angin74
29.08.05, 08:58
Wizyta u lekarza w poradni przy klinice w Poznaniu to porażka
Pojechałem do poradni w nadziei że mi pobiorą krew zbadają poziom
przeciwciał. Myślałem ze zrobi że mną wywiad jak się czuje 2 miesiące po
leczeniu na oddziale, że pogadamy o dalszym leczeniu.
A ten matoł pytał się czy mam zwierzęta w domu, czy łowię ryby i do lasu
chodzę - no wywiad ze mną robił jak przy stwierdzeniu czy mam bolerioze.
Nie chciał mnie słuchać gdy mu opowiadałem o dolegliwościach!
Na koniec (bardzo szybki) powiedział ze zobaczymy się za 2 miesiące i żebym
rodzinnego poprosił o skierowanie na badanie krwi i przyjechał ją zbadać na
tydzień przed wizytą!
I dodał jeszcze że jego zdaniem nowe trendy żeby doleczać Boleriozę to
głupota i że on jest za leczeniem objawowym.
Nie ma rady muszę iść z literaturą do rodzinnego i wymusić na nim odpowiednie
leczenie.
Ostatecznie znajdę takiego rodzinnego który będzie mnie leczył.
CZy Ci lekarze chca się tylko pozbyć problemu - za co im płaca z naszych
podatków - za ignorancię i odpychanie problemu?
Pozdrawiam