raks5
21.06.10, 22:59
W wątku politycznym o wyborach pojawiło się stwierdzenie, że lepszy elektorat to:
-ludzie z miasta
-zachód Polski
-ludzie z wykształceniem wyższym
I tak sobie dzielimy naród na lepszy i gorszy. Tylko co to oznacza?
Jako ludzie... Dlaczego Zachód jest lepszy?
Od kilku lat z małą przerwą mieszkam na Zachodzie.
Jest bardziej uprzemysłowiony. Kiedyś sobie o tym dyskutowaliśmy. Jest, bo
przede wszystkim infrastruktura jest lepsza. Powodzi się lepiej, bo jest
mniejsze bezrobocie, większe stawki za pracę. Ale... już dawno, przed wejściem
do UE bardzo dużo ludzi bez pracy jeździło do Niemiec i Holandii. I pieniądze
wracały. W Lubuskiem wielokrotnie więcej ludzi niż na Podlasiu ma podwójne
paszporty.
Tymi ludźmi się znacznie łatwiej zarządza. Są bardzo zorientowani na
pieniądze, które są wartością samą w sobie.
Z innej beczki i z czasów niedawnej młodości... We Wrocławiu, Zielonej czy
Poznaniu znacznie łatwiej się wyrywa panienki. Wystarczy mieć na sobie parę
tysięcy, podjechać niezłym autem i mieć w kieszeni trochę papierków na drinki.
W Warszawie czy Siedlcach trzeba się bardziej napracować.
Ludzie we Wrocławiu wyglądają na bardziej zadbanych niż w Warszawie, tak jak w
Zielonej bardziej niż w Siedlcach.
Czy to wszystko jednak stanowi o wartości narodu?
Miastowi czy wieśniacy? Ilu mieszkańców Siedlec to prawdziwi mieszczanie i ilu
mieszkańców Bródna, Białołęki, Ursynowa to od wielu pokoleń warszawiacy? A ilu
mieszkańców podwarszawskich wsi to wielopokoleniowi warszawiacy, którym się
powiodło. Ilu mieszkańców Igań czy Stoku to ciemni wieśniacy, a ilu
zamożniejszych siedlczan?
No i moje ulubione wykształcenie. Co dzisiaj oznacza wyższe wykształcenie. W
statystykach inteligencja to tak samo człowiek kształtowany w wyedukowanej od
pokoleń rodzinie, z tradycjami, wartościami. Wszech wykształcony i rozwinięty
nie tylko w temacie egzaminów, które w życiu zdał. Ale takim samym
"inteligentem" jest zaoczny absolwent filii wyższej szkoły w Rykach (bez
obrazy) czy WSFiZ, który w życiu nie zdał sam egzaminu, nie przeczytał przez
ostatnie lata żadnej pozycji z klasyki literatury, nie rozumie słowa pisanego,
karmi się serialami, a w każdej wypowiedzi robi dziesiątki błędów. I tych
drugich w polskiej inteligencji jest większość.
Co więcej, szczególnie oni głośno podkreślają swoją elitarność. Prawdziwa
klasa nie leczy kompleksów krzykiem o swojej wyjątkowości.
I offtopic. Więc cóż to za deprecjacja, że na Kaczyńskiego głosowała
niewykształcona wieś ze wschodu? Znam gościa, który 18 lat mieszkał w
Siedlcach, 9 w Warszawie i pozostałe w miejscowościach zachodniej Polski. Ma
dwa fakultety, zrobione dziennie na jednej z najlepszych polskich uczelni.
Znam paru jego znajomych, z podobną historią, choć dłużej mieszkających w
Warszawie (bez zachodnich epizodów), magistrów nie w pierwszym pokoleniu...
Duża część z nich głosowała na Kaczyńskiego. Część na Komorowskiego. Jeśli
podjęli jakąś decyzję, to potrafili powiedzieć, co nimi powodowało. Argumenty
były inne, niż leczenie kompleksów małomiasteczkowości.