donvito52
16.03.11, 11:35
Mam swoje lata i sądziłem że NIC nie jest w stanie mnie zaskoczyć.
A jednak.
Postanowiłem kupić gaśnicę, do firmy. Udałem się ( wczoraj ) do sklepu na Warszawskiej w celu dokonania zakupu. Pomyślałem sobie, że jak już, to kupię dwie duże.
Pan sprzedający spytał się o powierzchnię, ilość pomieszczeń i stwierdził ... że nie potrzebuję dwóch gaśnic, wystarczy jedna i nie 4 kilowe, a dwu kilowa.
Zaproponował wieszak, nalepkę informującą i ... zaoferował że mi zawiesi zakupioną gaśnicę.
Dziś, rano Pan się dobija, wiesza ( wierci dziury ) gaśnicę i ... na pytanie co się należy odpowiada że NIC. Pan pracuje na Warszawskiej przy Gęsim Borku, ja w centrum. Pan pofatygował się, zrobił dobrą robotę za friko.
Nnooo ... jestem w głębokim szoku kulturowo-poznawczym ;-). Pan zaoszczędził mi zbędnych wydatków, zrobił robotę która nie należała do niego, nie skasował mnie, choć mógł.
Szacunek, Wielki Szacunek.
Nnooo ... słów mi po prostu brakuje.
Pozdrawiam Pana.