cattie-brie
05.05.08, 17:25
obejrzenie 'pytania na śniadanie' sprawiło, że zaczęłam zastanawiać się nad
pewną kwestią, nie udało mi się dodzwonić do eksperta, ale trafiłam na to forum.
z góry przepraszam jeśli już był podobny wątek.
w FAQ zainteresowały mnie takie 2 zdania:
"Testy diagnostyczne nie są konieczne jeżeli atak kleszcza został zauważony i
pojawił się charakterystyczny rumień.W takim przypadku można rozpocząć
leczenie bez dodatkowych testów diagnostycznych."
a to moja historia:
w lecie 2006 miałam zajęcia terenowe w Białowieży, gdzie sprawdzałam ciało z 2
razy dziennie i byłam ostrożna, widocznie za mało, gdyż po powrocie do domu
znalazłam kleszcza. Był ukryty w pępku, mały czarny, już opity. Chyba po 3
tyg.(?) wystąpił rumień wokół pępka, źle się czułam i bardzo bolał mnie brzuch
(pępek

. Trwało to jakiś czas, w końcu (może po 2tyg.?) poszłam do lekarza,
który przepisał mi antybiotyki, bo stwierdził, że mam zapalenie pępka (takiego
w środku ciała

. Chyba po tygodniu przeszło.
uważam się za zdrową osobę, sprawdziłam objawy, kilka z nich pasuje (ale
miałam już wcześniej takie problemy), najbardziej "nowy" widoczny to tiki
mięśni twarzy lub innych mięśni.
Czy jest jakaś szansa, że mam boreliozę? Czy powinnam zrobić badania? czytałam
parę wątków, ~ polecacie raczej ufać bardziej objawom niż testom. a właśnie u
mnie nie ma? objawów.