grissley
18.10.07, 15:27
Witam,
Czy małe dawki (Docy 2x100) wystarczą do tego, aby stwierdzić, czy
mamy Boreliozę?
O co chodzi - lekarz (neurolog) podejrzewa u mojej babci Boreliozę.
Zasadniczo pojechaliśmy do niego leczyć Parkinsona, ten jednak sam z
siebie po badaniu zapytał, czy przypadkiem nie dziabnął babci kiedyś
kleszcz.
No i dziabnął - jeden jakieś 15 lat temu, a drugi... 60.
Te dwa przypadki w każdym razie babcia pamięta.
Lekarz zdecydowanie wykluczył parkinsona (babcie leczono na tę
chorobę przez 5 lat...), stwierdził za to porażenie nerwów
obwodowych piszczelowych i strzałkowych (wywołane nie-wiadomo-czym -
być może boreliozą właśnie?), przepisał też na to leki.
Kazał również porobić badania - elisa, blot, rt-pcr - wszystko
wyszło negatywnie.
Pomimo negatywnych wyników, po kolejnym badaniu lekarz nadal
obstawia boreliozę, w związku z czym przepisał 2x100 Doxy przez 6
tygodni, po czym kazał zrobić ponownie elisę.
Teraz, czytam tutaj, że ta dawka jest generalnie zbyt mała, żeby
leczyć.
Ale czy w naszej sytuacji (kiedy boreliozy nie jesteśmy pewni, a
poprzez rozpoczęcie leczenia chcemy się jej obecności upewnić)
również są niewystarczające?
Lekarz uczciwie uprzedzał, że generalnie nie jest fachowcem od
Boreliozy, ale na razie jest pierwszym (a bylismy juz u wielu
neurologów, z takimi znanymi z tv włącznie) który wydaje się
naprawdę sumiennie babcię badać i szukać przyczyn problemów.
Generalnie, po lekach babcia czuje się znacznie lepiej (wcześniej
bóle były nie od wytrzymania, a babcie szykowała się wręcz na
ewentualność wyprawy "na tamtą stronę"). Nie wiem tylko, czy to
zasługa doxy, leków na owe porażenie nerwów, czy może wszystkiego po
trochu (a jeśli tak, to w jakim stopniu...).
Prosiłbym o poradę, czy taka dawka to ilość wystarczająca do
celów "diagnostyczno-rozpoznawczych".
Jeśli też ktoś zna lekarzy urzędujących nieco bliżej województwa
warmińsko-mazurskiego, niż doktor Beata, byłbym bardzo wdzięczny za
namiary.
Póki nie jestem pewien, czy to nie borelioza, nie chciałbym babci
gonić przez cały kraj (dla niej każda podróż to już teraz wielka
wyprawa)