donvito52
25.05.11, 20:34
Otóż, mam kawałek nieogrodzonej działki i sąsiada.
Sąsiad uznaje że co moje to niczyje, co jego to jego.
Na mojej działce sobie zawracał, nie protestowałem. Czasem parkował, nie protestowałem. Wysypał śmieci, protestowałem, śmieci zabrał.
Teraz zrobił sobie parking dla pracowników.
Zadzwoniłem i grzecznie zwróciłem uwagę, że nie pytał, że nie prosił, że nie uzgadniał.
Więc poprosił. Stwierdziłem że ciut się spóźnił z prośbą. Prosić trzeba było przed, a nie po.
Więc ... zażyczyłem sobie 100zł miesięcznie za parkowanie, na waciki, gdyby jak wyżej poprosił przed było by gratis. Obiecał że się namyśli.
Po kilku minutach namyślił się, zadzwonił i nawymyślał mnie. Brzydko.
Jako że to któraś z kolei tego typu sprawa, straciłem cierpliwość. Chcę wywalić tam kilka wywrotek bele czego. Grodzić nie chcę, bo ... już raz grodziłem ... całe ogrodzenie porozwalały ciężarówki co do niego jeżdżą. Zrobię nowe, też rozwalą. Miły sąsiad twierdzi że ON TEGO nie zrobił. Ale ciężarówki jeżdżą TYLKO do niego, więc ...
Więc straciłem cierpliwość.
A pikanterii dodaje fakt, że Krzysio to rodzina. Bliska niestety. I dla mnie już była rodzina.
Tak więc przyjmę kilka wywrotek ziemi lub gruzu.
tel. 604-451-916