raks5
30.06.10, 14:42
Zastanawiam się nad pewną sprawą. Właściwie nad odwrotnością
intencji.
Czy w obecnej sytuacji zwolennik kandydata a powinien głosować na a
czy na b i odwrotnie.
Zwolennik Kaczyńskiego, przy jego wygranej zyskuje... Nic.
Satysfakcję. Prawdopodobnie jego wybór będzie oznaczał osłabienie
pozycji PIS w wyborach parlamentarnych. A prezydent jako prezydent,
na obecnej scenie politycznej i klimacie niewiele może zrobić, bo
prawie nic nie może.
Jeśli nie zostanie wybrany, będzie mógł stać sobie z boku, kreować
wizerunek, jako rozsądnego męża opatrzności, bo już nie będzie się o
co kłócić (ani w Sejmie, ani Senacie, ani jako głowa państwa nic nie
będzie mógł), a to będzie budowało pozytywny wizerunek.
I odwrotnie. Wybór Komorowskiego może być twardą weryfikacją
obietnic wyborczych, a w 500 dni, nawet przy największych chęciach,
niewiele można.
Jeśli jakimś cudem by nie wygrał, to jakiekolwiek niepowodzenia
będzie mógł zrzucić (a bardziej PO będzie mogło) na złą wolę
prezydenta. Wówczas znowu duża część społeczeństwa obróci się
przeciwko PIS i wzmocni PO przed wyborami.
A nie ma co się oszukiwać, że praktycznie tylko władza parlamentarna
może coś zrobić w Polsce.
Kto wg Was więcej straci, jeśli zostanie wybrany. Bo na pewno jeden
i drugi. Ale kto więcej?