci miałem problemy z mowa, a teraz
            zaobserwowałem ze w trakcie i po treningu siłowym robi mi sie dyskomfort w
            mowieniu, widac ze wtedy prawa czesc mojej wargi robi sie bardziej załamana.
            Tak więc coś jest (bo w przeszłości też miałem że po treningu siłowym
            pogłębiały mi się te problemy), ze taki trening wpływa jakos na moje hormony i
            pewnie stad te problemy. Potem to mija.
            Wiec mam rozterki skad moje problemy czy od tarczycy czy od boreliozy. Rumien
            poboreliozowy mialem. i tu mam dylemat, co tu robic z moim leczeniem.
                • klematis7 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 30.08.06, 23:32
                  Bylam dzisiaj u kolezanki, ktora mieszka w lesniczowce, bo jej maz jest
                  lesniczym. Powiedzialam jej, ze mam borelioze i zapytalam, czy ktos z jej
                  znajomych tez ja ma. Moja choroba nie zrobila na niej najmniejszego wrazenia.
                  Stwierdzila, ze wszyscy znajomi ja maja. Lesniczych biora raz w roku na
                  badania i stwierdzaja poziom przeciwcial. Jesli jest wyzszy niz norma, ktora
                  maja tam ustalona, to aplikuja im kuracje antybiotykowa przez 6 tygodni i
                  koniec. Nastepne badania za rok.
                  I tak sie to bez przerwy kreci a oni sie tym w ogole nie przejmuja. Nie miala
                  pojecia o jakims innym sposobie leczenia.
                  Ta kolezanka choruje na lupusa, a objawow z listy Bb ma pelno. Kiedy jej
                  powiedzialam, ze lupus moze byc mylony z borelka i czy brala to kiedys pod
                  uwage, to mi odpowiedziala, ze jej to nie interesuje, bo wg lekarzy juz dawno
                  powinna nie zyc.

                  A my tutaj tak dzielnie walczymy...
                      • predrak Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 04.03.07, 15:15
                        Witam,
                        sorki ja pracowałem w Lasach Państwowych i też ma bb. podczasa badań okresowych
                        jak lekaż zobaczył IgG ponad normę to stwierdził że mogę zapomnieć o bb. To
                        jedynie ślad że ją przeszedłem. No cóż a ja za 7 lat wylądowałem z diagnozą SM,
                        którą świetnie leczy się abx na bb. A nawroty choroby mam średni co 4 mies.
                        Teraz rozpoczołem leczenie naszej doktor z Krakowa ciekaw jestem efektów taki
                        herxów jak teraz to jeszcze wcześniej nie miałem.
                        pozdr.
                        Piotr
                        • geodeta_31 Predrak, napisz jeśli możesz... 04.03.07, 21:44
                          ...jakiego gatunku masz te herxy. Myślę że jesteśmy w podobnej sytuacji. Jeśli
                          miałeś diagnozę SM, to pewnie miałeś zmiany w MRI. Ja też je mam. Z tym że mnie
                          powiedziano że to nie SM. U mnie herxy wyglądają tak (o ile to herxy), że
                          zdarzają się co miesiąc i wtedy widzę podwójnie, mam zawroty głowy, obijam się
                          o meble i ściany, białe plamy w polu widzenia, masa mętów w ciele szklistym,
                          duży ból karku i kręgosłupa, totalne osłabienie rąk, szumy w uszach i
                          palpitacje serca. Jak to jest u Ciebie? Co ile występują? Jakie są? Będę
                          zobowiązany za odpowiedź...

                          Marcin
        • wami41 Re: A fruwajace szczury?????????? 07.12.09, 20:44
          wroteknowynick napisał:

          > leśnicy są biedni, tak ciezko sie z tego wyleczyć a oni moga to
          łapać kazdego dnia

          Nosicielami kleszczy jest nie tylko zwierzyna lowna i nie tylko
          pracownicy lasow sa narazeni na to chorobsko. Moj przypadek
          boreliozy i (nie tylko moj) jest przypadkiem od sasiedzkiego stada
          golebi. Popatrzcie sobie kto hoduje to paskudztwo i w jakich
          ilosciach. Te fruwajace szczury lataja nad ludzkimi glowami na
          wsiach i w miastach. Malo, ze w miastach zyja dzikie golebie to w
          wielu, wielorodzinnych budynkach(blokach)na stryszkach sa hodowane
          fruwajace szczury przez glupcow i nieswiadomych idiotow ktorzy
          stwarzaja zagrozenia dla zupelnie niewinnych i nieswiadomych ludzi.
          Kleszcze nie spadaja z nieba. Poczytajcie sobie w literaturze
          fachowej. Kazde pomieszczenie w ktorym zyje 50 szt. golebi jest w
          100% zainfestowane kleszczami. Czy sadzicie ze te kleszcze tam
          spedzaja reszte zycia? Otoz nie, rozlaza sie po okolicy, mnoza sie i
          szukaja zywicieli takich jak my.Sa powodem dramatow ludzi.
    • idanta Moze nie wyzdrowialam ale napewno czuje sie lepiej 02.09.06, 14:56
      Witam .Lecze sie juz prawie 10 m-cy .
      Bralam Unidox.Duomox.Klindamycin a od marca Doxycykline najpierw 3x200 mg
      dziennie a pozniej 2x400 mg .Od polowy czerwca biore Arechin 2 tyg.250 mg 2
      razy dziennie a od 2 miesiecy 1 x 250 na dzien.
      W tej chwili czuje sie prawie dobrze poza ,jedynie od czasu do czasu boloa mnie
      stawy.
      Poza tym znowu w miejscu ukaszenia pojawia sie rumien ostatnio w polowie maja a
      nastepnie w polowie sierpnia.
      Nie wiem co o tym myslec a na forum raczej nikt nie wspominal o takich objawach.
      U mnie to jest prawie systematycznie od chwili kiedy kleszcz mnie ukasil.
      Dr reumatolog twierdzi ze to jest zwiazane z cyklem rozwojowym kretka.
      Mam nadzieje ze to kiedys ustapi.
      Pozdrawiam wszystkich forumowiczow
      Idanta
      • artur737 Re: Moze nie wyzdrowialam ale napewno czuje sie l 02.09.06, 16:04
        Herx miesniowy wyraza sie bolami miesni lub ich sztywnoscia (zwykle bardziej z
        rana).

        Dziesiec miesiecy to to jeszcze nie tak dlugo. LLMD lecza zwykle o wiele
        dluzej. Jest normalne, ze po dziesieciu miesiacach leczenia sa jeszcze objawy.
        Dobrze, ze widac juz jakis postep. Zwykle po 10 miesiacach jest juz widoczna
        jakas poprawa nawet w tych bardzo zaawansowanych przypadkach.
        • joannbernat Re: Przypadek bardzo optymistyczny. 03.09.06, 00:48
          Niedawno, rozmawiając ze swoją szwagierką (a widujemy się i rozmawiamy raczej rzadko) dowiedziałam się, że kiedyś, wiele lat temu, też zachorowała na boreliozę. Ugryzł ją kleszcz, miała rumień i pierwsze objawy - tzn. sztywnienie i bóle mięśni, sztywny kark, gorączkę.
          Poszła do dermatologa, a ten zapisał jej jakiś antybiotyk w zastrzykach. Niestety nie była sobie w stanie przypomnieć jaki.
          Wzięła 20 zastrzyków i na tym się skończyło. Jak ręką odjął. Wszystkie dolegliwości ustąpiły i nie wracają jak na razie. (Zresztą, oby tak już zostało.) To było jakieś siedem, może osiem lat temu, więc już kawałek czasu. Dziś, poza problemami z tarczycą (ale miała je już przed ugryzieniem kleszcza) jest w zasadzie zdrowa.

          Tak więc, gdy porozmawiałyśmy chwilę, gdy opisałam jej dokładnie mój przypadek i to, że dwa miesiące na antybiotykach niewiele zmieniły, poza tym, że mi się grzybica rozszalała, była zaskoczona. Naprawdę szczerze zaskoczona!
          Z tego, co się zdążyłam zorientować, o boreliozie wiedziała w sumie bardzo niewiele i sądziła, że to taka zupełnie niegroźna choroba.
          Chyba miała dużo szczęścia. Poczułam się w obowiązku, by ją o tym poinformować smile

          I tak jakoś znowu mi optymistycznie wyszło... Ale to świetnie, że takie przypadki się zdarzają. Szkoda tylko, że tak rzadko o nich wiemy. Ale uświadomiłam sobie jedną rzecz. Może tych przypadków jest jednak znacznie więcej? Może po prostu ludzie tacy, jak moja szwagierka przechodzą nad tym do porządku dziennego. Dla niej to było tak, jak przechorować grypę, ot, nad czym się tu rozwodzić? Borelioza - zwykła rzecz - była minęła. Więc ci ludzie nie szukają zazwyczaj takich forów jak to. No, a my nie wiemy, że się wyleczyli. Dodam, że szwagierka mieszkała wiele lat na wsi. Jest bardzo prostą osobą. Do internetu pewnie nieczęsto zagląda smile Nie zdążyła się więc aż tak przerazić, bo nie przeczytała tych wszystkich wstrząsających informacji o boreliozie. A że lekarz powiedział, że te 20 zastrzyków na pewno pomoże, to i pomogło (cóż... to się nazywa sila autorytetu).
          Gdyby mnie tego dnia, kiedy się z nią widziałam, nie pokręciło tak bardzo, to pewnie wcale nie zaczęłybyśmy o tym rozmawiać i niczego bym się nie dowiedziała.

          Tak więc - uszy do góry! Cuda naprawdę się zdarzają, a ludzie po 20 zastrzykach czegoś tam zdrowieją z boreliozy.

          Ps. Panie Boże drogi! Prosimy o więcej takich cudów!
            • iiana1 Re: Przypadek bardzo optymistyczny. 03.09.06, 22:21
              Osobiscie znam trzy przypadki wyleczenia z bardzo wczesnej boreliozy (terapia
              antybiotykowa dozylna od 4 do 6 tygodni) i zadna z tych osob nie rozwinela
              przez lata zadnych symptomow boreliozy przewleklej (leczenie odbylo sie: 15
              lat temu, 17 lat temu i raz jeszcze ok 17 lat temu).

              Poznalam rowniez ugryziona kilkanascie lat temu starsza pania, ktora
              przeleczono od razu miesiac antybiotykiem, niestety po kilku latach pojawil sie
              znowu rumien ale wtedy dostala juz 6 miesiecy ostrych antybiotykow nonstop i
              przez blisko 10 lat,do tej pory, nic jej nie dolegalo. Obecnie jest sporo po
              70siatce i lekko draza jej czsami dlonie, lekarze niestety nie sa w
              stanie stwierdzic czy to wynika z jej juz zaawansowanego wieku czy
              moze borelia sie troszeczke odezwala (opisalam to juz kiedys na forum).

              Kilka osob jak my tu na forum jest w trakcie leczenia, powoli im sie
              poprawia samopoczucie ( sa w fazie zaawansowanej boreliozy).

          • hbinko Re: Przypadek bardzo optymistyczny. 04.09.06, 10:44
            prośba do jonnbernat: może jednak poprosiłabyś szwagierkę, aby pofatygowała się
            do tej lekarki, może przypomniałaby sobie coś, albo może w jej karcie pacjenta
            coś by było na ten temat. Myślę, że warto by było podać nazwę leku i
            dawkowanie...
            • joannbernat Re: Przypadek bardzo optymistyczny. 04.09.06, 11:20
              Też już na to wpadłam. Jak tylko będę miała okazję z nią rozmawiać, poproszę ją o to. Z tego, co wiem, była u dermatologa w zwykłej miejskiej przychodni, więc wszystko jest pewnie zapisane w karcie.
              A poszła bardzo szybko, chyba już następnego dnia, czy ze dwa dni po ugryzieniu, bo kleszcz okazał się wyjątkowym świntuchem.
              Musiał jej wpaść do biustonosza bo wbił się pod piersią i nie zauważyła go w pierwszej chwili. I rumień zrobił się chyba od razu.
              Z tego, co mówiła, bardzo szybko też pojawiły się pierwsze objawy, ale też i zaczęły stopniowo zanikać w trakcie kuracji antybiotykowej.

              Szawgierka ma córkę w wieku szkolnym. Mała ma problemy z migdałkami, więc w przychodni bywają obie i to dość często. Poproszę ją, by kiedyś przy okazji poprosiła o kartę i sprawdziła, co to był za antybiotyk. Jak tylko się dowiem, co to było, to Wam napiszę.
    • dziubolek2 Re: ja czuję się lepiej 08.09.06, 12:48
      Aż się boję to pisać, bo na ogół kiedy zaczynam się chwalić, że jest mi lepiej,
      to natychmiast przychodzi pogorszenie. Ale rzeczywiście czuję się lepiej (nie
      całkiem dobrze, śmieję się,że jak wiatr zawieje) w porównaniu do stanu sprzed
      kilku miesięcy. Nie mogłam wtedy normalnie funkcjonować, siedziałam w kącie
      trzymając głowę w której nie wiadomo co się działo, dusząc, uciekałam z pracy
      po godzinie i ryczałam. O bezsenności total nie wspomnę.
      Co zrobiłam?.
      Biorę od marca cały czas Nootropil i Bilomag, a na sen Trittico (antydepresant
      w nieduzej dawce). Jem więcej miodu i czosnku. Piję tran i ssę co rano na czczo
      olej słonecznikowy. Od poniedziałku (niestety) dopiero jem Cordyceps, więc
      spodziewam się pogorszenia objawów.
      Pogorszenia do tej pory mam cykliczne, co 4 tygodnie, książkowo.
      Myślę, że najbardziej pomogło mi to, że wzięłam się za siebie. Przestałam
      mówić -jestem chora- a mówię "byłam chora albo może jestem chora". Staram się
      dużo śmiać opowiadając o chorobie i to działa i na mnie i na moje otoczenie (bo
      kto wytrzyma z osobą, która ciągle narzeka). Przestałam się panicznie bać, że
      ten koszmar jest nie do opanowania. Wiem, że po 2 tygodniach pogorszenia będą
      dwa tygodnie całkiem niezłe. Staram się dostrzegać we wszystkim dobre elementy,
      ale tą sztukę mam już przerobioną z czasów moich depresji.
      Właściwe nastawienie psychiczne bardzo jest ważne, podświadomość jest potężnym
      narzędziem i działa przecież cuda. Warto nad tym pracować i kontrolować np. to
      co się głośno wypowiada i myśli.
      A może pomaga mi to ssanie oleju? A może prochy. Nie wiem, ale jest lepiej.
      Wyniki Western blota mam dyskusyjne ( w PZH opisane pasma jako
      niecharakterystyczne a przez Niemców uznawane jako specyficzne dla przewlekłej
      boreliozy). Zrobię jeszcze teraz Elisę a za 3 miesięce WB. Na razie odpuszczam
      niemieckie testy LTT i CD-57, bo myślę, że branie Cordycepsu może zafałszować
      wyniki tych badań, bo ten grzyb silnie wpływa na układ immunologiczny.
      To tyle.
      Zyczę wszystkim, żeby też im było lepiej. Najważniejsze jest chyba, żeby
      nauczyć się z tym żyć i nie skupiać tylko na każdym najmniejszym dziwnym
      objawie ciała. Bo to może przypadek a nie borelka. Choć trudno naturalnie takie
      myslenie opanować. Kiedy np. popsuły mi się ścięgna w nodze bez powodu, jak
      zacząl bolec mnie kręgosłup, każdy ból głowy, zęba i mięśni, to pierwsza myśl
      oczywiście - borelioza. A potem opamiętanie, że takie rzeczy zdarzaja się
      ludziom przecież i trzeba się doraźnie z problemem rozprawić..
      Buziaki dla wszystkich i nadziei, że będzie lepiej Bo na pewno będzie....
      • tosho Re: wyzdrowial 19.09.06, 17:37
        Rozmawialem z facetem ktory w 1991 zachorowal na borelioze. Diagnoza byla po 2
        miesiacach. Dosyc szybko choroba dala sie we znaki: dostal porazenia nerwu
        twarzowego, zapalenie opon, byl bardzo slaby i inne objawy.
        Mowil mi ze w szpitalu byl w sumie 4 i pol miesiaca z pewnymi przerwami. Leczyli
        go konskimi dawkami penicyliny dozylnie az do momentu jak dostal uczulenie na lek.
        Po tym leczeniu dlugo dochodzil do sil - pracowal przez ponad rok tylko w domu.

        Troche dziwne to dochodzenie do sil ale mowil ze od tamtego czasu jest zdrowy.
        • klematis7 Re: wyzdrowial 19.09.06, 20:30
          No wiec bylam dzis u tego chirurga. I wiecie co??? Znowu uzarl go kleszcz i ma
          rumien!!!!! I bierze doxy!!! Na nic nasze starania, kiedy kleszcze grasuja.
          Jesli komus bardzo zalezy na nazwisku tego lekarza, ktory wykryl u niego
          borelke za pierwszym razem, to moge podac. Ale to jest jakis wielki profesor i
          w dodatku zdaje sie nefrolog. Lepiej isc do Ultramedic. Ta sama miejscowosc.
          A pan doktor bierze doxy tylko 200mg. Na moje sugestie, ze to za malo,
          powiedzial, ze ma to wszystko w... gdzies.
    • welwiczia1 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 17:46
      No wlasnie? Rozmawialam dzis z kilkoma lesnikami, ktorzy sa na rencie , lecza
      sie juz od kilkunastu miesiecy antybiotykami, a czuja się coraz gorzej. Wiem, ze
      mozna twierdzic, że to herxy. Ale ja mam watpliwosci. Nie znam nikogo komu
      udaloby sie w miare przynajmniej podleczyc z przewleklej boreliozy. Ja czuje sie
      podle, chcialabym przespac ten koszmar - nie wiem czy to sie kiedys skonczy, nie
      pamietam jak to bylo czuc sie normalnie.
      Napiszcie - to do ekipy przewleklych boreliowcow smile- czy udalo Wam sie osiagnac
      jakies zmiany na lepsze. Bo ja ducha trace sad
      • hanka74 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 18:34
        welwiczia1 napisała:

        > No wlasnie? Rozmawialam dzis z kilkoma lesnikami, ktorzy sa na rencie , lecza
        > sie juz od kilkunastu miesiecy antybiotykami, a czuja się coraz gorzej. Wiem,
        z
        > e
        > mozna twierdzic, że to herxy. Ale ja mam watpliwosci. Nie znam nikogo komu
        > udaloby sie w miare przynajmniej podleczyc z przewleklej boreliozy. Ja czuje
        si
        > e
        > podle, chcialabym przespac ten koszmar - nie wiem czy to sie kiedys skonczy,
        ni
        > e
        > pamietam jak to bylo czuc sie normalnie.
        > Napiszcie - to do ekipy przewleklych boreliowcow smile- czy udalo Wam sie
        osiagnac
        > jakies zmiany na lepsze. Bo ja ducha trace sad Tak, oczywiscie moze byc
        lepiej . Mam wznowe po wielu latach od ugryzienia i leczenia.Od poczatku roku
        biore cos stale,byl lendacin i makrolidy , kilka wiekszych herxow, kilka
        mniejszych- ale jest lepiej.Teraz pogoda sie psuje i pewnie bedzie gorzej- ale
        to jest chyba zrozumiałe. Akurat jestem w pracy i idzie mi nie najgorzej. Bole
        glowy, karku ,miesni itp. mam za soba - tylko jeszcze braz siły. Trzymaj sie
        Welwiczia. A może antydepresanty?
        • welwiczia1 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 19:00
          hanka74 napisała:

          Mam wznowe po wielu latach od ugryzienia i leczenia.Od poczatku roku
          biore cos stale,byl lendacin i makrolidy , kilka wiekszych herxow, kilka
          mniejszych- ale jest lepiej.


          A jak mialas leczona borelioze jak zachorowalas? Ja 8 lat temu bylam leczona
          przez 10 dni, rumien zniknal, przez rok nie bylo objawow. A teraz od prawie 7
          lat sa ciagle.

          Teraz pogoda sie psuje i pewnie bedzie gorzej- ale
          to jest chyba zrozumiałe.


          Dla mnie nie jest zrozumiałe smile Ja najgorzej czuje sie gdy sa upały i świeci
          słońce, tak wiec z ulga powitałam troche chlodniejsze dmi.
          • stonefly Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 20:02
            Znajomy lekarz powiedział,że dopóki borelioza nie wejdzie w stawy,ścięgna,kości
            dopóty można ją wyleczyć całkowicie bez nawrotów.Niezależnie jak szybko się to
            stanie jest to wg.niego punkt graniczny.Poznałem kolegów w szpitalu nie
            wiedzieli i nie wiedzą co to bolące mięśnie,ścięgna i strzelające kości.
            Dzisiaj czują się wspaniale i pewnie wkrótce zapomną o koszmarze,który mogł się
            rozegrać.Ja niestety mam zaawansowane objawy stawowe i neurologiczne mimo
            stosunkowo krótkiego czasu od zakażenia ale nie zgłosilem się na
            czas.Dziesiątki znajomych szukało dla mnie kontaktów z ludzmi którzy przeszli
            boreliozę,z większością rozmawiałem osobiście lub telefonicznie i niestety
            pokrywa sie to ze stwierdzeniem tego lekarza.Trzeba wziąć też pod uwagę to,że
            nawet najprostsze bakterie są obecnie oporne na abx,codziennie z żywnością
            trafia do naszego organizmu mnóstwo antybiotyków np.warzywa mają mnóstwo
            tetracyklin,nie wspomne o mięsie i rybach hodowlanych.
            • arniekl Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 20:25
              Choby bylem z pietnascie a moze 25 lat z samoistnymi przerwami. Lecze sie juz poltora roku od kiedy postawilem sam sobie diagnoze i przekonalem lekarza do leczenia. Poprawa ogromna choc jeszcze sporo zostalo.

              Obecnie pamiec i myslenie prawie normalne, zmeczenie minimalne tak, ze je ledwo czasami zauwazam. Ciagle mi dretwieja rece w nocy i ciagle mam nadwrazliwosc skory zwlaszcza lewej strony ciala. Poprawa ogromna biorac pod uwage to, ze dwa lata temu praktycznie caly czas w bolu lezalem w lozku i nie rozumialem co ludzie do mnie mowia, ogladanie telewizji nie mialo sensu, bo nie moglem nadazyc za watkiem filmu, nie moglem dodac do siebie w pamieci dwoch liczb np 13+ 16.

              Teraz prawie, ze moge wyciagac w glowie pierwiastki. Leczenie nie idzie rewelacyjnie szybko bo oprocz boreliozy mam tez bartonelle.
                • arniekl Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 20:42
                  Bralem rozne antybiotyki. Na poczatku Amoxil i metronidazol. Rzeczywiscie grzyb
                  mnie strasznie zaatakowal i nawet musialem przerwac leczenie na 3 miesiace.
                  Pozniej nauczylem sie kontrolowac go dietka bez curku z jakimis ziolkami.

                  Najbardziej pomogla mi tetracyklina, ktora bralem w dawkach 1500 mg dziennie
                  przez naprawde wiele miesiecy. Teraz biore minocykline ale jakos idzie to
                  gorzej. Chyba czas pomyslec nad czyms innym. Nie wiem jeszcze jakie bedzie moje
                  nastepne leczenie, chyba, ze znowu wroce to tetracykliny.
                    • arniekl Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 20:56
                      Poltora roku to juz odliczajac ta przerwe.

                      A i probowalem tez ten Ketek ale zaczela mi siadac po nim watroba watroba i
                      lekarz odstawil.
                      Bralem Biaxen ale nie pomagal wcale wiec zrezygnowalem.
                      Bralem tez troche tinidazol zamiast metronidazolu ale w koncu stanelo tylko
                      na metronidazolu bo mi lepiej pomagal niz tinidazol.

                      Teraz jestem na minocyklinie i ceftinie. Niektore objawy wydaja sie poprawiac a
                      inne pogarszac. No i musze jakos zaadresowac swoja nowo odkryta Bartonelle.
          • hanka74 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 17.10.06, 22:04
            Na poczatku, kilkanascie lat temu mialam zapalenie opon i korzonkow nerwowych w
            ramach boreliozy - byl ewidentny rumien i wyrazny zwiazek czasowymiedzy zmiana
            na skorze a typowymi objawami wczesnej boreliozy .Lezalam w szpitalu ,
            dostawalam różne antybiotyki ( na pewno dawki nie byly dobre) , zmiany w plynie
            m-r sie cofnely. Po wyjsciu ze szpitala mialam jeszcze wiele razy takie herxy (
            na poczatku bardzo burzliwie ,potem takie sobie bole mniej wiecej co
            miesiac ) - oczywiscie wtedy nikt nie wiedzial co sie ze mna dzieje- a potem
            to na wiele lat zapomniałam o chorobie. Problem pojawil sie ponownie ok 1,5roku
            temu- bole glowy, karku ,zmeczenie goraczka co kilka tyg itd. W lecie czulam
            sie jednak lepiej, nie służy mi zimno- ale pewnie to roznie bywa. I ciagle
            sobie tak mysle ,że nie wszystko co mi dokucza to borelioza.
      • inka-108 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 07.10.10, 21:35
        WItaj, jestem chora na boreliozę od 12 lat leczę się trzeci miesiąc mam bardzo dobre efekty, przez 15 dni bez tini jest naprawdę dobrze, poprawa dotyczy większości moich dolegliwości. Mam silne herxy i wtedy rzeczywiście czuję się tak, jak nigdy wcześniej i czasami nie jestem w stanie zadzwonic do pracy, że nie przyjdę. Odczuwam dużą poprawę, choc to na pweno nie jest zdrowie.
        Życzę CI dużo optymizmu i pozdrawiam
        I.M
    • niko161 Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zrobiło 17.10.06, 23:15
      Te szaro-bure krótkie dnio optymizmu nam nie dodają - nic dziwnego, ze pojawiaj
      a sie chwile zwątpienia i niepewności (sporo ostatnio postów o sens leczenia
      antybiotykami, zagrozenia jakie niesie ze soba długia terapia, o niemożność
      wyleczenia). Sporo we mnie pytań i wątpliwości ale poddawać sie nie zamierzam
      (dziś, bo mi lepiej ale gorzej też się zdarza i wtedy u Was, Kochani szukam
      ratunku i rady). Długa terapia? - sama widziałam ze trzytygodniowa niewiele mi
      pomogła... Alternatywa dla antybiotyków? - nie widzę i nie potrzebuje na razie,
      choc sami rozwijamy wątek o leczeniu naturalnym da tych co nie chca i nie mogą
      i sa tacy którym pomaga... Przewlekłej boreliozy nie da się wyleczyć? - jak na
      razie twierdza tak ci leczeni standardowa dawka i w standardowym czasie - smiem
      twierdzić że pionierzy długiego leczenia to my... A jak sie nie da wyleczyć -
      to zamierzam leczyć ja bardzo intensywnie zeby ja zaleczyc na możliwie długo,
      zeby nie odezwała sie przez dłuuuuugie lata. Cos u licha przecież muszę robić -
      nie zwątpie teraz, na początku leczenia (choć właśnie na początku jest
      najtrudniej jak nie widać rezultatów..), nie poddam sie biernie i nie będę
      czekać aż to pieronstwo żywcem mnie weźmie.. Czego i Wam, Drodzy Moi życzę... I
      siły, i optymizmu, pogody ducha i WIARY!!!! I ściskam Was bardzo, bardzo mocno
      ( i mam nadzieje że czas będzie naszym sprzymierzeńcem - ktos coś skutecznego
      na borellię wynajdzie)!
      • stonefly Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 18.10.06, 19:34
        To prawda,czytując forum jest coraz bardziej przygnębiająco.Martwi choroba
        innych,doskwiera własna,niepewnosć jutra co będzie,czy damy radę dalej brać
        antybiotyki,czy pojawi się światełko w tunelu,eksplozja szczęścia ,że ktoś się
        wyleczył,to jak zdjąć urok,zobaczyc wszystko na nowo.Biorę prochy żeby spać
        rano budzę się i ułamek sekundy i wiem,że to nie najstraszliwszy senny
        koszmar,tylko realny kolejny dzień.Zdjęcie na szczycie w Tatrach gdzie
        zmartwieniem był rozdarty but,zakurzony rower i narty które niecierpliwie
        czekały zimy,wędki dawno rozeschłe za szafą,pianka z piwa w kącikach ust po
        przechyleniu zimnego kufla...
        • mms741 Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 18.10.06, 20:34
          To forum jest w pewnym sensie bronią obusieczną. Czasem czytając je wzbiera we
          mnie złość: czuje, że FORUM nakręca mój strach. Po spotkaniu z Wami mam
          wrażenie, że wdępnęłam w niezłe g...o. Jestem przerażona tym, co piszecie.Wasze
          zwierzenia o walce z tą chorobą budzą we mnie takie lęki, że nie mogę spać w
          nocy(wtedy oczywiście sądzę, że jest to objaw boleriozy). Czuje się źle i wtedy
          postanawiam, że więcej nie będę wchodziła na forum. Potem jednak rozmawiam z
          lekarzami albo ludźmi w >>realu<< którzy kompletnie mnie nie rozumieją. Mam
          wrażenie, że kontakt jest niemożliwy, bo kogo obchodzi to, ze ja się źle czuje,
          że boję się zajść w ciąże, że martwię się o swoją przyszłość i przyszłość mojej
          córeczki. Tylko moich najbliższych, którzy też nie do końca są w stanie
          zrozumieć dlaczego od kilku tygodni trudniej jest mi się uśmiechać.
          Wczoraj przyjechała do mnie znajoma i zauważyła, że coś jest nie tak bo
          straciłam gdzieś swoje poczucie humoru, swoją gadatliwość i ogólną
          wesołkowatość. No może nie całkiem, ale dużo w tym racji. Jednak gdy jej
          opowiedziałam co mnie trapi, potrafiła mi tylko odpowiedzieć, że setki ludzi
          leczy się przez 3 tygodnie i jakoś żyją. Straciłam ochotę na dalszą rozmowę.
          Wiem, że zrozumiała by mój lęk, tylko wtedy gdyby sama usłyszała werdykt -
          Bolerioza. Czego oczywiście jej nie życzę.No i oczywiście po jej wyjściu
          natychmiast wracam na forum. Czytam o waszych rozterkach i czuje się członkiem
          tej dziwnej, schorowanej społeczności.
          • borelio Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 19.10.06, 09:26
            Przestałem czytać regularnie posty, bo napędzają we mnie strach. O swojej
            chorobie myślę w kategoriach przypadłości, z którą trzeba żyć, skoro inaczej
            się nie da. Staram się nie myśleć o chorobie, mimo iż widzę, że powoli
            postępuje. Skupiam swoją uwagę na tym, jak zwiększyć swoją odporność, bo za
            chwilę przyjdą antybiotyki. Forum jest nieocenioną pomocą, ale subiektywne
            odczucia innych przy bezkrytycznym ich przyjmowaniu mogą negatywnie wpływać ( i
            zapewne wpływają) na stan psychiczny, a to osłabia organizm.
            • mms741 Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 20.10.06, 10:02
              Cieszę się, że to napisałeś, bo chwilami mam wrażenie, że panuje tutaj nastrój
              totalnego (bezkrytycznego)poddania. Trochę jak w sekcie. To forum jest
              potrzebne i ważne w życiu wielu osób, ale:
              nie przestawajcie myśleć, nie pozwólcie żeby ktoś robił to za was.
              Nie wolno przestać zadawać pytań ani na forum, ani w gabinecie lekarskim.
              No i rzeczywiście, trochę za dużo tutaj jest pesymizmu. Pewnie trudno znaleźć
              w sobie optymizm, jak wszystko boli - ale można przecież spróbować. Takie wątki
              jak ten o wyzdrowieniach są fajne.
              • franiolek1 Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 20.10.06, 10:55
                Masz racje: watki o wyzdrowieniach sa fajne, i bardzo ich potrzebujemy.
                > Nie wydaje mi sie, ze przestalam myslec wchodzac na to forum, wrecz
                odwrotnie.
                > Forum stymuluje do poszukiwan, do lepszego zrozumienia choroby, ktorej jak
                > piszesz niewiele osob rozumie i zna. Nie ma na forum recept, nakazow, sa
                rady,
                > punkty widzenia, pytania, czasami odpowiedzi. Pamietam, ze na samym poczatku
                > choroby weszlam na to forum i szybko wyszlam, bo bylam przerazona, nie moglam
                > dopuscic do siebie mysli, ze ja mam te sama chorobe i ze moje zycie bedzie
                > teraz wygladalo tak strasznie. Powoli zaczelam godzic sie z choroba ( choc do
                > dzisiaj jest we mnie bunt i zlosc), przeszlo pierwsze przerazenie, i przede
                > wszystkim mialam juz za soba kilka spotkan z lekarzami, ktorzy wmawiali mi
                > zmeczenie, nerwowosc, lenistwo, kazali zapomniec o boreliozie, bo przeciez
                > wzielam leki. A ja wiedzialam, ze jest ze mna cos nie tak i ze jest coraz
                > gorzej. Moja sztywna szyja nie byla wynikiem napiecia nerwowego spowodowanego
                > zmeczeniem lub nerwowoscia - wiedzialam, ze jest cos nie tak, to bylo
                zapalenie opon. Wtedy wrocilam na forum ( polskie i francuskie) i
                > zaczelam rozumiec o co w tym chodzi i jak JA chce byc leczona. I na tym to
                > polega: tutaj Ci nikt nie kaze, musisz sama zdecydowac jak chcesz byc
                leczona. Potem trzeba znalezc lekarza, ktory ma ten sam punkt widzenia. To nie
                prosta sprawa.
                > Sa rozne zdania w swiecie medycznym na temat boreliozy. Kazdy pacjent musi
                > poznac chorobe i sam ocenic, ktora pozycja wydaje mu sie lepsza. Nie ma
                testow
                > na potwierdzenie metody leczenia, sa za to ludzie, ktorzy maja doswiadczenie
                w
                > leczeniu tej choroby.
                > Teraz, nie trac energii i czasu na rozprawy na temat tego forum. Ono
                istnieje,
                > wielu ludziom pomaga w zrozumieniu choroby, ale moze Tobie nie odpowiadac.
                Nie
                > jestesmy wszyscy dotknieci choroba umyslowa i umiemy sami osadzic co nam
                > odpowiada i co nas w tym forum interesuje.
                > Najwazniejsze w tej chwili jest Twoje zdrowie. Czytaj wiec jak mozesz
                najwiecej
                >
                > na temat tej strasznej choroby i sama dojdz do wnioskow o leczeniu Twojej
                > boreliozy. Jezeli uznasz, ze przekonali Cie Ci ktorzy proponuja 3 tygodnie
                > antybiotyku, to tak rob. Jezeli uznasz, ze bardziej przekonuja Cie osoby,
                ktore lecza sie dlugo i intensywnie, to na tym forum znajdziesz osoby, ktore
                wybraly te sama opcje. Do Ciebie nalezy wybor...to Twoje zdrowie....
                • mms741 Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 20.10.06, 14:26
                  Chyba (zupełnie niepotrzebnie)odebrałaś mojego posta jako atak na FORUM. Żle
                  mnie zrozumiałaś. Sama jestem dozgonnie wdzięczna za to, że mogę w nim
                  uczestniczyć. Na 100% nigdzie nie znalazłabym tylu informacji i wsparcia co na
                  forum. Mam jednak pewne wątpliwości - chyba mogę je mieć? Nie zostanę za nie
                  usunięta?
                  Nie mogę zgodzić się z twierdzeniem, że:
                  >Nie ma na forum recept, nakazow, sa
                  > rady,
                  Przyznajmy uczciwie, że są. Czasem to dobrze, a czasem nie.
                  Nie sądzę, że pisanie o samym forum jest stratą czasu. W pewnym sensie czuję
                  się członkiem jakiejś wspólnoty (żeby nie powiedzieć rodziny), a co za tym
                  idzie uzurpuje sobie prawo do tego, żeby się zastanawiać nad jej istnieniem.
                  Boli mnie, np to, że piszecie:
                  >Potem trzeba znalezc lekarza, ktory ma ten sam punkt widzenia. To nie
                  > prosta sprawa.
                  Kurcze, właśnie OTO chodzi, to nie jest prosta sprawa!!!Daliście mi pewną
                  świadomość tego, że terapia - "3 tygodnie" , nic nie daje. Zresztą dzisiaj
                  mijają 4 tygodnie od czasu, gdy zaczęłam brać antybiotyk i sama to wiem, że to
                  nie działa. Wczoraj czułam się fatalnie. A teoretycznie powinno być już super.
                  Cały czas zastanawiam się: gdzie go znaleźć? O niczym innym nie myśle, tylko o
                  tym, żeby znaleźć lekarza, który będzie CHCIAŁ mnie leczyć. Boję się leczenia
                  samodzielnie.
                  To są moje wątpliwości - one nie dotyczą istnienia forum, jak mi zasugerowałaś.
                  Moja sugestia, na temat >>myślenia<< dotyczy tego, żeby skupić się - nie na
                  straszeniu, tylko na pozytywach.
                  Brakuje tutaj postów:
                  znalazłam super lekarza
                  mój lekarz mnie wyleczył itp.
                  Co jest? czyżby nikt takiego nie znalazł?
                  Moja teoria jest taka:
                  żeby ZOZ się zajął chorymi na Boleriozę, muszą oni być w stanie bardzo
                  zawnsowanej choroby. Wtedy może jakiś doktorek się zajmie, w przeciwnym
                  wypadku - spadaj, co mnie obchodzi to, że się źle czujesz. My tutaj leczymi
                  poważnie chorych - przeszczepiamy serca, leczymy raka itp!!!
                  Ale ja szukam, wciąż wierzę, że uda mi się wyleczyć zanim choroba się rozwinie.
                  Pozdrawiam



                  • franiolek1 Re: Strasznie smutno coś się na forum ostatnio zr 21.10.06, 09:30
                    Nie zrozumialam, ze atakujesz forum, tylko raczej, ze nie znajdujesz na tym
                    forum tego czego szukasz.
                    Ale poszukaj dobrze - historie pozytywne sa.
                    Czesto zdarza sie tez, ze ludzie czujac sie lepiej nie przychodza juz na forum,
                    przechodza do normalnego zycia. Swietnie to rozumiem, ale faktycznie brakuje
                    dalszych czesci niektorych watkow.
                    Rzadko tez mozna znalezc post: znalazlam wspanialego lekarza, bo faktycznie to
                    sa rzadkie fakty. Czesto musimy sobie radzic, uczyc lekarzy, przekonywac...to
                    trudna sprawa, czaso i praco-chlonna...Wiem w jakim jestes w tej chwili
                    stresie, szukajac lekarza. To straszne uczucie i dobrze, ze zmieniasz go w chec
                    walki a nie w zalamanie. Jestem pewna, ze przy takiej checi walki, znajdziesz
                    lekarza; ktory podejmie sie leczenia.
    • niko161 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.10.06, 11:32
      A ja się chyba dzisiaj poddaję... Broniłam sie przed czarnymi myślami ale nie
      daję rady dziś... Czytam ze długa antybiotykotarapia moze zniszczyć nerki,
      wątrobę, zołądek, i ze jak się terapię zbyt wczesnie skonczy to wtedy kretki na
      dobre zaatakują te naszarpnięte organy... Ze trzeba brać wieksze dawki leków
      zeby "przegonić" bakterie z miazgi zebowej, oczu, blizn (u mnie sa w zebach bo
      bolą, w oczach bo gorzej widzę a i bez tego byłąm krótkowidzem, bliznę po
      cesarce tez mam jak się patrzy... - jaką dawką mam pogonić je stamtąd?)... Dane
      o 20% osób których nie da się wyleczyc w przewlekłej boreliozie dziś wydaja mi
      się zbyt optymistyczne... tłukę kretki 8 tydzien doxy ale co z tego jak
      prawdopodobnie mam bartonellę (skóra znów swędzi i łaza po niej robale) i
      wyleczyc i tak się nie da... Nie mogę uwierzyć ze w XXI (wieku kosmicznych
      technologii) medycyna nie moze poradzić sobie z bakterią (a doniesienia mówią o
      coraz cwanszych bakteriach, zmutowanych wirusach - to chyba ta kosmiczna
      technologia...). Czarno dziś u mnie i czuję się jakby wydano na mnie wyrok, jak
      żywcem pogrzebana... Pojawia się pytanie "dlaczego ja", choć chyba od dawna
      zyłam w lęku ze choroba jakś wisi nade mną nieuchronnie bo jak się wszystko w
      zyciu układa i ma się wszystko o czym marzy to kiedys przyjdzie za to
      zapłacić... I jak patrzę wstecz boli ze przegrałąm chyba swoje życie... I choć
      forum uwielbiam - wypnę się chyba na weekend (wypnę z forum a nie na niego :-
      )))). Co ja Wam bede o smutkach - dosć macie własnych ale TAK STRASZNIE SIĘ
      BOJĘ (o swoje dziecko najbardziej - kto nie ma ten nie zrozumie..)
      • mms741 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.10.06, 13:26
        niko,
        rozumiem twój strach i zniecierpliwienie. To jakiś koszmar - jakiś zły sen.
        Jeden pieprzony robal, który sprawia, że nic nie jest już takie same. Ale
        napiszę ci o pani, o której dowiedziałam się wczoraj od koleżanki. Rok temu
        ugryzł ją kleszcz. Po dwóch tygodniach zobaczyła rumień. Odczekała jeszcze
        jakiś czas, bo nie skojarzyła tego z faktem ugryzienia. Zrobiła testy, które
        potwierdziły boleriozę. Dostała antybiotyk w tradycyjnej dawce - na trzy
        tygodnie. W międzyczasie dotarła do tego forum - i zaczęła się leczyć większą
        dawką antybiotyku, przez jakieś 6 tygodni. Gdy brała ant. było OK, ale po
        odstawieniu objawy wróciły ze zdwojoną siłą. W końcu doszło do tego, że
        sparaliżowało jej nogę. Trafiła do szpitala, zarzekając się, że nie wyjdzie z
        niego dopóki ktoś jej nie pomoże. Walczyła jak lwica. Dostała skierowanie do
        szpitala w Sandomierzu, gdzie podawano jej leki dożylnie (niestety nie wiem
        jakie) przez 30 dni. Gdy wyszła ze szpiatal czuła się świetnia. Wszystkie
        objawy ustąpiły. Minął już rok od tamtego czasu i wszystko jest dobrze. Zanim
        trafiła do szpitala, minęło 7 miesięcy. Tyle czasu zajęło jej poszukiwanie
        pomocy. Ale w końcu się udało!!!
        I tobie też się uda. Może rzeczywiście zejdź z forum na weekend, albo jak
        trzeba będzie na dłużej i na spokojnie, przemyśl sobie swoją sytuację. Rozważ
        co już zrobiłaś, co jeszcze mogłabyś zrobić. Masz prawo do złości, do rozpaczy.
        Chyba wszyscy to czujemy. Sama panicznie boje się o siebie i o swoją córeczkę.
        Mam poczucie winy, gdy nie mam siły się z nią bawić. Czasem jestem nie do
        wytrzymania dla wszystkich z mojego otoczenia. To żal. Ale przecież gdzieś są
        ludzie, którzy będą mogli i chcieli mi pomóc. Zaczęłam intensywnie szukać wśród
        znajomych osób, które miały podobny problem i już mają go za sobą. Czuję, że
        jestem na dobrej drodze. Staram się przekładać moją złość w chęć do walki. To
        nie jest łatwe - ale możliwe. Dzisiaj czuje się świetnie. Nawet chodzi za mną
        pokusa, żeby umyć oknasmileAle chyba sobie odpuszczę - za chwilę zrobię sobie
        pyszną kawę z miodem i cynamonem, położę się na sofie i zacznę marzyć. Dawno
        tego nie robiłam...
        Pozdrawiam cię. Czy jesteś z Warszawy?
        • niko161 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.10.06, 14:17
          Hej mms - dzięki wielkie za dobre słowo i pokrzepiającą historię (ale... dzis
          widzę same czarne ale... ta pani była chora krócej niż rok i dlatego miała
          szanse na wyleczenie... mnie użarło nie wiem co i nie wiem kiedy ... eeech...
          tez irytuje mnie ze takie małe pskudztwo przewróciło mi zycie do góry nogami).
          Ja właściwie nie bardzo mam powody do narzekania i do dziś potrafiłam to
          docenić - dość szybko mnie zdiagnozowano, błyskawicznie trafiłąm na to forum i
          dzieki niemu mam lekarkę która prowadzi leczenie w słusznych dawkach i
          odpowiednio długo... Same plusy - tylko ten paraliżujący lek podsycany tym ze
          teraz wiekszosci z nas na forum jakoś gorzej (ja jestem w 8 tygodniu leczenia,
          dołożyłam Tini i "dzieje sie coś" - znowu nie wiem czy herx czy zaostrzenie
          choroby). Wole do walki mam i na co dzień nie narzekam - od wczoraj towarzyszą
          mi jakieś przeokropne czarne scenariusze (a i sama się nakrecam swoim strachem
          o dziecko, żalem za dawnym beztroskim zyciem, niepewnością jutra) - jakieś
          takie to wszystko wydaje mi sie nierealne i bez sensu.... I nie mogę uwierzyc
          ze zyją gdzieś obok szczęśliwi, zdrowi ludzie...
          Nie jestem z Warszawy a z Lublina. Pozdrawiam
          • mms741 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.10.06, 14:41
            Niko,
            masz lekarkę, która jest otwarta na twoje sugestie? Jesteś szczęściarą! Odnoszę
            wrażenie, że w tej sytuacji, to tylko kwestia czasu, jak twoja choroba
            przejdzie do szufladki pamięci zwanej przeszłością. Prawdopodobnie za kilka
            miesięcy, gdy ktoś cię zapyta jak się nazywa ta choroba na którą chorowałaś,
            będziesz odpowiadała - nie pamiętam, muszę sprawdzić w książecce zdrowia smile
            A jeśli chodzi o tych >>szczęśliwych, zdrowych ludzi<<, to tacy istnieją tylko
            w reklamach telewizyjnych. Będąc zdrową zupełnie tego nie doceniałam...Życie to
            niestety: dobre i złe chwile - bez względu czy dotyczy to zdrowych czy chorych,
            biednych czy bogatych, ładnych czy brzydkich.
            Chętnie poczęstowałabym cię tym specjałem, który właśnie w siebie wlałam (to
            była moja kawka), ale to nierealne...
            W Wawie jest śliczna pogoda, dużo słońca z którego można czerpać radość. Tobie
            życzę tego samego. Pozdrawiam
      • szympek88 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 20.10.06, 12:27
        zbyszko17 napisał:

        > Ja mam przebytą boreliozę i początek SM i nie mam zamiaru się poddać,trzeba
        > walczyć jak najdłużej.

        Coś mi podejrzanie to wygląda, najpierw borelioza, potem SM... Jeśli masz
        dostateczna ilość funduszy moze zrób testy na borelioze, chodzi mi o test WB.
        Możesz założyc na forum wątek z dokładnym opisem swojej historii i wtedy może
        bedziemy mogli Ci pomóc albo cos zasugerować. Bo borelioza i SM mają wiele
        wspólnego i są czesto mylone...

          • klematis7 Niko! 20.10.06, 16:08
            Ja mysle, ze te czarne mysli, to herx.
            Jak ja dolozylam sobie metro, to najpierw dopadla mnie jakas taka czarna
            rozpacz, potem galopujaca nerwica, a potem dopiero bole rak i nog.
            Trzymaj sie i nie poddawaj. Ja biore abx 5 miesiecy i ciagle jest zle. Ale
            sobie powiedzialam: albo te antybiotyki zabija borrelie, albo mnie.
            • laurawroc Re: Niko! 20.10.06, 17:13
              NIKO, nie wolno tak, nie mozemy sie poddac. Mam mysli dokładnie takie same jak
              Ty i okresy załamania, ale wierze, że będzie dobrze. Nie damy się - zobaczysz
              pokonamy zarazę. Twoje 8 tygodni to naprawde poczatek. Ja z przerwami lecze juz
              32 - a bez przerw 18 tygodni. Jest dokładnie tak jak pisze dr Bur. - sa okresy
              polepszeń i pogorszeń. Objaw swędzenia i igielek w skorze ustapił po 3
              miesiącach. Bole stawow i kości są non stop, do tego potworne osłabienie,
              zdiagnozowana depresja i bóle "flaków". Ale jednak : bole sa coraz słabsze -
              chociaz czasem nie do wytrzymania.
              MOje pytanie : dlaczego ja , zastąpiłam "przetrzymam to" - taka mała bakteria
              nie będzie mną rządzić. Patrz na swoje szczęście - Twoje dziecko i wierz
              mocno w to, że będzie lepiej - bo będzie na pewno.
              trzymaj się!
              • stonefly Re: Niko! 20.10.06, 18:38
                Podziwiam Cię za siłę i determinację.Z twoją wolą walki jestem pewien,że
                osiągniesz sukces i wiosenne słonko będzie świecić rownie mocno jak twoja
                rozpromieniona szczęściem twarz.
                Ja powtarzam jakieś mantry ale nie mam tej siły,może zbyt szybko wszystko się
                potoczyło,byłem na szczycie,snułem plany wycieczek po świecie,teraz się
                rozpadam a tak niewiele czasu minęło i siedzę w domu.
                • klematis7 Re: Niko! 20.10.06, 18:58
                  Ja mysle, ze w tej chorobie trzeba siegnac dna, zeby miec sie od czego odbic.
                  Na Ciebie tez przyjdzie czas, teraz jeszcze spadasz w dol. A potem stwierdzisz,
                  ze to nie wycieczki po wielkim swiecie, ale promienie slonca i zielen trawy sa
                  tym, dla czego warto jest stoczyc walke o zycie.
                  W tej chorobie wszystko sie przewartosciowuje.
                  • stonefly Re: Niko! 20.10.06, 19:08
                    Kiedyś cieszyło mnie wszystko,chociaz problemy tez wyolbrzymiane,co do
                    wycieczek to jeżdziłem tylko służbowo a teraz chciałem po raz pierwszy.
                    Strasznie bałem się latać,a tu proszę zguba przyszła niespodziewanie i po
                    całości.Co do dna to juz jest bardzo blisko,dolne kręgi są tak rogruchotane,że
                    nie informuja o pewnych sprawach,noc też nie jest ukojeniem,od 2mcy po 4-5
                    godzin niby snu.
                • laurawroc Re: Niko! 22.10.06, 19:13
                  u mnie też było bardzo szybko żle. Nagle znalazłam sie po tej drugiej stronie:
                  tak teraz dzielę ludzi na tych zdrowych i tych chorych. Tez były plany i też
                  się rozpadałam. Ale zobaczysz, że będzie lepiej. Ja widze u siebie już lekka
                  poprawe i gdyby nie depresja i straszna bezsennośc ( dlaczego wiekszosc z nas
                  na nią cierpi???), no i oslabienie to nie byloby tak żle. A jestem naprawde
                  opornym przypadkiem - stwierdził to i zakaźnik i reumatolog. Tak więc uwierz
                  że będzie poprawa - musimy przez to przejśc i wierzyc, że będziemy wyleczeni.
                  pozdr.
                  • stonefly Re: depresja,bezsennosć 22.10.06, 19:48
                    Bezsenność jest najgorsza,bo to coś co nas zabrało z normalności bytu,nie
                    pozwala o sobie zapomnieć nawet w nocy.Jak wzmacniac odpornośc organizmu nie
                    mając wypoczynku i poczucie niewyleczalnej choroby,ktorej teoretycznie przecież
                    nie ma.Jeszcze 4m-ce temu chrapałem jak tur,żadnych problemów z
                    zaśnięciem,teraz sen (ten po tabletkach)jest tylko symulacją,nie mogę wejść w
                    głębsze warswy snu,żeby się oderwać od tego koszmaru.To wszystko plus
                    dzwonienie powoduje ,że coraz częściej fiksuje,u mnie najpierw padnie umysł.
                    • laurawroc Re: depresja,bezsennosć 22.10.06, 20:13
                      trafies w samo sedno z tym opisem. Moje odczucia sa dokladnie takie same.
                      Sztuczny sen ( polecam Stilnox) daje wytchnienie, ale na krotko a potem nie
                      jest lepiej. Strach przed nocą powoduje jeszcze wiekszą depresję nasilającą
                      się wieczorem a potem przed świtem. Poczucie bezsensu walki i bezsensu
                      dalszego takiego zycia.
                      Ale musimy walczyć i zobaczysz, że wygramy! Następne lato spędzimy na
                      Karaibach albo w Egipcie ( czeka nas długi lotwink i bedziemy sobie przesyłać
                      nawzajem piekne zdjęcia. Wyobraź sobie :palmy, błekitna woda, a TY pod
                      parasolem sączysz chłodnego drinka. Wspomnisz moje slowawink
                      • stonefly Re: depresja,bezsennosć 22.10.06, 20:38
                        Gdyby chociaż było napisane:"czasami nastepuje samoistna remisja choroby",ale
                        to ma plan jak niszczyć!Nie mam narzędzi do walki z tym,do tego stała
                        świadomość,że temu dopomogłem mnie zająć.Wszyscy bliscy,znajomi nie rozumieją
                        o co chodzi.Kiedys na wskroś towarzyski unikam ludzi.Chociaz wciąż poszukuje
                        ludzi z boreliozą,przeważnie znajduję takich co ich tylko strzyka w stawach na
                        zmianę pogody.Jest też gość,który leczy się 1,5 roku z przerwami,czuje się
                        dobrze,ale nigdy nie miał dolegliwosci stawowo szkieletowych ani problemów ze
                        snem,takze pewnie ma jak wielu ludzi łagodną postać.
                        • dziubolek2 Re: depresja,bezsennosć 23.10.06, 11:44
                          Ja z bezsennością walczę od wielu, wielu lat. Jestem jak maszyna, która się nie
                          wyłącza. Mój rekord to 17 dni bes minuty odlotu, ale to było już na krawędzi
                          zejścia. Leczyłam się w Klinikach Zaburzeń snu u najlepszego naszego
                          specjalisty, próbowałam chyba wszystkich metod konwencjonalnych i
                          niekonwencjonalnych, żeby dotrzec do przyczyny tego zjawiska. Począwszy od
                          przebadania wszystkiego w organiźmie, analizie włosa, medydynie tybetańskiej a
                          także chińskiej, akupunktur, akupresur, Tai Chi, Zen, metody Silvy, Leczenia
                          kolorami instytutu we Władywostoku, komputerowej diagnostyki typu Oberon i
                          takie tam, diet, oczyszczania organizmu preparatami Sanum,psychoterapii,
                          hipnozy u rosyjskiego profesora, Biofeedbacku i instytucie EEG,i tak jeszcze
                          mogę wymieniać przedziwne metody - właściwie mogę książkę napisać. (jeślim ktoś
                          jest zainteresowany to mogę rozwijać poszczególne wątki)
                          I nic nie pomogło na dłuzej. Do czasu, kiedy skojarzyłam to z Boreliozą i
                          faktem, że ta borelioza to u mnie może nie jest od roku ale od wielu, wielu lat
                          (miałam pokąsania dużo wcześniej)
                          Branie środków nasennych nie jest dobrym rozwiązaniem na dłuższą metę.
                          Bezsenność leczy się antydepresantami, specjalnie dobranymi pod kątem zaburzeń
                          snu. Mniej zaśmiecają organizm, nie wywołują snu sztucznego tak jaki nasenne a
                          przy okazji mogą pomóc się pozbierać. Ja od lutego biorę Trittico, który
                          właśnie jest takim preparatem w dawce bardzo niskiej (ok. 1/3 no9rmalnej), bo
                          nie chciałam się obciążać dodtkowo do wszystkich problemów, jeszcze problemem
                          snu. Trzeba w nocy odpocząć. Zachęcam wszystkich co nie śpią do takiego
                          leczenia. To nie są tabletki nasenne, dlatego trzba poczekać może parę dni na
                          efekt, ale warto. tak samo kiedys pomógł mi Lerivon, to też jest srodek
                          przekładający się na sen.
                          • stonefly Re: depresja,bezsennosć 23.10.06, 11:57
                            To straszne co piszesz,tyle lat i takie różnorodne metody i żadnej diagnozy i
                            poprawy.Oprócz wieloletniej bezsenności i wiadomych konsekwencji braku
                            snu,miałaś jeszcze jakies dolegliwości które mogły wskazywac na Boreliozę?
                                • dziubolek2 Re: depresja,bezsennosć 21.11.06, 10:58
                                  Ups, przegapiłam stonefly, że do mnie pisałeś. Walcząc tyle lat z bezsennością
                                  nigdy nie pomyślałam, że to borelioza. A to dlatego, że nie miałam pojęcia o
                                  boreliozie. Miałam pomysły, że to np. pasożyty, bakterie, ale nie udało mi się
                                  nic odkryć. Nawet po kolejnym ugryzieniu w tamtym roku (a miałam ich w życiu
                                  dużo więcej i myślę, że ten kleszcz z tamtego roku tylko mi dołożył boreliozy),
                                  czekając wg zaleceń zakaźników aż się wyklują przeciwciała, nie skojarzyłam, że
                                  kolejny kompletny brak snu to właśnie borelka. Zaczęłam chodzić wtedy na
                                  biofeedback EEG (bardzo ciekawa metoda, popularna na Zachodzie, warto poczytać)
                                  a potem na akupunkturę. A borelka kwitła.
                                  Teraz dopiero logicznie kojarzę, że to, że mimo takiego samozaparcia i
                                  poszukiwań przyczyn mojej bezsenności, moja bezsenność, depresje, ciągłe
                                  zmęczenie to właśnie była borelioza.
                                  Ale naprawdę, wierzcie mi, jeśli chcecie wrócić do równowagi, warto jest pobrać
                                  antydepresanty na sen. Nie tabletki nasenne - to najgorsze rozwiązanie!
                                  • tosho Re: depresja,bezsennosć 04.03.07, 00:00
                                    Ta kobieta ze Szwajcarii, z ktora pisze jest bliska 100% dobrego samopoczucia.
                                    Umiescila swoja historie na lymenecie w dziale tych co zdrowieja/wyzdrowieli.

                                    Najciekawsze jest to, ze uzywala praktycznie tylko naturalnych metod buhner'a.
                                    Na Babs pomogl Riamet (antymalaryczny)

                                    flash.lymenet.org/ubb/ultimatebb.php?ubb=get_topic;f=3;t=015820
                                      • geodeta_31 A Ty zacząłeś stosować... 04.03.07, 07:59
                                        ...Buhnera, bo o ile dobrze pamiętam to miałeś kupić książkę? Ja ją kupiłem i
                                        powoli tłumaczę co ciekawsze dla mnie rozdziały. Gdyby ktoś jeszcze się tego
                                        podjął to może przetłumaczylibyśmy całą dla potomnych? Wiem, że to może troszkę
                                        nie fair względem samego autora no ale to nasze zdrowie a jego wina, że w
                                        europie nie rozpowszechnił swojej książki tongue_out
    • rafael-adam Przeraza mnie taka dluga antybiotykoterapia 04.03.07, 22:43
      Ludzie przeraza mnie to. Jak mozna lepiej czuc sie po tak dlugiej
      antybiotykoterapi jak tutaj sie slyszy od innych. 10 miesiecy, innym razem rok,
      piec miesiecy itp. Przeciez moze nawet was zabic.
      Po dwoch tygodniach zarzywania Doxycykliny mozna byc oslabiony i miec skutki
      uboczne. A co dopiero po kilku miesiacach Jak wy ludzie to przezywacie??
    • niko161 Rafale... 05.03.07, 12:15
      Ja leczę się siódmy miesiac antybiotykami i smieje się z wystraszonych min
      lekarzy i ich teorii ze dłuższ niż dwa tygodnie terapia antybiotykami na pewno
      mnie zabije, a przynajmniej osłabi... Nie mam najmniejszych problemów
      (odpukać...) - ani z wątrobą, ani z nerkami, ani żołądkiem... Nie dokucza mi
      również grzybica, a osłabiona na pewno nie jestem... Wyniki badań mam
      wzorcowe... zdecydowana wiekszosć boreliozowych dolegliwosci jest dla mnie
      wspomnieniem - jedne ustapiły błyskawicznie, inne znikają powoli aczkolwiek
      systematycznie (choć w trakccie leczenie pojawialo się mnóstwo nowych - jestem
      zywym przykładem na to że leczenie przebiega zgodnie ze schematami opisywanymi
      na tym forum wielkorotnie...). Wiem ze żyję i czuję, ze żyję - jestem wulkanem
      energii - zaganiana, zabiegana, wiecznie w ruchu, w pędzie... Jak dla mnie -
      alternatywy dla antybiotyków nie ma, ja jej nie widzę... z cała pewnoscią nie
      pomogła mi (jak i Tobie) stadardowa kuracja zaaplikowana przez "znawców tematu -
      zakaźników" - miałam wielkie szczeście - trafiłam na to forum, nie przerwałam
      kuracji i byc moze dzieki temu zaczynam widzieć swiatełko w tunelu... I wcale
      nie jest tak ze nie obawiam się ze długotrwała terapia antybiotykami nie
      przyniesie jakichś drastycznych skutków ubocznych za kilka lat.. ale cóz - moje
      życie z aktywna boreliozą okresliłabym raczej miaenem wegetacji... (choc moje
      objawy były nie bardzo uciażliwe - za to mocno wieloukłądowe i czułam ze cos
      musi być nie tak) wolałam zaryzykować... (zawsze mozna się wycofać)... I nie
      załuję. I pozdrawiam wszysrkich z forum - bywam tu i czytam, śledzę watki na
      bieżąco... tyle ze kompletnie nie mam czasu na zaktualizowanie swojego watku!!!
      Ściskam!!!!!!!!!!!!!!!!
        • welwiczia1 LEPIEJ 29.05.07, 13:14
          no wiec ja poczulam sie lepiej.
          A borelke (neuro, serce,zmeczenie total itd) mam od 8 lat i bardzo mi w kosc dawala
          Przez pierwsze 6,5 miesiaca leczenia mialam permanentnego poteznego herxa -
          kazdego dnia marzylam o tym zeby umrzec.
          No i nagle na poczatku 7 miesiaca zaczelam normalnie funkcjonowac,
          przeprowadzilam sie na wies i pracuje fizycznie jak osiolek i rowerem duzo
          jezdze bo samochodu nie mam, a zadupie jak sie patrzy i we lbie jasnosc tez mam!
          Tzn pozostaly jeszcze rozne dolegliwosci, ale w koncu znowu zyje!
          • bagnowska Re: LEPIEJ 31.03.08, 21:26
            jak się cieszę! Śledzę Twój wątek od dawna i bardzo matwiłam się
            twoimi ostatnimi zapiskami...Tym bardziej się cieszę. Tak trzymaj i
            do przodu! Pozdrawiam ciepło - Basia
            • bagnowska Re: LEPIEJ 31.03.08, 21:32
              Welwiczia, przepraszam, coś mi sie pomerdało...Jestem też zakręcona
              i totalnie zmączona.Żle odczytałam ten wpis i potraktowałam go jako
              ostatni z dzisiejszego dnia. A Ty przecież ostatnio piszesz
              niepokojące rzeczy , mimo wszystko, życzę Ci powrotu do takiego
              stanu , jak wówczas, gdy pisałaś ten post. Pozdrawiam - Basia
    • raf_tst Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 31.07.07, 15:56
      Dzien dobry,
      do tej pory nie odzywałem się, głównie czytałem, ale ponieważ jeśli chodzi o
      optymistyczne wiadomości to jest raczej słabo, więc chyba jednak coś napiszę.

      Kleszcz mnie dziabnął rok temu, nie miałem żadnych plam itp... Zapomniałem o
      sprawie. Po paru miesiącach zacząłem sie gorzej czuć. Mniej więcej po pół roku
      jak już byłem cały przebadany i oficjalnie nic mi nie było, wpadłem na pomysł,
      że to może być borelioza. Na szczęście badania wykazały, że faktycznie. Wtedy
      poszedłem pierwszy raz do przychodni przyszpitalnej chorób zakaźnych w
      Warszawie. W końcu gdzie jak gdzie ale tam to się muszą znać (czlowiek to
      czasami naiwny jest, mimo nauki płynącej z kilkumiesięcznego badania mnie pod
      wszyskimi kątami).
      W przychodni standard - dostałem antybiotyk na 3 tygodnie (w za małej dawce wink
      - ale to się dopiero później okazało ). Pani była raczej opryskliwa i tłumaczyła
      mi, że ja to chyba jestem zdrowy, plus standardowe "Ale czego pan ode mnie
      che?"... Nawet przez jakiś czas była poprawa. Ale oczywiście po paru miesiącach
      wróciły wszystkie dolegliwości, a nawet doszły nowe. Wtedy miałem iść na kolejną
      wizytę do przychodni, na szczęście zajrzałem na to forum i znalazłem lekarza,
      który wie więcej o chorobie wink. Od ponad trzech miesięcy jestem na
      antybiotykach (najpierw biotrakson 45 dni we wlewkach, obecnie tylko doustne) i
      od dwóch miesięcy nie mam żadnych objawów. Więc wstępnie jestem zakwalifikowany
      jako "wyleczony" i za tydzień kończę kurację.

      A teraz dlaczego jest tak mało optymistycznych postów:
      Wiem na pewno jeszcze o kilku osobach, które zostały wstępnie uznane za
      "wyleczone", ale się tym nie chwalą. Dzieje się tak z następujących powodów:
      - człowiek do końca nie może uwierzyć i cały czas jest przygotowany, że za
      jakiś czas objawy mogą wrócić i zacznie się od nowa wszystko...
      - może jest tak, że powiedzieć o tym, że jestem WYLECZONY to będę mógł za rok
      jak faktycznie żadne objawy nie wrócą?
      - lepiej nie chwalić się, że już jest się "wyleczonym", bo a nuż się zapeszy
      wink... Nie chwal dnia...
      - ja osobiście mam dość tematu boreliozy i wszystkich pochodnych i najchętniej
      po prostu przestałbym zaglądać na to forum (lekarz mnie namawiał, żebym napisał
      optymistycznego posta, sam też tak sobie pomyślałem po przeczytaniu paru bardzo
      dołujących wątków). Chciałbym zapomnieć o całej sprawie, wrócić do normalnego
      życia, zacząć czasami odżywiać się na maksa niezdrowo, wypić piwo itp...

      Tak więc na pewno nie wszyscy wyleczeni opisują tu swoje sukcesy, natomiast
      wszyscy, którzy mają problem piszą na forum...

      Tym optymistycznym akcentem kończę, pozdrawiam i życzę sukcesów.

      Rafał
          • michal056 Re:Systematyczny powrót do zdrowia. 03.10.07, 21:13
            Moja historia jest na stronie stoważyszenia.W tym miesiącu minie rok jak biore ABX.Zmieniłem chyba 6 zestawów i nigdy nie miałem tzw. herxa.Leczenie od początku przebiega bez sensacji i jest systematyczna poprawa.Nie stosuje ostej diety(jem kartofle, dużo mięs, surowych i gotowanych warzyw).Patrząc na samopoczucie i energię jaka mam juz od pół roku,mógłbym powiedzieć ze jestem zdrów na 95%,i skończył bym leczenie może za 3 miesiące.Ale niestety jest problem z zanikiem mięsni barkow i rąk który nie chce sie zatrzymac.Coś się chyba trwale uszkodziło i kiszka.Z tego też powodu leczę sie dalej.
              • michal056 Re:Systematyczny powrót do zdrowia. 03.10.07, 22:03
                Napisałem parę słow swoim dobrym samopoczuciu bo nie widze już od jakiegos czasu aby ktos się chwalił poprawa stanu zdrowia.Moim skromnym zdaniem jeżeli leczenie nie idzie to przyczyna jest w koinfekcjach.Jest tego od cholery.Ja osobiscie badałem sie w Lublinie i nic nie znalezli.Nie badałem tylko chlamydii.
                • likorek Re:Systematyczny powrót do zdrowia. 03.10.07, 22:44
                  pocieszające, że cos się poprawia bez Herxa. Ja też niezbyt go
                  miewam a raczej nie miewam i już się matrwiłam, że to całe leczenie
                  na mnie nie dziala. Zobaczymy co wyjdzie mi w koinfekcjach, bo jak
                  coś mam innego to jazy Herxowe jeszcze przede mną (niestety).
                  • ewunia4444 Re:Systematyczny powrót do zdrowia. 04.10.07, 11:52
                    no wiec przyszla kolej na moją mame ,ktora moze sie pochwalic tym ze
                    od paru dni rewelacyjnie zaczęla sie czuc.Rok nie funkcjonowala
                    mozna powiedziec wcale,zyla tak jakby obok.Jest dobrze ,nadal jest
                    na anty.leczenie trwa nadal oby juz tak pozostalo czego i wam
                    wszystkim zyczesmilesmile
    • aleksandra251 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 05.11.07, 15:21
      Ja po 5 miesięcznej kuracji odstawiłam antybiotyki (na początku
      września). Nadal czułam się źle, byłam strasznie osłabiona, zmęczona
      chorobą. Po miesiącu bez leków wszelkie dolegliwości minęły tj.
      drętwienia kończyn, brak czucia twarzy, bóle głowy, oczu, drgania
      mięśni, zawroty, słabość i ociężalość.Poczułam że żyję, za to doszła
      nerwica i depresja oraz bardzo pogorszyla sie pamięć. Już sama nie
      wiem co z tym robić. Czy to kolejny etap borelki, czy po prostu
      wielmiesięczny stres dał teraz o sobie znać?
      • rena1966 Re: Czuję się bardzo dobrze!!! 05.11.07, 18:59
        7-miesięczne leczenie zakończone,3 miesiące byłam bez objawów, a
        teraz od 2 tygodni jestem bez antybiotykow.Zwycięstwo nad borelką
        zawdzięczam dr Beacie i troszkę swojej wytrwałości. Czuję się b.
        dobrze i mam nadzieję, że już tak zostanie. Życzę wszystkim dużo
        zdrowia i wytrwałości, której często nam brakuje.
        Uwierzcie,boreliozę można pokonać!!!
        Pozdrawiam.Renata.
    • bagnowska Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 05.11.07, 22:33
      Witam.w kilku miejscach pisałam o poprawie stanu zdrowia mojego męża, ale ten
      wątek jest ku pokrzepieniu.Grzegorz jest czwarty miesiąc na zestawie: Biotrakson
      ( teraz wlewki 2x dziennie przez 4 dni i 3 przerwy), azitro, tini, viregyt +
      cała reszta. Stan Grzegorza przed leczeniem: totalna męczliwość, poruszanie się
      i to ledwo tylko na wózku, problemy z trzymaniem moczu, problemy z mową,
      łykaniem, silne neuralgie. Obecnie: siły witalne, jak przed chorobą. tzn. ponad
      10 lat temu, po domu Grzegorz coraz częściej porusza się o kulach (nie brał ich
      do rąk dwa lata),brak dolegliwości bólowych, powróciła wyrażna płynna mowa, brak
      problemu z łykaniem, pozostał problem z trzymaniem moczu, ale ostatnio też jest
      poprawa. Dla nas to tak wiele! Grzegorza sm (?)zatrzymało się ,a ja myslę i mam
      nadzieję, że jest w odwrocie.oczywiście zdajemy sobie sprawę, że organizm zbyt
      długo był poniewierany bez właściwej pomocy i być może niektórych uszkodzeń
      neurologicznych nie da się już wycofać, ale dla nas to i tak CUD! Oby wszystkim
      się przydarzył - basia
    • agat-ka Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 07.11.07, 22:34
      Uważam się za wyleczoną, potwierdzone testem PCR RT-ujemny, zanikiem
      wszystkich objawów, kontynuowałam 30 dni abx po ustapieniu
      wszystkich objawów zgodnie z zaleceniami. Przewód pokarmowy po
      leczeniu i w trakcie ok. Po leczeniu abx nastapiło duże osłabienie
      siły mieśni. W skutkach ubocznych tinidazolu jest że może nastąpić.
      Będę to już leczyć glukozaminą, minerałami, witaminami i
      rehabilitacją. Jak nie pomoże planuję kurację sterydową. Za 3
      tygodnie bede miala rezonans to okaze sie czy zmiany w mozgu
      zniknęły. Napisze oczywiście.
    • nataszkam Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 22.01.08, 18:09
      Żeby wątek nie zginął smile
      Syn w zasadzie wrócił do formy sprzed abaxów. Czuje się świetnie. Ze
      względu na niejasną do końca sytuacją z bartonellą i okresowo
      pojawiające się "małe objawy", pozostaje nadal na leczeniu. Obecnie
      jest to 13-ty miesiąc. Wyniki laboratoryjne wszystkie w normie.
      • misia011068 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 22.01.08, 20:07
        pozdrowienia od zdrowiejacej pacjetki dr.Beatysmile)
        moje dziecko zachorowalo ponad 7 lat temu tak kojarze pierwsze
        objawy ,leczymy sie od 26-11-07,ze stanu ...krytycznego.leżaca ,maly
        katakt swiadomosci!!!w opini tut.lekarzy to byla nerwica i napad
        histerii,wypada pogratulowac ignorancji i glupoty,ale co tam sad
        Dzis córka chodzi i ma sie coraz lepiej (Boze mam nadzieje że nie
        zapesze)jestem wdzieczna losowi i kochanej mamie ze dostalam tel do
        lekarza ,ktory potrafi pomoc mojej córce.Jestesmy w trakcie kuracji
        antybiotykowej
        biotraxon-tini-azitrox, na samym poczatku zrobilam wszystkie
        koinfekcje -wyszla tylko chlam.pneum i mycoplazma zdaje sie ze w
        malych ilosciach bo cos ok 15i16.
        ale za to ze skutkiem przerazajacym,do dzis sie jeszcze boje i nie
        chce myslec co by bylo gdyby...
        Obecnie zmagamy sie ze spadkiem wagi i niskimi wynikami
        morfologii,lecz mam nadzieje ze niebawem napisze rowniez o poprawie
        pozdrawiam
        misia
        • nataszkam Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 22.01.08, 20:44
          na poprawę morfologii może beta glutan pomoże jeśli biomarine rady
          nie daje.
          A na spadki masy ciała- mój syn pił przez wiele tygodni
          Nutridrinki,a pózniej jakąś odżywkę białkową dla poczatkujących
          sportowców- w sumie jakies 4 miesiące.Potem apetyt mu się poprawił i
          powoli odrabia straty.
        • misia011068 Re: poczuł się ktoś z was lepiej, wyzdrowiał? 30.06.09, 00:10
          Dziś Sylwia wzieła ostatnie abax.
          oficjalnie moge to wreszcie napisac po 20 miesacach zmagania sie z
          ta przedziwna choroba ,która wg lekarzy nigdy nie istniala ,dzis
          rzeczywiscie mam nadzieje ze nie istnieje!!! Sylwia wyglada na
          zdrowa i tak tez sie czuje,dla mnie to wspaniala radosc patrzec na
          nią taką,a dla was kochani niech bedzie swiatełkiem w tej drodze do
          zrowia
          czasem wyboistej ,czasem pod góre ale zawsze niech bedzie do przodu,
          dwa lata temu jak patrzylam na swoje dziecko na wózku
          inwalidzkim ,nie moglam sie z tym pogodzic ,nie moglam patrzec
          spokojnie jak podstepnie cos zabiera mi moje jedyne dziecko!!!
          i wy tez sie na to nie zgadzajcie z borelioza mozna
          wygrac ,jestesmy tego zywym przykładem .
          KOŃCZYMY LECZENIE!!!!!
      • betti811 pomogło mi 25.01.08, 20:07
        Ja leczyłam się 12 miesięcy( 4 miesięczna borelioza).Podjęłam
        antybiotykoterapię mimo wszystkich ujemnych wyników w kierunku bb
        (później z koinfekcji wyszła mi tylko Chlamydia pneumoniae w
        IgG).Ale miałam ewidentne objawy i to już 3 tygodnie po ugryzieniu
        kleszcza.I niestety one same nie minęły ,wręcz były coraz
        intensywniejszem,nawet po zastosowanej 2
        miesięcznej "terapi"doxycykliną w wersji standardowej.Pan doktor bał
        się ,że umrę jak wezmę więcej... Były to z początku wszystkiego ból
        gardła i temperatura, potem różnego typu bóle mięśni i stawów,kłucia
        w mieśniach,kłujki w szyi,dziwny choć jednorazowy ból szyi i szczęki
        i uczucie tarcia kolan,stan podgorączkowy, sporadyczne zdrętwienia
        końcówek palców,policzków,skurcze mięśni nóg w nocy,swędzące
        pojedyńcze krostki, które się czasem pojawiały,długo utrzymująca się
        krostka (kilka miesięcy)po ugryzieniu kleszcza,długo nie gojące się
        siniaki. Przed kleszczem nigdy nie miałam takich
        dolegliwości.Podjęłam leczenie u dr Beaty z
        Krakowa 4 miesiące po ugryzieniu.Już po pierwszym zestawie bóle były
        mniejsze i kłucia się przerzedziły.Moje leczenie nie było jakieś
        spektakularne,z miesiaca na miesiąc odnotowywałam poprawę a objawy
        mijały.Na początku stycznia 2008 zakończyłam leczenie (RT PCR
        ujemny).Pod jego koniec pojawiły mi się jakieś igiełkowo/kłujkowe
        dolegliwości (nieco innego rodzaju niż tamte z początku
        choroby).Połowa z nich przeszła mi po tygodniu brania witamin,a
        reszta prawie całkowicie po flukonazolu.Teraz jestem na etapie
        odbudowywania odporności (choć tej nigdy mi nie brakowało,wyniki
        morfologii i wątroby zawsze na szczęście miałam OK)i dalszego
        odgrzybiania się.Z objawów pozostał mi tylko stan
        podgorączkowy.Zamierzam niedługo przejść na terapię naturalną,aby
        postawić kropkę nad "i".I ustąpiło też moje chroniczne
        zmęczenie ,które odczuwałam od ładnych kilku lat.Dopiero teraz sobie
        to uświadomiłam jakim byłam flakiem,jak mam siłę rano wstać czy
        wrócić z pracy,czy iść na głupi spacer czy do sklepu.Wcześniej to
        był duży problem.Wygląda na to ,że antybole wytłukły przy okazji coś
        jeszcze smile. Moje dolegliwości nie były tak mocne i wyraziste jak u
        innych i gdyby nie dr Beata, to bym pewnie nie miała szans na
        zdrowie.
        Życzę wszystkim sukcesów w powrocie do normalności.
        Beata


        Uwaga na kleszcze
        • da_reczka Czuje sie wspaniale! 25.01.08, 20:45
          Zdecydowanie dopisuje sie do optymistycznego watku smile Jestem po 13 m-
          cach leczenia boreliozy, objawy resztkowe - ustapilo wszystko
          powolutku i po kolei, leczenie oczywiscie do calkowitego ustapienia
          objawow z zakladką. Pozdrawiam smile))
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka