czystość w naszym mieście z uwzględnieniem psów

13.12.10, 16:58
Wiele się mówi i pisze w tym temacie - a ja zadam pytanie, czemu to służy? Jak się ma do rzeczywistości? Czytam tu różne wypowiedzi, w stylu zakazu posiadania psów i podobne wypowiedzi, czy aby a tym tkwi problem - problem w zakazach i nakazach? Myślę, że nie - problem jest w nas samych i tych, którzy tworzą te różne zakazy i nakazy, ciekawi mnie skąd biorą wzorce dla nich, bo po moich pobytach poza granicami kraju, nijak ma się do tamtejszej rzeczywistości ( np. Anglia). Wymaga się od nas czystości, tej normalnej - zgadzam się z tym jak najbardziej, ale zadam pytanie - kto odpowiada w naszym mieście za ustawienie koszy na smiecie - bo jesli idę kilakset matrów i ani jednego kosza, to coż się dziwić, że śmieć, kip, papierek pada na chodnik, ulicę, trawnik..... nic dodać, nic ująć. Przejdę do sprawy psów i ich nieczystości. Sam byłem i jestem orędownikiem sprzątania po nich. Pierwszy problem to oczywiście sprzęt do sprzątania - nie zapomnę jak onegdaj patrzano na mnie ja na nawiedzonego, gdy o takowy pytałem w sklepach dla psów. Sprzęt jest obecnie osiągalny, ale czy każdy właściciel go kupuje, ma? Jak wygląda promocja, reklama tego tematu? Druga sprawa, to jesli już sprzątam, - to gdzie wyrzucać? Tzw. psich koszy jest w mieście, co "kot napłakał", co do zaopatrzenia ich w tzw. psie pakiety, to są one wybiórczo zaopatrywane, zawsze przy parku, a gdzie indziej, jak się wykona wiele telefónów, to może ktoś łaskawie, dowiezie psie woreczki i łaskawie wywiezie przepełniony kosz. Kosz ten nie jest zbyt pojemny, a więc dbałość o jego wypróznianie powinna być w czyjejś kompetencji na codzień, a nie na skutek licznych telefonów. Bo jeśli się wymaga czegoś od obywateli, nalezy również od siebie drodzy urzędnicy i decydenci miasta. Trzecia sprawa, to te ciągłe zakazy wprowadzanie psów na tzw. trawniki, bo często trawsko niewiele ma wspólnego z pojęciem trawnika. W całym cywilizowanym świecie trawniki są dla ludzi, wszędzie, w parkach również, można na nich, leżeć, siedzieć, można być z psami, puszczać je wolno - to właściciel odpowiada za swojego psa, policja która patroluje parki interewniuje tylko jak ktoś nie sprząta po psie - a więc nie zakazy, bo to stworzenia, takie jak my, też potrzebują ruchu, swobody i to czy pies, może być luzem puszczony i nie stwarza zagrożenia decyduje właściciel, a nie jakieś bzdurne przepisy urzędników... A jesli tak się boimy tych stworzeń, tak dla nas ważne te tzw. trawniki - stwórzmy miejsca, gdzie pies może się wybiegać luzem, załatwić swoją potrzebę fizjologiczną, bo póki co nie opanowały jeszcze sztuki korzystania z toalety - stwórzmy na osiedlach miejsca tylko dla psów, nie będzie problemu, bo miejscze to bedzie dozorowane przez odpowiednie służby, dbające o ich czystość, jeśli właściciel o tym przypadkiem zapomni.
A co sprzątania po swoich pupilach, moja sugestia - czy nie skuteczniejsza byłaby metoda dawania psich pakietów do rąk właścicieli? To by ich obligowało do sprzątania, bo tak wielu się tłumaczy, nie ma woreczków, lub udaje, że problem ich nie dotyczy. Na każdym etapie należy coś wdrażać, propagować - również w mediach, ale należy zacząć od decydantów, by wprowadzali przepisy mądrze i z głową. Pozdrawiam wszystkich właścieli czworonogów - walczmy z psimi kupami, ale i o godziwe mozliwości funkcjonowania naszych pupili wśród tzw. społeczności nasz ludzi.
Pełna wersja