Dodaj do ulubionych

szukam lekarza leczącego boreliozę

15.05.08, 16:14
Mieszkamy we Wrocławiu i z przykrościa muszę stwierdzić że w tak
pieknym, duzym mieście nie ma lekarza (ja nie znam) który wyleczyłby
mojego meża z boreliozy.Kilkanaście lat temu (chyba 13 albo 14)
kleszcz zakaził męża boreliozą. Zdiagnozowany w poradni chorób
zakaźnych (miał rumień) i ''wyleczony'' doxocyklina którą zażywał 14
dni! To były lata 90-te, wiadomo niska świadomość i nieznajomość
choroby - tak leczono wówczas boreliozę. Nie wykonano wtedy żadnych
testów sprawdzajacych, a poniewaz rumień zniknął lekarz stwierdził
że jest wyleczony. Od tamtej pory stan mojego męża pogarszał sie
stopniowo, w związku z róznymi dolegliwościami był leczony przez
laryngologa, internistę, neurologa, obecnie leczy sie u
reumatologa...i nic żadnej poprawy...jest coraz słabszy i coraz
gorzej się czuje. Ma większość objawów typowych dla boreliozy...W
ubiegłym roku dostał skierowanie do poradni chorób
zakaźnych...czekaliśmy 6 miesięcy na wizytę, wczesniej (w
listopadzie 07r) zrobił sobie test Elisa...wyszedł ujemny....lekarz
stwierdził że to nie borelioza i że nie ma podstaw żeby męża
leczyć...test był tu najistotniejszy, to nic że ma objawy:
bóle głowy
bóle uszu , wrażenie jakby był pod wodą, pieczenie uszu
ból szyji i węzłów chłonnych na szuji
bóle rąk, stawów, mięśni i sścięgien
bóle nóg
zaniki mięśni na ramionach
bóle serca
problemy z pamięcią
problemy z koncentracją,
czasem trudności w wypowiadaniu się
kłopoty ze snem, częste budzenie
nerwowość, rozkojarzenie
osłabienie, pocenie
uczucie ciągłego zmęczenia
niemożność wykonania żadnej pracy fizycznej
....ale to nie było istotne dla lekarza w przychodni....
Reumatolog do którego chodzi stwierdził że to neuroborelioza, i na
tym koniec...dostaje lek na stawy, który kompletnie nic mu nie
pomaga, w ocenie męża czuje się jeszcze gorzej...
Proszę o wskazanie gdzie możemy się udać...do kogo pukać...gdzie
uzyskamy pomoc....mąż ma 53 lata a czuje się jak 80-letni
schorowany, obolały staruszek...
Obserwuj wątek
    • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 16.05.08, 16:46
      Dziękuję za odzew w sprawie lekarzy...ale to fakt że nie jest ich za
      wielu.A ja teraz myślę że to dobrze że tak nas potraktowali w
      poradni ch.zakaźnych...tj. że nie chcieli leczyć, bo mielibyśmy
      nadzieję lecząc się (powiedzmy ''lecząc'')a choroba ciągnęłaby się
      latami...my trwalibyśmy w błogiej nieswiadomości, a borelka
      zżerałaby powoli wszystko...no i leczylibyśmy pewno sto innych
      chorób...no bo borelioza już byłaby przecież wyleczona. Kochani nie
      ma tego złego...
      • ooo7 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 16.05.08, 17:18
        -A agent 007 argumentuje, że nie ma problemu z leczeniem, bo m. in. -
        -lekarz jest
        -w... Lublinie big_grin

        -Anyx, w poprzednim wpisie potraktowałam sprawę bardziej ogólnie, ---
        -nie tylko pod
        -kątem kastom. Te odległości to jednak jest problem, choć wiadomo - -
        -nie dla
        -wszystkich.
        NIe rozumiem po co ironia. Przynajmniej jakiś czas temu lekarz z
        lublina sie ogłaszał na forym: tom jakiśtam i na takiej podstawie
        piszę, ze lekarz jest.Wg mnie w Polsce nie ma roblemu z leczeniem.
        Jest czterech lekarzy leczących oficjalnie. Kilka osób wspominało,
        ze udało im się znaleźc a to reumatologa a to internistę, który ich
        leczy. Ja osobiście słyszałam konkretnie o 3 lekarzach w Polsce,
        którzy leczą dużą grupę pacjentów ale nie ujawniają się akurat na
        forum. W najgorszym wypadku ktoś jedzie na drugi koniec Polski i
        leczenie otrzyma a jednocześnie wielu ma możliwosć konsultacji przez
        skype i wówczas nie musi ruszać tyłka z domu. Ludzie docencie to co
        macie zamiast narzekać. Tak jak napisał ktoś wyżej w wielu krajach
        ludzie pozostają bez pomocy bo lekarza ilads nie ma ani pół!
    • zazule Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 20.05.08, 14:16
      W Usa tez ludzie maja daleko do lekarzy. Jedna osoba mi pisla ze
      jedzie 5 godzin autostrada w jedna strone czyli pewnie ma z 500km.
      Cieszy sie ze juz nie musi sie sama leczy bo wczesniej załtwiła
      sobie abx a teraz ma całkiem nie daleko do lekrzasmile
      Przynajmniej drogi w usa maja dobrebig_grin

      Inna mi pisła ze nie widziła swojego lekarza na oczy bo on jej
      wszyskie recepty faksuje do apteki koło jej domu.
      • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 20.05.08, 16:52
        Dziękuję dziewczyny za dokształcenie, wciąż jestem
        ciemnozielona...czytam to forum i wciąż się czegos nowego dowiaduję,
        a im bardziej zagłębiam się w problemy tej choroby (a po drodze i
        innych)tym bardziej jestem zła, że tyle lat zmarnowaliśmy...a może
        byłoby już po sprawie?
        zazule...z pewnością mają lepsze drogi, ale z tego co napisałaś z
        leczeniem podobnie...marne pocieszenie...
        • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 27.05.08, 14:39
          Witajcie !właśnie wysłaliśmy krew do Poznania. Podczas brania
          Citroseptu Tomek czuł się fatalnie, miała wręcz porażoną twarz, uszy
          i głowę...nie wiemy czy to coś znaczy? Pierwszą noc prawie nie spał,
          miała taki silny ból głowy...czyżby to reakcja na Citro? a może
          borelia poczuła się zagrożona, tak już było jej dobrze...
          Chciałabym poradzić się Was w sprawie mojego syna...od kilku lat ma
          problemy zdrowotne. Wszystkie badania w normie, lekarz pierwszego
          kontaktu stwierdził że jest hipochondrykiem! Od kilku lat jest
          leczony na depresje, tylko że po lekach wcale nie czuł się lepiej i
          mówił że jakieś ma dziwne uczucie w głowie, jakby lekko był
          odrealniony, nieobecny, sam nie umiał tego określić...poza tym bóle
          nóg, stawów, mięśni i ścięgien...myśleliśmy że to po lekach na
          depresję (mają też takie działanie uboczne)ale jak odstawił leki
          bóle zostały. Nie ma apetytu, w ostatnich latach schudł znacznie.
          Jest wciąż zmęczony i słaby jak mucha, a przecież to student,
          jeszcze nie ma powodów do takiego samopoczucia.Jest bardzo wrażliwy
          na dźwięki, przeszkadza mu nawet głośna rozmowa...wrażliwy jest na
          zapachy...jest nerwowy, ma problemy z koncentracją, słabą pamięć
          (ostatnio nie pamiętał nazwy ulicy obok)...kłopoty z nauką...brak
          apetytu (mógłby jeść tylko słodycze) problemy ze snem...
          Co o tym sądzicie? Syn ma 24 lata, pamiętam że jak miał 3 lata
          ugryzł go kleszcz, ale rumiania nie pamiętam, potem nie wiem, moze
          później był jakiś incydent z kleszczem...nie wiem co o tym sądzić?
          Kasia.
          • anyx27 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 27.05.08, 15:24
            Kasiu, dla mnie sprawa jest jasna sad
            ja kleszcza mialam prawdopodobnie w wieku 4 lat, mam 27 i czuje sie
            tak jak twoj syn, a nawet gorzej sad tylko, ze u mnie kleszcza nikt
            nie pamieta, rumienia tym bardziej, a skoro u was kleszcz byl...
            zrobcie badania i niech leczy sie jak najszybciej! pozdrawiam
          • stachenka Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 27.05.08, 20:08
            Jakbyś o mnie pisała, Kasiu.
            Rób synowi PCRa. Nie ma na co czekać.
            Qrde, następna osoba z zajebistym startem w dorosłe życie sad

            Tak jak anyx mam 27 lat. Nikt u mnie nie widział kleszcza. Objawy mam od
            pierwszego roku życia i tak jak Twój syn jestem "hipochondryczką" (właśnie sobie
            uświadomiłam, ze moja hipochondria kończy w tym miesiącu 18 lat, jak by to
            uczcić?;/)
                  • stachenka Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 28.05.08, 15:24
                    O wypraszam sobie! tongue_out
                    O to mi chodzi, żeby baba nie musiała SAMA utrzymywać siebie i 2 coraz bardziej
                    chorych facetów. Może kastom i zarabia 10tys/miesiąc, ja nie wiem, ale wydaje mi
                    się, że normalnie to trudno utrzymać 3 osoby i 2 leczyć na borel z jednej pensji.
                    A poza tym, wiem jak się czuję z tym, że skończyłam studia i zamiast ulżyć
                    matce, to wiszę jej jak kamień u szyi. Zakładam, że syn kastom jest normalny
                    (wiadomo, różni są) i czułby się z tym równie "komfortowo".

                    Qrde, czy ja wyglądam jak Marek Kondrat? crying
                    • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 28.05.08, 16:46
                      Kochani!póki co dajemy radę, syn się jeszcze uczy (jeszcze ostatni
                      rok - miejmy nadzieje)a mąż pracuje a nie ja...żeby było
                      śmieszniej...ale prawdopodobnie od nowego roku akademickiego pójdzie
                      na urlop zdrowotny...dobrze że tak może, a ja pracuję w domi i
                      dodatkowo zajmuję się mamą po wylewie...ale nie jest na razie tak
                      źle, bywało juz gorzej. Stachenka ja myślę że mama inaczej ocenia tą
                      sytuację, a Twoja sytuacja niedługo się zmieni i na pewno będzie
                      bardziej komfortowa...trzeba wierzyć że juz nie długo, głowa do góry!
                      Kasia.
                      • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 15:19
                        Kochani1 otrzymaliśmy część badań z Poznania, bardzo proszę o
                        interpretacje:
                        borrelia burgdorferi sensu lato- pozytywny
                        analiza ilościowa wykazała-2500 kopii DNA/1ml
                        babesia microti-ujemna
                        babesia divergens-ujemna
                        czekam na waszą opinię...dziękuję z góry Kasia.
                        • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 17:57
                          Niezły wynik wink.

                          Nie jestem pewna, czy mam rację, ale przy tak dużym "zagęszczeniu" Bb leczenie
                          powinno dawać szybkie efekty. To tak na pocieszenie, ale chyba spłyciłam
                          zagadnienie....

                          Ważne, że nie ma babesji, bo to niebezpieczne, a leczenie ruinuje finansowo.

                          Pozdrawiam, Anka
                            • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 18:56
                              Niewiele wiem. Tylko tyle, że dr Beata z Krakowa podkreśla, że trzeba koniecznie
                              wiedzieć, jak się ma babesję. Bartonellę traktuje jakby lżej. Poza tym gdzieś
                              wyczytałam, że babesja jest niebezpieczna dla ludzi, którzy nie mają śledziony.
                              Pozdrawiam, Anka
                                • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 21:39
                                  Myślę sobie tak: skoro Bb na co dzień nie żyje w krwi, tylko ukryta jest w
                                  tkankach i cystach, a w tym przypadku tak masowo pojawiła się po Citrosepcie
                                  (który wywołał wyraźnego herxa!), więc podjęcie leczenia szybko powinno
                                  przynieść poprawę.

                                  Nie wiem, czy ten sposób myślenia jest słuszny, ale jest przynajmniej trochę
                                  optymistyczny.

                                  Pozdrawiam, Anka
                                  • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 21:48
                                    Dziękuję za wyjaśnienia...może masz rację, ale do końca mnie to nie
                                    przekonuje. Jesteśmy umuwieni na 2 lipca z lekarzem w Bielsku
                                    (Kraków póki co nimożliwy...)zobaczymy co powie...
                                    Aniu a jak Ty się czujesz? czy samopoczucie poprawia się czy tak jak
                                    u wielu - skacze? pozdrowienia Kasia.
                                    • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 22:12
                                      Dzięki za zainteresowanie. Leczę się 11 miesiąc. Moje samopoczucie
                                      systematycznie poprawia się, herxy do przeżycia, w każdym razie nie dramatyczne,
                                      chociaż wyraźne. Nie mam zdiagnozowanych żadnych koinfekcji, ale podejrzewam
                                      chlamydie pn. i od kiedy biorę zestawy abx również na cpn - herxy są jakby
                                      mocniejsze. Pomiędzy herxami czuję się dobrze, objawy mam bardzo subtelne. No i
                                      czekam, żeby już nic się nie działo...
                                      Rozumiem, że czekacie jeszcze na wynik bart z Poznania. Czy badania w Lublinie
                                      też robicie?
                                      POzdrawiam serdecznie, Anka
                                      • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 11.06.08, 22:46
                                        Tak czekamy jeszcze na wynik bart i robimy też w Lublinie
                                        koinfekcje, tak jak zasugerowała lekarka :mycoplasma, candida,
                                        jersinia i chlamydia. Zobaczymy jak wszystkie wyniki będą.
                                        Tomek rzeczywiście miał silnego herxa po citrosepcie, ale także po
                                        antybiotyku (tydzień wczesniej zakończył przyjmowanie antybiotyku na
                                        zapalenie krtani) tak więc moze i to wpłynęło na obraz bb.
                                        Cieszę się że jakoś sobie radzisz z leczeniem. Rozumiem że w miare
                                        normalnie funkconujesz, a to już dużo. Pozdrawiam, wracaj możliwie
                                        najszybciej do zdrowia...Kasia.
                                        • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 16.06.08, 21:52
                                          Kochani! za dwa tygodnie jedziemy do Bielska...i tu problem,
                                          uzgodniłam z lekarzem termin, ale z radości że jesteśmy umówieni
                                          iroztargnienia nie zapytałam o adres...gapa ze mnie totalna!!!Teraz
                                          nie mogę się do dzwonić...
                                          Jeśli ktoś leczący się w Bielsku mógłby mi na adres gazetowy wysłać
                                          namiary byłabym wdzięczna...wiem że swigonka i onyx tam się leczą
                                          jeśli dobrze kojarzę...z góry dziękuję. Kasia.
                                          • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 17.06.08, 16:26
                                            Właśnie otrzymaliśmy wynik z Poznania...uffff...
                                            bartonella - negatywny!!!
                                            Bardzo nas to ucieszyło, ale jeszcze czekamy na Lublin...oby nic
                                            złego. Tomek czuje się fatalnie jak zbity pies, po prostu coraz
                                            gorzej. Mówi że tak jak teraz nie czuł się nigdy wcześniej,
                                            praktycznie od rana do wieczora chodzi i jęczy, najbardziej
                                            dokuczają mu stawy rąk i ból głowy, poprzez uszy, szyję spływaj acy
                                            do rąk. Obezwładnia go to całkowicie. Musi jeszcze do końca roku
                                            akadem. wytrzymać, bo egzaminy wstępne go czekają...ale nie wiem jak
                                            to przetrzyma? Czekamy na wizytę w Bielsku z
                                            niecierpliwością...Pozdrawiam wszystkich, trzymajmy sie, bedzie
                                            lepiej...musi być lepiej! Kasia.
                                            • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 01.07.08, 18:57
                                              Wyniki z Lublina mam w ręku, oto one:

                                              jersinia IgG (+) dodatni 42 jedn
                                              erlichia IgG (-) ujemny
                                              chlamydia psittaci (-) ujemny
                                              chlamydia trachomatis (-) ujemny
                                              chlamydia pneumoniae (+) dodatni 32
                                              test IgG (-) ujemny
                                              test IgM (+) wątpliwy
                                              Jak oceniacie wyniki? Dziękuję za pomoc w
                                              rozszyfrowaniu ...pozdrawiam Kasia.
                                                • szarotka2000 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 08.07.08, 08:45
                                                  Witam,

                                                  proszę o namiary na lekarzy leczących boleriozę. Na forum wyczytałam że to dr
                                                  Piotr z Warszaway i dr Beata z Krakowa. Czy jeszcze ktoś może pomóc? Piszecie o
                                                  Pani Dr z Bielska,
                                                  Czy mogę prosić na maila kontakt do lekarzy?
                                                  Z góry dziękuję

                                                  szarotka2000@wp.pl
                                                  • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 08.07.08, 10:50
                                                    Witajcie! Wczoraj byliśmy u reumatologa (wizyta wcześniej
                                                    umówiona)...no i co? pani dr moze nie taka zacofana, nawet o
                                                    neuroboreliozie słyszała...a ponieważ Tomek od miesiąca ma problem z
                                                    prawym biodrem i nogą to się trochę wystraszyła. Wysłała na
                                                    przeswietlenie i zaleciła zrobić WB na klinikach a nie na
                                                    Koszarowej. Co do leczenia to dalej przepisuje (4 miesiąc)
                                                    salazopyrin niestety. Ale widzę że może być dobrym materiałem do
                                                    urabiania...zobaczymy, na razie grzecznie prześwietlimy biodro i
                                                    zaczniemy ją edukować...moze się uda, dobrze by mieć sprzymierzenca
                                                    w tej walce blisko domu! Pozdrawiam Kasia.
                                                  • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 14.07.08, 10:19
                                                    Kochani1 Podpowiedzcie proszę co mozna jeść na sniadanie? Tomek
                                                    orzekł ze ma dość jedzenia rozprutego materaca przedwojennego
                                                    zalanego jogurtem....tak nazwał moje coś na kształt musli...chłop
                                                    jest głodny i zjadłby coś- jak określił- ludzkiego, co nie
                                                    przypominałoby paszy dla zwierząt...na drugie śniadanie dostaje 2
                                                    płatki chleba typu wasa i do tego chuda wędlina, jajko albo twaróg,
                                                    do tego ogórek świezy lub kawałak pomidora (taki niezbyt dojrzały),
                                                    nie wiem czy pomidory mozna, jakoś nigdzie nie znalazłam. Obiad to
                                                    kawałek np schabu uduszony w jarzynach lub chudy kawałek mięsa
                                                    upieczony z odrobiną oliwy z oliwek (jak befsztyk) do tego troche
                                                    kaszy, sałata z sosem z oliwy z oliwek i czosnkiem, albo gołąbki z
                                                    mięsem i niewielka ilościa ryzy ciemnego...tu jeszcze mozna cos
                                                    wymyslić, ale te nieszczęsne sniadania to koszmar...sama zaczęłam
                                                    jść to co Tomek żeby dodać mu troche ochoty do tych bezpłciowych
                                                    posiłków...a i mnie nie zaszkodzi taka dieta bezcukrowa...
                                                    Jęśli mozecie coś mi podpowiedziec co jecie to z góry dziękuję!
                                                    Pozdrawiam Kasia.
                                                  • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 14.07.08, 12:17
                                                    Na śnaidanie można jajka w każdej właściwie postaci, serek wiejski, mozzarella +
                                                    pomidor, no i wędlina. Początkowo piłam mleko, ale boleśnie przekonałam się, że
                                                    grzyb to lubi, więc musiałam przestać. Z płynnych produktów mlecznych tylko
                                                    jogurt mi nie szkodzi.

                                                    Moja znajoma, też lecząca Bb, ale nie pisząca na naszym forum, robi różne fajne
                                                    eksperymenty śniadaniowe na zasadzie awokado, które faszeruje różnymi
                                                    mieszankami dozwolonych produktów (łącznie z czosnkiem, sezamem, orzechami,
                                                    krewetkami).

                                                    Kasiu, napisz jak się czuje Twój mąż, bo to już minął tydzień leczenia...

                                                    Pozdrawiam, Anka
                                                  • stachenka Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 14.07.08, 16:10
                                                    Azitrox z dala od jedzenia, niekoniecznie na czczo (ja jem między obiadem a
                                                    kolacją).
                                                    Co do flukonazolu, to nie wiem, bo jeszcze go nie miałam.

                                                    A na śniadanko wcinam warzywa na patelnię z Hortexu. Mniam! smile
                                                    Pomidorki w niewielkich ilościach można jeść.
                                                  • kastom55 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 14.07.08, 17:48
                                                    Dziękuję za podpowiedzi! jajka są rzeczywiście dobrym śniadaniem w
                                                    każdej postaci. Pomidorek z mozzarellą tez przerobiliśmy (przed
                                                    leczeniem często, bo to lubimy), a inne kombinacje będę
                                                    wprowadzała...jak coś wymyślę ciekawego to napiszę...
                                                    Aniu! dziękuję za zainteresowanie, tak Tomek zaczął leczenie, ale
                                                    dopiero 3 dzień. Czekałam na zamówione probiotyki i tak to się
                                                    trochę przeciągnęło o parę dni...a czuje się rozbity i słaby,
                                                    ponieważ ma na razie zestaw dość 'delikatny' więc i reakcje nie są
                                                    na razie jakies ostre. To dopiero 3ci dzień więc co dalej czas
                                                    pokaże. Wazne że psychicznie jest przygotowany i pogodzony z
                                                    ewentualnymi niespodziankami...ale nie powiem żeby się nie bał.A co
                                                    u Ciebie Aniu? Jak Twoje problemy? Jak teraz się czujesz? Niedawno
                                                    pisałaś...i co dalej z tymi problemami? Pozdrawiam serdecznie Kasia.
                                                  • fionka21 Re: szukam lekarza leczącego boreliozę 15.07.08, 12:02
                                                    Dobrze, że Twój mąż chce się leczyć. Do diety można się przyzwyczaić. Ja całe
                                                    życie odżywiałam się słodko i mącznie, więc zmiana była radykalna. Trzymam
                                                    jednak dietę, bo grzyb nie pozwala mi na wiele! Czuję się dobrze, ale mam
                                                    jeszcze wyraźne, acz nie dramatyczne herxy. Za 2 tygodnie minie rok od
                                                    rozpoczęcia mojego leczenia. Chcę je doprowadzić do końca, zgodnie ze
                                                    wskazówkami ILADS, ale obawiam się, że z antybiotykami muszę się zaprzyjaźnić i
                                                    wracać do niech w pulsach.
                                                    Pozdrawiam i życzę skutecznego leczenia, Anka
      • kastom55 Re: kastom prośba... 15.07.08, 15:11
        Velsatis...podaj maila na który napiszę namiary!
        Aniu...dobrze że trochę lepiej się czujesz, myślę że poprawa
        (całkowite wyleczenie) może w przypadku przewlekłych bb nastąpić po
        długim leczeniu...po diagnozie i rokowaniach dr. Beaty początkowo
        byłam zbita z tropu...myślałam że to takie proste - leczysz się i
        wyleczysz w końcu to paskudztwo - a tu niespodzianka...teraz myślę
        że dobrze że tak oceniła Tomka możliwości, zawsze lepiej doznać
        rozczarowania pozytywnego...
        Pozdrawiam serdecznie, będzie dobrze...ja w to wierzę!!!Trzeba tylko
        tak myśleć...nie ma alternatywy! Kasia.
                  • kastom55 Re: zaczęły się herxy... 20.07.08, 18:46
                    Witajcie kochani! Tomek leczy się nieco ponad tydzień, miał
                    dwukrotnie pogorszenie samopoczucia. Za pirwszym razem do bólu
                    stawów rąk i kolana doszły biodra i właściwie-jak określa- całych
                    nóg: stawów, mięśni, kości i ścięgien. Dziś wyraźnie czuje sie
                    gorzej...doszły bóle piekące twarzy, uszu i szyji, nasilone bóle nóg
                    i otępienie. Wygląda zreszta dziś na chorego...podkrążone oczy,
                    zmęczona twarz. Stosujemy diete, co nie jest przy jego łasuchowaniu
                    prostą sprawa. W zwiazku z dieta mam pytanie: jakie kasze mozna
                    stosować? Pozdrawiam wszystkich serdecznie Kasia.
                    • fionka21 Re: zaczęły się herxy... 20.07.08, 22:12
                      Z jednej strony przykro, że mąż źle się czuje, ale z drugiej jest to znak, że
                      będzie lepiej smile
                      Kasze można, na pewno gryczaną i jęczmienną. Nie wiem jak z innymi np. manna,
                      kuskus). Może ktoś podpowie.
                      Trzymajcie sie cieplutko, Anka
                        • kastom55 Re: zaczęły się herxy... 21.07.08, 09:27
                          Dziękuję za odpowiedż...tak myślałam, tzn że gryczaną i jęczmienną.
                          Nie wiem też czy mozna płatki kukurydziane, to urozmaiciłoby
                          śniadania.
                          Aniu dzękuje za pocieszenie...miejmy nadzieję ze ku lepszemu to
                          pójdzie, pozdrawiam Kasia.
                          • leser57 Re: zaczęły się herxy... 21.07.08, 09:58
                            kastom55 napisała:

                            > Dziękuję za odpowiedż...tak myślałam, tzn że gryczaną i jęczmienną.

                            A jaką widzisz różnicę między kaszą manną (76,6% węglowodanów), kaszą jęczmienną
                            (74,6% węglowodanów), a kaszą gryczaną (69,2% węglowodanów)? Wszystkie kasze
                            mają węglowodany w formie skrobi, tak samo jak chleb pumpernikiel (61,8% ),
                            chleb chrupki (79,8%), płatki owsiane (67,8%). Czy te kilka % decyduje o tym, że
                            jedne produkty karmią grzyby, a inne nie? Czy może są jakieś inne czynniki?
                            Chciałbym wiedzieć, co było przyczyną uznania jednych za dobre, a innych za złe.
                            Pozdrawiam
                            Leszek
                            • anyx27 Re: zaczęły się herxy... 21.07.08, 10:19
                              Leszek, jest jeden chlebek chrupki, ktory zrobiony jest ze 100%-owej
                              maki razowej zytniej, bez cukru, drozdzy. taki to chyba mozna? jesli
                              chodzi o kasze, to pisal o tym artur. nie wiem dokladnie na czym to
                              polega, ale te weglowodany z kaszy gryczanej, to jakos inaczej sie
                              zachowuja i dlatego je mozna. reszta kasz oczywiscie odpada.
                              Kasiu, platki kukurydziane, to maka pszenna i cukier.
                              • leser57 Re: zaczęły się herxy... 21.07.08, 12:20
                                anyx27 napisała:

                                > Leszek, jest jeden chlebek chrupki, ktory zrobiony jest ze 100%-owej
                                > maki razowej zytniej, bez cukru, drozdzy. taki to chyba mozna?

                                Dla mnie nie ma różnicy między żytnim, pszennym, jęczmiennym. To tylko trochę
                                inne ziarna zbóż. Podobna zawartość węglowodanów. Jedyna różnica, to szybkość
                                trawienia. Im bardziej razowe, tym mniejsza, tym dłużej mogą być karmione grzyby
                                węglowodanami. Jeżeli chodzi o podnoszenie poziomu glukozy we krwi, to nie
                                zależy to od indeksu glikemicznego, tylko od ładunku. Można zjeść troszeczkę
                                cukrów prostych i nie podniosą glukozy we krwi, a można się opchać chlebem
                                razowym żytnim i poziom glukozy pójdzie w górę.
                                Nie ma chleba bez drożdży, ten na zakwasie to na drożdżach tzw. dzikich. Podobno
                                wolniej się rozmnażają niż piekarnicze, taka ich zaleta i chleba na zakwasie. Ja
                                jednak nie wierzę w to, ze problemem w candidzie są drożdże piekarnicze w
                                przewodzie pokarmowym, czy krwi.
                                Cukier (zwykły z cukierniczki) nie jest taki zły, pod warunkiem, że w małych
                                ilościch. Niestety, chleb nawet razowy ma cukru (w postaci skrobii) co najmniej 50%.

                                jesli
                                > chodzi o kasze, to pisal o tym artur. nie wiem dokladnie na czym to
                                > polega, ale te weglowodany z kaszy gryczanej, to jakos inaczej sie
                                > zachowuja i dlatego je mozna.

                                Nie wiem jaką mają zaletę, chętnie bym się od Artura dowiedział i podyskutował.
                                Myślę, że zalety kaszy gryczanej przeważają nad obawą o karmienie grzybów
                                węglowodanami. Może chodzi o zawartość krzemu.

                                Pozdrawiam
                                Leszek
                                • kastom55 Re: niestety reumatolog nas wkurzył... 21.07.08, 22:46
                                  a Tomka uznała za wcale nie tak chorego...przecież nie ma
                                  opuchnietych stawów...i ja chciałam edukować ta panią...dobrze ze
                                  nie zaczęłam bo tylko czas bym straciła...co z tego że pacjent
                                  cierpi, że ledwo chodzi, że nie moze sie swobodnie ubrać, nie może
                                  nic nieść w ręku...a pani zakaźnik z Koszarowej - właściwie wydała
                                  trafna diagnozę, przeciez test jest ujemny...niech się leczy
                                  salazopiryną, a jak powiedziałam co teraz bierze (no nie
                                  wytrzymałam) to stwierdziła że jednak powinien salazopiryne
                                  zażywać...rece i nogi opadają...wyszliśmy mocno zdegustowani tym co
                                  pani doktor o dwóch specjalizacjach - nam nawtykała.
                                  Pozdrawiam Kasia.
                                  • kastom55 Re: niestety reumatolog nas wkurzył... 29.07.08, 16:37
                                    Od wczoraj Tomek czuje się gorzej.Jest po 2 tygodniach tini i widzę
                                    że krętki wychodzą z cyst...zaczęły się bóle od kręgosłupa opasające
                                    od góry: głowę,kark, szyję, ramiona, ręce aż do końca palców,
                                    poprzez ból paraliżujący całych pleców do dołu...oprócz tego ból
                                    bioder, nóg i ogólne otumanienie...teraz ma przerwę w tini więc moze
                                    troche wróci do jako takiej formy, co dalej zobaczymy...za 10 dni
                                    jedziemy do Bielska i prawdopodobnie zacznie biotrakson...jesteśmy
                                    po wstępnych rozmowach w naszej przychodni(żeby nie zapeszyć...pukam
                                    w niemalowane!)i mozemy liczyć na nią...hurrrra! bardzo się
                                    ucieszyłam, Tomek mniej (boi się tych wlewów)że będzie mozna robić
                                    to tutaj, bo to blisko domu...i pielęgniarki znajome. Oczywiście
                                    oparło się rozmowę z kierownikiem przychodni, ale najważniejsze że
                                    mozna...Pozdrawiam wszystkich serdecznie Kasia.
                                    • kastom55 Re: herxa cd... 30.07.08, 18:09
                                      i niestety mocniejsze bóle pleców, wręcz paraliżujące...sztywność
                                      karku i łopatek, co ogranicza wszelkie ruchy rękoma, nie mozna
                                      leżeć, ani siedzieć...po prostu jest unieruchomiony. Trzeci dzień
                                      trzyma Tomka ten herx...jak długo... zobaczymy! pozdrawiam Kasia.
                                      • fionka21 Re: herxa cd... 30.07.08, 22:31
                                        Kasiu, to znak, że będzie lepiej. To taki paradoks tego leczenia - należy
                                        cieszyć się, że jest kiepsko. Ale to przejściowe i potem rozjaśni się.
                                        Cieszę się, że macie sensowną przychodnię, to naprawdę duża sprawa. Ja znosiłam
                                        Biotraxon bardzo dobrze, ale pierwsze wlewy powinny być raczej powolne.
                                        Będzie dobrze, a doraźnie może coś przeciwbólowego (mnie pomaga Aleve i działa
                                        12 godzin).
                                        Pozdrawiam, Anka
                                        • kastom55 Re: troche lepiej.... 31.07.08, 09:46
                                          czuje sie Tomek, dzis bóle zeszły do prawej strony: prawa łopatka,
                                          ręka ,prawa strona głowy, ucho. Jest troszkę lżej, bo nie ma
                                          usztywnienia kręgosłupa, co było paraliżujące...
                                          Tak Aniu, też myślę że to dobry znak, coś zaczyna wyłazić z
                                          zakamarków organizmu, oby to paskudztwo dało się wypędzic w całości!
                                          A lekarz rzeczywiście podszedł do sprawy ze zrozumieniem,
                                          powiedzieliśmy o wszystkim tj. o badaniu PCR i dawkach
                                          leków...zrozumiał naszą determinacje i zachwał sie "po ludzku", nie
                                          wymądrzał, nie zlecał innych badań (jak to nasza reumatolog)i chwała
                                          mu za to! Pozdrawiam Kasia.
                                          • fionka21 Re: troche lepiej.... 31.07.08, 13:07
                                            Ja dostawałam wlewy w przychodni w dni robocze. W czasie weekendów pielęgniarka
                                            przychodziła do mnie prywatnie. Teraz mylę sobie, że wtedy powinnam spróbować
                                            skorzystać z usług przychodni dyżurującej, tj. w moim przypadku na Pl.
                                            Dominikańskim.
                                            Pozdrawiam i życzę poprawy samopoczucia, Anka
                                            • stachenka Re: troche lepiej.... 31.07.08, 13:29
                                              > Teraz mylę sobie, że wtedy powinnam spróbować
                                              > skorzystać z usług przychodni dyżurującej

                                              Zgadza się.
                                              Tylko trzeba pamiętać o tym, żeby mieć ze sobą zlecenie.

                                              Ja właśnie do takiej dyżurującej przychodni jestem zapisana. W weekendy w czasie
                                              kiedy kapał Biotrakson wielu "cudzych" pacjentów przychodziło na zastrzyki.
                                                • anyx27 do Fionki i Kasi 31.07.08, 15:10
                                                  Dziewczyny, gdzie wy macie takie przychodnie???? ja jestem zapisana
                                                  do przychodni (jednej z wiekszych we wroclawiu) na ostrowskiego kolo
                                                  fatu, a mieszkam na Krzykach i nie moge znalezc przychodni, ktora mi
                                                  to zrobi. napiszcie mi, co to za przychodnie. jesli nie chcecie
                                                  tutaj, moze byc na maila a_olszewska_wroclaw@o2.pl
        • stachenka Re: kastom prośba... 15.07.08, 18:25
          > długim leczeniu...po diagnozie i rokowaniach dr. Beaty początkowo
          > byłam zbita z tropu...myślałam że to takie proste - leczysz się i
          > wyleczysz w końcu to paskudztwo - a tu niespodzianka...teraz myślę
          > że dobrze że tak oceniła Tomka możliwości, zawsze lepiej doznać
          > rozczarowania pozytywnego...

          Pewnie, że tak! smile

          U mnie jest na odwrót, tzn. mam wrażenie, że doktorowi bardziej się spieszy niż
          mnie smile Pewnie chciałby się jak najszybciej takiej stachny pozbyć ;>

          Kasia, nie rozdawaj namiarów na lekarzy tak za friko. Niech ludziki w zamian coś
          o sobie piszą.
          • kastom55 Re: kastom prośba... 15.07.08, 18:35
            Stachenka...chyba sie mylisz, takią Stachnę mieć, leczyć, rozmawiać
            z nia, nawet sie niezgadzać z nia...ale mieć to szczęście!!! Jesteś
            wspaniałą babka...inaczej nawet nie myśl.

            Nie rozdaję, pouczyłam co trzeba zrobić! Całusy. Kasia.
          • ala365 Re: kastom prośba... 05.12.08, 13:33
            Witam, na boreliozę choruje sporo osób z mojej rodziny i kręgu
            znajomych. W kwietniu moje dziecko zakończyło kolejną serię leczenia
            boreliozy u Beaty w Krakowie. Wiem, że miała jakieś problemy
            rodzinne i jest duży problem, żeby mogła przyjąć pacjęta. Po kilku
            cudownych miesiącach bez objawów mam przerażające wrażenie, że znowu
            się zaczyna. Też jesteśmy z Wrocławia - tu naprawdę nie ma lekarzy,
            którzy mogą pomóc. Jeśli mogę was prosić o pomoc prosze wyślijcie na
            mojego maila kontakt do lekarzy ze ślaska. (kyaris@kn.pl) dziękuję i
            pozdrawiam Ala
            • kastom55 Re: kastom prośba... 05.12.08, 16:57
              Witajcie kochani! U nas na razie nic do przodu...stoimy w miejscu
              jeśli chodzi o objawy, jeśli chodzi o leczenie to 5 miesięcy na
              doxy, azitro i tini + reszta. Od grudnia rifampicyna, tini, azitrox,
              cedax + reszta (alveo,chlorella,optima,bion3,candida clear, cat's
              claw,iskial,magneB6,b-complex)i co 2-gi dzień flukoeast.
              Stachenko dziękuję za zainteresowanie, jestem tu codziennie, nie
              piszę bo i nie ma o czym pisać...wciąż ten sam niedobry stan...nie
              chcę tu smęcić i narzekać, jak coś drgnie to zaraz będę pisać, oby
              jak najszybciej to było! Pozdrawiam serdecznie Wszystkich! Kasia.
              • kastom55 Re: Po prawie 8 miesiącach leczenia... 04.03.09, 16:08
                ...nie ma żadnej poprawy...choćby najmniejszej!
                Od połowy grudnia do połowy lutego brał:
                Rifampicynę 2x1
                Zitroxin 2x2
                Tinidazo2x1 pulsami 15/15
                Cedax 1x1
                i cała reszta...

                od połowy lutego przerwa na podleczenie ewentualnego grzyba, z
                zachowaniem rif na chlamydię i do tego Kotekanazol 2x1 no i cała
                reszta obstawy...

                Na dzień dzisiejszy żadnej zmiany ani nie drgnęło...

                Tomek wciąż obolały i stękajacy, wszystkie bóle (uszu, głowy, stawów
                rąk, ścięgien), pieczenie skóry twarzy i szyi, ciągłe zmęczenie,
                zaniki pamięci,trudności z koncentracją, uczucie "nieobecności",
                wyalienowania, itd...wszystko to wciąż jest obecne i daje do
                wiwatu... Najgorsze jest to że od kwietnia musi wrócić do pracy,
                niestety urlop dla poratowania zdrowia mija, a zdrowie nie
                poratowane wcale.
                Mam pytanie do leczących się dłużej i z podejrzeniem grzyba; czy
                zauważyliście jakąś zmianę po odstawieniu abx i zastosowaniu leku na
                grzyba? czy samopoczucie było gorsze, lepsze? a może ta rifampicyna
                zaburza obraz...jesteśmy zieloni, prawdę mówiąc podejrzewamy (lekarz
                też) jakąś inną koinfekcję, może bartonella albo babesja...nie wiemy
                co o tym myśleć...ale się nie damy!!! Pozdrawiam Kasia.
                • fionka21 Re: Po prawie 8 miesiącach leczenia... 04.03.09, 17:12
                  Witaj Kasiu,
                  Przykro, że leczenie Tomka nie idzie. Przypomnij mi proszę czy Tomek brał
                  biotraxon, jesli tak to ile. I jak go znosił?

                  A może jeszcze raz zrobić badanie na koinfekcje w Poznaniu? Wasza lekarka
                  podejrzewa bart i na nią chyba daje Rifa-, bo nie słyszałam, żeby ten abx
                  działał na bb.

                  Kasiu, czy byłaś na zjeździe? Rozglądałam się za Tobą, ale nie "namierzyłam" smile

                  Pozdrawiam, Anka
                  • kastom55 Re: Po prawie 8 miesiącach leczenia... 04.03.09, 17:44
                    Aniu rif w Tomka przypadku jest na chlamydię (która u niego pewno
                    też sporo zamieszania robi), jeśli chodzi o badania to zrobimy...na
                    razie czekamy na koniec "przerwy", może jakiś inny zestaw zaleci
                    lekarz, zobaczymy...biotraksonu nie wziął (jeden wlew, po którym
                    zemdlał dwukrotnie i pielegniarka nie chciała dalej robić a Tomek
                    stwierdził że nie da się kłuć...co zrobić nie dam rady go zmusić),
                    myślę że może po nim byłoby choć troche lepiej, nie wiem to moje
                    gdybanie...w kazdym razie zdecydowaliśmy się na Cedax, ale nie widać
                    poprawy po 1,5 miesięcznym braniu.
                    Aniu byłam, lecz nie waięłam okularów... i niestety nie mogłam
                    doczytać sie z identyfikatorów, póżniej zaskoczyłam ale byłaś zajęta
                    rozmową z kimś innym a ja musiałam niestety już wyjść (mamę mam po
                    wylewie)...przykro mi że nie porozmawiałyśmy, ale co się odwlecze...
                    Pozdrawiam cieplutko Kasia.
                    • kastom55 Re: Do miki... 04.03.09, 17:53
                      Tak mój lekarz rodzinny dał skierowanie na wlewy w przychodni, miała
                      robic je pielęgniarka, lecz powiem szczerze że bez doświadczenia we
                      wlewach i troche była przestraszona...w końcu wlewy sie nie odbyły.
                      Lekarz zlecajacy zna mnie od lat i przypuszczam że była to z jego
                      strony po prostu grzeczność i oczywiscie zrozumienie
                      sytuacji,...podejrzewam że nikomu z "zewnatrz" nie poszedłby na
                      ręke, nie ma co ukrywać że nie jest to obowiązkiem ambulatorium w
                      przychodni, wlewy powinno robic się w szpitalu...przykro że nie mogę
                      Ci pomóc.
                      • anyx27 Kasiu, 04.03.09, 19:40
                        Cedax trzeba brać długo, że by była widoczna poprawa. u mnie np.
                        była po ponad 3miesiącach.

                        Wczoraj upiekłam chlebek twojego przepisu smile pierwszy raz w życiu i
                        wyszedł super smile Jak nabiore wprawy, zgłoszę sie po bardziej
                        uriozmaicone wersje smile pozdrawiam
                        • kastom55 Re: Kasiu, 04.03.09, 19:56
                          Anetko cieszę się że Ci wyszdł i że smakuje, czy Julce też?
                          Ja też przypuszczałam że to za krótko aby cedax pomógł, lecz lekarz
                          mówiła że powinna być choć maleńka zmiana na lepsze, a tu nic...
                          Buziaki dla Ciebie i Julki, Kasia.
                    • jan440 Re: Po prawie 8 miesiącach leczenia... 21.08.09, 20:17
                      Coś ten Twój chłop jakoś niemęski.Ja przez całe życie przy pobieraniu krwii albo
                      mdlałem albo było mi co najmniej słabo,trzeba było otwierać okna,podawać tlen i
                      takie inne pierdoły.Gdy przeczytałem,że to być może najlepszy abx na bb nie
                      wahałem się ani chwili i prosiłem lekarza aby mi go przepisał.Biotrakson biorę 7
                      tydzień - 4g/4,zemdlałem tylko raz oczywiście przy wkłuwaniu wenflonu.Myślę,że
                      to była najlepsza decyzja w całym moim życiu.Twój małżonek jak nie chce się
                      leczyć to niech nie oczekuje pomocy czy współczucia nawet od najbliższych.Niech
                      sobie ustawi w głowie (wszystko się tam rozgrywa bo z bólu nie zemdlał)albo
                      jestem dużym chłopcem i tak się zachowuję (też lubiłem jak pielęgniarki obok
                      mnie biegały)albo jestem dorosłym mężczyzną i zachowuję się odpowiednio do
                      wieku.Zresztą może wcale mu tak bardzo nie zależy na wyleczeniu czego ja mu
                      sedecznie życzę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka