magpis4
15.10.06, 16:37
Witam serdecznie .
Mam problem ale nie dotyczy on bezpośrednio mojej osoby .
Chodzi o mojego brata , który mieszka i pracuje w Cardiff ( Walia ).
Od kilku miesięcy narzeka na bóle stawów .
Podczas ostatniej jego wizyty w kraju mocno mnie zmartwił ponieważ skarżył
się na ogromne osłabienie organizmu i duszności ( to było w sierpniu ).
Prosiłam go , żeby po powrocie do Walii udał się do lekarza ale on twierdzi,
że poziom tamtejszyej medycyny jest bardzo , bardzo niski .
Wczoraj dzwonił załamany i sugerował , że możemy się już nie spotkać bo czuje
się tak fatalnie , że nie wie czy jeszcze przyjedzie do kraju .
Do wcześniejszych objawów dołączyły drętwienie kończyn i mocno zamazane
widzenie . Praktycznie nie ma siły wstawać rano z łóżka i pracować .
Jestem załamana bo nie potrafię mu pomóc na odległość . Myślę , że powinien
wrócic do kraju i tutaj podjąć diagnostykę i leczenie ale on nie chce stracic
pracy w Cardiff , poza tym w Polsce nie ma ubezpieczenia .
Czy myślicie , że to bolerioza ?
Brat nie pamięta , żeby kiedykolwiek znalazł na sobie kleszcza .
I jescze jedno : skoro w Polsce tak ciężko znależć lekarza , który zna się
na leczeniu boleriozy to jaka jest szansa , że tam znajdzie się ktoś taki .
Czy jest jakaś lista leków , które brat mógłby zażywać w Walii ( po
konsultacji z lekarzem rzecz jasna ) w razie gdyby oni tam nie potrafili tego
leczyć ?
Przepraszam , że pisze tak chaotycznie ale jestem pod wpływem silnego stresu
związanego ze stanem mojego brata .
Bardzo proszę o posty jeśli ktoś mógłby mi słuzyć swoją wiedzą . Będe
ogromnie wdzięczna za wszystkie uwagi i wskazówki .
Magda