klematis7
06.06.06, 22:48
Miesiąc temu ugryzł mnie kleszcz. Już na drugi dzień byłam chora: grypa,
stawy i takie tam. Grypa przeszła, stawy zostały. Od razu trafiłam na to
forum, ale zamiast czytać uważnie, płakałam przed komputerem. Poszłam
prywatnie do pediatry mojego dziecka, bo było wolne. Przepisała mi 7 dni
azytromycyny 500mg. Potem poszłam do mojej lekarki. 100 mg doksy (wiem, co
sobie o mnie myślicie). I po 4 tyg zrobiłam test Elisa i straciłam 50 zł, bo
wyszedł wątpliwy. Dokładnie za miesiąc od pierwszego ugryzienia (5 dni temu)
ugryzł mnie znowu kleszcz, chociaz w lesie byłam 5 minut!!! Od następnego
dnia stawy w rozsypce. Poszłam do mojej lekarki i powiedziałam jej, że przez
nią straciłam pierwszą szansę i cały miesiąc. Kazałam sobie wypisać
amoksycylinę po 3g (nie chciała, bo test wyszedł "w porządku", a ona "nie
będzie potem leczyć mojego żołądka") ale dostałam skierowanie na oddział
zakaźny. Amoksy biorę 4,5g, może za mało? Bóle rąk są czasami takie okropne i
ta sztywność!
Teraz już nie rozpaczam. Czytam uważnie forum (chociaż czasami
żargon "boreliozowy" jest trudny do zrozumienia) i szykuję się do walki. Nie
mam pojęcia, co mogą mi w tym szpitalu zaproponować, ale nie dam się
wyrolować. Bo dzięki Wam wiem, co powinnam ze sobą zrobić. To forum to moja
szansa. Jak dobrze, że jesteście