gucina69
19.04.07, 08:23
Wczoraj zadzwonili do mnie z centrum badań DNA, że mój syn lat 13,5 ma
boleriozę (PCR). Ale jak do tego doszło że zaczęłam go diagnozować. Otóż w
październiku 2006 zaczęły mu sinieć ręce jak było zimno. Na jednym z palców
zrobiła się taka krwisto sina wybroczyna więc poszłszłam do lekarza bo
pomyślałam że to jakaś choropba odzwierzęca. Lekarz przepisał maść sterydową
i tyle. Wybroczyna zeszła ale palce sinialły nadal, a potem bielały. Zaczęłam
podejrzewać że coś jest nie tak z tkanką łączną , no to sinie nie palców to
objaw Raynaud który występuje przy twardzinie. Po wileu perypetiach u
lekarza który pukał się w czoło że bzdury wymyślam, dostaliśmy skierowanie do
reumatologa. Ten jak zobaczył objawy przyjął syna na odział. Tam nie wykryli
autoprzeciwciał w kierunku chorób autoimmunologicznych. Wykryli za to
paciorkowca i zwężenie zastawki aorty. Powiedzieli że syn będzie do
obserwacji w kierunku mieszanej choroby tkanki łącznej głównie z uwagi na to
że ma to sinienie palców (badanie kapilaroskopowe wykazały zmiany w
naczyniach pod pazniokciem). Po wujściu ze szpitala zrobiłam synowi badanie
PCR i nie wiem co dalej? Nie pamiętam żeby syna ugryzł kidykolwiek kleszcz
ale mieszkamy przy lesie i mamy psa. Badanie robiliśmy w Poznaniu. Przed
badaniem dali nam do wypełnienia ankietę, w której trochę nakłamaliśmy bo nie
było w niej takich opcji które pasowały do nas. Np wpisaliśmy że ugryzł
kleszcz, że są objawy stawowe, wysypki skórne itd. Teraz się boję czy
przypadkiem nie zasugerowali się tą ankietą przy badaniu. Co sądzicie, czy
mogliby się do tego posunąć?