Dodaj do ulubionych

Pół życia z boreliozą (Geodety)

30.04.07, 18:08
Zebrałem się by założyć w końcu mój wątek. Kilka razy pisałem, zadawałem
pytania ale nigdy nie napisałem od a do z skąd i dlaczego się tu znalazłem.
Część z Was już wie jak było a część jeśli będzie chciała to pozna smile
Wszystko u mnie zaczęło sie pewnie kiedy byłem bardzo mały, w każdym razie
wtedy "coś" mnie ugryzło i przez kawał życia miałem odbarwiony okrąg na
skórze w okolicy kolana. Zmniejszał się aż zarósł zupełnie. Często chorowałem
na anginy, grypy etc. Często też brałem antybiotyki. Po którymś z kolei
podaniu penicyliny nastapiło coś w rodzaju zawału, paraliżu, ataku. W każdym
razie czułem że odchodzę. Od wtedy zaczęły się problemy. Najpierw niewielkie.
Rzadkie wizyty u lekarza. Pierwsze badania. Krew, wątroba, inne podstawy. To
było około 17 lat temu. Przez te 17 lat zbadałem sie cały od stóp do głowy.
Robiłem badania w wielu ośrodkach w kraju, badałem sie w Hiszpanii i Anglii.
W ciągu ostatnich kilku lat byłem na kilkudziesięciu wizytach u lekarzy
różnych specjalizacji; od internistów przez neurologów, hepatologów,
immunologów na homeopatach i izopatach kończąc. Wszyscy byli bezradni.
Badałem sie na HIV, w kierunku nowotworów, miałem robione MRI etc. Nie
znaleziono nic do czego można by się przyczepić. Od wielu lat mam podwyższone
poziomy hemoglobiny, hematokrytu i czerwonych krwinek. Od kilku lat
podwyższony poziom bilirubiny i cholesterolu. Wszystko nieuzasadnione niczym,
nawet stertą (około 5 kilo wagi) badań. Według lekarzy taka moja uroda. A
samopoczucie cały ten czas coraz gorsze. Na dzień dzisiejszy moge powiedzieć
że jest ono poniżej krytyki. Przy normalności trzyma mnie jedynie 2,5 roczny
synek, bo inaczej dawno leżałbym tylko w domu. Ale sił już mam coraz mniej.
Na boreliozę badany bylem 3 razy. 3 razy testem ELISA. Wszystkie były
negatywne. Nikt nie poszedł w tym kierunku. Dotarłem do lekarza, który
próbował leczyc mnie na CFS (Syndrom Przewlekłego Zmęczenia) ale nie było
zmian. Pod koniec zeszłego roku trafiłem tutaj i wysłałem krew do Poznania,
gdzie wynik wyszedł pozytywny i potwierdziłem w PZH testem WB gdzie wyszedł
pozytywny w klasie IgG. Cóż myślę że w końcu trafiłem. Ale cały czas boje
się, że za późno trafiłem... Cały czas boje się, że może jednak nie to a
jeśli to, to może jeszcze coś przeoczyłem... Leczę sie antybiotykami w
Krakowie od 3,5 miesiąca. Zmian nie ma a jeśli sa to bardzo bardzo niewielkie.
Mam komplet objawów neurologicznych, włączając delikatne zmiany w mózgu
(potwierdzone MRI). Największe problemy dla mnie:
- totalny brak siły (czasem ciężko mi pisać długopisem - wypada z ręki)
- problemy ze wzrokiem (setki mętów w ciele szklistym, entopic phenomenon,
bóle oczu, pieczenie oczu, zapalenia - przekrwione oczy, powidoki)
- problemy z głową (zawroty głowy, uczucie jakby mózg był większy niż
czaszka, bóle tyłu głowy połączone z szyja i karkiem, ból skóry na glowie)
- bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięki, zatkane uszy, uczucie wylewania się
wody z uszu)
- duże problemy z koncentracją, skupieniem się, pamięcią, dobieraniem słów
- tłuszczaki
- petocje (inaczej petechiae - masa czerwonych kropek na całym ciele)
To te które martwia mnie najbardziej i te które przeszkadzają w życiu. Jak
juz wspomniałem od 3,5 miesiąca leczę się antybiotykami. Niewiele na razie mi
to pomogło. Stresuję się tym dość poważnie. Potrzebuję jak wody, jakiegoś
znaku, że idę w dobrym kierunku, ale mój organizm się zaparł i takiego znaku
nie dostaję smile W międzyczasie brania antybiotyków przeszedłem też
kilkumiesięczną kurację preparatami firmy JOALIS z Czech. Nie poczułem żadnej
zmiany. Planuję włączyć lada moment zioła Buhnera, którymi juz kawałek czasu
również żywo się interesuję. Może to przyniesie jakis pożądany efekt, czyli
choćby delikatny postęp... Badałem PCR-em wszystkie koinfekcje. Wszystkie
wyszły na minus. Wynika, iż powinienem leczyć samą Bb. Dlaczego nie ma żadnej
widocznej odpowiedzi?

Marcin
Obserwuj wątek
    • geodeta_31 I od razu też zadam pytanie... 30.04.07, 18:15
      Jak na Was wpływa kawa? Na mnie nawet najlżejsza wpływa tak, że czuję sie po
      około 2 godzinach do końca dnia tak, jakbym miał zejść! Straszne zawroty głowy,
      zimne ręcę i stopy, pocę się, problemy ze wzrokiem i totalne osłabienie. Może
      ktoś wie skąd ta reakcja? Może ktoś ma podobne odczucia?
      • skoga Re: I od razu też zadam pytanie... 30.04.07, 18:26
        Ja mam od samego rana do wieczora lodowate stopy i rece, a zarazem uczucie
        jakby sie pocily. Mysle, ze moze jest to problem bardziej z krazeniem, gdyz w
        porownaniu do wczesniejszego zycia naprawde malo sie poruszam, w tej chwili
        nawet jak mam pojsc do sklepu 300m to wsiadam w auto. Jednak nie jestem pewna,
        moze borelioza jakos konkretnie wplywa na te dolegliwosci. Naprawde wspolczuje
        Tobie i Wiekszosci z Was, bo ja odpukac nie mam az tak strasznych dolegliwosci,
        a co do Herxow, bralam przez prawie 4 m-ce amoxy i nie mialam pogorszen, to tez
        jest dla mnie niepokojace, chociaz mialam poprawe bo przestalo mnie biodro
        bolec. 3 miesiace nie biore lekow i wszystkie miesnie mnie bola i stawy. Czasem
        mysle, czy w ogole to da sie wyleczyc...?
        • piotr.kurkiewicz Re: I od razu też zadam pytanie... 12.08.07, 20:54
          Jestem lekarzem chorującym na boreliozę.Nawroty tzw późnej boreliozy
          zdarzają się nawet po kilkumiesięcznej antybiotykoterapii, a w
          Ameryce niektórzy podaja antybiotyki nawet 1 rok.Najlepiej podawać
          kilka antybiotyków wg koncepcji lekarzy z grupy Ilays.Szukaj-google-
          dr.Burrascano(w internecie jest polskie tłumaczenie).
          Pozdrawiam Piotr K
    • fikemola Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 18:21
      myślę że idziesz w dobrym kierunku lecząc Bb smile
      a czemu nie ma efektu? cóż, chorujesz od baaardzo długiego czasu, poprawa
      pewnie przyjdzie później... ja mam taki sam staż choroby i nie liczę na szybką
      poprawę, ale dzięki temu że wiem co mi jest już się tak nie boję smile
      znamy swojebo wroga - Bb, a to już bardzo dużo.

      trzymaj się!
      smile
          • dx771 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 19:32
            Geodeto, skoro masz 2,5 roczne dziecko a boreliozę nosisz w sobie być może
            kilkanaście lat to ciekaw jestem jak ze zdrowiem u dziecka i żony?

            Ciekawi mnie jeszcze czy rodzina robiła badania w zakresie boreliozy, wszak są
            przypuszczenia że może się przenosić.

            Nie żyjesz tylko dla dziecka, ale i dla Twojej połówkismile
            • laurawroc Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 30.04.07, 20:02
              nie rezygnuj, leczysz się naprawdę krótko. Ja na poprawę czekałam ponad sześć
              miesięcy (non stop abx), traciłam nadzieję i byłam bliska zalamania. Było wciąż
              źle i źle, gorzej i gorzej. A i teraz jak przyjdzie herx to jest cięzko.
              Niestety niektórzy tak mają. Ale pamietaj że przyjdzie ten dzień kiedy będzie
              lepiej, bierz leki bo nie mamy wyjścia - samo nie odejdzie
              pozdr.
                • laurawroc Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 04.05.07, 13:01
                  hej,
                  ja się lecze już prawie dwa lata, postać stawowa i oporna na leczenie. A leczyć
                  zaczęłam niecałe dwa miesiące po ugryzieniu. Herxy trwały tygodniami a mega
                  herxy to umieranie - konsekwencją był ostry dyzur w szpitalu. Bolało dosłownie
                  wszystko , plus bezssenoność i kompletny brak siły. Najgorsze były noce,
                  chciałam tylko zasnąć i sie juz nie obudzic. Pomogł mi bardzo Lerivon. Poprawa
                  ( czyli - parę dni bez bólu) dopiero w siódmym miesiącu. Kiedy moj lekarz
                  stwierdził że jestem wyleczona ( po 7 m-cach) -bo te bóle stawow to nie od
                  bakterii , pojechałam do dr Beaty i po nowym zestawie lekow znowu zaczęła
                  sie jazda - te herxy znam jak wlasną kieszeń. Są silne, ale trwają zdecydowanie
                  krócej. Okresy poprawy przeważają, minęła bezssenność , przychodzi nadzieja.

                  Wytrzymaj. Wiem że jest Ci cięzko, ale musisz. Będzie lepiej, zobaczysz.
                  Niestety są tacy że dlugo czekaja na poprawę. Idź na zwolnienie, żeby organizm
                  nie tracił siły na pracę , oszczędzaj się bo Twój organizm walczy. Idź do
                  lekarza po jakies prochy żeby wiecej spac i mniej mysleć. Masz już parę
                  miesięcy za sobą, wytrułeś juz dużo bakterii.
                  Nie poddawaj się.
                  pozdrawiam
                  • geodeta_31 Do Laury 04.05.07, 13:25
                    Umiesz podtrzymać na duchu a dla mnie to bardzo cenny dar. Dziękuję.
                    Dziś pojechałem z synem na rower, przejechałem może z 5 kilometrów. Mniej
                    więcej w połowie zaczęło mnie boleć za mostkiem. Raz mocniej raz słabiej.
                    Reasumując przeraziłem się bardzo, bo stwierdziłem że jak się wywalę to synek z
                    tyłu w foteliku zrobi sobie wielką krzywdę. Zwolniłem i jakoś dojechałem do
                    domu. Ale cały byłem mokry. Caluśki. Koszulę można było wyżymać. Ledwo dałem
                    radę wziąć prysznic a teraz po gdy to piszę ręce dalej mam jak nie swoje i
                    ledwo stukam palcami. Czy wysiada mi serce? Ciśnienie OK, mierzyłem w trakcie
                    zdarzenia w domu, puls około 80. Od leczenia czy Bb? Uprawiać trochę sportu,
                    kiedy dzieją się takie rzeczy czy tylko leżeć i patrzeć w sufit? Osłabienie od
                    tygodnia takie że ledwo żyję i postępuje dalej... Co robić? Ktoś z jakimiś
                    doświadczeniami?
                    • laurawroc Re: Do Laury 04.05.07, 15:32
                      borelia powoduje stan zapalny w organiźmie, a do tego masz jeszcze toksyny z
                      zabitych bakterii; no i jeszcze leki ktorymi się karmisz. Gdzieś czytałam że
                      przy przerabianiu antybiotyków przez wątrobę tworzą się toksyny z ktorymi
                      organizm musi sie uporac. Nic dziwnego że jestesmi słabi i pocimy się.
                      A może to herx zwiazany z wysiewem bakterii, liczysz sobie tygodnie? Może
                      akurat jestes w okolicy 4-go. Miałam też takie dni potwornej słabości, z
                      uczuciem bezwładnosci rąk i przygniatającego ciężaru w klatce - zawsze było to
                      około czwartego tygodnia. W takie dni oszczędzaj się, ale jak przyjdzie dobry
                      dzień ( wierz mi -już niedługo będziesz ich miał coraz więcej) na pewno warto
                      spędzic czas na rowerku - dla mnie to jedyne szczęśliwe chwile, dzieki którym
                      zapominam o chorobie. Przetrzymaj i nie daj się.
                      powodzenia
                  • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.05.07, 13:40
                    Witam ponownie po przerwie...
                    Znowu napiszę o huśtawce, którą funduje mi moje zdrowie. Polega to mniej więcej
                    na tym, iż regularnie (co tydzień?) miewam duże pogorszenia (jak dzisiaj) kiedy
                    mam następujące obrzydliwe objawy, które mnie dość przerażają:
                    * straszne palenie głowy i twarzy z jednoczesnym uczuciem zimna na dloniach i
                    stopach
                    * momentalne pocenie się zimnym potem w chwili gorszego samopoczucia
                    * uczucie wysokiej gorączki mimo jej braku
                    * zdecydowane pogorszenie objawow ocznych (nadwrażliwość i męty)
                    * szum w uszach i uczucie wylewania się wody z uszu
                    * skrajne osłabienie, zmęczenie i bóle klatki i kręgosłupa piersiowego
                    Trwa to około 2-3 dni co około tydzień. W "lepsze" dni jako tako funkcjonuję
                    (zmęczenie + oczy) ale te gorsze dni potrafią mnie rozwalić. Jestem cały czas
                    na cefuroximie 1,5 grama dziennie i zamiennie co 2 dzien Tinidazol 1,5 grama i
                    Azitrox 0,5 grama + Stephania tetrandra (Buhner). Herxy? Pogorszenie objawów?
                    Mija 4 miesiąc leczenia i dla mnie nie jest to poprawa...
                      • jmgpk6 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 12.05.07, 15:25
                        Buhner pisze,że rzadko,ale bywa,że współinfekcją bb bywa ctr czyli chlamydia
                        trachomatis.(myślę,że może też być cpn czyli ch.pneumoniae ew.mykoplasma).Mam
                        podejrzenia czegoś takiego u siebie (jako współinfekcję bb) a w ogóle to pewnie
                        występuje o wiele częściej,niż myślał Buhner,bo w odróżnieniu od bb ww.są
                        przecież zarażliwe.Objawy w znacznej części są podobne do objawów bb. jmgpk6
                    • gosia448 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 19.05.07, 20:21
                      Witam wszystkich. Pierwszy raz piszę w necie o chorobie bb, która i mnie
                      dopadła. Tylko jak dawno temu nie wiem, ani ja, ani lekarze. Ciągle miałam
                      nawroty depresji (często ciężkie) niepoddające się leczeniu i problemy z
                      srecem. Od 5 lat stale mam obrzęki na całym ciele. Dzisiaj (po miesięcznej
                      kuracji potężną dawką doxyckliny 440mg/dobę) biorę Medrol i czekam na kolejne
                      badania, m.in. płynu rdzeniowo-mózgowego. Czeka mnie też za 2 m-ce wymiana
                      soczewki tylnej w oku (narazie prawym), zniszczonej przez borelię. Kilkakrotnie
                      leżałam w różnych specjalistycznych szpitalach w stolicy z podejrzeniem
                      zapalenia wielomięśniowego, ponieważ miałam bóle i osłabienie mięśni oraz stale
                      podwyższony poziom CK. Od 1999r. wahał się od 300 do 1020. Błędne diagnozy i
                      całkowity brak leczenia doprowadziły mój organizm do totalnej riuny. Ostatnio
                      od ponad roku miałam poważne problemy z chodzeniem, silne bóle i duże
                      osłabienie siły mięśniowej. Prawidłową diagnozę i leczenie otrzymałam dopiero w
                      Instytucie Reumatologii w Warszawie. Wracam do zdrowia i z tygodnia na tydzień
                      czuję się coraz lepiej. Żyję nadzieją, że dalsze badania już nic gorszego nie
                      odkryją. Pozdrawiam wszystkich zmagających się z różnymi, odbierającymi radość
                      życia, dolegliwościami i życzę szczęścia w spotkaniu lekarza, którego poziom
                      wiedzy pomoże zdiagnozować i dobrze leczyć chorobę z Lyme.
            • geodeta_31 Do Dx 30.04.07, 20:26
              Wiesz z moim synem to jest oddzielna historia... Oczywiście, że badałem i jego
              i żonę. Żona jest negatywna ale synek ma pozytywnego PCR-a... Choć jego zdrowie
              jest OK generalnie, to są dwie rzeczy, które mnie martwią. Jedna to zez i wada
              wzroku (+7,5 w każdym oku), która pojawiła się po pewnej dziwnej wysypce, która
              zlała się w jakby rumienie na jego obydwu nóżkach i rączkach (ta reakcja jest
              właśnie drugą niepokojącą rzeczą). Pojawiliśmy się w szpitalu zakaźnym na
              Wolskiej i spędziliśmy tam 4 dni. W tym czasie przerobiliśmy sepsę i kilka
              innych chorób, ale nie boreliozę (wtedy nie wiedziałem jeszcze że jestem
              chory). Jego CRP wynosiło wtedy 170!!! Byłem w głębokim szoku; miał gorączkę
              ponad 40 stopni... Po 4 dniach gorączka spadła bez podania jakiegokolwiek
              lekarstwa i wypisano nas do domu (tam się śpi na podłodze, bo na łóżkach nie
              wolno mimo tego że są wolne - jakbyście nie wiedzieli). Na ten moment po
              rozmowie z dr. Beatą, obserwujemy go i na tym koniec. Nie jesteśmy w stanie w
              żaden sposób leczyć go, bo jest zwyczajnie za mały. Więc taki stan będzie trwał
              aż do jakiejś reakcji lub do czasu aż dorośnie i będzie można z nim rozmawiać
              na temat tego jak się czuje...

              A apropos tego dla kogo żyję:
              Ja wogóle ledwo żyję...
          • geodeta_31 Do Zazule 30.04.07, 20:16
            Leczę się od ponad tygodnia 3xdz. po 500mg Zamuru i zamiennie co drugi dzień
            500 mg azitroxu 1xdz. i 3xdz. po 500mg tinidazolu. Wcześniej byłem 2 miesiące
            na mieszankach tetracykliny i tinidazolu też w dobrych dawkach. Brak odzewu na
            wcześniejsze kuracje a na teraźniejszą chyba jeszcze nie przyszedł czas...
            • zazule Re: Do Zazule 30.04.07, 22:01
              Moze warto spróbowac dołozyc doxy w dawkach jak na chlamydie tzn 200mg/na dobe -
              i nie rezygnowac z niej przez co najmniej 3 miesiace. Wiem ze testy msz ujemne
              ale to o niczym nie swiadczy - wyniki fałszywie ujemne sa b czeste.
              pozdr
              zazul
            • agata2723 Do Marcina 30.04.07, 22:12
              " Cały czas boję się, że może jednak nie to a jeśli to, to może jeszcze coś
              przeoczyłem..."
              Marcin, pod tym zdaniem mógłby podpisać się każdy z nas. Nawet nasza Beatka
              miała chwile zwątpienia. To nie jest łatwa choroba, ale masz 2 dodatnie testy,
              leczysz się dopiero 3,5 miesiąca a to wcale nie jest długo, a poza tym jesteś
              pod opieką świetnego Lekarza.
              Musisz wyzdrowieć!
              Aha, mam jeszcze taki pomysł, jak juz się Wszyscy wyleczymy to moze byśmy
              zorganizowali jakiś spływ kajakowy? To takie moje marzenie...
              Agata
              • zazule Do Agaty i Marcina 30.04.07, 22:22
                Marcin leczysz sie tyle co kot napłakał a juz bys chciał widziec poprawe.
                Zobaczysz ze przyjdzie tylko trzeba czasu.

                U mnie wystapiła jaks dziwna niechec do wody. W czasie choroby sie coraz
                bardziej nasilała. Teraz jest juz lepiej (tzn czasami jestem sie w stanie
                wykapacsmile) ale słowo spływ powoduje u mnie Herxaimerasmile

                Za nim zachorowałam prawie codziennie pływałamsad
                Jak dla mnie kajaki mogą byc ale bez wody.
                pozdr
                zaz
                • geodeta_31 Re: Do Agaty i Marcina 01.05.07, 09:55
                  Zaz, ja też mam taką niechęć mimo iż jestem "znakiem wody" i zawsze uwielbiałem
                  wodę. Wiążę to u siebie z brakiem sił i niechęcią do jakiegokolwiek wysiłku.
                  Krótkie leczenie to prawda... Ale żeby nic???
              • geodeta_31 Re: Do Marcina 01.05.07, 09:53
                Dzięki za słowa otuchy. Ze spływem to sympatyczny pomysł. W sumie dałoby radę
                spłynąć i teraz byleby prąd wody był szybki. Nie trzeba by machac wiosłami bo
                na to siły nie mam napewno smile No i koniecznie jakąś malowniczą rzeką w stylu
                Wisły albo jeszcze szerszej, żeby "dziadostwo" z krzaków nie spadło za
                kołnierz...
                A czy muszę wyzdrowieć? Nie wiem Agato czy muszę...
                Wiem że chcę! Bo czeka mnie prawdopodobnie w przyszłości jeszcze walka o
                zdrowie synka.
                • geodeta_31 Mózg 02.05.07, 18:31
                  Macie może pomysł lub może zastanawialiście się w jaki sposób najpierw
                  dokładnie zbadać krążenie mózgowe, później trafić we właściwe miejsce z
                  właściwym leczeniem a później jeszcze monitorować czy następują jakieś zmiany?
                  Wiem, że jest tu kilka osób, które mają nawet dość poważne zaburzenia
                  neurologiczne i mam wrażenie że wszyscy troszkę po omacku bierzemy gingko i nie
                  widzimy żadnych zmian. Czy ktokolwiek zasięgał porady lekarskiej w kwestii
                  zaburzeń krążenia mózgowego? Jeśli tak to z jakim skutkiem? Jakie dostał
                  lekarstwa? Jaki był skutek ich brania? Czy wogóle jest szansa by poprawić je na
                  tyle by zniknęła część objawów spowodowana niedokrwieniem? Łykam gingko już
                  prawie dwa miesiące. Mam wrażenie że to placebo...
                  • dziubolek2 Re: Mózg 02.05.07, 22:16
                    Spróbuj Nootropil.
                    Możesz go brać razem np. z Bilomagiem.
                    mnie na krótki czas przyniósł poprawę. Brałam ponad pół roku.
                    To wszystko zależy od tego czy masz zaburzone krążenie czy też przyczyna może
                    być inna.
                    • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 22:47
                      ja zostałem wyslany przez panią neurolog do psychiatry...
                      na własną ręke zrobiłem badanie przepływu mózgowego SPECT, i wyszło chyba
                      lipnie:
                      "liczne drobne upośledzenia perfuzji znacznika w obu półkulach mózgu",
                      i tak sie czuje jakbym byl podziurawiony caly, psychika?? eee, juz nie ma
                      czegoś takiego u mnie,

                      bylebym więcej pani neurolog nie spotkał, bo nie istnieje u mnie od pewnego
                      czasu coś jak kontrola zachowań impulsywnych :] .... :[
                      • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 22:49
                        aaa na polepszenie krążenia dostałem VICEBROL, biore 3x2 5mg, poprawa jest, da
                        się zauważyć, mój lekarz powiedział że Ginko to raczej dla starych babć i
                        histeryczek się nadaje...
                        • dartom.www Re: Mózg 02.05.07, 23:13
                          hmmm, moze ktoś mi też powie co za lekarz puszcza młodego człowieka do domu z
                          diagnoza, wynikiem zapisu EEG:
                          ".... ciągła czynność napadowa w okolicach skroniowych...."??
                          ok dostaje leki ale napady się nie kończą, głowa boli cały czas, 5 miesięcy
                          później do napadów dochodzą jeszcze drgawki, nie wspominam o morderczych
                          myslach i halucynacjach wzrokowych i dźwiękowych -
                            • lucky_leprechaun Re: Mózg 03.05.07, 15:28
                              Te leki nie poprawiąkrążenia mózgowego. a wręcz przeciwnie- przy zaburzeniach
                              ukrwienia mózgu mogą dac bardzo niekorzystne reakcje (do jednych miejsc lek nie
                              dociera prawie wcale, a w innych moze się kumulowac-jak to w zaburzeniach
                              krężenia).
                                • nataszkam Re: Ból i burczenie brzucha... 18.05.07, 17:29
                                  No i co z tym Twoim brzuchem? Coś się wyjaśniło?
                                  U nas w szkole panuje teraz epidemia jakiejśc wirusówki jelitowej- może też coś
                                  dodatkowego podłapałeś?
                                  My po azitro mieliśmy jazdy, że szkoda gadać- od pierwszej do ostatniej
                                  tabletki.
                                  • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 18.05.07, 21:48
                                    Nic się jeszcze nie wyjaśniło. Robię testy na grzyby. Czekam na wyniki.
                                    Morfologia, wątroba, trzustka bez zmian. OB 1. Od 2 dni lepsze samopoczucie
                                    (ciekawe jak długo). Zrobiłem 2 dniową przerwę w antybiotykach żeby zobaczyć
                                    jak będzie. Jest trochę lepiej i wprowadziłem duże dawki wit. C. Od jutra
                                    wracam na abx. U mnie azitro rano powoduje lekkie sensacje ale nigdy takie jak
                                    ostatnio miałem...
                                    • nataszkam Re: Ból i burczenie brzucha... 19.05.07, 20:39
                                      To poczułeś się lepiej przez te 2 dni bez antybiotyku? Czyli co- herxy Cię
                                      zżerają cały czas?
                                      Wiesz co- odnosnie leukocytów, które tak pieknie Ci wzrosły smile One wzrastają
                                      pod wpływem wysiłku, nawet w ciagu dnia ich liczba może się zmieniać. Czyli- do
                                      laboratorium trzeba jeździć na rowerze big_grin
                                      • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 07:49
                                        No wszystko na to wskazuje, bo już w pierwszy dzień azitro i zamuru większość
                                        jazd wróciła. Więc chyba jednak jest tego tyle, że te częste pogorszenia i
                                        domniemane braki poprawy to reakcje na ginące dziadostwo. Martwi jedynie to, że
                                        są coraz gorsze. I boję się już przyszłego miesiąca leczenia; startuję zapewne
                                        z klarytromycyną a to antybiotyk, który zawsze powodował u mnie szok smile
                                        Odnośnie leukocytów: masz rację, wtedy gdy wylądowałem na R-ce po wysiłku
                                        miałem prawie 6 tysięcy. Teraz zrobiłem normalnie w Diagnostyce i wyszło 4600
                                        choć to i tak lepiej niż miesiąc temu gdy miałem 4100...
                                        • franiolek1 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 09:09
                                          Geo
                                          To ze jazdy sa coraz gorsze jest efektem nagromadzenia sie toksyn, ktore
                                          powoduja stany zapalne w organizmie. Toksyny sa wydalane bardzo powoli,
                                          potrzeba na to miesiecy. A czasami i to nie wystarcza, bo toksyny mozemy
                                          przechowywac...Diabelska choroba smile
                                          Co do bialych krwinek: 4100 to jeszcze ladna ilosc. U mnie zaczeto sie martwic
                                          gdy spadly ponizej 2000, wiec mozesz spokojnie dalej sie leczyc, badac
                                          regularnie krwinki, enzymy i inne, i byc dobrej mysli.
                                          Krwinki biale moge sie odtworzyc jedynie przy duzym odpoczynku - produkcja
                                          krwinek jest wielkim wysilkiem dla organizmu, trzeba sie wtedy oszczedzac.
                                          U mnie krwinki podchodza po dlugim lezeniu plackiem.
                                          Odwagi do klarytromycyny - ja przy niej umieralam....tez do niej chce wrocic od
                                          czerwca-lipca.
                                          Pozdrawiam.
                                          • geodeta_31 Re: Ból i burczenie brzucha... 20.05.07, 09:21
                                            Myślę Fran, że to prawda z tymi toksynami. Ostatnio odpuściłem trochę z
                                            ilościami pitej wody i chlorellą; to może być efekt. Białe krwinki - fakt nie
                                            są jeszcze złe tym bardziej, że podskoczyły w ciągu miesiąca o 500 punktów mimo
                                            braku odpoczynku (staram się normalnie pracować, buduję dom, bawię się z
                                            dzieciakiem). Więc nie jest chyba najgorzej na razie smile Z klarytromycyny zdam
                                            egzamin pod koniec maja. Wtedy już będę łykał z tydzień. Brrr!
                  • maniekxx Re: Mózg 15.05.07, 14:02
                    Winkamina poprawia krazenie krwi w mozgu. Zwiazek ten (vinacamine) jest polecany
                    w przypadku neuroboreliozy i problemow z pamiecia przez Buhnera w jego ksiazece.
                    tutaj link do info po polsku:
                    luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p45.htm
                    Na stronie wiele ciekawych informacji o "wspomagaczach mozgowych"
                    pozdrawiam
                    • blondi82100 Re: Mózg 25.07.07, 18:35
                      maniekxx napisał:

                      > Winkamina poprawia krazenie krwi w mozgu. Zwiazek ten (vinacamine) jest polecan
                      > y
                      > w przypadku neuroboreliozy i problemow z pamiecia przez Buhnera w jego ksiazece
                      > .
                      > tutaj link do info po polsku:
                      > luskiewnik.strefa.pl/psychostymulantia/p45.htm
                      > Na stronie wiele ciekawych informacji o "wspomagaczach mozgowych"
                      > pozdrawiam
                      Czy te preparaty można dostać bez recepty?
                  • maniekxx Re: Mózg 15.05.07, 14:20

                    Tutaj info z innej strony Dr Rozanskiego:
                    "Barwinek pospolity czyli mniejszy - roślina wieloletnia mająca postać krzewinki
                    dorastającej do 60 cm wys.; łodygi wiotkie, pełzające, zakorzeniające się, w
                    części górnej wzniesione; liście zimozielone, eliptyczne, połyskujące,
                    skórzaste, krótkoogonkowe; ulistnienie równoległe; kwiaty pojedyncze,
                    wyrastające z kątów liści, 5-płytkowe, niebieskie; pręcików 5; słupek 1; korona
                    o rurce nieco lejkowatej; owoc - mieszek wielonasienny. Kwitnie od kwietnia do
                    maja. Roślina występuje w lasach, w zaroślach, na polanach. Można ją spotkać na
                    niżu, w górach, na pogórzu (Podkarpacie), w lasach Beskidów i Pogórza
                    Strzyżowsko-Dynowskiego, Kotliny Krośnieńskiej. Barwinek nie jest już tak
                    pospolity jak dawniej. Często jest jednak uprawiany w ogródkach.

                    Barwinek zielny - krzewinka o łodygach płożących się lecz nie puszczających
                    korzeni w węzłach i nagich; liście dolne jajowate lub jajowatowydłużone; liście
                    górne lancetowate, kwiaty niebieskofioletowe, 5-płatkowe; działki orzęsione.
                    Kwitnie od maja do czerwca. Rośnie na łąkach, polanach, zboczach i leśnych
                    drogach. Występowanie regionalne wymaga zbadania. Prawdopodobnie można go
                    spotkać w południowo-wschodniej części naszego kraju. Niekiedy uprawiany w
                    ogrodach w celach ozdobniczych.

                    Surowiec

                    Ziele - Herba Vincae lub raczej liść - Folium Vincae. Suszy się je w temp. ok. 60°C.

                    Skład chemiczny

                    Barwinek zawiera alkaloidy indolowe (vinkamina czyli minorina, vincyna,
                    winkaminaryna), zw. eburnaminowe), goryczkę, garbniki, kw. ursolowy, sole,
                    witaminy, leukoantodyjanidynę, pektyny, flawonoidy i in.

                    Działanie: obniżające ciśnienie krwi, przeciwkrwotoczne, wzmacniające,
                    przeciwbólowe, antylaktacyjne, przeciwbiegunkowe, odtruwające,
                    przeciwmiażdżycowe, poprawiające krążenie mózgowe i wieńcowe, wzmacniające
                    serce, przeciwcukrzycowe.

                    Wskazania: zawroty i bóle głowy, szum w uszach, kłopoty z pamięcią, miażdżyca,
                    choroba wieńcowa, osłabienie serca, osłabienie, mlekotok, biegunka,
                    niestrawność, nadmierne i bolesne krwawienia miesiączkowe, krwotoki wewnętrzne,
                    stany zapalne skóry, jamy ustnej i gardła, nadciśnienie, cukrzyca.

                    Preparaty, dawkowanie, stosowanie:

                    - Odwar - 3 razy dz. po 30 ml;

                    - Napar - 3 razy dz. po 30 ml;

                    - Tinctura Vincae - 3-4 razy dz. po 40 kropli;

                    - Intractum Vincae - 3-4 razy dz. po 30-40 kropli;

                    W aptekach można nabyć gotowe preparaty z barwinka, np. Vincamine (doustnie -
                    10-20 mg co 8-12 godzin): Vincarutine (z dodatkiem rutyny) firmy Pharbiol –
                    kaps. 20 mg winkaminy; Vincamin Ratiopharm - tabl. powl. 10 mg, tabl. 20 mg,
                    tabl. retard 30 mg i 60 mg; Vincafor (Pharmapharm) – kaps. 30 mg; Pervincamine
                    (Synthelabo) – kaps. 20 mg. Wymienione leki poprawiają przepływ krwi przez
                    naczynia mózgowe, i podaje się je w zaburzeniach ukrwienia mózgu, spowodowanych
                    udarem i urazem mózgu, zmianami miażdżycowymi; w stanach skurczowych naczyń
                    mózgowych, w zmianach naczyń oka i błędnika. Zwiększają one równocześnie podaż
                    tlenu dla mózgowia, co może być wykorzystane w leczeniu osób często słabnących."
                    • geodeta_31 Duszność... 26.05.07, 07:45
                      Jak sobie z nią radzicie i czy ktokolwiek się spotkał? Kiedyś miałem już ten
                      objaw dość długi okres czasu. Później na długo z kolei przeszło a teraz od 3
                      dni (3 dni po wizycie w Krakowie, heh sad zaczęło sie znów i męczę się
                      okrutnie. Jakieś sposoby, suplementy? Przy okazji tych duszności mam zatkany
                      jakbu nos i w dziwny sposób bolące gardło. Duszność polega na ciągłym braku
                      powietrza i niemożności złapania głębokiego oddechu. Jestem też trochę wzdęty.
                      A generalnie po 4,5 miesiąca leczenia wreszcie drgnęło w dobrą stronę smile No
                      oczywiście poza dusznościami...
                      • sankaj Re: Duszność... 26.05.07, 15:37
                        Witam.
                        Też mam problem z oddychaniem ,u mnie wygląda to tak jakbym nie mogła złapać do
                        końca oddechu,jakbym miała zablokowane płuca na dole ,straszne uczucie.... ,
                        ale robię sobie mieszankę z kropli walerianowych i żołądkowych wypijam i jakoś
                        to działa ,to znaczy nie wiem czy pomaga naprawdę czy sobie wmówiłam ,ale efekt
                        jest więc może spróbuj.
                        Pozdrawiam
                        Gośka
                        • geodeta_31 Re: Duszność... 26.05.07, 18:22
                          Nie fajne uczucie Gosiu. Żołądkowe dodajesz bo czujesz że to coś od żołądka czy
                          wątroby? A walerianowe? Myślisz że to ma jakiś związek z nerwami? Ja mam wzdęty
                          brzuch ale nie wiem czy wzdęty z braku powietrza czy wzdęty i przez to nie mogę
                          go złapać... Aż mnie boli gardło od próbowania głębokiego oddechu.
                          • sankaj Re: Duszność... 27.05.07, 03:17
                            Żołądkowe dodaję w niewielkiej ilości dlatego , że mają w sobie też ziółka
                            działające rozkurczowo oprócz tego mają taki mentolowy posmak i wtedy łatwiej
                            się oddycha (takie moje osobiste postrzeżenie )bo sama waleriana jest mdła i
                            nie znoszę jej smaku a działa też uspakajająco i właśnie rozkurczowo ( i
                            jeszcze podobno ułatwia zasypianie ,ale mnie to nie dotyczy ).
                            Oddechu pewnie nie możesz złapać przez wzdęty brzuch , bo pewnie "uciska"
                            przeponę , a ten właśnie mięsień jagby to powiedzieć odpowiada za wdech do tego
                            dojdzie jeszcze stres i właśnie myślę ,że to też może mieć związek z nerwami .
                            Musisz zlokalizować od czego masz wzdęty brzuch .
                            Z gardłem nie mogę Ci doradzić bo przy tych moich atakach mnie nie boli .




                        • blondi82100 Re: Duszność... 25.07.07, 18:39
                          Ja również mam to samo,leczę się drugi miesiąc,nie mogę wziąć głębokiego
                          oddechu,tak do końca,coś mi tam przeszkadza w płucach,poza tym też mam uczucie
                          zatkanego nosa,a do tego jakby ból zatok.A poza tym,to nie ma takiej
                          rzeczy,która mi się nie dzieje.Niestety jest tego coraz więcej,a nie mniej...sad
                      • nataszkam Re: Duszność... 27.05.07, 19:35
                        geodeta_31 napisał:

                        > A generalnie po 4,5 miesiąca leczenia wreszcie drgnęło w dobrą stronę smile

                        Marcin, trzymam kciuki smile Oby następna Twoja informacja w tym wątku była
                        równie pomyślna, czego Ci bardzo życzę smile

                        Co do duszności- temat jest mi -przynajmniej na razie- zupełnie obcy i nic Ci
                        nie poradzę sad
                        • dx771 Re: Duszność... 27.05.07, 19:58
                          Olejek miętowy:

                          posmarować sobie w nosku i lepiej się oddycha. Pomaga też trochę na bolącą głowę
                          - Pisze co smarować.
                          Też można stosować wewnętrznie, a Dziubolek wraz z maścią kamforową i chyba
                          wazeliną stosowała na bolące stawy.

                          DX
                          • jmgpk6 Re: Duszność... 27.05.07, 22:02
                            Jeżeli duszność objawia się postaci astmy-tzn.świszczy-piszczy w oskrzelach,to
                            może być wynikiem rozległej kandydozy.Jeżeli duszność jest "bez efektów
                            dżwiękowych" to może wynika z zakłócenia przez bb. działania tarczycy? jmgpk6
                            • geodeta_31 Pogorszenie po lepszym okresie 29.05.07, 15:39
                              Nawiążę jeszcze do duszności na wstępie. jmgpk6 - moje duszności są
                              definitywnie bez świszczenia z oskrzeli. Nie wiem co to oznacza, z tarczycą
                              nigdy nie miałem żadnych problemów...

                              Ostatnie 10 dni czułem się naprawde nieźle. Popracowałem sobie tak jak kiedyś,
                              nie bolała mni egłowa, moglem sie skupić na kilku rzeczach na raz. Fajnie bylo.
                              No wlaśnie: było. 4 dni temu przed wyjazdem do Krakowa na wizytę, w związku z
                              tym że czułem sie dobrze, położylem się spać po północy. Budzik nastawiony na
                              5.30 więc zostało mi około 4 godzin snu. Okolo 2.30 włączył mi sie bez powodu
                              alarm, więc zestresowałem sie solidnie (pomijając oczywiście ryk alarmu i
                              dziecka sad i serce mało mi nie wyskoczylo przez godzinę. Kiedy juz znów
                              usypiałem, alarm zafundował mi powtórkę z rozrywki o 3.30 i nie usnąłem juz do
                              5.30. Potem przejechałem jako kierowca 800 km do Krakowa i z powrotem. Od
                              tamtego czasu nie mogę sie pozbierać a tak juz było sympatycznie! Myślę, że
                              pogorszenie spowodował stres i zmęczenie totalne. W każdym razie komplet
                              objawow z powrotem u mnie wystapił.
                              Leczenie na ten miesiąc:
                              Duomox - 3x2 gramy dziennie przez caly czas
                              Klabax - od 2x500 mg do 2x100 mg dziennie przez cały czas
                              Tinidazol - 3x500 mg dziennie przez pierwsze 10 dni
                              Witamina C - do 6 gram dziennie zamiast Viregyt K
                                  • geodeta_31 Re: Samopoczucie rano i wieczorem 03.06.07, 16:56
                                    To identycznie jak ja w takim razie, ale niestety są też dni że od rana do nocy
                                    jest do bani. Po prostu wiem, że jak wstanę i bardzo pieką mnie oczy i mam
                                    totalnie miękkie nogi, to cały dzień będzie nieciekawy. Generalnie u mnie od 3
                                    miesięcy co 4 tygodnie totalne pogorszenie (mogę zegarek ustawiać). Pomiędzy
                                    zdarzają się całkiem fajne dni - ostatnio nawet chyba z 7 czy 8 ich było...
                                • gosia448 Re: Samopoczucie rano i wieczorem 21.08.07, 23:31
                                  Witam,
                                  rano zawsze czuję się dużo gorzej. Dopiero około południa jakoś da
                                  się żyć. Doszło do tego, że boję się zasnąć, bo nie wiem w jakim
                                  stanie obudzę się rano. Pracuję zawodowo i nigdy nie jestem pewna
                                  czy przeżyję podróż i dotrę do pracy. I tak co dnia. Są dni, że nie
                                  wytrzymuję ciągłej udręki i mam ochotę skończyć ze sobą. Dużo robię
                                  aby być w formie(masaże, medycyna alternatywna-alveo, liść oliwny
                                  itp., joga, tai chi), a ta przeklęta bakteria nie daje mi szans na
                                  powrót do zdrowia. Reumatolodzy stwierdzili zapalenie wielomięśniowe
                                  z autoagresji jako następstwo boreliozy. Na razie po 2 miesięcznych
                                  kuracjach unidoxem włączono mi "leczenie" Metypredem 16mg/dobę
                                  (steryd). Nie wiem czy to dobrze. Zmniejsza tylko ból mięśni i
                                  pozwala jakoś funkcjonować. Pozdrawiam.
                              • nataszkam Re: Pogorszenie po lepszym okresie 04.06.07, 19:10

                                geodeta_31 napisał:
                                > Witamina C - do 6 gram dziennie


                                „Ekstrakt z pestek grejpfruta i niektóre inne substancje, zawierające witaminę
                                C, mogą przeszkadzać w penetrowaniu tkanek przez antybiotyki, co zmniejsza ich
                                efektywność. Należy brać jak najmniej nieistotnych suplementów – trzeba
                                skonsultować się z lekarzem, posiadającym wiedzę o odpowiednim odżywianiu.
                                Suplementy należy brać w zupełnie innych godzinach niż antybiotyki.”
                                To ze strony Tosho:
                                www.borelioza.itr.pl/page16.html
                                Chyba jednak musimy uważać na tę witaminkę...
                                • ewax100 Re: Pogorszenie po lepszym okresie 05.06.07, 21:49
                                  Geo napisał:
                                  * straszne palenie głowy i twarzy z jednoczesnym uczuciem zimna na dloniach i
                                  stopach
                                  * momentalne pocenie się zimnym potem w chwili gorszego samopoczucia
                                  * uczucie wysokiej gorączki mimo jej braku
                                  * zdecydowane pogorszenie objawow ocznych (nadwrażliwość i męty)
                                  * szum w uszach i uczucie wylewania się wody z uszu
                                  * skrajne osłabienie, zmęczenie i bóle klatki i kręgosłupa piersiowego


                                  Ja wiem że dla każdego jego objawy sa najgorsze i nie do zniesienia.Ja
                                  opisujesz to tez długo dość jesteś chory 17 lat /ja ponad 30/.Jesli może Cie to
                                  pocieszyć to uwierz że takie objawy jak zimne stopy,męty w oczach,kłucia w
                                  oczach,skrajne osłabienie,zmęczenie,bóle w klatce piersiowej ja np.mam na
                                  codzień i gdybym je tylko miała to nie byłoby tak żle.Do tego wszystkiego
                                  dochodzi jeszcze a właściwie przedewszystkim bo to jest najgorsze -potworny ból
                                  wszystkich męsni i stawów-boli całe ciało każda jego cząsteczka.Ból niby
                                  promieniuje od kolan i stóp ale sprawia wrażenie jakbym sie rozpadała,jakby
                                  jakas siła od wewnatrz chciała mnie roznieśc.Wtedy mam przyspieszony
                                  oddech,brak tchu,jest mi tak słabo że tylko leżę i dosłownie wyję z bólu.Czuję
                                  jakbym miała goraczkę 40 st.chociaz jej nie mam.Mam dreszcze i czuję coś nie do
                                  opisania jakbym miała zemdlec czy umierać.Naprawdę nie przesadzam /opisałam to
                                  juz w watku wczesniej "siła bólu i odczucia.."Myslę że nawet taki ból jak
                                  opisuję byłby do zniesienia gdyby nie to obezwladnienie,niemoc i ta reszta bo
                                  ból jaky "paraliżował"nie tylko ciało ale i umysł-To jest koszmar
                                  Ja leczę sie dopiero 2 miesiące i wydaje mi sie ze takich dni mam coraz
                                  mniej.Wczesniej jak złapał mnie taki atak to trwał nawet i klka tygodni a
                                  ostatnio wzięłam Tramal i przeszło po 1 dniu.Jednak nadal zyję w lęku żeby to
                                  nie przyszło bo wtedy nie jestem zdolna do żadnego funkcjonowania.Nawet nie
                                  wychdzę z domu ani nie chodze po domu.Na 60 dni leczenia takich złych dni
                                  miałam 10 więc myślę że jest lepiej.Tak więc jak widzisz sa rózne objawy tej
                                  boreliozy -być może zależą od stopnia zaawasowania.Nie wiem może przeoczyłam
                                  ale Ty o bólu raczej nie piszesz.Piszesz że boli Cie w klatce piersiowej-nie
                                  wiem czy to sa podobne bóle?ja mam takie chwilowe i nie częste ale bardzo
                                  intensywbe bóle w klatce jak zakłuje np.przy schyleniu to muszę pozostac zgięta
                                  z 5 min aż przejdzie bo aż oddechu nie mogę złapać-taki ból ale to tak na
                                  marginesie.Pozdrawiam i życzę lepszego samopoczucia
                            • sankaj Re: Duszność... 22.07.07, 00:59
                              Hej Marcin smile
                              Tak wracając do duszności ....minęły ????? Jak tak to fajnie , cieszę się smile
                              Jak nie , to masz jakiś inny sposób niż ja tzn. kropelki walerianowe itp. , bo
                              mi czasami ciężko się robi i póki co nie mam innego ciekawszego pomysłu na toto,
                              jakbyś miał ciekawą sugestię chętnie bym skorzystała .
                              Pozdrawiam .
                              Gocha .
                              • geodeta_31 Re: Duszność... 22.07.07, 10:14
                                Cześć Gosia.
                                Słuchaj, ciężko mi powiedzieć z czego one wynikają i dlaczego występują jedynie
                                okresowo. Nie wiążę ich z nerwami ani jakimiś szczególnymi zdarzeniami. Po
                                prostu mam takie dni kiedy "jakby" mnie rozdyma a później przechodzi bez
                                jakiegoś szczególnego działania z mojej strony. Teraz na przykład już kawał
                                czasu nie ma śladu po dusznościach. Wątpię by były to herxy, chyba że
                                takie "kiedy im się podoba". Ale miałem duszności też przed leczeniem i to dużo
                                większe i częściej. Może to w jakiś sposób polączone jest z systemem nerwowym i
                                infekcją w nim? Ta teoria najbardziej mi pasuje...
                                Życzę Ci aby przeszły w każdym razie i nigdy nie wrócily, bo wiem co
                                przechodzisz. Pozdrawiam Cię. Marcin
    • patrycjusz1981 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 08.06.07, 21:01
      Hej
      Dzisiaj, nota bene w szpitalu, spotkałem się z Twoim artykułem w "Angorze".
      Oczy mi błysnęły, kiedy dowiedziałem się, że istnieje ktoś, kto ma podobne dolegliwości do moich. Co prawda ja dopiero zaczynam poszukiwania odnośnie mojej choroby, ale póki co marnie to wygląda. Oto dolegliwości, które nas łączą:
      -setki mętów (ponadto mam nadwrażliwą plamkę ślepą i problemy ze rozpoznawaniem przedmiotów w centralnym punkcie widzenia w mocy, bądź w miejscach zaciemnionych)
      -szum w uszach (głównie pisk, choć ostatni pojawiło się coś w rodzaju "buczenia"
      -uczucie rozrywania czaszki przez jej zawartość (głównie tył głowy, uczucie "ciężkiej głowy"

      Ponadto na udach pojawiły mi się guzki, ale jeszcze ich nie zbadałem (tłuszczaki?)
      Za kontakt z góry dziękuję, bo naprawdę nie wiem, od czego zacząć.
      • zazule Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 08.06.07, 21:19
        Witaj Patrycjuszu
        Nas tutaj są setki zeby nie napisac tysiace. Załóz swoj własny watek - bo ten
        nalezy do Geodety (Marcina)- i w nim zadawaj pytania. napewno otrzymasz pomoc.
        Witaj na forum

        pozdr i powodzenia
        zaz

        ps jak nie czytałes to przeczytaj koniecznie FAQ
        • geodeta_31 Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 09.06.07, 07:15
          Wczoraj byłem u okulisty (jednego z najlepszych w kraju - przynajmniej tak
          mówią smile w związku z moimi, wprowadzającymi mnie w niejaką trwogę, objawami ze
          sstrony oczu. Zrobił mi ze 12 badań w tym USG, trzy badania dna oka, etc. po
          czym orzekł, że mój wzrok ma 95% sprawności i jest wręcz idealny oraz że
          większość pacjentów, których leczy, oddałaby sporo za taki wzrok. Na totalne
          moje męty powiedział, że na pewno pochodzą od wielokrotnego zapalenia błony
          naczyniowej oka (wysięki do ciała szklistego). Zapytałem czy borelioza może?
          Facet potwierdził i powiedział, że jeśli leczę się odpowiedznio, nie powinno
          się pogarszać. Dobrze, że tak powiedział, ale na dzień dzisiejszy, w trakcie
          leczenia pogarsza się z dodatkowym fajnym objawem - totalnym pękaniem głowy z
          bólu. Na pozostałe objawy, czyli widoczna masa leukocytów, snow vision,
          powidoki facet stwierdził, że dobry wzrok + delikatne zmiany neuro mogą
          powodować podwyższoną wrażliwość na tego typu zjawiska endooptyczne jak to
          nazwał... Hmm, uspokoić, to mnie to uspokoiło, ale objawy dalej są i w tej
          kwestii pewnie nic się już nie zmieni (chyba że zmiany neuro się cofną).
          Potwierdziłem jedynie regułę, że w swej chorobie jesteśmy bardzo zdrowi smile

          Marcin
          • nataszkam Re: Pół życia z boreliozą (Geodety) 10.06.07, 15:26
            Marcin, a czy masz jeszcze jakąś część ciała, której przynajmniej kilkakrotnie
            nie badaliby Ci lekarze?
            tongue_out
            O tym, co Ci się dzieje z oczami, to i tak wiedziałeś przecież wcześniej- ale
            rozumiem, szukałeś potwierdzenia u lekarza smile
            Sprawdź na ulotce leków, czy któryś z nich może powodować ból głowy- np. na
            ulotce Klabaxu tak pisze i to się u mnie potwierdzało poniekąd.Jeśli masz
            pogorszenie "oczne" i ból głowy, to mozna rozważyć, czy to nie jest- dodatkowo-
            sprawka krążenia.Może Ci się nakłada kilka czynników na to wszystko.
      • geodeta_31 Patrycjusz... 08.06.07, 21:31
        ...piszesz, że rozpoczynasz wędrówki, hmmm. To dobrze bo pewnie na samym
        początku trafiłeś właściwie. Mnie trafianie zajęło 17 lat. A od jak długiego
        czasu męczysz się ze złym samopoczuciem? Kiedy zacząłeś zauważać męty? Objawy
        masz rzeczywiście podobne bardzo do moich a guzki na udach to zapewne właśnie
        tłuszczaki. Ja mam poza udami na rękach, plecach i brzuchu. Możesz napisac do
        mnie na priv? Chętnie pogadam.

        Trzymaj się.
        Marcin
              • nataszkam Re: Patrycjusz... 11.06.07, 09:12
                DX, chyba miałeś na mysli, żeby Geodeta zdrowiał wzorowo smile
                Pewnie czytelnicy będą z zapartym tchem sledzić jego losy, więc pasowałoby, aby
                to się w miarę szybko i szczęśliwie zakończyło smile
                Choć coś mi się wydaje, że zamiast roli gwiazdy medialnej, Marcin wolałby
                jednak zdrowie odzyskać.Czego mu życzę smile
                • geodeta_31 Jaka tam gwiazda... 11.06.07, 17:12
                  nataszkam napisała:

                  "Pewnie czytelnicy będą z zapartym tchem sledzić jego losy, więc pasowałoby,
                  aby to się w miarę szybko i szczęśliwie zakończyło smile"

                  Tia, no bardzo mili jesteście jak zwykle, ale przecież to zwykły przypadek
                  zrządził, że to akurat mój wątek komuś wpadł w ręce. Przecież wątki wielu z Was
                  są ciekawsze i bardziej burzliwe. Mój jest inny chyba jedynie poprzez
                  kilkunastoletnie diagnozowanie, którego bardzo bardzo miałem dość...

                  "Choć coś mi się wydaje, że zamiast roli gwiazdy medialnej, Marcin wolałby
                  jednak zdrowie odzyskać. Czego mu życzę smile"

                  Dzięki, dzięki! Pewnie że tego sobie bardziej życzę smile Poza tym nie
                  przesadzajmy z tymi gwiazdami. Chyba żadnemu z nas nie zależy na takim
                  rozgłosie. Choć z drugiej strony, jeśli miałoby to pomóc w jakimś szczytnym
                  celu to why not? Niech piszą a właściwi niech czytają i będzie coraz lepiej...

                  U mnie nastały znów standardowo co 4 tygodnie, dobre dni. Także szaleję w
                  robocie, pracuję za trzech i mam masę siły smile Ludzie! Bierzcie antybiotyki
                  jeśli macie boreliozę!!! smile One chyba rzeczywiście pomagają smile
                  • artur737 Re: Jaka tam gwiazda... 21.06.07, 03:44
                    Tu nie chodzi o gwiazdorstwo tylko o to, ze artykule pisales, ze nic ci nie pomaga.
                    A tu jednak sie okazuje, ze pomaga, tylko trzeba dluzej leczyc.

                    Osobiscie uwazam to za wazne i ze masz obowiazek napisac list do gazety.
            • patrycjusz1981 Re: Patrycjusz... 11.06.07, 12:11
              ewax100 napisała:

              > Skoro Wy tez macie te guzki na udach i mety w oczach to uważacie że to od
              > boreliozy?Ja jakoś dotąd nigdy tego nie wiązalam ale może?Pozdrawiam


              Badania doktora Burrascano wskazują na to, że Bb może powodować powstawanie
              nabrzmiałych gruczołów (kwestia tłumaczenia, o jakie gruczoły chodzi?).
              Obecność mętów również może być wywołana przez krętki borelli. W moim przypadku
              nie pojawiały się one po gwałtownym wysiłku fizycznym, pojawiają się stale i
              sukcesywnie. I jest ich coraz więcej.
                • geodeta_31 Co z czwartkowym wyjazdem??? 20.06.07, 08:07
                  Jak w temacie z paniami z którymi sie umawiałem? Nie mam żadnego kontaktu w tej
                  sprawie a czwartek jest jutro... Na domiar złego mam straszny natłok w pracy i
                  jeśli to nieaktualne to ja też nie pojade w ten czwartek (przełożę tą wizytę).
                  Szczerze mówiąc to rozwiązanie najbardziej by mi pasowało. Prosze o kontakt
                  zainteresowane osoby.

                  Marcin
                  • geodeta_31 Standardowy, obrzydliwy herx... 30.06.07, 18:11
                    ... comiesięczny w dodatku odbiera mi chęć do życia od kilku dni. Ale kurcze
                    między nimi jest naprawdę fajnie. Dalej lecę 3x2 gramy Duomoxu, 2x0,5 grama
                    Klabaxu i 10 dni Tinidazolu 3x0,5 grama. Za trzy tygodnie wleję sobie trochę
                    Biotraxonu i wogóle stanę się już zombie i terminatorem po połowie smile
                        • geodeta_31 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 19:09
                          Dziękuję za miłe slowa. Dziś niestety znów musiałem gnać do roboty z kamieniem
                          na klatce i glutem potwornym w gardle, którego wogole nie da się odchrzaknąć.
                          Ale nie daję się; wytrzymałem 9 godzin tongue_out. Mam nadzieję, że minie jak od 2
                          miesięcy, po około tygodniu...
                          • yvonne99 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 01.07.07, 22:23
                            Ale jestes dzielny!!!
                            Mam do Ciebie pytanie:okresowo pogarsza mi sie wzok(szczegolnie widzenie w
                            jednym oku) ale okulista niczego nie widzi. Co to znaczy "męty" i zmętnienie-
                            czy to diagnozowal okulista (zmętnienie)? Pozdrawiam serdecznie! Iwona
                            • stachenka Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 02.07.07, 01:22
                              Odpowiem za Geodetę wink
                              Męty to takie specyficzne obiekty pływające przed oczami. Wyglądają jak komórki
                              pod mikroskopem. Najwyraźniej widać je na jasnych gładkich powierzchniach (np.
                              biała ściana, bezchmurne niebo).

                              Okulista podczas standardowego oglądania dna oka w ciemni może zauważyć duże
                              męty-kłębki (takie to wyglądają jak - za przeproszeniem - gluty), ale nie musi.
                              Generalnie okuliści mają o mętach takie pojęcie jak zakaźnicy o boreliozie. I
                              podobnie je leczą, tzn. nie leczą.

                              Męty raczej nie występują okresowo. Jak się taki przypałęta to na amen.
                              • geodeta_31 Re: Standardowy, obrzydliwy herx... 02.07.07, 09:06
                                Nic dodać nic ująć Stachenka smile Może tylko tyle, że lekarz jest w stanie
                                zobaczyć je dopiero wtedy gdy dla nas to już jest "mętowa" tragedia. U mnie
                                mimo iż mam całe oczy mętów i stan systematycznie się pogarsza, lekarze ledwo
                                co widza w moich oczach i każda wizyta u okulisty z reguły kończy się
                                stwierdzeniem: "Panie, 95 % moich pacjentów chciałoby mieć wzrok taki jak
                                pan..." Cóż to prawda. Najczęściej widze ostro (pomijając ten tydzień w
                                miesiącu w którym akurat jestem smile i jestem w stanie przeczytać najmniejsze
                                literki na tablicach u okulistów, ale mam tony mętów (właściwie zmętniałe juz
                                chyba całe ciało szkliste), widze pływające leukocyty i mam powidoki. Dziękuje
                                za taki dobry wzrok. Wytłumaczeniem tego ma niby byc jakiś stan infekcyjno-
                                zapalny w obrębie mózgu, który powoduje moja nadwrażliwość na w/w objawy. A
                                objawy te ponoć wystepuja u wiekszości z nas tylko nie widzą ich wszyscy tongue_out

                                Marcin
                                    • geodeta_31 Po urlopie 21.07.07, 22:04
                                      wpadłem dzisiaj na komputer żeby poczytać porządnie (na komórce słabo się
                                      czyta smile i coś napisać. Jeśli chodzi o leczenie i samopoczucie to mam
                                      wrażenie, że w moim przypadku drugi miesiąc Duomoxu i Klabaxu z Tindazolem nie
                                      był zbyt udanym leczeniem. Mam odczucia takie, że stanąłem na pewnym poziomie i
                                      nic już od kilku tygodni sie nie dzieje. Nie oznacza to bynajmniej, że stanąłem
                                      na złym poziomie smile Sampopoczucie mam w miarę dobre z jednodniowymi jazdami,
                                      ale po sporych wysiłkach. Pół roku temu nie uwierzyłbym, że jeszcze będę się
                                      tak czuł a teraz chciałbym lepiej! Ale pewnie każdy z nas tak ma lub będzie
                                      miał bo powolne zmiany na lepsze są niestety wpisane na stałe w tą chorobę.
                                      Niestety rozluźniłem się jeśli chodzi o dietę na wakacjach i prawdopodobnie
                                      zaczynam mieć efekty tych nadużyć. Otóż dziwnie boli mnie brzuch. Nie jest to
                                      zwykły ból jaki miewałem do tej pory. To jak boląca czasem skóra na brzuchu +
                                      całodzienne "czucie" brzucha. Mam to od 2 dni i cały czas jadę z antybiotykami
                                      nie mając ochoty przeszkadzać dr. Beacie takimi bzdurami. A może to coś
                                      poważnego? Proszę o rady doświadczonym brzucho-forumowiczów...
                                      W przyszłym miesiącu wezmę dożylnie Biotrakson. Chyba nadszedł czas smile
                                      • geodeta_31 Ciekawy link 21.07.07, 22:15
                                        Niestety jedynie dla anglojęzycznych forumowiczów. Być może funkcjonuje on
                                        gdzieś tutaj już od dawna, ja jednakże znalazłem go niedawno i bardzo mnie
                                        zaciekawił. Zaciekawił mnie bo jest w nim wszystko wyłożone kawa na ławę co i
                                        jak jest z naszą chorobą, bakteriami borelii jeszcze kilkoma innymi sprawami.
                                        Wszystko poparte badaniami i stosownymi pracami naukowymi. Wydaje mi sie, że z
                                        powodzeniem można dawać do przeczytania niedouczonym lekarzom w naszym kraju.
                                        To link:
                                        www.wildernetwork.org/complexities_of_Lyme.html
                                        Na dole kilka kolejnych stronek, które nalezy otworzyć w przypadku
                                        zainteresowania całym artykułem. Jest tez sporo ciekawych informacji na tematy
                                        koinfekcji.
                                        Dobrze według mnie wyjaśniona jest konieczność stosowania długiej
                                        antybiotykoterapii. Chodzi oczywiście o kwestię "reprodukowania" się bakterii;
                                        standardowo dla streptokoków np co około 20 min a przy borelii 12-24 godziny. A
                                        że antybiotyki działają właściwie jedynie właśnie w momencie reprodukcji to
                                        stąd czas 10-14 dni przy "standardowych" infekcjach bakteryjnych wydłuża się do
                                        około 18 miesięcy przy borelii. No coś w tym stylu w każdym razie. Poczytajcie -
                                        naprawdę dobrze wyjaśnione mechanizmy...
                                          • geodeta_31 Re: Ciekawy link 21.07.07, 22:29
                                            He, he domyślałem się tego oczywiście, iż niemożliwym jest by było inaczej. Nie
                                            zmienia to jednak tego, iż jest niezmiernie ciekawy, prawda? Będzie
                                            dla "świeższych" niż my Nataszkam tongue_out
                                      • nataszkam Re: Po urlopie 22.07.07, 11:37
                                        A w sprawie brzucha...
                                        Dwa miechy na klabaxie- a jak próby wątrobowe? Bo jeśli ich dawno nie robiłeś,
                                        to lepiej sprawdź. To niefajne "czucie" brzucha moze świadczyć np. o problamch
                                        z wątrobą... Obyś nie musiał pójść w moje ślady i przerywać abaxów.
                                        • geodeta_31 Re: Po urlopie 22.07.07, 19:38
                                          Nio, nio koleżanko smile Zawsze coś dobrego mi chcesz zaserwować tongue_out Ale w tym
                                          przypadku niestety możesz mieć rację. Tym bardziej, że te delikatne bóle
                                          nasilają się po posiłkach też i jakichkolwiek "przegryzkach". W związku z
                                          wizytą we wtorek, pedałuję na badanka jutro z rana. Po południu poznam straszną
                                          prawdę o swojej wątrobie. Brrr...
                                            • geodeta_31 Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 08:19
                                              Witam.
                                              Tak się przedstawia moje leczenie na kolejne 45 dni:
                                              - Bitrakson 2g x 45 dni
                                              - Azitrox 0,5g x 45 dni
                                              - Tinidazol 0,75g x 15 dni, 15 dni przerwy i kolejne 15 dni leku
                                              - Viregyt K
                                              Po tym zestawie padła propozycja włączenia leczenia Babeszjozy i Bartonellozy
                                              pomimo ujemnych wyników z racji niezadowalających efektów leczenia...
                                              Zapewne więc włączę takie leczenie.

                                              Marcin
                                              • geodeta_31 Neuro B-12? 25.07.07, 12:26
                                                www.immunesupport.com/shop/product.cfm/product__code/P279/B1/EM072507F
                                                * maksymalizuje "jasność" myślenia, umysłu
                                                * wspomaga leczenie mózgu i rdzenia kręgowego
                                                * łatwo przyswajalna
                                                * bardzo dobry środek detoksyfikujący układ nerwowy, mózg
                                                Może byłoby niezłe dla ludzi z neuroBb?
                                              • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 12:38
                                                Bardzo dobry zestaw na borrelie.

                                                Jesli chcesz leczyc na koinfekcje to zaczyna sie od Babeszjozy.
                                                Przed wlaczeniem lekow na koinfekcje sprawdz wazna rzecz: interakcje z innymi
                                                lekami. (Np. rownoczesne leczenie babs i bartonellozy odpada, poniewaz
                                                ryfampicyna obniza skutecznosc malaronu)

                                                Co zamiezasz wziasc na Babs?
                                                Mysle, ze dobrym wyborem jest malarone + azitrox + do tego po pewnym czasie
                                                artemisinin.
                                                Na Lymenecie chwala sobie ten artemisinin. Czesc osob jest wrecz pewna , ze
                                                dziala rowniez na borrelie, choc glowne dzialanie jest oczywiscie przeciw
                                                pierwotniakom.
                                                Takie leczenie tez nie jest takie oczywiste. Brak poczatkowej reakcji na leki
                                                nie wyklucza pierwotniaka. Groovy2 z Lymenetu zaczal miec reakcje herxa dopiero
                                                w 4 miesiacu leczenia Babs.

                                                Malarone jest bardzo drogi. Jedno opakowanie ok. 200 zl
                                                Przy dawkowaniu 4 tabletki dziennie starcza tylko na 3 dni.

                                                Zbadaj sobie rowniez chlamydie i mykoplazmy. Ja dzisiaj badalem mykoplazmy.
                                                Wynik za ilestam dni.
                                                • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 13:04
                                                  Dzięki Tosho za sugestie.
                                                  Czytam też sporo na Lymenecie o koinfekcjach i zanim wprowadzę jeszcze niejedna
                                                  nocka przede mną smile Ale sądzę, że bez tego, zbyt daleko nie zajdę. Dostalem
                                                  propozycję Rifampicyny z Tetracykliną, hmmm. Azitrox, jak wynika z obserwacji
                                                  moich i lekarza, jest jedynym chyba jak na razie lekiem, ktory przyblizył mnie
                                                  troszkę do normalności stąd wprowadzenie go na dlużej teraz z Biotraksonem.
                                                  Malarone mówisz. Czy on jest dostepny w Polsce? W oryginale czy zamienniki są
                                                  jakieś? Cena jest rzeczywiście zaporowa, a myślałem że Biotrakson jest drogi :-
                                                  / Nie ważne, jesli trzeba będzie, będę brał Malarone.
                                                  Chlamydie i mykoplazmy badałem, ale w świetle prób leczenia koinfekcji chyba
                                                  zrobie to jeszcze raz. Badałeś jakimś standardowym testem czy robiłeś PCR-y?
                                                  Jakiś dobry LAB?

                                                  Dziś daję odpocząć brzuchowi, bo mam jakieś dziwne kłucia, wzdęcia i boleści.
                                                  Wyniki badań względnie dobre...

                                                  Marcin
                                                  • geodeta_31 Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 13:21
                                                    ...którego stan jest totalnie beznadziejny. I bardzo chętnie usłyszę sugestie
                                                    od Was co i jak można spróbować zrobić.
                                                    Człowiek generalnie jest dla mnie osobą obcą, ale poprzez rodzinę dowiedziałem
                                                    sie co i jak. Ma diagnozę stwardnienie rozsiane od 92 roku, jest a właściwie
                                                    był weterynarzem. Sprawa ciągnie się właśnie od 92 roku do teraz i jest coraz
                                                    gorzej. W grudniu zeszłego roku pierwszy zawał z wieloma powikłaniami. Siedząc
                                                    w poczekalni w Krakowie, czytałem karty ze szpitali i przeczytałem, że przed
                                                    zawałem człowiek miał podawany Biofuroksym i Metronidazol na zapalenia płuc i
                                                    pojawiła sie cytuję: "zmiana o charakterze rumieniowatym na prawym podudziu" na
                                                    która to zmianę podano mu okłady z sody... Żadnych badań w kierunku Bb,
                                                    rezonansy robione w latach 90, dwa - opis drobne ogniska demielnizacji w obu
                                                    półkulach mózgu. W kwietniu - drugi zawał. Na dzien dzisiejszy człowiek jest
                                                    warzywem. Nie wychodzi i nie wynoszą go z domu, ma niedowład wszystkich
                                                    kończyn. Bierze dziesiątki leków na wiele schorzen które już teraz ma poza
                                                    zapewne Bb czy SM. Co sądzicie? Jest sens PCR-a? Czy spróbowac coś podać? Jakie
                                                    dawki po 2 zawałach? Czy taka próba nie wyśle go na tamaten świat? Prowadzi go
                                                    teraz lekarz rodzinny ale wiecie jakie to prowadzenie... Dam głowę że ta zmiana
                                                    to po prostu rumień - i ten weterynarz, ehh. Dużo wątpliwości, co robić? On
                                                    chyba po prostu umiera na boreliozę...

                                                    Marcin
                                                  • franiolek1 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 18:45
                                                    W takim stanie to trzeba uwazac...sam zreszta wiesz.
                                                    Czy wiesz jakie ten pan teraz ma leki? A czy rodzina zauwazyla cos po podaniu
                                                    antybiotykow, oprocz rumienia zapisanego w karcie?
                                                    Ile ten pan ma lat? Co mysli o bb jego rodzina?
                                                    Wielu jest chorych wsrod weterynarzy....
                                                    Mnie sie wydaje, ze zawsze warto ratowac, ale trzeba to robic bardzo madrze i
                                                    pod nadzorem lekarza. To koronkowa robota. Czy jego rodzinny to tez Twoj
                                                    lekarz? Chyba nie...
                                                    Serce sie kraje gdy sie czyta taka historie....i chyle czola wirtualnie przed
                                                    Arturem, dzieki ktoremu to forum powstalo i dzieki, ktoremu nie bedziemy w
                                                    takim stanie jak ten pan.
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 25.07.07, 22:10
                                                    Hej Fran...
                                                    Stan jest ciężki dlatego sądzę, że bezwzględny jest tutaj udział lekarza
                                                    rodzinnego. Przed chwilą rozmawiałem z żoną tego człowieka i okazało się, że
                                                    rodzinny chętnie go będzie monitorował podczas ewentualnego leczenia. Także
                                                    jestem pod wielkim wrażeniem. O lekach dowiem się niedługo, myślę że jutro,
                                                    więc napiszę w tej sprawie. Lat ma 53 w tej chwili a rodzina o Bb, cóż otwieram
                                                    im oczy. Są przerażeni, że przez tyle lat nikt nie zrobił mu nawet Elisy a
                                                    okładano mu rumienie sodą! Masz oczywiście rację z tą koronkową robotą i będzie
                                                    taki nadzór o jakim piszesz. Ale w tym przypadku nie wytrzymam chyba i jeśli
                                                    człowiek się "poprawi" to chyba rzeczywiście będzie kilka spraw w sądzie. No
                                                    wyobraź sobie; wszystko czarno na białym w kartach ze szpitali - od 92 roku SM,
                                                    soda na rumienie, nie robią testów!!! No po prostu nic tylko robic precedens!!!
                                                    Eh, zobaczymy czy damy radę mu pomóc. Przecież to nie jest wiek na umieranie,
                                                    ludzie...

                                                    Marcin
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 22.08.07, 13:57
                                                    ccicci napisała:

                                                    > I co z tym facetem?

                                                    Jest po badaniu w Poznaniu. Ma dodatniego PCR-a i z tego co wiem był
                                                    już też z żoną w Krakowie na wizycie. Nie znam na tą chwilę wyników
                                                    rozmowy ale przypuszczam, że może być tylko jeden; leczenie. Tak jak
                                                    już wczesniej pisałem, jego diagnozą było SM od kilkunastu lat...
                                                  • geodeta_31 Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 17.11.07, 11:39
                                                    Hej
                                                    To prawda. Stan był straszny. Wciąż nie jest dobry ale nie jest juz
                                                    tak beznadziejny jak przed leczeniem. Ostatnio rozmawiałem z Adamem
                                                    kiedy jechał na wizyte do Beaty ze 3 tygodnie temu. To był pierwszy
                                                    raz od bardzo dawna kiedy jechał taki kawał drogi normalnie jako
                                                    pasażer siedząc a nie pół leżąc i mdlejąc z bólu i osłabienia. Był
                                                    bardzo zadowolony co dało sie wyczuć z rozmowy. Także nastapiła
                                                    zmiana z cżłowieka leżącego z odleżynami i właściwie niekontaktowego
                                                    na faceta, ktory jeździ do Krakowa i rozmawia przez telefon...
                                                    Jestem naprawde zadowolony z jego postępów. Geo.
                                                  • geodeta_31 Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 10:19
                                                    ... jakims masywnym zapewne, ktory wytwarza się w mojej głowie na
                                                    zestawie tetracyklina, ryfampicyna i azitrox. Łeb jak z waty, czuje
                                                    jak podnosi mi sie kopuła, ledwo widzę, wszystko wiruje przed
                                                    oczyma, nie potrafię usiedzieć w jednym miejscu, zimne ręce i nogi!
                                                    Co robić? Musze to jakoś opanować bo nie wiem ile jeszcze wytrzymam
                                                    a nie za bardzo wiem jak. Aspiryna z wit. C nie pomaga na to. Bardzo
                                                    prosze o pomysły. Czym szybciej tym lepiej!!!
                                                  • zazule Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 13:55
                                                    Marcin ja Mysle ze to od Cpn mimo wszysko masz - Ja po 8 miesiacach
                                                    leczenia cpn po dodaniu ryfampicyny czułam sie koszmarnie.
                                                    Bartonelle tez mam i w miescach związanych z infekcja bartonelle
                                                    herxuje b dielkatnie to raczej herksiki.

                                                    Mozesz ratować sie benadrylem ( jedyny lek w Polsce to Apap Noc,
                                                    który go zawiera) bierzez conajmnie 30 min przed anybiotykiem.
                                                    'Oral Benadryl (diphenhydramine, 50 mg) at least 30 min before
                                                    antibiotics"

                                                    Generalnie masz b mocny zestaw na cpn i mkoplasmy jak Twoim problem
                                                    jest faktycznie cpn.mykoplsmy to raczej sie nie spodzeiwaj poprawy
                                                    po kilku dniach.
                                                    Uwazaj na porfiryny w razie czego.
                                                    Ja bedziesz miał dosc to obniż dawke ryfampicyny 300mg tez przez
                                                    jakis czasmoze byc ( jak masz 600mg) wiekszosc lekrzy daje naiperw
                                                    300 mg zeby zobaczyc czy pacjent nie odleci zabardzo.
                                                    pozdr
                                                    zaz
                                                  • geodeta_31 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 14:27
                                                    Cześć Zaz.
                                                    Nie wiem czy mam czy nie mam jednego i drugiego. Nigdy nie wyszło w
                                                    badaniach. Dziękuje ci za wszelkie sugestie, jednakże powiedz jesli
                                                    wiesz jak sie ma zwiększanie toksyczności przez APAP ryfampicyny na
                                                    wątrobę? Moja nie jest zbyt fajna i troche sie boję. Z drugiej
                                                    strony mam juz dość stanów w których ostatnio jestem permanentnie.
                                                    Wykancza mnie to!
                                                  • mea_51 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 16:04
                                                    Hej marcin! Nie wiem jak to może czareagować być z taką ilością
                                                    antybiotyków,jakie bierzesz. Moja glowa poprawiala sie nieco po kuracji
                                                    aspirynowej /stosuje to zreszta do dziś / aspiryna 1000mg - solo- bez dodatkow /
                                                    3 x dziennie a w stanach tragicznych brałam uderzeniowo 1000 mg i co 4- 6 godzin
                                                    750 mg . Ale ,jak powtarzam , był to mój jedyny lek ! I moja watroba radziła
                                                    sobie doskonale. Przy takiej ilości specyfików może wystapić jakaś
                                                    nieprzewidziana reakcja.Koniecznie zapytaj lekarza !!! Może coś zmodyfikuje. W
                                                    każdym razie do dzisiaj nie zażywam żadnych środków przeciwbólowych 'wszystkie
                                                    bóle traktuję aspiryną.Ona rozszerza naczynia krwionośne i zawsze złagodzi ból,
                                                    pieczenie i takie tam inne /przynajmniej u mnie /.Pozdrawiam
                                                    mea_51
                                                  • geodeta_31 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 29.11.07, 19:53
                                                    Elo Mea.
                                                    Słuchaj, ja Ciebie totalnie podziwiam. Słuchałem Cię w Jaworkach z
                                                    otwartym otworem gębowym i byłem w szoku jaka jesteś dzielna przez
                                                    te wszystkie lata. Hmm, ja taki dzielny nie jestem szczególnie gdy
                                                    moje samopoczucie siega dna i mam nieodparte wrazenie, że to co
                                                    robie przybliza mnie nieuchronnie do tego od czego wszyscy pragniemy
                                                    uciec. A przeciez robie to by poczuc sie lepiej! Nic z tego. Cos co
                                                    siedzi we mnie tak latwo nie chce sie ze mną rozstac. Tez od 3 dni
                                                    próbuje wlasnie z aspiryną i witaminą C. Moze dzis nastapił przełom
                                                    bo przed chwilą poszedłem nawet z synkiem do marketu i było znośnie.
                                                    Wydaje mi się, że troszkę pokołkuję się aspiryną i wit. C właśnie,
                                                    może to mnie troszke wyprostuje bo ostatnio to juz panika mnie
                                                    ogarniała zupełna. Jutro zrobie badania kontrolne, może coś tu sie
                                                    znowu popsuło? zmniejsze tez na kilka dni dawkę leków...
                                                    Pozdrawiam Geo.
                                                  • mea_51 Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 30.11.07, 16:33
                                                    Hej Marcin! Napisałam wczoraj taka epistołę, ze kiedy ją chcialam wysłać,
                                                    bezduszny komputer powiedział mi " twoja sesja skończyła się! " i nawet nie
                                                    mogłam go za to świństwo zwymyślać ! Chcialam sprostować o tej mojej dzielności
                                                    -to nie tak do końca , często łamię się, ale jeszcze jakoś plątam się po tym
                                                    świecie - widać jestem jeszcze tu potrzebna.A tak serio, to chcialam Ci
                                                    napisać,że taka końska dawka aspiryny z reguły pomaga mi juz w pierwszym dniu i
                                                    potem nie zmniejszam dawki, ale wydłużam przerwy między zażywaniem. Mała dawka
                                                    /500 mg/ nie poprawia mojego wcale. Pozdrawiam smile
                                                    mea_51
                                                  • zazule Re: Pomóżcie ze stanem zapalnym... 30.11.07, 17:51
                                                    Marcin poczytaj, zobacz co sie dziej z ludźmi chorymi na CPN, nadpay
                                                    panik i niepokoju to norma, moze byc porfyria ale nie koniecznie -
                                                    tez toksyny.
                                                    www.cpnhelp.org/anxiety
                                                    na stronie jest wyszukiwarka znjadziesz więcej jak wpiszesz panic
                                                    albo anxiety

                                                    Pamietam co sie działo ze mną, miałm wrazenie ze moj układ nerwowy
                                                    eksploduje - stany napiecia psychicznego były nie do wytrzymania.
                                                    Normalnie jetem opanowaną osobąsmile

                                                    wiem ze dostałes mojego maila.
                                                    Mysle ze narazie nie pwoinenes myslec o tym wszyskim tylko sie
                                                    leczyc i czekac.
                                                    Ja robie tak ze wyznaczam sobie daty np pieć miesiecy leczenia na
                                                    danym zestawie zeby podjac jakąkolwiek następną decyzje.

                                                    Trzymaj sie i spokojnie bez nerwów.
                                                    pozdro zaz
                                                  • predrak Re: Postanowiłem pomóc facetowi... 17.05.08, 16:15
                                                    No wiesz ja też mam wypis ze szpitala stwardnienie rozsiane, ale mam
                                                    też wypis zmiany zapalno demielizacyjne w przebiegu boreliozy z
                                                    Lyme, a na domiar wszystkiego mam z tego samego szpitala wypis
                                                    pacjęt przyjęty celem zróżnicowania SM czy borelioza i potwierdzenie
                                                    SM a za 6 mies. wykluczenie SM a potwierdzenie boreliozy. Kuć żelazo
                                                    i dociekać większej liczby badań.
                                                  • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 13:24
                                                    Ja tez czytam Lymenet.
                                                    Wyglada na to, ze najlepsze efekty leczenia maja ci co lecza tez koinfekcje.

                                                    Malarone jest w Polsce. Nie ma zamiennikow.

                                                    Mykoplazmy i chlamydie badalem w www.diag.pl
                                                    Badanie standardowe na przeciwciala.
                                                  • tosho Re: Zestaw na kolejne 45 dni 25.07.07, 14:26
                                                    Marcin, powiedz rodzinie tego weterynarza zeby zrobili mu te badania WB i PCR na
                                                    borelioze.
                                                    Jezeli mieszka w miescie w ktorym wykonuja te badania to najlepiej aby go tam
                                                    zawiezli.
                                                    Jesli nie, to niech pielegniarka przyjdzie do domu i pobierze krew.
                                                • nataszkam Tosho 25.07.07, 18:33
                                                  A co u Ciebie z pierwotniakami? Podciągnęłam Ci parę dni temu Twój wątek, ale
                                                  nic w nim nie napisałeś:
                                                  forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=26140&w=65484770




                                                • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 07:09
                                                  Nie wiem Aniu i na razie nie chcę chyba wiedzieć uncertain Po dwutygodniowym urlopie
                                                  czułem się jak młody Bóg. Wystarczyło że wróciłem do miasta, zadzwoniło około
                                                  39 osób ze swoimi pseudo problemami zawodowymi czym sie oczywiście przejąłem i
                                                  zestresowałem. W związku z tym cały poniedziałek jeździłem w korkach na
                                                  skuterze i załatwiałem sprawy. We wtorek przejechalem 700 kilometrów do grodu
                                                  Kraka i z powrotem i od 2 dni czuje sie jakby mnie obcy kilka razy przez
                                                  gwiezdne wrota przeciągneli uncertain Odstawiłem leki ale nic nie przechodzi,
                                                  przynajmniej nie rano. O 3 w nocy walenie serca i brak snu przez 3 godziny,
                                                  całe dwa dni sztywny cały kręgosłup, bolące mięśnie, osłabienie i zawroty głowy
                                                  totalne. Aż strach wyjść z domu. Nie wiem co to jest. Jakiś przeleżały herx czy
                                                  reakcja na stres i zmęczenie?
                                                  • anna.zyg Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 08:38
                                                    Wiesz u mnie jest podobnie. Mialam tez 2 tygodnie urlopu i bylo nad wyraz dobrze. Juz myslalam ze choroba mija. A teraz... szkoda gadac uncertain. Wczoraj po powrocie z krakowa mialam wrazenie jakby klatka piersiowa mi sie rozrywala, nie moglam zlapac tchu a nie wiem juz czy to herx. Juz nic nie wiem i to jest najgorsze uncertain. A stresuje się niesamowicie tym wszystkim i kilkoma innymi rzeczami. I tak mysle kiedy zaczac te wlewy bo chyba będzie cięzko przez to wszystko przejsc.... buuu juz nie moge sad crying.
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 09:20
                                                    Czyli wychodziłoby z tego, że rzeczywiście stres i zmęczenie odgrywa dość
                                                    znaczącą rolę w naszym samopoczuciu uncertain Hmm, tylko co z tym zrobić? Ja jeszcze
                                                    nie jestem gotów by wyprowadzić sie na pustynie Gobi karmic surykatki. Musze
                                                    wykształcić dziecko, dokończyć dom, no każdy chyba ma coś w życiu do roboty!
                                                    Czy jest ktoś może kto za główne zajęcie traktuje nie stresowanie się? Chętnie
                                                    pogadam na ten temat!!!

                                                    Marcin
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 19:01
                                                    Święta racja - trudne jest się nie stresować, każdego dnia praca dom i życie a
                                                    to często niezłe pole walki. Zauważyłam jednak różnicę w mojej reakcji na
                                                    zmęczenie w trakcie leczenia. Początkowo na zmęczenie czy stres reagowałam
                                                    wręcz nienaturalnie. Nieprzespane noce z silnym bólem głowy, prawie omdlenia i
                                                    otumanienia, spore osłabienie i takie tam. Podobnie było ze stresem. Leczę się
                                                    4 miesiąc i czuję poprawę w herxach (samopoczuciu). Podobnie dzieje się to ze
                                                    zmęczeniem po podróży np z Krakowa czy innej nawet jak siedzę za kółkiem, albo
                                                    po długim bardzo bardzo męczącym dniu czy stresie.
                                                    Wraz z poprawą samopoczucia ustępują moje nasilone reakcje na stres i
                                                    zmęczenie, którego mi nie brakuje jak wszystkim nam.
                                                    Co prawda, wczoraj miałam bardzo stresującą sytuację, ale rozbolała mnie dla
                                                    odmiany wątroba, która ostatnio gorzej się miewa smile)
                                                    myślę więc, że wszystko jest kwestią czasu i wraz z postępem leczenia będzie
                                                    poprawa i w reakcji na stres.
                                                    pozdrowionka
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 19:48
                                                    Nio właśnie! A z kolei jak normalnie stawiać czoła codziennym problemom i
                                                    stresom jeśli największym stresem jest dla mnie moje samopoczucie i to czy
                                                    wątroba wytrzyma jeszcze kolejny tydzień??? Hmmm.
                                                    Ale dalej też się zgodzę z Tobą reni. Zaobserwowałem również że jeśli nie ma
                                                    herxa czy innego pogorszenia mogę popracować prawie jak kiedyś i nawet do późna
                                                    co wcześniej powodowało u mnie stany bliskie zawałowi czy omdleniom. W podróży
                                                    miałem podobnie; w zeszłym roku jadąc nad morze około 500 km musiałem sie
                                                    zatrzymać chyba z 6 razy i byłem nieprzytomny po przyjeździe 2 dni. W tym roku
                                                    gdyby nie dziecko, mógłbym przejechać tą samą drogę za jednym razem a po
                                                    przyjeździe poszliśmy jeszcze na spacer nad morze i rozpakowałem siaty! Chyba
                                                    coś w tym jest rzeczywiście ale zmiany sa tak długoterminowe, że z perspektywy
                                                    miesiąca czy nawet zaryzykuję kwartału, są mało widoczne...
                                                    Mój brzuch równiez na mnie krzyczy. Dość chyba klarytromycyny a poza tym dałem
                                                    flukonazolu a poza tym dałem kilak piwek, lodów i gofrów nad morzem (upsss smile
                                                    Dobra nic więcej nie mówię uncertain

                                                    Marcin

                                                    PS: Jak debecylinka reni???
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 20:32
                                                    debecylina - bolało, ale dało się przeżyć, myślę, że jak dłużej zmrożę miejsce
                                                    wkłucia będzie lepiej.
                                                    znajoma pielęgniarka dzień później podpowiedziała mi, że można to znieczulić
                                                    lignokainą. chmmm - nie wiem czy kąbinować.
                                                    w każdym bądź razie zaprzyjaźniłam się z termoforem smile)
                                                    Całe szczęście moja przychodnia zdrowia nie odmówiła mi podawania zastrzyków.
                                                    A swoją drogą podziwiam te 500 km na rowerze nad morze. To musi być niezła
                                                    frajda.
                                                  • nataszkam Re: Zestaw na kolejne 45 dni 26.07.07, 22:24
                                                    hehe, jest inne wytłumaczenie smile))
                                                    Po prostu dla Reni 500 km samochodem to nie żaden wyczyn tongue_out
                                                    Widzisz, kolego- tak to jest z boreliozą smile))
                                                    A z kolei, gdybys faktycznie tę odległość pokonał rowerem, to chyba nie miałbyś
                                                    co robic na tym forum big_grinDD
                                                    W każdym razie ja Cię doskonale rozumiem, bo dla mnie np. trasa Lublin- Kraków
                                                    jest już wyczynem. A ja jeżdżę przecież tylko jako pasażerka smile
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 07:53
                                                    Wiedziałam wiedziałam, że to dowcip, ale wyraziłam podziw mimo to dla poczucia
                                                    humoru jakie masz smile)
                                                    bo przejeżdżając te 500 km to może nawet pojawiłbyś się w superekspresie albo w
                                                    Uwadze TVN smile)
                                                    Nataszko osobiście do Krakowa nie jeżdżę sama tylko z mężem (ok 250 km) bo
                                                    unikam tego niepotrzebnego zmęczenia i doskonale Cię rozumiem, męczę się nawet
                                                    jako pasażer, a kiedyś mogłam te 500 km przejechać ciurkiem za kółkiem sama i
                                                    najwyżej byłam znużona podróżą.
                                                    tak czy inaczej jak by nie było musimy się oszczędzać. Marcin nie przejeżdżaj
                                                    tych 500 km ciurkiem tylko odpuść sobie chociaż na te 450 km, a będzie mniej
                                                    postojów. smile)mniej się zmęczysz.
                                                    trzeba się oszczędzać - co nie ?
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 07:59
                                                    ..a dodam, że z tymi goframi to Cię podziwiam Marcin, to ja jestem strachulec
                                                    jednak bo trzy dni w Zakopcu w tym każdy wieczór (tak wyszło) na Krupówkach Ci
                                                    moi opychali się goframi i lodami, a ja tylko w niewielkiej ilości pieczonymi
                                                    ziemniakami na grillu z solą albo jogurcikiem. Tyle tylko, że smakiem się
                                                    obeszłam na te widoki koło mnie. A i tak coś mi zaszkodziło - napisz jak łykasz
                                                    flukonazol ? - 200 mg na dzień czy 100 ? aż do ustąpienia objawów rozumiem ?
                                                    muszę przepędzić drania grzyba , który się zaczyna panoszyć.
                                                  • geodeta_31 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 10:36
                                                    Reni, ja nie mogłem sie oprzeć a poza tym pomyślałem ,że trochę sobie odpuszczę
                                                    na wakacjach a najwyżej wezmę ten flukonazol. No i wziąłem po tygodniu wszystko
                                                    co sie pojawiło, przeszło. Ale teraz 3 dni nie brałem leków bo samopoczucie mam
                                                    niedobre. Wszystko boli, w brzuchu sie przelewa, zawroty głowy i gil w gardle.
                                                    A no i cieknie mi z nosa. Dziś wróciłem mimo wszystko na antybiotyki; trzęsą mi
                                                    się ręce uncertain Od poniedzialku biotrakson zaczynam. Flukonazol łykałem 100 mg
                                                    dziennie.
                                                  • reni5553 Re: Zestaw na kolejne 45 dni 27.07.07, 13:21
                                                    Trzymaj się Marcin, wiem, że ciężko czasem, ale trzymaj się.
                                                    Potem będziemy opowiadać wnukom jak to leczyliśmy się w ciężkich czasach
                                                    niełaski dla chorych na borelkę. Za te kilkanaście (dziesiąt) lat pewnie już
                                                    sprawy się będą miały inaczej.
                                                  • geodeta_31 Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 20:02
                                                    ...jak to jest czuć się źle, bo już ładnych parę lat czuje sie właśnie źle. Ale
                                                    to co mój organizm serwuje mi przez ostatnie parę dni to przechodzi moje
                                                    wyobrażenia! Zrobiłem przerwę w antybiotykach, najpierw 2 dniową - bez poprawy,
                                                    no może delikatnie, później 3 dniową - nic. Dziś wziąłem normalnie leki (rano
                                                    klabax i duomox, w południe duomox) i normalnie, regularnie schodzę chyba!
                                                    Potężny herx? Ale po 6 miesiącach leczenia? Wcześniej były delikatniejsze uncertain
                                                    * kark jak na zardzewiałych śrubkach - ból u nasady głowy przy każdym ruchu
                                                    * cały kręgosłup jakby się składał z nienasmarowanych części - ból na całej
                                                    długości
                                                    * oczy podkrążone - wyglądam jak zombie, światłowstręt, męty dużo bardziej
                                                    widoczne
                                                    * mrowienie w rękach i nogach, drętwienie - w nogach aż do swędzenia
                                                    * bóle klatki piersiowej - jakikolwiek ruch wywołuje strzelania i ból
                                                    * przerażające osłabienie mięśni, zawroty głowy

                                                    Co robić? Odstawienie leków nie pomaga, przecież nie przerwę teraz po pół roku?
                                                    Fran, Ty chyba sporo przeszłaś takich historii, prawda? Próbować przeczekać?
                                                    Hehe, ciekawe czy nie wykituję...

                                                    Marcin
                                                  • nataszkam Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 21:36
                                                    Współczuję Ci,bo to niefajne sprawy, ale... może to tylko strach przed
                                                    jutrzejszym wkłuciem? tongue_out
                                                    No tak...Ty cierpisz, a ja sie tak nabijam...
                                                    Przejdzie, Marcin- zobaczysz. Pewnie tak mamy, że dopiero po paru miesiącach
                                                    leczenia mamy powalające herxy...
                                                    Pozostaje to przeczekać, bez zajmowania sie innymi sprawami, a nie tak- w
                                                    biegu...
                                                  • franiolek1 Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 22:44
                                                    Marcin
                                                    Takie stany jak opisujesz to u mnie normalka. Nie umrzesz! Moj lekarz mi mowil:
                                                    bedzie sie Pani czula jakby umierala, ale nie umrze Pani. Ciagle sie tego
                                                    chwytalam.
                                                    Marcin, tak wyglada leczenie tego cholerstwa - dobrze, dobrze i nagle bec.
                                                    Powiedz, dlaczego przerywales leczenie - dziwne masz pomysly.... smile)chciales
                                                    sie poczuc lepiej? To wystarczy zmniejszyc dawke, nie odstawiac leczenia; Przy
                                                    boreliozie, leczenia lepiej nie przerywac. Dobrze miec caly czas antybiotyk w
                                                    organizmie - przynajmniej by utrudnic zycie borreli i nie pozwolic sie
                                                    rozmnazac.
                                                    Teraz masz herxa - po tygodniu zebralo sie pewnie troche bakterii do wybicia, a
                                                    ze lyknales od razu duza dawke to Cie powalilo. Teraz musisz przeczekac. Jezeli
                                                    czujesz, ze serce Ci wariuje, to nie przeginaj - nie bierz nastepnej dawki,
                                                    przeczekaj. Potem wez polowke, jak Toba zatrzesie to znow przeczekaj, jak
                                                    bedzie znosnie - to zwieksz. Tego trzeba sie nauczyc. Trzeba byc ciagle na
                                                    granicy tego co sie wydaje znosne, nie doprowadzac sie do stanu umierania.
                                                    A z herxem to niestety nic nie wiadomo. Ja je mam okrutne, dwie godziny po
                                                    lyknieciu leku. Niektorzy na tym forum sie smieja, ze ja herxuje nawet po
                                                    wodzie mineralnej - i maja racje smile) Innym przywali po 6 miesiacach - mechanizm
                                                    jest skomplikowany i slabo opisany. Mozliwe, ze w pewnym momencie antybiotyk
                                                    dotarl gdzies, gdzie do tej pory nie dochodzil - bo masz rzedsza krew, lub
                                                    mniejszy stan zapalny i obrzek czegos tam, lub stezenie leku jest odpowiednie
                                                    lub jeszcze inny czynnik - i wtedy antybiotyk wybije bakterie, ktore do tej
                                                    pory byly gdzies zakamuflowane. No i robi sie herxik.
                                                    Marcin, musisz przetrwac. Bedzie lepiej napewno. Pij duzo, mozesz sprobowac
                                                    wziac aspiyne - ona czasami dziala na herxy. Niektorzy sobie tez chwala zolty
                                                    koktajl - zmiksowana cytryne cala, ze skora, do tego troche oliwy z oliwek - to
                                                    podobno swietnie oczyszcza z toksyn. Nie probowalam....Cytryna musi byc
                                                    ekologiczna.
                                                    Trzymaj sie dzielnie Marcin, trzymam za Ciebie kciuki. Napisz jak sie poczujesz
                                                    lepiej.
                                                    Joasia
                                                  • bagnowska Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 23:28
                                                    Witaj Marcin. Czytam bardzo uważnie Twój wątek, przekazuję wiele Twoich
                                                    spostrzeżeń i doświadczeń związanych z tym paskudztwem mojemu Grześkowi. My
                                                    jesteśmy na początku drogi, dopiero 19 wlew, bolerioza domniemana, leczenie w
                                                    ciemno, a niejasna diagnoza od 10 lat, to sm. Wg naszych wspominek, to Grzegorz
                                                    może hodować w sobie te cholery już ponad 20 lat.Sponiewierały go bardzo, jeździ
                                                    na wózku, ale mamy w sobie wiele determinacji. Tylko jak czytam takie wpisy, jak
                                                    Twój dzisiaj, to trochę wymiękam...To znaczy, jak najbardziej uświadamiaj nam,
                                                    co sie może dziać, przynajmniej nie będę panikować i wołać ERKI... Trzymaj się.
                                                    Basia
                                                  • baska192 Re: Wydawało mi się, że wiem... 29.07.07, 23:39
                                                    A moze to labedzi spiew Twojej borelki.????Nie wiem juz naprawde co uznac za
                                                    lepsze miec herxy czy ich nie miec.Gdybym miala jednak odpowiedziec na to
                                                    pytanie tak bardzo,bardzo szczerze to jednak...miec.Im gorsze tym lepszy efekt
                                                    leczenia.Mnie po moim pierwszym herxie (trwal 3 dni)kompletnie zniknely
                                                    mrowienia ciala,pierwszy raz od ponad roku wszystko zniknelo.Na 3 dni.potem
                                                    pojawilo sie znowu ale w o wiele mniejszym natezeniu.Trzym sie geodeto.I mowie
                                                    Ci ,ze antybiotyki oslabiaja organizm.To nie landrynki.pozdawiam.
                                                  • geodeta_31 Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 07:46
                                                    Hej. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi:

                                                    Joasia:

                                                    Pewnie, że chciałem się poczuć lepiej, bo strach mi rozszerzał źrenice smile Ale
                                                    u mnie jest trochę inaczej. U mnie zmniejszenie dawki nie działa - ba, nie
                                                    działa też odstawienie leków na 2 dni. Tłumaczę to sobie w taki sposób, że
                                                    zmniejszenie czy odstawienie na tak krótki czas i tak przecież nie powoduje, że
                                                    leku w nas nie ma!? Bo przecież jak to możliwe by antybiotyki wtykane w nasze
                                                    ciała przez pół roku zostały w pełni wydalone przez 2 dni? Wiem, wiem, okresy
                                                    półtrwania itd. ale przecież wszystkiego w tak krótkim czasie się nie
                                                    pozbędziemy. Więc to chyba nie takie proste by tylko zmniejszyć dawkę. U mnie
                                                    zresztą zawsze to było tak, że przychodziło kiedy chciało a napewno nie
                                                    bezpośrednio po dawce leku i odchodziło z reguły po około 7-10 dniach. To co
                                                    piszesz o docierającym gdzies antybiotyku nawet do mnie przemawia smile I mam
                                                    nadzieję że tak właśnie jest. U mnie to w znakomitej wiekszości to pewnie
                                                    infekcje CUN i OUN stąd takie reakcje. Całej cytyny nie próbowałem nigdy
                                                    zmiksować ale piję sok z całej cytyny ze szklanką mieralnej (2 dni - skutek
                                                    nieodczuwalny) i kilka gram witaminy C. Czekam co będzie; to mniej więcej 5
                                                    dzień herxa więc z moich obliczeń wynika, że jeszcze maksymalnie drugie tyle
                                                    mnie czeka. Ale przychodzą coraz mocniejsze bydlaki...

                                                    Nat:

                                                    Eee, ja już duzy jestem smile Kiedyś to i owszem, strachy przed wkłuciami jakimiś
                                                    były, ale teraz po 15 latach kłucia całego mojego ciała, pobierania szpiku
                                                    etc.? To chyba nie to jednak. Stawiam na kolejną część Twojej odpowiedzi -
                                                    czyli że to herx. Staram się odpoczywać, ale zaufaj mi że nie jest to takie
                                                    proste w moim przypadku uncertain

                                                    Basia:

                                                    Szkoda, że nie mogłem napisać zbyt wiele pozytywnych rzeczy do tej pory ani dla
                                                    Was ani dla innych przyjaciół z naszego forum. Ale wydaje mi się, że jeszcze
                                                    przyjdzie na to czas. Właściwie to wierzę w to, że przyjdzie. Ja również czytam
                                                    z uwaga Wasz wątek, ponieważ znam człowieka w podobnym stadium choroby jak
                                                    Grześ. Choc chyba w cięższym jednak ponieważ miał już 2 zawały i rzadko jeździ
                                                    nawet na wózku. Ale cieszę się, ponieważ doprowadziłem do badań i początku
                                                    leczenia. Okazało sie, że Adam pamięta kleszcze około 20 lat temu, których
                                                    nawet nie wyrywał czy wykręcał a normalnie rozdrapywał paznokciami. Miewał też
                                                    rumienie! Będę pisał jak i co robimy w sprawie Adama a Wam życzę dużo zdrowia i
                                                    wytrwałości smile

                                                    Basia192:

                                                    Żeby tak było jak mówisz z tym łabędzim śpiewem. Ale ja myślę, że to na razie
                                                    jakiś czarci chichot! Ja też myślę, że lepiej jeśli coś sie dzieje ale czasem
                                                    ciężko wytrzymać to co sie dzieje smile Staram sie trzymać oczywiście a
                                                    antybiotyki to nie landrynki, to prawda. I byc może osłabiają - bo kto to tak
                                                    naprawde wie? W każdym razie masz prawo mieć swoje zdanie Basiu...

                                                    Jeszcze raz wszystkim dziekuję za odpowiedzi i napiszę ile czasu trwało i kiedy
                                                    się skończy.

                                                    Marcin
                                                  • franiolek1 Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 09:03
                                                    No juz masz troche razniejszy ton! Moze idzie ku lepszemu smile))
                                                    Mysle, ze z ta reakcja na przerywanie lekow jest tak, ze antybiotyk robi swoje
                                                    a toksyny swoje. Stany zapalne, czyli te herxy, mijaja gdy wydalimy toksyny -
                                                    wtedy reakcja organizmu na nie moze sie zmniejszyc. To wszystko zalezy od
                                                    delikwenta i jego ukladu odpornosciowego....Niektorzy zadnych herxow nie
                                                    odczuwaja...
                                                    Ja musze poczekac 2-3 dni po zmniejszeniu dawki, wtedy czuje sie lepiej. Jest
                                                    to pewnie zwiazane z mniejszym stezeniem antybiotyku i toksyn.
                                                    Witaj w ekskluzywnym klubie neuroboreliozy. Ida z tym same przywileje, jak
                                                    swietnie juz teraz wiesz smile)
                                                    Nie mamy wyjscia - leczyc sie musimy, bo bez sprawnej glowy zyc sie nie da. To
                                                    potrwa, ale mam zamiar byc jeszcze bardzo sprawna umyslowo pelna energii. Ty
                                                    tez musisz jeszcze wielu rzeczy dokonac, wiec pakuj w siebie antybiotyki i
                                                    spokojnie czekaj az wszystko sie uspokoi.
                                                    Czekam bardzo na dobre wiadomosci. Czesc Joasia
                                                  • hopekk Re: Wydawało mi się, że wiem... 30.07.07, 09:32
                                                    Czytam Twoj watek bo mamy niemal identyczne objawy (mam wszystkie co Ty tongue_out) i staram sie wyczytac jak Ci idzie leczenie i paprawa smile
                                                    Nie lekcewarz grzyba - obumieranie grzyba moze dawac ogromne herxy jak borelioza wiec nie traktuj tego a wezme flukonazol i po klopocie - potem nie wiesz z czego herx smile Pij sok z cytyn duze ilosci mozna sobie zrobic nawet nim oczyszczenie organizmu z toksyn tak jak to jest w ksiazce Tombaka "Uleczyć nieuleczalne" (mam w pdf). Ciekawe jest to ze znam osobe chora na chlamydie i obecnie pije duze ilosci soku i nie ma zadnych objawow, tzn jak przestanie pic na jakies 2 tyg to jej wracaja wiec postanowila kupowac cytryny na bazarze w duzej ilosci i pic tak moze normalnie egzystowac i pracowac. Jakie ilosci ? Nie powiem zeby nie przerazic big_grin, Aspiryna dziala zle na stawy wiec nie polecam, tak samo jak syntetycznej witaminy C.
                                                    Trzmaj sie i licze na dobre wiadomosci z lini frontu.
                                                  • baska192 Re:Co z tluszczakami? 31.07.07, 18:51
                                                    geodeto czy ilosc tluszczakow Ci maleje czy jest taka sama??Ja mam jednego na
                                                    prawym udzie(jest kilka malych ktore tworza razem wypuklosc).teraz
                                                    stwierdzam ,ze cos podobnego robi sie na lewej rece.Taka gula w polowie
                                                    ramienia.Ktos stojacy obok nie zauwazylby tego ale ja wpatruje sie w to caly
                                                    czas.Wydaje mi sie ,ze jesli tluszczaki maja zwiazek z borelioza to raczej w
                                                    trakcie leczenia nie powinny tworzyc sie nowe a nawet powiedzialalabym ,ze
                                                    stare powinny sie zmiejszac.Co sadzisz na ten temat???
                                                  • nataszkam Re:Co z tluszczakami? 31.07.07, 18:57
                                                    Marcin Ci pewnie odpowie jako fachowiec od spraw mętowo- tłuszczakowych; ja
                                                    myslę, że własnie w trakcie skutecznego leczenia, na poczatku, tych tłuszczaków
                                                    może przybywać, jeśli właściwa jest teoria, że to własnie toksyny bakteryjne
                                                    zamieszkują takie właśnie tłuszczaki, tzn. tworzą się one m.in. z toksyn. Czyli-
                                                    wraz z wygasaniem choroby powinny się zmniejszać aż do zaniku. Ale to tylko
                                                    takie moje przemyślenia.
                                                  • geodeta_31 Re:Co z tluszczakami? 01.08.07, 07:43
                                                    Ja zaobserwowałem, że powstaje ich jednak większa ilość. Są bardzo malutkie i
                                                    czuję je bardziej jako akie zgrubienia podskórne a nie jak te większe które mam
                                                    od dawna i wyraźnie są to przesuwające się guzki. Moja teoria na powstawanie
                                                    tłuszczaków pochodzi z anglojęzycznego forum o tłuszczakach:
                                                    www.lipomaforum.com/
                                                    Nie jest ona oczywiście jedna jedyna ani ogólnie panująca na tym forum, ale w
                                                    świetle mojej boreliozy wydaje sie po prostu słuszna. Więc chodzi z grubsza o
                                                    to, że organizm wydala toksyny miedzy innymi poprzez komórki tłuszczowe (byc
                                                    może również stąd podwyższony delikatnie cholesterol u wielu z nas
                                                    nieodpowiadający na próby zbijania?). Przy zwiększonej ilości toksyn w ustroju,
                                                    gdy niemożliwym staje się wydalanie ich coraz większej ilości, zaczynają się
                                                    one gromadzić właśnie w takich skupiskach i formują się tłuszczaki. Hmmm, muszę
                                                    przyznać, że to teoria przemawiająca do mnie w przypadku naszej choroby. Nie
                                                    wiem jednak czemu w takim razie nie każdy ma tłuszczaki? Myślę, że potrzeba tu
                                                    jednak jeszcze czegoś w naszym ciele by zaczęły powstawać (geny, jakiś błąd
                                                    genetyczny, uszkodzenie czegoś przez chorobę podstawową?). Odnośnie tego czy
                                                    powinny zacząć sie zmniejszać - niektórzy piszą, że zmniejszają się od tego czy
                                                    tamtego, ale wiesz ja sądzę, że to jest jak z mętami w oczach. Kiedy już się
                                                    tego dostanie to jest to przypadłość na całe życie. Oczywiście i jednego i
                                                    drugiego możemy sie pozbyć operacyjnie, ale smo z siebie pewnie nie zniknie.
                                                    Takie jest moje zdanie a jeśli robią Ci się nowe, to pewnie będą się robic
                                                    dalej niestety, ale pocieszającym jest fakt że to tylko defekt z uwagi na
                                                    wygląd a nie groźny nowotwór. Czy niektóre z nich Cię bolą? Mnie tak; sądzę że
                                                    ma to związek z ich ułożeniem blisko nerwów. Mnie sie nawet wydawalo, że te
                                                    najstarsze sie zmniejszają ale ostatecznie chyba po prostu przestały rosnąć. To
                                                    jest tez ciekawe; dlaczego rosną do pewnego momentu a później przestają? Eh,
                                                    mam tyle problemów ze swoim ciałem i samopoczuciem, że gdybym myślał o
                                                    wszystkim to zabrakłoby mi czasu na jedzenie i wlewy z biotraksonu smile
                                                    Chętnie poczytam o Twoich doświadczeniach z tłuszczakami.

                                                    Marcin
                                                  • baska192 Re:Co z tluszczakami? 01.08.07, 17:55
                                                    Moj tluszczak na udzie bolal mnie zanim sie jeszcze pojawil.Po prostu bolalo
                                                    mnie udo wlasnie w tym miejscu w ktorym pojawila sie wypuklosc (zauwazylam ja w
                                                    X zeszlego roku).Najdziwiejsze jest to,ze najbardziej bolalo mnie w dniach
                                                    menstruacji.Brzuch i to udo.Ciekawa jestem co powiedzialby na to moj giekolog?
                                                    Ten tluszczak(kilka malych kolo siebie i to one razem tworza wypuklosc)pobolewa
                                                    mnie czasami.Mysle,ze we wzroscie zatrzymal sie.Ale nie znika.