Dodaj do ulubionych

jak leczyć małe dziecko?

18.12.06, 22:27
Czytam to forum na okrągło od piątku wieczorem... wtedy odebrałam wynik
mojego 5 letniego synka... pozytywny sad Oczywiście wykonany metodą Elisa
(wiem, wiem....bez komentarza proszę...) IgG 110,20 RU/ml przy skali w której
wynik ujemny jest poniżej 15,9 a dodatni powyżej 21,9 RU/ml.
Dziś rano sterroryzowałam panią w laboratorium, żeby mi z tej samej próbki
surowicy wykonali Western blot (taaa... kolejna nawiedzona matka). Wyślą to
do Krakowa, w PZH w Warszawie byli bardzo mili, ale chcą min 1ml a tam
zostało mniej...
W każdym razie:
Latem miał dwa kleszcze, sama je usunęłam - na 100% tego samego dnia w którym
się „przyczepiły”, żadnych widocznych zmian na skórze ani innych chorobowych
nie było.
Jesienią, gdy zaczęła schodzić opalenizna zauważyłam, że ma taką różową, ciut
wypukłą obwódkę powyżej kostki na prawej nodze. Żadnych kleszy tam nigdy nie
znalazłam. W dzień, to jest prawie niewidoczne, dopiero gdy się kąpie w mocno
ciepłej wodzie to natychmiast powstaje taki efekt „czerwonej skarpetki”.
Dzieciak poza tym zdrowy jak ryba (!), ale to się przesuwa coraz wyżej, teraz
obwódka jest już pod kolanem. Lekarz rodzinny oczywiście dramatu nie widzi,
ale szczerze powiedział, że leczenia się nie podejmie i podał mi namiar na
lekarza we Wrocławiu.
Może coś ominęłam tu na forum, więc proszę o wskazówkę gdzie mogę znaleźć
informacje jak to jest, z tak małymi dziećmi???
Mam nadzieję, że lekarz we Wrocławiu nas przyjmie i że nie będę musiała
staczać z Nim walki jak większość z Was. Już kilka razy usłyszałam „eeee tam
3 tyg na antybiotyku i po kłopocie”, a tu u Was czytam, że to wcale nie tak!!!
Przyznaję, że jestem w panice... zawsze robiliśmy wszystko, żeby mały
wychodził z infekcji bez antybiotyków... a tu się kroją miesiące na „końskich
dawkach”.

Sorry za ten chaos, ale patrzę na własne dziecko jakby złapało jakąś
śmiertelną, nieuleczalną chorobę... a on jest taki mały.

Ps.
Jeżeli ktokolwiek może wskazać lub polecić lekarza z Wrocławia lub okolic to
bardzo Was o to proszę.
Obserwuj wątek
    • nataszkam Re: jak leczyć małe dziecko? 19.12.06, 14:23
      Podczepiam się pod Twój wątek. Mój ma prawie 10 lat. IgG dodatni p39. W piątek
      będa wyniki na erlichiozę i ELISA. Obawiam się, że z dziećmi jest jeszcze
      większy problem, niz z dorosłymi- tu do eksperymentów chyba chętnych nie będzie
      w ogólesad((
      • magda_om Re: jak leczyć małe dziecko? 20.12.06, 00:59
        Dziś rano ten wspomniany "polecony" specjalista rozwalił mnie luzackim
        podejściem. Bardzo miły był, ale tekst typu "amoksycylina na 14 dni" (!!!)
        Oczywiście w domu patrzą na mnie jak na wariatkę, no bo przecież:
        "nawet tydzień to za dużo, on jest całkiem zdrowy..."
        Potem moja przyjaciółka podała mi numer do kogo innego, pojechaliśmy w ciemno
        i... mamy antybiotyk na razie na 4 tyg – amoksycylina (nie wiem czy tu można
        nazwy leków pisać) 500mg co 12godz. – potem do kontroli.
        Łobuz waży niecałe 20 kg, czy taka dawka wystarczy??
        • nataszkam Po wizycie u pediatry... 20.12.06, 16:25
          magda_om napisała:

          > Dziś rano ten wspomniany "polecony" specjalista rozwalił mnie luzackim
          > podejściem. Bardzo miły był, ale tekst typu "amoksycylina na 14 dni" (!!!)

          O, to nasz pediatra go przebił- summamed na 4 dni i po sprawie! Oczywiście- z
          usmiechem na ustach. Kiedy powiedziałam, że nie zalezy mi na krótkim leczeniu,
          ale skutecznym, to stwierdził, że tak się własnie leczy boreliozę!
          Tylko ja tam nie poszłam po leki, tzn. głownie mi chodziło o skierowanie do
          por. ch. zakaźnych (a co- niech mi syna wpiszą w statystyki- może nie wyjdzie
          im tak cudownie , jak do tej pory), ewentualnie miałam nadzieję, że da się z
          nim pogadać i zechce poleczyć niestandardowo. Niestety, wspomniałam
          niefortunnie o tym, że będę korzystała prywatnie z opieki innego lekarza, który
          leczy długo i jest nadzieja, no że nie chcę by syn był leczony nieskutecznymi
          schematami jak ja (skłamałam), co przekreśli jego szanse na normalne życie. To
          on na to- z usmiechem oczywiście- że ma pod opieką dziewczynkę kilkuletnia z
          boreliozą, której nawet 3 miesiące dożylne cefalosporyny nie pomogły i
          kilkakrotne pobyty w szpitalu, no i jest tez pacjent w przychodni z
          neuroborelioza i tez już na nic nie idzie. No i skierowania nie dostałam, za to
          zgodził się na moja odpowiedzialnośc i na moją prośbę wypisać Unidox i
          Tinidazol, choć stwierdził, że tetracyklin nie można stosowac u dzieci poniżej
          12 roku życia, no i był bardzo, bardzo mocno zdziwiony Tinidazolem w pulsach,
          bo to przecież się stosuje tylko w boreliozie narządowej (może ktoś coś ma na
          ten temat, na forum sie z tym nie spotkałam- chętnie poczytam).
          Na koniec wypisał mi Unidox 1x 1oo mg i do tego tinidazolum 1X4 tabl. 500 mg.
          Wg niego powinnam dawac synowi (waga 50 kg):
          zacząc od jednorazowej dawki 2 g tinidazolu, potem 10 dni Unidoxu 1X 100 mg,
          potem znowu dzień tinidazolu i zakończyć Unidoxem przez kolejne 10 dni. W sumie
          az 22 dni leczenia. I potem syn ma byc już zdrowy.
          Czy wypowie się ktos w sprawie tego schematu?
          Mam nadzieję, że dr Beata odowie mi na maila i będziemy się z nią mogli
          spotkać, ale chciałam prosić o opinie na temat dawkowania, jakie zaproponował
          pediatra- czy są one prawidłowe? Odniosłam wrażenie, że lekarz kompletnie nic
          nie wie o boreliozie i nie odróżnia stanu, kiedy jest to tuż po ugryzieniu
          kleszcza od stanu po paru miesiącach. Wynik WB IgG skomentował, że to świadczy
          o przebytej boreliozie!!!! A kto go z tego leczył, żeby była ona JUŻ
          przebyta???
          W domu ogarnęło mnie zwątpienie, co do tego, czy syn nie ma czasem wrodzonej
          boreliozy i stąd to jedno pasmo dodatnie. Już sama nie wiem, co myslec o tym.
          Tylko, ze te objawy sa typowe, tzn. dokładnie ja tak zaczynałam.

          > Oczywiście w domu patrzą na mnie jak na wariatkę, no bo przecież:
          > "nawet tydzień to za dużo, on jest całkiem zdrowy..."

          Mój małżonek akurat wie, że borelioza to paskudna choroba i od razu wspomniał,
          że skoro w Lublinie nikt tego nie leczy, to przeciez wsiadamy w samochód i
          jedziemy.

      • ewulekg Re: jak leczyć małe dziecko? 20.12.06, 14:33
        Witajcie smile

        Moja Hania (6 lat, 18 kg.)również miała kleszcza tego lata i również jest
        leczona amoksycyliną w dawce 350 mg co 8 godz. Antyb. dostała na 6 tyg., ale u
        niej wystąpiły również inne objawy. Za dwa dni bedziemy w połowie kuracji. jak
        do tej pory wszystko w porządku.

        Magdo-om, podawaj swojemu synkowi dużo jogurtów naturalnych i probiotyki.
        Postaw szlaban na słodycze smile

        Na mnie też rodzina patrzyła podejrzliwie delikatnie mówiąc. Nawet mąż
        początkowo nie bardzo wierzył, później zaczął kwestionować i śmiać się, że
        każde "coś" u Hani, to dla mnie od razu potwierdzenie boreliozy. Potem uwierzył
        i... podziękował smile

        Jestem strasznie ciekawa, co lekarz powiedział na tą obwódkę na nodze Twojego
        synka.

        Życzę dużo zdrówka i trzymam kciuki smile Wszystko będzie dobrze! smile

        Ewa

        • magda_om Re: jak leczyć małe dziecko? 21.12.06, 01:15
          Witam

          Co do obwódki to jest to podobno taki nietypowy rumień. Tzn. może i typowy
          tyle, że nie wiadomo gdzie się "zaczął". Prawdopodobnie kleszcz był gdzieś w
          okolicy sandałka, mały sam go zdrapnął lub tym sandałkiem starł. Chude to to i
          łobuz straszliwy, opalony, wiecznie nogi ponacierane, posiniaczone, podrapane
          więc dopiero jak jesienią opalenizna się "sprała" to już tylko takie echo
          rumienia było widoczne.

          Moje dziecko żywi się głównie jogurtami smile)) nie będzie zachwycony naturalnymi
          ale spróbujemy. Probiotyki oczywiście dodatkowo podajemy.
          Słodycze..... będzie wojna...

          Mój mąż mnie słucha, ale stwierdził, że skoro tego i tak nie można tak do końca
          wyleczyć, ludzie się faszerują miesiącami i latami, to po co dziecko truć i
          osłabiać antybiotykami, skoro ma tylko tą obwódkę i żadnych innych objawów...
          ale ja nie chcę na te INNE czekać!!!

          Mam podobnie jak Ty, kiedyś jak synek zaczynał marudzić, że go bolą nóżki i
          żeby go zanieść do domu z przedszkola to potrafiłam warknąć, żeby nie
          kombinował a teraz od razu myślę czy to nie początek zapalenia stawów... brrr

          Życzę spokojnego dokończenia kuracji i oby była skuteczna.
          moc uścisków dla Hani

          Magda

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka