Dodaj do ulubionych

mały pajęczak a wielka szkoda

01.10.08, 17:02
czesc,jestem tu nowa i moja historia jest taka sama jak wielu innych.kleszcza miałam sześć lat temu. od tamtej pory szukali już u mnie guzów mózgu,tętniaków,sm i przepukliny kręgosłupa.zaczęło się od bólów głowy i porarzenia nerwu twarzowego przez problemy z widzeniem i w końcu z chodzeniem. wtedy gdy złapałam kleszcza nikt o tym nie mówił i wyciągłam go przez posmarowanie miejsca w którym był olejem. wyszedł. więc po sprawie-tak myślałam.wieczne wizyty u specjalistów i w szpitalach nic nie daly, jako rozpoznanie migrena a resztę to sobie wmawiam.doszły drętwienia kończyn rozmazane widzenie.lekarze stwierdzili że mam iść ale do psychiatry. odpuściłam już szukanie. wtedy natknęłam się na artykuł w prasie.zrobiłam elise(juz wiem ze to najgorsze badanie).wynik dodatni.i co dalej?zaczęłam czytać forum i chyba się wystraszyłam na dobre.musze zrobić te badania wb i pcr nie mówiąc o reszcie. przerażają mnie te ceny. w miedzyczasie okazało się ze jestem w ciąży(6miesiąc)i boję się o to maleństwo. obecnie biore duomox 2x2g i juz nie wiem czy ma to jakiś wpływ na wyniki badań. czytam forum i faq i im więcej czytam tym bardziej się boję. oczywiscie znowu nie moge chodzić i są dni gdy mam problem wstać z łóżka.nie mówiąc o bólach mięśni i drętwieniach rąk i nóg. zaczyna mi drętwieć lewy policzek. jak to wszystko pomału poukładać i przyjąć do wiadomości?//
Obserwuj wątek
    • tadeusz998 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 01.10.08, 21:15
      Witaj .
      Masz trudną sytuacje , ale bądź dobrej myśli i nie działaj pochopnie .
      Podstawą są badania , koniecznie trzeba poznać przyczyny swoich dolegliwości ,
      dużo kosztują , ale za to leczenie jest odpowiednio dobrane i jest możliwość
      szybszego powrotu do zdrowia .Dodatnia Elisa potwierdza Boreliozę , tylko ujemna
      jej nie wyklucza .Jednak w Twoim przypadku lepiej będzie ją potwierdzić innymi
      testami WB i PCR .
      Powinnaś umówić się na wizytę z którymś z forumowych lekarzy .
      Ze względu na dzieciątko chyba nie można brać nic więcej .
      Dobrze ,że czytasz - teraz poukładaj sobie i podejmij decyzje najlepszą dla Was
      obojga .Wiem , że w takiej sytuacji bardzo trudno jest zachować spokój i myśleć
      racjonalnie , ale jesteś na wojnie i walczysz o zdrowie swoje i dziecka .
      Pozdrawiam .
    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 01.10.08, 21:47
      dziekuję za odzew.amoksycyline biorę od połowy lipca. najpierw to byla dawka o połowę mniejsza,którą zalecili lekarze na oddziale patologii ciąży(wylądowałam tam z gorączką i skurczami). dawkę poradziła zwiększyć dr beata z krakowa do której napisałam emaila. muszę w końcu zrobić te badania chociaż jak zwykle jest coś nie tak i albo nie chodzę i żle się czuję albo dołek finansowy.ciąża jest od początku zagrożona(jest to moja trzecia ciąża i wcześniej nie było problemów).biorę na podtrzymanie fenoterol ale nie wiem jak to dalej będzie bo czuję się po nim z dnia na dziń coraz gorzej.zobaczymy. najpierw badania. to ze nie będę mogła karmić już gdzieś doczytałam. czytam często forum.
    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 04.10.08, 10:31
      Tak sobie siedzę i myślę czy nie poczekać z wykonaniem WB iPCR oraz badania na koifekcje do lutego-czyli jak już będzie po porodzie. Teraz chociaż je zrobię to i tak nic nie zmieni bo w ciąży oprócz duomoksu nic nie mogę brać.Po rozwiązaniu mogę dopiero zacząć normalne leczenie.Nie wiem czy dobrze rozumuje tak pisząc czy po prostu obleciał mnie strach. I tak muszę do końca ciąży brać te tablety a wynik przy nich może wyjść negatywny. Ja już nie wiem czy chce dobrze zrobić.Proszę o radę.
        • swigonka Re: karmienie piersią a ukąszenie kleszcza 04.10.08, 11:52
          Cześć Monisiu.
          Gdybym była na Twoim miejscu, to poczekałabym z robieniem badań właśnie do
          lutego. teraz faktycznie nic one nie dadzą, tylko się będziesz denerwować.
          łykasz właściwą dawkę antybiotyku, żeby ochronić dzidziusia i powinnaś na tym
          teraz się skupić. dodatkowe "stresy" nie są w Twoim stanie wskazane. więc ja by
          poczekała do rozwiązania. a po urodzeniu maluszka nie karmiła bym go absolutnie
          piersią, tylko od razu dała mu butlę, potem wykonała testy na koinfekcje i
          zaczęła się leczyć. Co do poprzedniego karmienia- no jakieś tam
          prawdopodobieństwo istnieje,ale proszę Cię nie myśl teraz o tym. W ciąży
          powinnaś być spokojna, a nie dodawać sobie dodatkowych zmartwień tym bardziej,
          że cały czas łykasz te tablety na podtrzymanie. teraz dzidziuś i Twój nastrój są
          najważniejsze. Będzie dobrze sąsiadko smile Jestem z Tobą! Ściskam mocno!
    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 05.10.08, 19:50
      Czuję się dzisiaj kiepsko. Boję się iść spać że będzie znowu to co dzisiaj w nocysad Całą noc drętwienia straszne skurcze łydek i ból. Do tego dziwne drgawki na całym ciele i oblewania potem. Boję się o to że zaszkodzi to ciąży,ale co mam zrobić? Nie spać? Nie mam siły w nogach i boję się chodzić że się przewrócę.
        • swigonka Re: mały pajęczak a wielka szkoda 08.10.08, 21:57
          wiem, że śpisz. rozmawiałam z Twoim mężem wink
          najchętniej to bym Cię udusiła za to Twoje nocne łazikowanie, musisz wypoczywać,
          dbać o siebie. mam nadzieję, że jutro będzie już lepiej. smile
          mnie potwornie bolą te zatoki uncertain piecze, boli, szczypie, znowu oczy jakby miały
          za mało miejsca w oczodołach. podłe uczucie. nie mam siły nawet pisać. daj znać
          jak się czujesz. kwiat
    • migotka-1979 Re: Badania genetyczne?! 11.10.08, 09:30
      Znowu się czuję jakaś połamana. Sztywny kark chrypka i te bóle łydek. Pewnie moje nogi znowu zastrajkują i nie będę chodzić.Zawsze się tak zaczyna, a coraz gorzej mi się chodzi. Mój lekarz kazał mi zrobić badanie genetyczne,żeby zbadać serduszko dzidziusia. Mam nadzieję że wszystko dobrze a to badanie to tylko dla kontroli i tylko po to go mam że lekarz już nie wie jak sobie radzić z kobietą w ciąży z bb.Zobaczymy w środę,po padaniu sad czy ktoś robił z was takie badania w ciąży przy boreliozie???
    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.01.09, 18:29
      Witam wszystkich. Mam problem taki że do porodu coraz bliżej i coraz bardziej się obawiam. Duomox biorę nadal ale mój problem to gdzie rodzić? po dzisiejszej wizycie u lekarza prowadzącego wiem że będzie problem z karmieniem. Ja wiem że nie mogę karmić ale lekarze twierdzą że mogę.W szpitalu w którym miałam zamiar rodzić wychodzą z założenia że karmienie jest najlepsze mimo jakiej kolwiek choroby i u nich nawet hiv nie jest przeciwwskazaniem. Tu właśnie problem. Wychodzi na to że mam iść albo prywatnie albo ryzykować. Czy ktoś zna szpital najlepiej w okolicach Bielska gdzie to matka decuduje czy będzie karmić? Proszę o odpowiedz
      • danonek85 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.01.09, 19:59
        Nikt nie może na siłę przystawić Ci dziecka do piersi, to Ty decydujesz czy będziesz karmić piersią czy nie! W każdym szpitalu! Jeśli jednak wolisz uniknąć niepotrzebnego stresu i przepychanek z lekarzami poszukaj innego szpitala. Ja przeglądałam stronę Fundacji Rodzić Po Ludzku
        www.rodzicpoludzku.pl/
        i tam wybierałam szpital. Mają ranking najlepszych placówek. Przed porodem powinnaś chociaż raz udać się na wizytę do lekarza pracującego w tym nowym szpitalu żeby poznał historię ciąży i Twoje oczekiwania. Możesz też wspólnie z lekarzem napisać plan porodu.
        AIDS lub HIV uniemożliwia karmienie piersią!
        Tak samo jak:
        - poważne choroby osłabiające, takie jak choroby nerek lub serca, poważna anemia lub ostra niedowaga
        - poważne infekcje, np. gruźlica
        - choroby przewlekłe wymagające leczenia środkami szkodliwymi dla dziecka, przechodzącymi do mleka (choroby tarczycy, rak, nadciśnienie, depresja)
        - narkomania, alkocholizm
        - kontakt z toksycznymi substancjami chemicznymi w miejscu pracy
        - borelioza
        Pozdrawiam
            • swigonka :) 26.01.09, 09:00
              Z wielką radością pragnę wszystkich poinformować, że dziś w nocy Monika urodziła
              pięknego chłopczyka smile
              • danonek85 Re: :) 26.01.09, 14:01
                Bardzo gorąco gratuluję! I życzę dużo szczęścia, miłości, spokoju i ciepełka! No
                i oczywiście zdrowia dla mamy i dzidziusia big_grin
                pozdrawiamy
                • migotka-1979 Re: Nasze porodówki :( 30.01.09, 11:09
                  Witam wszystkich!
                  Dziękuję za gratulacje. Nareszcie jesteśmy w domku. Mały jest wcześniakiem ale
                  wszystko dobrze.
                  Powiem wam że rodzenie w naszych polskich szpitalach z naszą chorobą to jest
                  jedno wielkie nieporozumienie. Może od początku. Jeśli chodzi o kwestię samego
                  porodu-do opiekę miałam super. Bardzo miłe i wyrozumiałe panie położne. Schody
                  się zaczęły gdy w karcie znalezli napis "borelioza" i to gdy powiedziałam że nie
                  bedę karmić. Tu bomba wybuchła. pani doktor pediatra wcale nie brała tego pod
                  uwagę i nie słuchała. Po wizycie mojego męża u niej trochę odpuściła, tylko
                  trochę. Zaczęły się teksty typu że ja jestem mądrzejsza od lekarzy i skąd mi sie
                  to wzieło ze nie mogę karmić. Powiedziałam że to jest mój wybór i nie chcę
                  ryzykować chociaż bardzo chciałam karmić. Na jednej z wizyt dowiedziałam się że
                  nie ma czegoś takiego jak borelioza wrodzona i że naczytałam się głupot.
                  Borelioza nie jest przeciwwskazaniem do karmienia a ja jestem wygodna i wyrodna.
                  I oczywiście stwierdzili że badanie na przeciwciała robią na moją prośbe bo ja
                  tego chcę. Tylko skąd im się to wzięło że ja chcę? Każdy lekarz dał mi do
                  zrozumienia i to dość dosadnie co o tym myśli i na każdej wizycie coś
                  "doszczekał" od siebie. Najbardziej wyrozumiałe były panie połozne,które mówiły
                  że mam nie brać aż tak do siebie tego co mówią bo oni mają swoje racje. Jeden
                  dzień dłużej w szpitalu i chyba by mnie odwiezli ale do następnego. Naszczęście
                  mam to już za sobą i mogę teraz spokojnie cieszyć się malutkim Oskarkiem i nie
                  słuchać opryskliwych uwag. Wniosek jest tylko jeden-albo szukać prywatnej
                  kliniki i zapłacić albo wysłuchać odpowiednich komentarzy. Moja wiara że
                  potraktują nas ze zrozumieniem ulotniła się po tym porodzie.
    • migotka-1979 Maszyna ruszyła 02.07.09, 08:20
      Witam wszystkich. Po długim ociąganiu w końcu się zaczęło. Od wczoraj łykam kolorowe cukierki razem z wami. Na początek dostałam zestaw łagodniejszy,będziemy czekac na reakcję-chociaż już po pierwszej nocy czuję sie jak poobijana ze wszystkich stron. Badania PCR na bb i koinfekcje wyszły negatywnie a tini brany przed nimi rozłożył mnie po dwóch dniach. Zobaczymy jak będzie teraz. Po wizycie byłam bardzo przerażona,chociaż wiedziałam co mnie czeka. Dalej chyba jestam zakręcona i będę chodzic z nastawionym budzikiem w kieszeni żeby mi przypominał pare razy dziennie że mam coś łyknąc. Pare nawyków trzeba schowac głęboko do szafy-głownie sięganie po cukier i słodycze. Dobrze że ma mi kto w domu o tym przypominac. Zobaczymy jak będzie. Mam nadzieję że uda mi się pozbyc tego świństwa jak najszybciej(chociaż wiem że nie będzie to takie proste)
      • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 09.07.09, 09:51
        Mój zestaw na początek to zamur 2x2 tinidazol 2x1 viregyt 1x1 klabax 2x1. Niby taki słaby w porównaniu z innymi a rozłożyło mnie na trzeci dzień.Nie myślałam że to będzie aż tak szybko. Na początku zaczynałam od połowy dawki zamuru. Od dzisiaj biorę ta właściwą,i aż się boję co będzie. Pierwszego mega herxa mam za sobą a to początek. Dziękuję swigonce że była przy mnie. Paulinko gdyby nie Ty to mogło by byc jeszcze gorzej. Wiem że to początek mojej drogi żeby wyzdrowiec i że będzie pod górkę,no ale w końcu musi się udac.
        • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 17.07.09, 21:25
          Łykam już tablety w dawce jaka ma byc. Jak na razie jest w miarę spokojnie,chociaż zdarza mi się rano że z łóżka schodzę na czterech.Herxy chwilowo odpuściły, ale tylko chwilowo. Po swoim samopoczuciu czuję że coś mnie zbiera. Zaczyna znowu mnie łamac i nie ma dnia żeby coś nie bolało. Jak dotąd na dietce jeszcze chodzę(wiecznie głodna) i pomału wiem czego już nie mogę jeśc i muszę wyeliminowac-np. pomidorki. pożyjemy i zobaczymy jak będzie dalej
            • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 18.07.09, 09:55
              TAk wiem Paulinko. Głowa boli od wczoraj, a raczej tak pobolewa. W nocy dopadł mnie jakiś mały herx-budziłam się co godzinę,było mi strasznie zimno,nogi i ręce odprawiały jakiś taniec egzotyczny,każda w swoją stronę. Nie było jeszcze aż tak zle. Mega Herx mnie już dopadł wcześniej. Pocieszeniem w tym bólu jest to,iż wiem że badziewie zdycha.
                    • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 19.07.09, 12:03
                      Mam nadzieję ze dam jakoś radę i się nie złamię,chociaż przy moim mega herxie myślałam że to koniec i się poddaję. Jakoś trzeba to przetrwac. Czytam forum i wiem że będzie dobrze. jest tu bardzo dużo osób które już to przeszło i podziwiam je.
                      • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 21.07.09, 19:39
                        Kolejny mały hexsik już za mną. tym razem ponownie temperatura i pieczenie tyłu głowy. Do tego jakaś wysypka i dziwne kłucia po całym ciele. Najgorzej to wszystko przechodzi moja głowa-jakby wyjechała na długie wczasy.Zapominam o prostych rzeczach jak kupienie czegoś, ale wczoraj to byłam tak zakręcona że mówienie po dziesięc razy do mnie też nic nie dało.Z boku to wygląda nawet śmiesznie, bo kto idzie z proszkiem do prania z łazienki i chce go włożyc do lodówki? Jest takich przykładów u mnie dużo nawet zapominam posolic ziemniaki,a jak sobie już przypomnę to w końcu sypię do nich cukier.Przynajmniej w ten sposób można się czasami pośmiac w tej chorobie
                        • swigonka hi, hi 21.07.09, 19:59
                          smile
                          z opisu dnia wnioskuję, że Oskarek dostał na obiad golonkę z musztardą ognistą +
                          kufel zimnego piwa, a Twój małżonek słoiczek przetartej marchewki wink
                          • migotka-1979 Re: hi, hi 21.07.09, 20:03
                            Mój mąz jest od rana w pracy-lepiej dla niego. Jeśli chodzi o oskarka to nic nie pomyliłam,ale za to wczoraj zapomnialam zrobic dziewczynom kolację. Będę rozwieszac sobie w kuchni kartki co mam zrobic przyczepione klamerkami do sznurka.Najpierw muszę kupic sznurek-o którym pewnie zapomnę.
                            • osuchmar Re: hi, hi 21.07.09, 20:31
                              Wlasnie przeczytalam twoj watek.
                              Trzymam kciuki za Ciebie i dalsze leczenie.
                              Jestes super mama, i jak z tymi doktorkami z porodowki dalas rade to poradzisz sobie ze wszystkimsmile
                              Pozdrawiam
      • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 22.07.09, 20:25
        No właśnie tak to z nami jest że zapominamy. Trzeba nam jakiegoś przypominającego. Zrobimy supełek jak słoń Trąbalski, i pewnie zapomnimy o nim po pięciu minutach albo gdzie jest. Mam wypieki na twarzy jakbym leżała pod kwarcówką nie wiem ile czasu, Jestem bordowa jak burak.Herxiki o mnie zapomniały chociaż na chwilę albo mi się już wydaje.
        • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 26.07.09, 17:36
          Dzisiaj kolejny mały herx. Temperatura 38-jak co dwa dni. Do tego mam jakos dziwnie powykręcane palce w lewej ręce. Mogły by popuścic bo mnie to trochę denerwuje-normalnie jakby ktoś wystrugał z drewna,ale wyszły krzywe.Jeśli chodzi o moją pamięc, to dalej do d.... Moja młodsza córka powiedziała mi wczoraj że nie będzie mi mówic na razie nic ważnego, bo za chwilę i tak zapomnę.Cały czas chudnę i chudnę. Jak dotąd to mam pięc kilo mniej w ciągu trzech tygodni a do potężnych to raczej nie należę( tyle co worek cementu). Zobaczymy jak będzie dalej-w najgorszym wypadku podczas silnej wichury po dwie cegły do kieszeni
          • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 28.07.09, 18:25
            Dwie noce przeżyte z Herksami,takimi większymi-gorączka, straszne dreszcze i zimne poty (jakby ktoś polewał mnie wodą). Zaczyna się znowu. trzeci dzień z rzędu!!! Boli mnie głowa i zaczynam podwójnie widziec. Idę się szybko uwinąc z tym co mam do zrobienia(kolacja dzieciom) i będę leżec.To zaczyna się naprawdę mega herx.Trzymajcie kciuki żeby jak najszybciej przeszłosad((
            • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 29.07.09, 19:38
              Kolejny duży herx za mną. Jestem dzisiaj jakaś kołowata po nim,ale powoli dochodzę do siebie.Zaczęło się od bólu głowy-coraz mocniejszy i mocniejszy. Dziewczyny się wystraszyły nie na żarty i zadzwoniły po Paulinę.Leżałam plackiem. W momencie gdy przestawała trochę bolec głowa zaczęła się reszta-trochę tego było. Powykręcane palce w lewej ręce(nic do tej pory nie puściło-trzymie dalej), wykręcona prawa stopa,brak czucia w nogach rękach i bóle całego ciała. Reszty nie pamiętam,bo nawet nie wiem o której Paulina pojechała. Paulinko bardzo bardzo dziękuję że byłaś przy mnie. Gdyby nie Ty to pewnie przechodziła bym to o wiele gorzej. JESTEŚ WIELKA.smile
              • migotka-1979 Re: Maszyna ruszyła 13.08.09, 09:17
                Po tygoniu w miarę spokojnym herxy wracają. Oprócz bólu który jest do tej pory,
                zaczyna się straszny ucisk i pieczenie w mostku.Mam problem z oddychaniem, a
                chcąc nabrac powietrza cos bardzo łapie w łopatkach. Parę dni było lepiej,
                bolało mniej, a energi miałam za pięciu. Coś widzę że moja sila się ulotniła
                gdzieś z powietrzem a na następny jej przypływ będzie trzeba poczekac.
    • gapa_1 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 13.08.09, 15:00
      witam, przeczytałam wszystko i jestem przestraszona. Od trzech lat lekarze
      szukają mi choroby, niektórzy ignorowali mnie jak mówiłam, że ugryzł mnie
      kleszcz, bo nie miałam otoczki ani rumienia. Szukali i szukali, wymyślali mi
      choroby ale one nie miały odzwierciedlenia w wynikach. Dopiero Pani Profesor z
      Wrocławia z Borowskiej zrobiła mi odpowiednie badania i wyszła - borelioza. Po
      trzech latach czuję się jakbym postarzała się o 10 lat. Mam już termin na 17
      sierpnia na oddział zakaźny na leczenie, ale mam problem, który jutro się
      wyjaśni, prawdopodobnie jestem w ciąży. Nie wiem co robić.
      Czy mogę iść na oddział i się leczyć w takiej chwili?
      Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia.
          • anyx27 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 13.08.09, 17:07
            doxycyklina napisał:

            > wg Burasscano i ILADS kobiety w ciazy leczy sie amoxycylina,
            > jesli koibeta brala przez 9 miesiecy amoxycyline, zadne z dzieci
            nie bylo zaraz
            > onych borelioza,
            >
            > rozważ to!!!!!

            ciężkie do zrobienia, jak się nie wie, że jest się w ciąży.
            do tego jeszzce trzeba rozważyć rezygnację z karmienia.


            • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 14.08.09, 20:01
              mnie na początku przerażała myśl o braniu abx w ciąży. Najgorsze było to że nie będę karmic małego-w końcu dwie starsze córki karmiłam,i to dośc długo. Jedną 1,5 roku a drugą dwa lata. Teraz niestety(albo raczej stety) nie karmiłam od samego początku i wiem że drugi raz podjęłabym taką samą decyzję. Najgorsze jest to,że kleszcza złapałam gdy Daria miała roczek, i karmiłam ją dalej. Nie wiem czy coś dostała w spadku, i nie mam odwagi zrobic jej badań. Wiem tylko że od dłuższego czasu zachowuje się dziwnie. Wyszły zmiany w eeg,coraz częściej boli ją głowa i ma jak to ona mówi, dziwne bóle w głowie. Nie wiem pod co to podpiąc.
              • gapa_1 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 17.08.09, 08:29
                Cześć dzięki za wiele porad, było podejrzenie ciąży ale dostałam miesiączkę,
                test wyszedł negatywnie tak więc jadę do Bolesławca na oddział zakaźny się
                leczyć. Jeśli można to odedzwę się jak wrócę. Pozdrawiam i życzę wytrwałości.
                • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 17.08.09, 20:19
                  Witam. Nie ma za co dziękowac-jeśli tylko mogę to słuzę radą.Teraz się lecz żeby się pozbyc tego dziadostwa. Jeśli chodzi o ciążę to bardzo mi przykro. Ważne abyś się wyleczyła. Czekam z niecierpliwością aż się odezwiesz. Również wytrwałości.
                  ***
                  Byłam dzisiaj z Darią na tomografii komputerowej głowy w Cieszynie(Paulinko jeszcze raz BARDZO DZIĘKUJĘ)i na szczęście wszystko dobrze-tylko w obrazie klinicznym uraz głowy. Tak więcej nic nie ma-kamień z serca.Ja idę chyba herxowac, jak nie dzis to pewnie jutro.Zbliża się wielkimi krokami.Najbardziej dają się we znaki barki(jakby ktoś położył po pięc ton na każdy)są jakieś ciężkie i bolą,kolana-kłują,pieką i pulsują(nawet rymowac umiem), powiększone węzły chłonn, i oczywiście jak za każdym razem pieczenie z tyłu głowy-coraz silniejsze.

                    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 22.08.09, 21:11
                      No. Dużego hexa mam znowu za sobą.Jak zwykle ból głowy-ogromniasty, dodatkowo
                      Straszne kłucia w oczach i nie dośc że wszystko widziałam podwójnie to jeszcze
                      nie wyraznie, momentami to chyba nic nie widziałam.Straszne kłucia w kostkach
                      nóg,chwilami do nie wytrzymania. Wykręcanie znowu a na koniec to czułam się jak
                      bym miała ciało bez nógi rąk. Nie czułam ich wcale. Problem pojawił się gdy mały
                      zaczynał się kręcic(Zaczynają przebijac się mu ząbki)bo nie mogłam do niego
                      wstac, bo nie miałam "czym", a mąż w pracy. Na szczęście na kręceniu się
                      skończyło.Teraz idę herxowac dalej. W dzień miałam przerwę a teraz od nowa.
                      Zaczyna mnie to chyba przerastac a raczej herxy robią ze mną co chcą i mam
                      wrażenie że są one coraz gorsze.Najgorsze w tym w2szystkim jest to że połowy z
                      tego co się działo to ja nie pamiętam. Chciałabym wierzyc ze będzie lepiej-tylko
                      kiedy, jak ja po dwóch miesiącach mam już dośc.
                      • no_log_in Re: mały pajęczak a wielka szkoda 23.08.09, 12:45
                        Witaj. ja też mam dosyc silne herxy i teżnie dają mi normalnie funkcjonować. Z
                        jednej strony mozna się cieszyć, bo lek celnie trafia w bakterie, ale z drugiej
                        strony przechodzimy katorgę której wielu "zdrowych" ludzi zwyczajnie nie potrafi
                        zroumieć.
                        Trzymaj się! będzie dobrze ja też trochę się przeraziłem i pomyslec można, że
                        panikuję, ale lepiej podzielić się wrażeniami na forum niż siedzieć z tym w domu
                        sam na sam. Zawsze gdy zapytasz ktoś pocieszy, podpowie jak sobie radzić, dla
                        mnie to jest naprawdę wiele. Dobrze, że znalazłem to forum, tych ludzi i tego
                        lekarza smile
                        • gapa_1 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 03.09.09, 08:25
                          Cześć, wróciłam z leczenia, leżałam 2 tygodnie na zakaźnym i dostawałam
                          biotraxon, teraz biorę doxycyclinę 2*1. Napiszcie jak wyglądają te herxy i skąd
                          się biorą? I po co? Dużo czytam na forum i jestem przerażona. We wtorek jadę do
                          lekarza i dowiem się ile czasu mam brać leki i co dalej ze mną będzie. Nie wiem
                          czy to możliwe ale 7 tygodni temu miała usg brzucha i wszystko było dobrze.
                          Podczas brania biotraxonu dostałam silnego ataku, myślałam, że to coś z sercem,
                          bo ból był ogromny, brzuch, klatka i między łopatkami - okazało się , że to
                          kamienia w woreczku żółciowym ! Czy mogły by urosnąć w ciągu 7 tygodni. Mam
                          stwierdzoną neuroboreliozę, czy takie dziwne rzeczy dzieją się przy tej chorobie?
                          Przy okazji - mam troje dzieci( dwoje z chorą wątrobą a trzecie w trakcie
                          diagnozy) i cieszę się, że to nie była ciąża.
                          Pozdrawiam
                          • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 04.09.09, 16:27
                            Witaj z powrotem.Ja jeszcze nie miałam biotraxonu i nie wiem jak to jest przy nim do końca. Każdy reaguje inaczej tak jak na abx. Ja reaguję ciagłymi herxami. Mam przerwy po parę dni,i znowu to samo. Teraz cały ten tydzień czuję się kiepsko. Najbardziej bolą stawy,głównie w rękach. do tego doczepił się straszny ból gardła. Myślałam że to jakieś przeziębienie,ale za szybko popuściło.Ogólnie to czuję się do bani.
                            • malgoska2009 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 06.09.09, 06:58
                              Witam wszystkich!!
                              Przeczytałam Twój post i same łzy cisnęły mi się do oczu, a jestem w takiej
                              samej sytuacji jak TY, jestm w 8 tyg ciązy a w piatek dowiedziałam się że mam
                              borelioze-((((((((, dostałam amoksyyline na 2 tyg., ale to co Wy piszecie to nie
                              wiem czy to nie za krótko jutro idę do lekarza ginekologa zobaczymy co mi powie,
                              od dwóch dni praktycznie już nie śpie i z nerwów brzuch mnie zaczyna boleć; czy
                              moje dziecko będzie zdrowe? z tego co czytałam to małe prawdopodobieństwo,
                              migotko jak sobie radziłaś z tą sytuacją bo ja chyba nie dam rady.Pozdrawiam
                              wszystkich
                              • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 06.09.09, 10:03
                                Witaj.Dasz radę nie, możesz tak mówic że nie. Wiem że nie jest Ci łatwo,i wiem przez co przechodzisz. Porozmawiaj ze swoim lekarzem w jakiej jesteś sytuacji.Jest to początek ciaży ,więc możesz ochronic maleństwo. Ja amoxycylinę brałam do rozwiązania. Nie denerwuj się bo to moze zaszkodzic i Tobie i dzidziusiowi. Jakie robiłaś badanie na bb? Będzie wszystko dobrze. Najważniejsze że wiesz że jestaś chora, i możesz chronic maleństwo. Jest bardzo dużo dziewczyn które nie wiedzą,albo są też takie które wiedzą a nic z tym nie robią.Jestes dzielną kobietką i nie poddasz się.
                                • malgoska2009 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 06.09.09, 11:24
                                  dzięki za słowa otuchy, nie robiłam jeszce żadnych testów nawet moja lekarka nic
                                  mi nie kazała zrobić, cały weekend przeglądam na internecie i jutro zamierzam
                                  iść do przychodni i sobie zrobić mam nadzieję że mi Pani w przychodni powie jaki
                                  test mam wykonać.
                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 06.09.09, 13:01
                                    Pewnie wiesz już że testu ELISA nikt tu nie poleca. Znając życie to lekarka ten właśnie test będzie kazała zrobic. Mozesz zrobic Western Blot. Są wątki na forum na temat badań, musisz tylko poczytac. W moim wypadku jedynym testem który wyszedł pozytywnie był Elisa. Wszystkie pcr-y na bb i koinfekcje wyszły ujemne,a jednak reakcja na leczenie jest i to duża. Jakie masz objawy i czy miałaś rumień?
                                    • malgoska2009 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 06.09.09, 14:17
                                      około 2 miesięcy temu zrobiła mi się plama na udzie na lewej nodze, w sumie to
                                      zbagatelizowałam bo stwierdziłam że zaraz zejdzie, ale po jakimś okresie plama
                                      zaczęła się powiększać, tak rozlewać, a że jestem w ciąży to stwierdziłam że
                                      lepiej udać się do specjalisty żeby sprawdził co to jest, lekarka powiedziała że
                                      rumień przewlekły pokleszczowy (ja nie pamiętam żebym była ugryziona ani miała
                                      kleszcza na nodze), dała antybiotyk na dwa tygodnie i tyle, dopiero jak
                                      przyszłam do domu zaczęłam wertować po internecie co to jest za rumień to się
                                      przeraziłam, a po za tym innych objawów nie mam oprócz zmęczenia no ale jestem w
                                      ciąży to nie wiem co już jest przyczyną,
                                      jutro spróbuje sobie zrobić ten test ale i tak napewno mam tą borelioze, a czy
                                      Twoje dzieciątko jest zdrowe? powiedz mi czy w czasie ciąży można zbadać czy
                                      maleństwo jest zdrowe? miałaś takie badania?

                                      Pozdrawiam
                                      • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 07.09.09, 12:24
                                        Jeśli miałaś rumień to badania są w sumie zbyteczne. Miałam w ciąży badania prenatalne. Tylko że tu jest tak ze żadne badanie nie wykryje czy jest zle czy nie-w przypadku bb. Mały po urodzeniu miał zrobiony Western Blot,który wyszedł ujemnie,i dla lekarzy sprawa jasna-jest zdrowy. Z tego co ja wyczytałam to nie ma testów ani badań które mogły by potwierdzic borelioze wrodzoną. Jeśli chodzi o zdrowie Oskarka to od początku coś. Gdy miał dwa miesiące byliśmy w szpitalu z drżeniem nózek-na szczęście przeszło, ale nikt nie wie co to było i co dalej. Mały nie jest szczepiony do tej pory bo nie wiedzą czy można szczepic czy nie. Gdy miał cztery miesiące wyszła skaza białkowa-pije ochydny Nutramigen,ale pomaga. Wszystko było dobrze do czasu aż trzy tygodnie temu zaczął kaszlec. Pierw dostał krople-nie przeszło. Byliśmy u lekarza w zeszłym tygodniu bo kaszel nie przechodził. nie gorączkuje tylkio ma jeszcze co chwilę katar(sama woda), Dostał leki odczulające bo jest na coś uczulony albo ma astme. Do tego ma wziewy które dajemy podczas ataków kaszlu. Byliśmy też dzisiaj bo nic nie przechodzi. Wziewy dalej i recepta z oznaczeniem choroby przewlekłej. Na recepcie syrop którego jeszcze nigdzie nie ma, w żadnej hurtowni-jakiś nowy. Dowiedziałam się że ten kaszel i "piszczenie" w oskrzelach mogą się utrzymywac kilka miesięcy. Nie mam pojęcia skąd to wszystko się u Oskara bierze i co chwilę wyskakuje coś nowego. Co mam o tym myślec? Moze ktoś wie?
      • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 07.09.09, 21:42
        Z tego co odczytałam to jest to SINGULAIR i nie ma go jeszcze w hurtowniach. Jest to jakiś nowy syrop. Obecnie są tylko tabletki a ja mam miec syropek. W aptece farmaceuta popatrzył na mnie jak na wariatkę, która szuka nie wiadomo czego. I zdziwiony był bardzo. Lekarka mówiła ze jest to nowy lek, ktory dopiero wszedł i moze byc problem. To po co daje coś takiego?
        • agucha168 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 09.09.09, 23:13
          Hej migotko, trzymam kciuki za Twoje leczenie, będzie dobrze, zobaczysz.Co do
          SINGULAIR, to ie jest nowy lek, i podawany jest w leczeniu astmy.Nic nie
          wyczytałam z Twojego wątku,żeby Oskarek miał stwierdzoną astmę.Do tego dochodzą
          negatywne jego skutki w przypadku alergików.Nie wiele wiem o tym leku, ale
          lepiej zasięgnij więcej informacji na ten temat.Co do cieknącej wody z nosa, to
          moja Anielka miała tak jak wychodziły jej ząbki ( i tez dużo czytałam na ten
          temat, wiele dzieci tak ma), a z tego co pisałaś Twój syncio jest na tym etapie.
          A poza tym, pozdrawiam i życzę zdrowia i wytrwałości w tym wszystkim, bo ogarnąć
          trójkę dzieci w tym jedno ząbkujące, bb i herxy....bynajmniej Nobel się należy.pasmile
      • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 09.09.09, 19:42
        To bardzo się cieszę ze z dzieckiem dobrze. Ja byłam dzisiaj na wizycie i
        dostałam biotrakson 4g przez cztery dni,i trzy dni przerwy-i tak przez dwa
        miesiące. do tego mam tini,klarmin2x1, cipronex 2x1. Zobaczymy jak to bedzie.
        Dostałam ostrzeżenie że moze mnie rozłożyc (a nie musi).
        • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.09.09, 10:13
          Mam pytanie do osób, które są bardziej obeznane w sposobie leczenia. Od poniedziałku zaczy6nam biotrakson-4g. Wlewy bedę miec o 15.00. do tego mam Klarmin 2x1, tini 2x1 (15dni i przerwa),Cipronex 2x1 i cholestil 2x1. Jak najlepiej podzielic te antybiotyki i o jakich godzinach co zażywac? Do tej pory brałam Zamur-7.00 Tini-8.00 Klarmin-9.00. Jak mam rozłożyc to przy biotraksonie to nie mam po9jęcia. Proszę o pomoc. Monika
      • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 25.09.09, 21:25
        Witam wszystkich. Jestem po czterech wlewach biotraksonu-4g.Wenflon wytrzymał te cztery wlewy, i ja też. Wczoraj miałam herxa, i do wczoraj myślałam że te najmocniejsze mam za sobą,a tu- niemiła niespodzianka. ten wczorajszy herx był dla mnie najgorszy-przynajmniej do tej pory. Chociaż mam wrażenie ze trwa cały czas, tylko jest słabszy. Temperatura od wczoraj 38 i nie spada. dzisiaj jakoś funkcjonuje, gorzej było wczoraj. Ogromny ból głowy, Ból kolan i wszystkich stawów. To był początek. Co było pozniej to nie pamiętam. Wiem co mi mówił maż. Brak czucia w lewej ręce i obu nogach. Nie mogłam sama wstac(nóg brak). Nie wiedziałam jak znalazłam się w łóżku.Wiem ze mnie zaniósł na rękach. Dowiedziałam się też ze było mi bardzo zimno i że miałam dreszcze i jakieś dziwne drgawki. Gdyby mój maż nie był obyty w temacie to wystraszył by się nie na żarty. Dziękiuję kochanie za opiekę
        • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.10.09, 21:57
          Mija miesiąc od czasu gdy zaczęłam brac biotrakson.herxy dośc silne. Zaczynam
          miec problem z żyłami-stany zapalne. Po wenflonach mam siniaki a żyły zaczynają
          strzelac.Przez trzy pierwsze tygodnie wenflon wytrzymywał cztery dni, a już
          teraz ma biedę dwa.Co dwa trzy dni mam temperaturę 38. Są dni w ktorych czuje
          się dobrze, chociaż jak na razie to więcej jest tych z gorszym samopoczuciem. Od
          trzech dni strasznie boli między łopatkami,tak że mam problemy z oddychaniem.
          Temperatura utrzymuje się cały czas(też od trzech dni. Dzisiaj doszedł do tego
          straszny ból nóg-głownie goleni i kolan,oraz ból lewego biodra. Mam małe
          problemy z chodzeniem i poruszaniem. Cały czas się pogarsza. Czy herx może trwac
          tak długo i może się jeszcze pogorszyc?
          • depakinka11 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.10.09, 22:28
            Witaj!
            Bardzo Ci wspolczuje tych dolegliwosci!
            To tak jakbym Siebie czytala!
            Tylko ,ze ja mam temperature caly czas !!!
            Bole bioder ,szczegolnie bardzo silne lewego
            mam od dlugiego czasu.
            Wczesniej mialam 3-4 dni w iesiacu w ktorych
            bole byly nieco slabsze !
            Bole szcypiace ,zatykajace miedzy lopatkami mam caly czas,sa w ciagu dnia
            raz silniejsze raz nieoc slabsze!
            U mnie wszystkie bole sa silniejsze po lewej stronie!
            Pozdrawiam!
            • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 16.10.09, 23:03
              O kurcze,leczę się już 8 miesięcy a nie zdawałam sobie sprawy,że
              można mieć takie herxy.Jestem w szoku i bardzo wam współczuję.Ja
              prawie wogóle nie herxuję ale nie mam też poprawy w leczeniu więc
              może macie większą szansę wyjść z tego g..mając olbrzymie
              herxy.Zyczę dużo sił,Wiola.
                • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 29.10.09, 10:31
                  Wysiadam z tego pociągu-przynajmniej psychicznie. Czuję się od tygodnia beznadziejnie. Boli mnie cały czas głowa, wlazło w plecy, nogi odmawiajaą posłuszeństwa. Ręce robią co chcą,wcale mnie nie słuchają i puszczają wszystko co do nich wezmę. Do tego straszne pieczenie stóp,czuje jak bym chodziła po rozżarzonych węglach. ogólnie to chodzę i funkcjonuję jak w jakimś koszmarnym śnie. Mam problem z żyłami-pękają juz nawet na motylkach,i jedna kroplówka jest podawana na trzech czterech wkłuciach. Czy to normalne że ja czuję się coraz gorzej? Jak długo tak ma byc? Herx trwa już tydzień. Rano jeszcze jakoś się kulam a wieczory i noce są koszmarne. Chyba tracę wiarę w to leczenie i w to że się polepszy. ugotowanie obiadu jest dla mnie coraz bardziej jakimś wyczynem ekstremalnym, przy którym trzeba nie lada wysiłku. Nie ma chyba miejsca na moim ciele, które by nie bolało.Jeszcze cały czas chudnę i chudnę- Ważę już 45kg. Większy wiatr i mnie nie ma
                  • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 29.10.09, 20:26
                    Migotka może zmniejsz dawkę jak tak cierpisz.To podobno pomaga.Nie
                    jest korzystne też takie cierpienie,wysiądziesz psychicznie.Jak
                    czytałam o Biotraksonie to niektórzy zmniejszali dawkę.I chyba
                    Burrasko też o tym pisze.Czasami wyłancza się wogóle abx i wraca ze
                    zmniejszoną dawką i stopniowo podnosi zależnie od samopoczucia.Moje
                    żyły też nie wytrzymywały wenflonów,ale udało mi się wziąśc 60.Na
                    mnie on nie działał.Skonsultuj dawkę ze swoim lekarzem bo nie mogę
                    wytrzymać twojego cierpienia.
                      • swigonka wrrr..... 30.10.09, 01:42
                        Monia- ja Ci mówiłam, jak nie dajesz rady, odstaw biotraxon! do niego zawsze
                        możesz wrócić! żyły odpoczną, Ty też. poza tym łykasz cipronex! jego też odstaw
                        na dzień, dwa, bo to może ścięgna Cię bolą/ skutek uboczny leku(on akurat może
                        się tak objawiać).
                        wywal te toksyny i mówię Ci, że będzie dobrze! to przejdzie! trujesz te zarazy
                        skutecznie! i to jak! masz ich sporo po tylu latach więc nie marudź, tylko
                        walcz! bo przyjadę i Ci zasadzę kopniaka w ten bolący Cię tyłek! ja Ci dam
                        "wysiadam z tego pociągu" !!!!!!!!! uncertain tylko spróbuj! wink
    • migotka-1979 Re: zamiast pomóc, zaszkodzili 07.12.09, 11:17
      Wylizałam się jakos z tego wszystkiego.Pomału dochodzę do siebie.Jestem strasznie słaba,ale to chyba normalne przy większej utracie krwi. Wiem jedno-nie życzę nikomu takich wrażeń.Dlaczego niektórzy się decydują? Dobre pytanie. Odpowiedz też jest prosta-żeby się ratowac. Ja mam cały czas postępujące zaniki mięśni,jak w nogach tak i w rękach. Zamiast się poprawiac to się pogarsza. Zyły pękają nawet przy pobieraniu krwi. Chciałam sobie pomóc. Jest już sporo osób które biorą biotrakson w ten sposób. Ja okazałam się jakaś pechowa. Trudno.Z biotraksonu narazie nici. Mam inny zestaw: doxy2x2 azitrox1x1 cipronex2x2 i tini w pulsach. Trzy dni byłam bez leków-musiałam się jakoś pozbierac do kupy. Teraz gdy zaczęłam brac od nowa,to herxy wracają ze zdwojoną siłą. Znowu wszystko boli i nie mogę chodzic. Mówiąc szczerze to najchętniej bym przerwała to leczenie,nie radzę sobie juz z tym, ale wiem że nie mogę tego zrobic. Po tej trzydniowej przerwie wszystko jest jak na początku, tak jakbym zaczynała na nowo. Czy kiedyś się poprawi? Cały czas chudne, niedługo mnie dzieci przegonią z wagą-Klaudii brakuje pięc kilo a ma dwanaście lat.Gdybym miała chociaż trochę więcej sił,to już by było lepiej.Pewnie smuce,ale wiem że wy mnie tu rozumiecie jak nikt inny. Mój mąż mi pomaga bardzo dużo dzieci też,tylko widze że oni już tez mają dośc całej tej mojej choroby i leczenia. Daria pyta czy bedę jeszcze taka jak kiedys. Cały czas tłumaczę że tak,tylko musi jeszcze minąc trochę czasu. Jej tłumaczę a sama nie wiem czy w to wierzę. to jest chyba najgorsze w tym wszystkim.
    • dobbiaco Re: zamiast pomóc, zaszkodzili 07.12.09, 11:31
      No pewnie!Najlepiej Do USA na przeszkolenie wysyłać lekarzy i
      personel!Bo..wszystko jest ponad wasze siły i umiejętności!!Staruszkę
      po operacji biodra..siostrzyczka w nocy..szturchała basenem,bo
      starowince się zachciało siusiu i biednej siostrzycce ..spać na
      nocnym dyzurze nie dała!Sama to widziałam!!Biegłość białego personelu
      ..zaznacza się tylko w potrząsaniu plastikowymi butelkami na
      protestach i pikietach!Pacjenci z
      "Under.."chodzą z tymi portami i..jakoś tam mozna założyć i ..nie
      jest to taki problem!Tylko..tutaj jest!!Jak wszystko;gdzie z
      założenia chory człowiek jest..wrogiem;chcącym minimum opieki i
      profesjonalizmu za swoje latami płacone składki i podatki-dzie4ki
      ktorym..studia-i te medyczne także-są bezpłatne!!!
      • migotka-1979 mały pajęczak a wielka szkoda 09.12.09, 15:52
        Herxy wracają jak bumerang. nic lepiej-chyba gorzej. Siły nie mam na nic,juz rano nie mam ochoty wstawac. Dostałam skierowanie do kardiologa, bo ekg wyszło inaczej niż wcześniej-jakoś gorzej. Mam zrobic próby wysiłkowe(na dzień dzisiejszy to chyba moge pomachac nogą i nic więcej, bo polegnę)i jeszcze coś ale nie pamiętam. Wizytę mam na styczeń. Obecnie to raczej się cofam a nie zmierzam do przodu. Końca jeszcze długo nie będzie widac. Jeszcze święta... Jakoś jestem nastawiona pesymistycznie. jakaś deprecha mnie dopadła czy coś?
        • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 09.12.09, 16:52
          Nic dziwnego,że nie tryskasz optymizmem.Święta za pasem a tu
          człowiek jak zderchlak.A do tego ta dieta.Ciężko nam przez święta
          ale jakoś damy radę.
          No teraz to faktycznie możesz iśc na wysiłkowe,chyba w łóżku.Ile już
          trwają te herxy i masz czasami chociaż lepiej?A jak na tyni?To jest
          tak indywidualnie ale wiesz,że dziady giną.A chyba ich dużo.Kiedy
          miałaś kleszcza bo już nie pamiętam początku twojego wątku.To chyba
          jest tak,że im starsza tym gorzej albo też od koinfekcji.
          Pozdrawiam,Wiola.
          • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 09.12.09, 20:46
            Szila-herxy trwają od początku leczenia,od lipca. Są coraz dłuższe,trwają nawet tydzień. Kleszcza miałam prawie osiem lat temu,a że jestem chora to wiem od maja zeszłego roku.Na tini na początku czasami jest duzo lepiej i mogę wszystko,ale jak kończę puls to masakra, jakaś deprecha,rozbicie i złe samopoczucie. Jeszcze zaczynają mi wyskakiwac jakieś dziwne czerwone plamy na nadgarstkach. Nie wiem od czego,może od leków bo mam przecież nowy zestawik dropsików-bardziej kolorowo chociaż.Za tydzień zaczynam tini to może i tym razem dostanę kopa do działania,i zdążę wszystko zrobic. Na nowy rok się pogorszy jeśli będzie według mojego schematu. To się zresztą okaże. Diety też mam czasami dośc. Zawsze jadłam słodko i dużo. Zostaje mi tylko wąchanie-i to dosłownie. Wszystko co pieke(a pieke przynajmniej raz w tygodniu) to wącham i patrze. Dobrze że chociaż tyle można. Nie ukrywam że święta to będzie mega wyzwanie dla mnie.
            Jeszcze jedno. Czy po zmianie leków mogą się wracac objawy z początku leczenia? Chodzi mi konkretnie o bardzo silne kłucia w okolicach serca,jest ich więcej i są o wiele silniejsze
            • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 10.12.09, 22:02
              Oj kobieto to zdrowo herksujesz.
              Myślę,że po zmianie zestawu może być inaczej niż zwykle.U mnie też
              po zmianie jakby nawrót objawów i to niby dobrze.Sama się w tym
              gubię co tu dobrze a co nie.
              Ja też kocham słodkie i nie wiem dlaczego się tak katujesz piekąc
              ciasta?Moi muszą się teraz obejść bez wypieków a też często piekłam
              z czego połowę sama zjadałam.Dawne czasy.Teraz tylko okazjonalnie.
              Migotka ale na święta ten sernik możemy sobie zrobić.
            • 1.teresa Re: mały pajęczak a wielka szkoda 10.12.09, 22:28
              Witaj,
              straciłaś dużo krwi i te kłucia sercowe to może być anemia. A jak się czujesz
              gdy coś jesz , masz kołatanie serca i się męczysz.
              Ja po powrocie ,że szpitala miałam anemię i mam ją nadal. W przyszłym tygodniu
              zrobię sobie badania krwi. Na razie łykam żelazo ,b12 i dużo natki pietruszki.
              Po 2 tygodniach jest dużo lepiej , a kłucia obok serca są słabsze i rzadsze.
              Pozdrawiam Teresa
              • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 11.12.09, 12:55
                Z anemią nie powinnam miec kłopotu. Apetyt mam dobry nawet bardzo dobry,mogę jeśc całymi dniami-tylko szkoda ze taki okrojone to moje menu. Chociaż zdaża mi się wpadac na nowe pomysły i coś tam upichce dziwnego. Przy normalnej diecie nigdy bym na to nie wpadła i nawet się tego nie tknęła. Na święta na pewno upiekę "nasz" serniczek. Był tam jeszcze przepis na ciasto czekoladowe. W akcie desperacji może uda mi się stworzyc jakies nowe ciasto albo jakiś smakołyk.
                Szila- już się nawet przyzwyczaiłam do tego ze piekę a nie jem,chociaż nie było łatwo.Moje dzieci za to jedzą to co ja i nawet im smakuje,gdzie normalnie to chyba by się nie chwyciły, nawet mały woli chlebek orkiszowy niż bułeczkę pszenną.Największym wyzwaniem będą i tak święta, tyle łakoci a tu nie wolno.
                • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 11.12.09, 16:55
                  Z tego,że inni się tykalą twojego jedzenia to tylko się cieszyć.Moi
                  omijają je z daleka.To są węglowodanowcy.Widocznie gotujesz dobre
                  potrawy.
                  Ja też przyzwyczaiłam się do diety i nie kusi mnie wcale ale to
                  wszystko ze strachu przed grzybkiem.
                  U nas jest chlebek orkiszowo żytni ale tylko w sklepie ze zdrową
                  żywnością.W piekarni wszystkie chleby mają dodatek pszennej.Tak do
                  końca nie jestem pewna tego orkisz bo toż to przecież też mąka
                  pszenna no ale coś trzeba jeść.
                  Pozdrawiam,Wiola
    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 18.12.09, 10:05
      Czemu zawsze musi wyjśc coś nie tak? Nie dośc że samo leczenie jest już gigantycznym wyzwaniem dla nas to jeszcze zawsze coś się wykluje. W usg wyszedł mi zastój moczu w prawej nerce i podwyższony mocznik. Czekam jeszcze na resztę badań-cały profil nerek. Może za bardzo się przejmuję?
        • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 18.12.09, 21:27
          Wyniki odebrałam, Mocznik na granicy normy max. Za to kreatynina jest za duża. W posiewie moczu wyszły bakterie(na szczęście nie dużo).Po doxy jest mi za każdym razem niedobrze-zdarzają się wymioty. Mam wrażenie że mój organizm ma dośc już tabsów,o mnie nie mówiąc. Pójdę do lekarza to się dowiem co i jak. Kurcze.w tym tygodniu nie było chyba dnia żebym nie była w przychodni. Dobrze że chociaż pani doktor i panie pielęgniarki są wyrozumiałe i w temacie. Trzymają kciuki za moje leczenie.Jestem cierpliwa tylko9 jak długo. Na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie leczenia na przykład dwa lata. Jeśli tyle będzie trzeba to mam nadzieję że dam radę
          • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 19.12.09, 15:34
            Monika te nasze normy często różnią się od standardu.Ile czasu
            bierzesz doxy?Mój organizm przyzwyczajał się do niej trzy
            miesiące.Biorę ją w trakcie posiłku i to koniecznie obfitego
            popijając obficie wodą.Normalnie muszę jeść na siłę bo rano nie
            bardzo się chce.Jakby mi ktoś powiedział,że za dwa lata będę zdrowa
            to byłabym przeszczęśliwa ale mi ta choroba chyba nie daje tak w
            kość jak wam.
            Pozdrawiam,Wiola
                • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 20.12.09, 10:55
                  W końcu się troszkę poprawiło,troszkę. Mam nadzieję że uporam się do świąt ze wszystkim. Na zakupy jezdził moj mąż,z kartką długości papieru toaletowego. Ja raczej nie nadaję się na takie eskapady. Zresztą nawet nie mam ochoty. Tini biorę szósty dzień, więc lepiej. Na święta i Nowy Rok już tak może nie byc,jeśli powtórzy się comiesięczny scenariusz. Byle tylko nie było znowu mocniej. Jak narazie to co miesiąc herxy są dłuższe i mocniejsze. Może któregoś dnia będzie tak że po prostu wszystko przejdzie samo?
                  Mam parę dni do świąt i muszę jakoś to wszystko ogarnąc, tym bardziej że w drugi dzień moja córka ma urodzinki i przyjdą goście. Byle wtedy bym była na chodzie,a potem nie muszę.Nie mogę jej zawieśc.
                    • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 02.01.10, 09:53
                      Witaj woilu.
                      Dałam jakoś radę, nie miałam aż tyle siły ile bym chciała, ale dałam radę. Ważne że Klaudia była zadowolona i cała reszta. Zmęczyły mnie te święta bardziej niż kiedykolwiek. Czułam się nawet dobrze-chociaż od wigilii na prochach przeciwbólowych. Ni8e było zle. Do wczoraj. Zaczyna się wszystko na nowo. W nocy oblewały mnie zimne poty i miałam chyba dośc wysoką gorączkę-widzę po moich spierzchniętych ustach,u mnie to skutek wysokiej temperatury. Nawalają bardzo stawy,i kręgosłup.Zaczyna się seria herxów,która będzie trwac pewnie parę dni. Najbardziej martwi mnie mnie ból w klatce piersiowej i pod lewą łopatką. Nie wiem od czego to,ale od trzech dni nie przestaje bolec,boli coraz bardziej. W nocy cała lewa strona klatki piersiowej,tył i przód jakby płonęła. Nie mam pojęcia co zrobic aby aż tak nie bolało. Jaka jest tego przyczyna? Nowy jakiś objaw? Mam problemy z oddychaniem-nie mogę do końca nabrac powietrza.To mnie najbardziej martwi
                      • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 02.01.10, 15:41
                        Biedna Monia.Nietety podczas leczenia dochodzą często nowe objawy
                        których nie było przed leczeniem.U mnie jest tak samo.Moje ciało jak
                        wstaję to jakby miało ze 100 lat,nie potrafi się rozruszać.Mam
                        nadzieję,że wrócę do sprawności a nie jak stulatek.Monia
                        cierpliwości życzę,Wiola
                        • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 07.01.10, 21:55
                          Streszczając krótko miniony miesiąc:
                          Nie zapeszając-na plus,to minęły potworne bóle głowy. Według mojego cyklu to od trzech dni powinnam leżec plackiem. Na szczęście nie leżę. Mam nadzieję ze to już nie wróci-przynajmniej jeśli chodzi o głowę.
                          Bóle były tak silne że traciłam świadomośc. To jest ten mały plusik.
                          Niestety jest więcej minusów.
                          Zanik mięśni nadal postępuje,doszły do tego straszne bóle mięśni(tych które jeszcze są), czuję je wszystkie i w nogach i w rękach. Najgorzej prawa ręka bo rośnie jakiś ganglion,jest coraz większy i daje popalic. Lewa jest słabsza,czuję wszystkie ścięgna. Z nogami podobnie-też jakieś narośle i ból. Ręce i nogi coraz częściej są bardzo sztywne i bolą przy rozciąganiu jak diabli. Palce wykrzywia chyba trochę bardziej i częściej.
                          Problemy z oddychaniem nadal,i ból w klatce piersiowej dalej nie ustępuje a chwilami jest też mocniejszy.
                          Kręgosłup-to ktoś mi chyba wsadził do niego sztywny kij i nie chce wyciągnąc.
                          Wróciły nocne poty,mogę wykręcac moje nocne ubranko ze trzy razy każdej nocy. Poty są od czterech dni i też nie chcą sobie pójśc.
                          Jestem również nietykalska-każde chwycenie czy uderzenie zostawia ogromniaste siniaki-jestem ostatnio bardzo kolorowa.
                          Reasumując:
                          Jak dla mnie to mimo tych uciążliwych starych i nowych objawów chyba będzie w końcu na mały plusik. Głowa może nie do końca,ale odpuściła. Mam nadzieję że reszta też pójdzie w cholerę. Mam też nadzieję że w końcu będzie chociaż troszkę z górki,że pół roku leczenia daje jakikolwiek efekt-chociaż taki malutki.
                              • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 20.01.10, 16:33
                                Cześc Wiolu.
                                Ból głowy niestety wrócił. Cała cyklicznośc odwróciła się. Teraz głowa boli na początku tini nie na końcu.
                                Jestem po wizycie i malutkie zmiany: zamiast doxy unidoks,a tak bez zmian.Na wiosnę wracam do biotraksonu.
                                Samopoczucie bez zmian-raz lepiej raz gorzej,z przewagą na to drugie.
                                Jestem jakaś otępiała ostatnio,pewnie przez tini. Ciężko do mnie dotrzec chyba że łopatologicznie(cokolwiek by znaczyło).

                                Wiolu zajrzyj na pocztę.
                                • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 20.01.10, 21:16
                                  Unidox a doxy to chyba to samo więc zmiana naprawdę nie
                                  wielka.Napisz jak się łyka Unidox w porównaniu do doxy.U mnie też
                                  więcej tych gorszych dni ale doła na razie nie mam mimo tyni które
                                  jutro kończę.Zobaczymy co zmieni się w moim zestawie bo już go
                                  ciągne 5 miesięcy a zresztą napiszę na pocztę,Wiola
                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 20.01.10, 21:49
                                    Już wiem że to samo,ale może będę lepiej tolerowac w postaci tabletek zamiast
                                    kapsułek. Byłam jeszcze dzisiaj u lekarza rodzinnego.Dała skierowanie na rtg
                                    nerek i zobaczymy. Mam też skierowanie do neurologa.
                                    My to powinniśmy miec już "karty stałych klientów" do wszystkiego co jest
                                    związane z leczeniem jakim kolwiek.
                                      • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 28.01.10, 23:20
                                        W końcu dzisiaj był wynik Darii z eeg.Na szczęscie w granicach normy i nie wymaga Ona leczenia. Jedno odpadło. Obecnie mamy szpital w domu. Klaudia i Oskar na antybiotykach.
                                        Jeśli chodzi o Oskarka to martwi mnie jego wysypka która co chwilę wraca. Najpewniej jest to od skazy białkowej. Skórę ma bardzo wysuszoną. Doszła więc dietka synusia. Musimy jej bardzo pilnowac,nawet niewielki dodatek czegokolwiek co ma związek z mlekiem kończy się wysypką.Dietki dziwne mamy już dwie,chyba muszę się doszkolic i to porządnie.
                                        Mój stan bez większej zmiany,no z tą chyba że strasznie dają mi popalic zębiska. Jutro dentysta i niech rwie co się da,trudno będę jeśc papki.Wizytę u neurologa mam dopiero w marcu bo nie ma terminu wcześniej.
                                        Ostatnimi czasy to chyba moja wiara w leczenie gdzieś się zapodziała. Mam mętlik w głowie. To pewnie znowu przez tini-jak zawsze. Moja rodzina jest już chyba zmęczona całą tą sytuacją.
                                        Ja zresztą też
                                              • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 04.02.10, 21:17
                                                Muszę się pochwalic.
                                                Mój ostatni tydzień w końcu był na plus.
                                                Głowa odpuszcza już chyba i nie boli.Ostatnie pare dni jak dla mnie udane.Chodzi
                                                oczywiście o samopoczucie i jakieś chęci do życia i do działania. Mam ochotę
                                                góry przenosic. Biegam od rana-gdzie wcześniej na samą myśl o wstaniu było
                                                kiepsko. Jakaś energia mnie rozpiera. Mam tylko jeden problem,Odchorowywuje to w
                                                nocy i to dośc porządnie,nawet do porządnych bezwładów rąk.Do tego te poty. Może
                                                za szybko i za dużo biorę na siebie w dzień.No ale nie chcę już tak jak
                                                ślimak.Zawsze robiłam po pięc rzeczy na raz i tak mi już tego brakuje że chcę to
                                                chyba nadrobic,oby tylko nie przegiąc,i oby te najgorsze dni nie
                                                wróciły.Chciałabym tylko się dowiedzic od Was co zrobic z rękami. Chodzi o
                                                zaniki mięśni,to najgorsze. Siłę mam ale brak jej przede wszystkim w rękach,w
                                                nogach czasami też. Co mogę zrobic żeby przedmioty nie wypadały z rąk?
                                                Mam werwę w dzień a wieczorem padam że szkoda gadac,to już chyba nie jest aż tak
                                                ważne. Najważniejsze że wstaję rano i planuję co chcę zrobic i co by się
                                                przydało mimo że nie śpię w nocy(jakaś bezsennośc mnie męczy). Niech tak
                                                zostanie już na zawsze,a noce oby też się poprawiły.
                                                Moja wiara wraca że się wyleczę. Każdy wie że czasami mały doły i
                                                wątpliwości.Dobrze że to mija.
                                                Zyczę Wam wszystkim również takich dni z siłami i ochotą do życia.
                                                • szila2008 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 05.02.10, 12:52
                                                  Monika super,że dzionki są świetne i myślę,że jak to paskudztwo całe
                                                  zdechnie to i noce sie poprawią.A ćwiczysz troszkę te kończyny bo to
                                                  bardzo pomaga.Szkoda tylko,że noce bezssenne bo to koszmar.Polecam
                                                  biobliotekę bo kupować szkoda kasy.
                                                  Pozdrawiam,Wiola
                                                • ada122 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 08.02.10, 15:32
                                                  Migotka - wiele razy zagladalam do Twojego watku ale jakos nigdy nie
                                                  maialam sily odpisac. Ciesze sie ze u Ciebie wszystko Ok i ze
                                                  wrocila chec do zycia.Niestety tez kiedys robilam po kilka rzeczy na
                                                  raz a potem przyszedl czas ze jedno bylo dla mnie za duzo. Na
                                                  szczescie pomalu z tego wychodze.
                                                  i mam do Ciebie pytanie-jak sie objawia zanik miesni? Bo zaczynam
                                                  sie martwic- u mnie podobnie- brak sily w rekach. W zeszlam tygodniu
                                                  tapetowalismy pokoj corki. Zawsze to ja kleilam, maz pomagal. Teraz
                                                  niestety nie dalam rady, nie mialam sily w rekach zeby jezdzic
                                                  walkiem po scianie a nogi tez czasami jakby nie chcialy mnie niesc(
                                                  choc schudlam pare kilo i maja lzejwink ).
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 08.02.10, 17:41
                                                    Ada. Ja tak do końca nie wiem jak to jest z tym zanikiem. Oglądała mnie moja kochana Pani Doktor rodzinna. Patrząc na ręce i nogi powiedziała że to zanik, i muszę cwiczyc-nie bardzo wiem jak się za to zabrac. Jest właśnie tak jak Ty piszesz,brak sił. Już sam widok moich rąk i nóg wskazuje na to że jest coś nie tak(straszne "dziury"). Widac tylko kości,dosłownie. Do tego jeszcze bardzo częste drętwienia i brak jakiegokolwiek czucia,głównie w nocy. Mam problem z najprostszymi czynnościami,nawet z podniesieniem kubka herbaty. Nie jest to oczywiście cały czas,czasami jest lepiej.Częściej jednak brak tej siły.Ostatnio miałam problem napisac córce usprawiedliwienie,długopis był bardzo ciężki.
                                                    Nie wiem czy jest jakieś badanie-pewnie tak,myślę dobrze by było w naszym przypadku zrobic.

                                                    Przerwa w leczeniu-niestety. Dopadło mnie to czego bałam się bardzo od początku leczenia -grzyb.
                                                    Pani Doktor kazała przerwac. Teraz leczę inne dziadostwo.Do tego mam jeszcze zaostrzyc dietę,więc chyba lepiej jak nic nie będę jadła,bo już teraz nie wiem co mogę a co nie.Jednym słowem przerąbane,i tyle.
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 24.02.10, 19:36
                                                    Grzybek mam nadzieję nie wróci. Przeleczony przez dwa tygodnie.
                                                    Ja drugi dzień na abx,i znowu się zaczyna. Jakoś chyba działają bardzo szybko.W nocy jeden wielki herx. Rano problem ze wstaniem i wrócił ból głowy.
                                                    Nikomu nie polecam robienia przerwy tak samemu od siebie.Przynajmniej w moim przypadku była ona nie na korzyśc. Szkoda gadac.Musiał się przyplątac jakiś grzybol.
                                                    Boję się włączyc tini-ale muszę.
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 27.02.10, 22:08
                                                    Dalej męczę grzybola i jest chyba lepszy ode mnie. Po czwartkowej wizycie pani dr. mówiła aby kontynuowac leczenie(po przerwie zaczęłam w poniedziałek-trzy dni przed wizytą) że może się uda zwalczyc bez odstawiania abx. Coraz bardziej w to wątpię. Wraca przelewanie w brzuchu i czuję się coraz gorzej. Zobaczymy. Jeśli do poniedziałku nie będzie poprawy to znowu przerwa.
                                                  • arrakis74 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 27.02.10, 23:38
                                                    jezeli jestes pewna ze przelewania to od grzyba to faktycznie trzeba go stłamsić
                                                    jak się da. Może lepszy skutek da rotacjia antygrzyboli. U mnie tez były
                                                    przelewania i gazy, ale jakos dalem rady na abx i teraz nie mam takiego problemu
                                                    pomimo że grzyba mam nadal. Nie daje on juz takich ostrych objawow i tutaj
                                                    mozliwe sa 2 rzeczy:
                                                    - przelewania to nie objaw grzyba tylko bakcyla i abx go zalatwily
                                                    - przelewania to grzyb, ale abx zalatwily duzo bakcyli zwiekszyla sie odpornosc
                                                    i organizm sam zaczal panowac nad grzybem
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 28.02.10, 11:04
                                                    Analizując moje leczenie od samego początku to faktycznie może byc jakiś bakcyl.Na początku leczenia w lipcu działo się tak samo,przelewania były tak mocne i głośne że słyszały je osoby siedzące obok.Teraz są łagodniejsze. Dodatkowo to nie wiem czy nasza miksturka nie dokłada się do tego,tym bardziej że dołożyłam więcej czosnku i kiszonek.Piję jej zresztą ostatnio dużo więcej i bardziej regularnie. Boję się chyba bardziej tego grzyba niż bb
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 15.04.10, 10:28
                                                    Witam wszystkich po przerwie.
                                                    Moja sytuacja jak zawsze musiała się troszkę pokomplikowac.
                                                    Zaliczyłam odział zakazny.Miałam nadzieję że coś to da,przynajmniej jeśli chodzi o moje "koślawe" palce-są już takie prawie trzy miechy.
                                                    Pan neurolog obiecywał złote góry i na tym się skończyło.
                                                    Nawet dałam sobie zrobic punkcję(tylko nie wiem po co). W badaniu ogólnym oczywiście nic nie wyszło.Ważniejsze,które miało byc wysłane-niestety zapomnieli wysłac. Dowiedziałam się w dniu wypisu że to nie poszło,zresztą jak stwierdziła pani C. zbędne ono było-co miała powiedziec? tyle że nie umiała inaczej wybrnąc z sytuacji,bo bardziej ona czekała na wynik niż ja.
                                                    Uparli się na SM,i w tym kierunku robili rezonans,byli wręcz pewni tego,po badaniu neurologicznym-wygórowane odruchy,niezbornośc paraliże i tak dalej...
                                                    I co? Wynik dobry i zonk.
                                                    Wypisali mnie w stanie dobrym z licznymi objawami neurologicznymi,neuroborelioza oczywiście wykluczona.
                                                    Z palcami mam iśc do reumatologa,a jeszcze jedno. Jeśli jest rumień to nie zawsze przecież jest borelka-tyle się dowiedziałam.
                                                    Szłam z nadzieją że zrobią mi emg,a tu dupa.
                                                    Wybieram się do neurologa z moim wypisem,spytam co on na to i gdzie te badania,które obiecywał.
                                                    Nawet moja rodzinna się uśmiała czytając wypis. Nic ze mną nie zrobili,a ja przestaję chodzic.No przecież wywinełam im psikusa i tyle.
                                                    Dostałam jeszcze od rodzinnej skierowanie na badanie krwi,czynniki reumatoidalne-wyniki w normie.
                                                    Jedynym teraz problemem jest wynik rtg dłoni-mam potwierdzic TK jakieś kostniaki.
                                                    Oprócz tego mam znowu skierowanie do kliniki reumatologii w Katowicach.
                                                    Mam już dośc tego.
                                                    Od pobytu w szpitalu nie biorę abx. Walczyłam z grzybem. Pozbyłam się go,ale objawy bb wracają z potrójną siłą.
                                                    Jest jak przed leczeniem.
                                                    Problem w tym ze teraz nie dostanę zniżkowych recept,chyba że jakimś cudem wyjdzie którekolwiek badanie.Beż tych recept ze zniżką nie ma szans abym się leczyła.
                                                    Nasza sytuacja finansowa jest do bani,a dokładając do tego moje leki i małego(wziewy ma brac cały czas,do tego atopowe zapalenie skóry i skaza). Wtym wypadku muszę stawiac na jego zdrowie i modlic się o cud.
                                                    Wczoraj byłam z Klaudią u chirurga (skręciła rękę) i n powiedział że mam się liczyc z tym że nie wstanę któregoś pięknego dnia,jak się za to nie wezmę.Pooglądał moje ręce i powiedział że kiepsko. I nie załam się tu człowieku.
                                                    Nic już nie piszę bo zaczyna mi się wszystko mieszac.
                                                  • migotka-1979 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 30.04.10, 12:18
                                                    Jestem po wizycie u neurologa-mam leczyc dalej,a leczenie będzie jeszcze długie(to wiem i bez niego). Pan neurolog nie potępił metody leczenia,a wręcz przeciwnie-poparł ją.jeśli coś się będzie działo co mnie zaniepokoi mam przyjsc.
                                                    Jestem też po wizycie u dr Beaty. Zestaw dalej ten sam-doxy,tini,cipronex,azitrox. za miesiąc wlewy.
                                                    Oczywiście nie może byc inaczej-herxy są i to porządne(wszystko przez tą przerwę).
                                                    wypadało by się chyba zamknąc w domu i nie wychodzic.Po pierwsze słońce niezle mnie już poparzyło,mam już pęcherze, a po drugie wczoraj złapałam nimfę.
                                                    Nie wiedziałam na początku czy to to,ale jednak tak.
                                                    Wyszłam tylko z małym przed blok i przyplątała się męda jedna.
                                                    Jak miec przesrane to do końca.
                                                  • mab62 Re: mały pajęczak a wielka szkoda 30.04.10, 18:48
                                                    Witam!
                                                    Jestem na forum nowa.Na razie nie mam siły aby opisać swoją historię.Leczę
                                                    bartonellozę,wcześniej yersiniozę.Nawiązując do twojego ostatniego listu.Ja
                                                    czasami to już nie mam siły na realizowanie pomysłów mojego
                                                    lek.rodzinnego.Ostatnio wymyślił konsultacje w Por.Immunologicznej.Nie może
                                                    zrozumieć,że nie ma poprawy po 3 mies.leczenia.Ani tego ,że ja nie mam siły na
                                                    12 specjalistę w ciągu roku.Tym bardziej kasy.
                                                    Pozdrawiam gorąco
                                                  • migotka-1979 Re:Minął rok 07.07.10, 11:25
                                                    Jak w temacie.
                                                    Moją historię wielu z Was zna,niektórzy bardzo dobrze.
                                                    Po roku leczenia nie wiem za bardzo czy jest lepiej.
                                                    Nie ma na pewno aż takich mocnych bólów głowy,przy których nie miałam świadomości co się ze mną dzieje i nie było ze mną kontaktu.
                                                    Bóle są rzadziej i o mniejszym nasileniu.
                                                    Mam dni że mogę zrobić wszystko,a mam takie że nie zrobię nic.
                                                    To są te światełka w tunelu że jest jaka kolwiek poprawa.
                                                    Herxy niestety mam dalej,czasami nawet tak silne jak na początku
                                                    (nie wiem czemu). Jest ich jeszcze dużo.
                                                    Pare objawów utrzymuje się-bóle stawów,zapominalstwo,ogólne rozbicie,
                                                    podwójne widzenie.
                                                    Parę się nasiliło bardziej-nocne zlewne poty,siniaki.
                                                    Moje palce nie chcą wrócić do pierwotnego stanu,utykam chyba coraz bardziej,a nadgarstki i ręce strasznie bolą i wszystko z rąk leci.bezwłady w rękach coraz częściejsze i dłuższe.
                                                    Emg-niestety nie za ciekawe.Uszkodzenie nerwów,zwolnienie przewodzenia(zmiany diemielizacyjne).Czekam na resztę badań i zobaczymy.Niby to polineuropatia.
                                                    Teraz jestem drugi miesiąc na wlewach-tym razem mam nadzieję że wytrzymam dłużej.Najlepiej na mnie działają i jest poprawa.
                                                    Mam nadzieję że w końcu coś ruszy z tym moim leczeniem do przodu,że będzie jakiś przełom i poczuję się naprawdę dobrze. Narazie to jest takie dziwne,co z tego że mam lepsze dni skoro potem muszę to odchorować.
                                                    Muszą być teraz tylko lepsze.
                                                    Herxy by już też mogły iść w diabły.
                                                    Mam chyba cierpliwość na wykończeniu jak wielu z Was.
                                                    Cały czas czekam na te dni kiedy odpuści i będzie jak dawniej-bez bólu każdego dnia i niepewności czy jutro wstanę z łóżka.

                                                  • mniamumniamu Re:Minął rok 07.07.10, 13:10
                                                    migotka, polineuropatia może się cofnąć. Neurolog mi mówił, że nie ma takiej
                                                    opcji, bo uszkodzone nerwy się nie regenerują. Ale nie wziął pod uwagę jednego:
                                                    że czasem nerwy jeszcze nie są uszkodzone, a badanie wykazuje nieprawidłowe
                                                    przewodzenie. Wynika to nie z uszkodzenia, a upośledzenia nerwów przez toksyny.
                                                    Ja tak miałam.