press_siedlce
31.01.10, 22:38
Przesyłam zdjęcia z Targów Ślubnych, które w ostatnią niedzielę odbywały się
na sali gimnastycznej I LO im. Bolesława Prusa w Siedlcach. Wśród
kilkudziesięciu wystawców napotkałem na znajomą twarz. Osobą tą był Pan Jan
Jaroszyński, wybrany niedawno na dyrektora Centrum Kultury i Sztuki w
Siedlcach. Co ciekawe, nie reprezentował on swojej firmy lecz prywatne
przedsiębiorstwo taneczne.
Czy dyrektor takiej instytucji nie powinien być bezstronny? Czy w wymaganiach
formalnych na stanowisko, na które startował nie było napisane, że nie może
prowadzić żadnej działalności gospodarczej? Czy to było powodem jego absencji
w firmie w ostatnich dniach przed targami? Co więcej, nie zjawił się on także
i nie pomógł w organizacji koncertu Kolędowego Serca Mazowsza, który odbywał
się w niedzielę w Siedlcach, a który Centrum Kultury i Sztuki organizowało.
Dlaczego osoby na takich stanowiskach przekładają dobro prywatne nad dobro
firmy, którą reprezentują?
Drodzy dziennikarze, brońcie przyjętych standardów, tylko w Was nadzieja!
tygodnik.siedlecki.pl
www.tygodnik.siedlecki.pl/t8346-prawdziwe.oblicze.pana.jana.jaroszynskiego.htm
- Prezydent zaczyna się denerwować i popełnia błędy – komentuje osoba związana
z siedleckim Urzędem Miasta. – Zaczął od zmian w “Centrum” skończył na
Towarzystwie Budownictwa Społecznego – dodaje. Ale czy skończył? Tego jeszcze
nie wiadomo.
Agencja Rozwoju Miasta i Siedleckie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. To
tam, w styczniu, doszło do najbardziej widocznych zmian w zarządach. Jeszcze
nie tak dawno prezydent Kudelski tłumaczył się ze swojej, zdaniem wielu,
niefortunnej decyzji o powołaniu na dyrektora “Centrum” Jana Jaroszyńskiego.
Czy będziemy mieć powtórkę z przeszłości?
Kontrowersyjna decyzja?
Od 1 stycznia, jednoosobowy do tej pory Zarząd Agencji Rozwoju Miasta,
powiększył się o Grzegorza Wędzyńskiego. To były piłkarz a obecnie menadżer
KMP Pogoń. Nikt, oczywiście nie dobiera mu sportowych zasług, ale czy
wystarczą one do sprawowania funkcji wiceprezesa w spółce miejskiej? Budowa
Regionalnego Ośrodka Sportu, Rekreacji, Rehabilitacji i Turystyki w Siedlcach,
którą zajmie się ARM, to jedna z najdroższych inwestycji.
– Od strony techniczno – finansowej bardziej czuwać będzie nad inwestycją
prezes Mirosław Pawłowski. A przemyślenia i doświadczenia takiej osoby jak
pan Grzegorz Wędzyński pomogą nam ustrzec się przed ewentualnymi błędami. I
zaplanować bardziej optymalnie i profesjonalnie całe to przedsięwzięcie –
wyjaśnia Marciniuk.
Skoro Urząd Miasta jest tak pewny swojej decyzji skąd ta tajemnica wokół
kolejnej funkcji menadżera?
Wszystko jawne
– To było tak szybko zrobione, że nie było czasu na reakcję – słyszymy w
jednej z nieoficjalnych rozmów. – Ale przecież nikt nie ukrywał tej informacji
– tłumaczy nam Tomasz Marciniuk, rzecznik prasowy miasta.
Nie ogłoszono jej jednak podczas konferencji prasowej, na której to Wędzyński
obejmował stanowisko w siedleckiej Pogoni. Jak dowiedzieliśmy się od
rzecznika, nikt się o nie w Agencji nie ubiegał. – Tu nie ma procedury
konkursowej. Taką decyzję podjęła Rada Nadzorcza. Oczywiście była konsultowana
z prezydentem, który jest stuprocentowym właścicielem spółki – słyszymy.
Jako wiceprezes Grzegorz Wędzyński będzie odpowiedzialny za wiele rzeczy. –
Organizowanie zaplecza sportowego budowanych obiektów, nadzór nad ich
utrzymaniem, przygotowywanie i organizacja imprez, kiedy Ośrodek będzie
funkcjonował – wylicza Tomasz Marciniuk.
Szerokie kompetencje
A także…
– Obejmie w przyszłości nadzór nad obiektami i pracownikami, którzy będą je
obsługiwać.
To tylko część jego kompetencji. Kto będzie odpierał ewentualne zarzuty
przeciwników tej decyzji? – Nie tyle magistrat, co ludzie, którzy znają się na
piłce nożnej w Siedlcach. Podczas konferencji przy podpisaniu umowy ani prezes
MKP Pogoń, Waldemar Cieciera, ani prezydent Kudelski nie ukrywali, że tutaj
dużą rolę odegrał poseł Kozaczyński.
Równie cicho jest o powiększeniu składu Zarządu w Siedleckim Towarzystwie
Budownictwa Społecznego. Prezes Andrzej Filipek ma pomocnika. Jest nim
Krzysztof Dębiński, który do tej pory sprawował funkcję w Agencji Rozwoju Miasta.
– To kolejny dowód nieufności Wojciecha Kudelskiego – słyszymy ze źródeł
zbliżonych do prezydenckich. – Wcześniej do braci Orzełowskich, tym razem do
Filipka.
Trochę ufam trochę nie ufam
Prezydent w rozmowie z nami zaprzecza.
– Od początku swojej kadencji zapowiadałem, że jestem za wprowadzeniem
wieloosobowych zarządów w spółkach miejskich i tak się dzieje.
Jest jednak pewne „ale”. Dwuosobowy zarząd w STBS – ie pojawił się już na
koniec kadencji prezydenta. Czy to jednak nie jest dowód na to, że prezydent
nie jest zadowolony z pracy prezesa Andrzeja Filipka?
– Powiedzmy sobie szczerze, działalność Siedleckiego Towarzystwa nieco
odstawała od reszty spółek miejskich. Dlatego też zdecydowaliśmy się
powiększyć jej zarząd o doświadczonego człowieka jakim jest Krzysztof Dębiński.
Prezydent przyznaje co prawda, że brak inwestycji w STBS to wynik także
czynników zewnętrznych, ale chce szukać nowych rozwiązań.
– Należałoby przyjrzeć się temu czy administrowanie mieniem Towarzystwa
powinno być zlecane na zewnątrz czy nie powinno ono robić tego samo.
spin.siedlce.pl
www.spin.siedlce.pl/2010/01/29/prezydent-kudelski-poczatek-roku-poczatek-klopotu/