punkcja ... :(

17.06.09, 23:20
witam,
w związku z boreliozą miałam wykonywaną trzy razy punkcję w celu pobrania
płynu do badania. Ostatnia była robiona 2 lata temu. Od Kilku dni mniej
więcej w miejscu nakłucia odczuwam ból taki jakbym była świeżo po kolejnym
nakłuciu. Pojawia się on podczas poruszania.
Proszę mi powiedzieć czy to normalne ??Zdarzyło się komuś z Was coś takiego ... ?
z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi
    • anyx27 Re: punkcja ... :( 17.06.09, 23:34
      agata.ky napisała:

      > witam,
      > w związku z boreliozą miałam wykonywaną trzy razy punkcję w celu
      pobrania
      > płynu do badania. Ostatnia była robiona 2 lata temu. Od Kilku dni
      mniej
      > więcej w miejscu nakłucia odczuwam ból taki jakbym była świeżo po
      kolejnym
      > nakłuciu. Pojawia się on podczas poruszania.
      > Proszę mi powiedzieć czy to normalne ??Zdarzyło się komuś z Was
      coś takiego ...
      > ?
      > z góry dziękuję za wszystkie odpowiedzi

      i dlatego my punkcję odradzamy i omijamy szerokim łukiem uncertain . Moze
      wypowiedzą sie jadnak "szczęśliwcy", którzy puncje mieli i coś
      poradzą.
      • lastszogun Re: punkcja ... :( 18.06.09, 05:30
        ja miałem punkcje na zakaznym na Wolskiej
        ale mnie nawet nie bolało podczas wkłucia , robił to dobry lekarz takze chyba ci
        nie pomogę bo nawet nie wiem jaki to rodzaj bólu

        natomiast po punkcji to tydzień mam wyrwany z zyciorysu smilesmile
        • flork74 Re: punkcja ... :( 18.06.09, 08:09
          Witam
          Punkcje mialem robiona 2 razy,w odstepie 2,5 rocznym i chocby to
          mial robic naj,naj lekarz po raz trzeci to stanowczo wiecej
          nigdy,przenigdy nie dalbym zrobic nastepnej!Istnieje duze ryzyko ze
          po raz kolejny mozna wkluc sie w miejsce poprzedniej punkcji,juz
          zabliznione,a to jest niewskazane i ryzykowne.U mnie za kazdym razem
          wystapil zespol popunkcyjny i wtady przez tydzien czulem sie jak
          gdyby przywiazano mnie za nogi do karuzeli lancuchowej.KOSZMAR!!!
          • franiolek1 Re: punkcja ... :( 18.06.09, 09:37
            Ja mialam jedna punkcje i przenigdy nie zgodze sie na druga.
            Sam zabieg byl BARDZO bolesny, tydzien popunkcyjny byl koszmarny (
            zbiegl sie z herxem na rocephinie) i miejsce po punkcji pozostaje po
            trzech latach moze nie bolesne, ale przeczulone. Nie cierpie dotyku
            w tym miejscu.
            Nie wiem co Ci doradzic....
            • reni5553 Re: punkcja ... :( 18.06.09, 10:10
              O punkcji była już mowa na forum
              wystarczy wpisać w wyszukiwarkę hasło np. "punkcja"
              generalnie przy diagnozowaniu boreliozy jest ona odradzana jako
              małoskuteczna w wynikach (choć szpiale uzależniają od niej
              leczenie).
              Ja swoją punkcję, podobnie jak poprzednicy w wątku, nie związaną co
              prawda z bb, bardzo źle wspominam. Zespół popunkcyjny to okres,
              kiedy jest się wyłączonym z życia, koszmar...(choć nie każdy to tak
              przechodzi)
              po półtoratygodniowym dogorywaniu w łóżku, gdzie nie było mowy o
              przyjęciu pozycji choćby siedzącej, strasznych bólach głowy i
              praktycznie dożywianiu przyjmowanym w kroplówkach (schudłam w 1,5
              tygodnia 4-5 kg (!) musiałam się pionizować z wózkiem na kółkach.
              Pielęgniarki ubierały choinkę na oddziale, za kilka dni miały
              przyjść święta, ludzie żyli nimi, a ja zastanawiałam się jak zrobić
              na korytarzu szpitalnym kilka kroków bez wymiotów, zasłabnięcia itp.
              nie odczuwam miejsca po ukłuciu
              znajomy lekarz odradził mi takie zabiegi w przyszłości, niosą za
              sobą pewne ryzyko uszkodzenia rdzenia kręgowego jak się
              igła "omsknie"
              nie sprawdzałam tego w literaturze, czy faktycznie tak jest, ale
              słyszałam o takim przypadku.
              • swigonka Re: punkcja ... :( 18.06.09, 21:34
                miałam raz- nota bene do dziś nie mieli na nią mojej zgody! bo nie podpisałam
                papierów.
                sam zabieg ok, strasznie dużo piłam i chyba to mnie uratowało od bólu głowy i
                wymiotów, ale dostałam 4h później naszą kobiecą comiesięczną przypadłość i to
                już wesołe nie było. nie ruszam się 30h. strasznie ciężko było mi stanąć na
                nogi, były słabe. do tego bałam się że coś mi tam uszkodzili. dziś....czasem mam
                tam przeczulicę, ale nie boli. po co Ty robisz te punkcje? Co one wnoszą w Twoje
                leczenie poza bólem i ryzykiem powikłań. skoro coś się dzieje, powinnaś zgłosić
                się do lekarza, najlepiej tego, który Ci to robił ostatni.
              • doxycyklina Re: punkcja ... :( 18.06.09, 21:57
                mi punkcje zrobila ordynatorka oddzialu, w zasadzie nie bolało, ale zespol popunkcyjny to 1,5 tygodnia karuzeli, zawroty glowy gdy tylko wstawalem, ogromne nudnosci, jedyna pozycja to lezaca,
                punkcja chyba daje wiele odpowiedzi, bo lekarz byl zdeterminowany, ale w moim przypadku wszystko negatywne,
                faktycznie, jesli po wkluciu igla naruszy rdzen kregowy, to dojsc nawet do paralizu,

                pzdr.
                doxy
                • mariano_84 Re: punkcja ... :( 18.06.09, 22:48
                  A mi ostatnio pani na komisji lekarskiej powiedziała, że neuroborelioze mozna rozpoznać tylko na podstawie punkcji. Powiedziałem, że płyn nie jest dobrym miejscem, zeby szukać tam krętków i jeżeli mi bedą kazali zrobić punkcje z moja skazą od bb na rdzeniu w kregosłupie szyjnym to bedzie od razu pismo do sądu pracy z prośbą o przekierowanie sprawy do sądu najwyższego, ponieważ jakakolwiek ingerencja u mnie na rdzeniu może poszerzyć jamę która juz mam i nie ma bata, żebym sie na to zgodził.
                  • reni5553 Re: punkcja ... :( 18.06.09, 23:33
                    Jak widać punkcja nie jest taka obojętna dla organizmu
                    może pozostawić ślady
                    lub, odpukać, coś o wiele gorszego
                    niestety
                    a niewiele wnieść może w diagnostyce boreliozy

                    w szpitalu po punkcji po pewnym czasie, gdy wciąż mdlałam przy
                    każdej próbie siadania i nie było mowy o wstaniu z łóżka, nogi
                    miałam z waty, drętwe, a od minimalnego wysiłku odpływałam
                    trochę wystraszyłam lekarzy, którzy zaczęli obawiać się gorszych
                    następstw nakłucia.
                    dziś, nie wiem jaka konieczność musiałaby mnie zaciągnąć na punkcję
                    (?)
                    obawiam się, że żadna.

                    nie chcę straszyć tu wszystkich, bo wielu znosi ją całkiem dobrze
                    i badanie to wykryć może inne choroby
                    przy boreliozie jednak, takie jest moje zdanie, niepotrzebny to
                    stres dla organizmu.

                    • predrak Re: punkcja ... :( 19.06.09, 08:20
                      Ja miałem 7 razy wykonywaną punkcję i uważam że punkcja a raczej odpowiednie
                      interpretowanie badania płynu może sporo powiedzieć.

                      A co do dolegliwości po punkcyjnych to daj sobie trochę czasu to powinno ustąpić
                      mi raz jak lekarz nie mógł wcelować (pobrać płynu) to skuł mi kręgi i dopiero za
                      3 razem udało się. Też bardzo długo odczuwałem to pokłucie ale to mineło.
                      • flork74 Re: punkcja ... :( 19.06.09, 09:04
                        No to Quenn powinno Ci zagrac-...WE ARE THE CHAMPION...!!!Do
                        odwaznych swiat nalezy!!!Moze miales szczescie i natrafiles na
                        punkcyjnego zawodowca,ze nic innego nie robi,tylko punkcje.No,no 7
                        razy!!!Ja jesli dalbym sobie wykonac po raz 3 to tylko
                        korespondencyjnie w ESKK!
                        • quba1973 Re: punkcja ... :) 19.06.09, 11:30
                          do krytyków punkcji.
                          punkcja a wlasciwie jej wynik był przelomem w podjeciu decyzji co do leczenia.
                          To było jedyne badanie, ktore wykazalo obecnosc bb.
                          Poprosilismy lekarza o odlanie niewielkiej ilosci i wyslaismy na pcr rt.
                          nie było żadnego problemu, dr sam był ciekawy co wyjdzie. wyszła borelia w plynie mozgowo rdzeniowym. warto bylo.

                          poza tym nie bylo zadnych objawow ubocznych, zadnych dolegliwosci, po kilku godzinach lezenia wsiedlismy w samochod i pojechalismy 100km do domu.
                          • flork74 Re: punkcja ... :) 19.06.09, 11:47
                            Nikt tu nie zamierza krytykowac punkcji.Sa tu wypowiedzi osob ktore
                            to przeszly,majac niemile doswiadczenia i pewnie wiecej nie podpisza
                            zgody na punkcje.Co niektore szpitale zgode taka uzyskuja w bardzo
                            chytry sposob,mianowicie,podczas przyjmowania w izbie przyjec
                            podpisujesz,niby karte przyjecia a tam zawarte sa wszelkie zgody na
                            roznego rodzaju zabiegi,m.in.punkcja.Ja tez robilem w podobny sposob
                            gdy udalo mi sie uzyskac reszte plynu rdz.-moz.,wyslalem na pcr-
                            a.Plyn ten jest srodowiskiem nieprzyjaznym kretkowi wiec zadko
                            wychodzi jakis pozytyw.Miales szczescie w nieszczesciu ze wyszlo cos
                            z tego!Pozdrawiam.Owocnych punkcji!!!
                            • reni5553 Re: punkcja ... :) 19.06.09, 14:21
                              Oczywiście, tak jak wspomniałam wcześniej, jest to badanie czasem
                              niezbędne przy wielu schorzeniach
                              przy bb, porównywalne z elisą

                              Jak myślę teraz bardziej wnikliwie, gdy poruszyliśmy ten temat...
                              czasem tak jest, że w trudno przewidywanej sytuacji
                              nagle "łapie" mnie silny ból (spięcie)w mniejscu mniej więcej
                              wkłucia, chwilowy, ale na tyle silny, że muszę się wesprzeć, usiąść,
                              odczekać. Nie trwa to długo, chwilę.
                              Umiejscowiony jest on właśnie między kręgami w mniej wiecej tym
                              miejcu nakłucia.
                              Nie mam wad kręgosłupa, wszystko jest tam na miejscu.

                              nigdy też nie wiązałam tego z punkcją
                              ale być może...
Pełna wersja