aga_ba710
16.06.11, 10:14
Wczoraj byliśmy z mężem na kolacji w Pepe Verde. Porażka całkowita. Pieczona karkówka okazała się sztuką mięsa w sosie i w dodatku nieświeżą. Idąc do tak 'eleganckiej' restauracji człowiek raczej się nie spodziewa starego mięsa. Z dwóch kawałków jakie mąż dostał na talerzu jeden niestety zjadł - mówił, że smakuje dziwnie i że zapach też nie bardzo ale w sumie ja zmusiłam go do zjedzenia przekonując, że coś mu się wydaje. Jednakże drugi kawałek sama powąchałam no i rzeczywiście smrodek był nieprzeciętny. Kelnerka, oczywiście 'przemiła' zamiast przeprosić, uśmiechnąć się stwierdziła, że jak się nie znamy na gastronomii to mamy się nie wypowiadać po czym powiedziała, że to normalny zapach dla mięsa gotowanego w rosole - co ciekawe w karcie napisane, że karkówka pieczona! A smak dziwny to sos. Cóż, jak widać rzeczywiście się nie znamy skoro sos smakuje jak stare mięso a my tego nie potrafimy docenić. Kucharka, z którą chcieliśmy porozmawiać odmówiła wyjścia z kuchni. Moja sałatka cesarzowej - nie radzę. Ciężki zawiesisty sos pociapany łosoś na sałacie plus trzy dokładnie plasterki ogórka (mam nadzieję, że umyte przynajmniej) trzy półplasterki pomidora i trzy paski papryki. No i jajko na twardo pasujące tu jak pięść do oka. Wino ok ale mogliby nie dodawać korka do kieliszka. Podsumowując - obsługa tragiczna (dawno tak wrednej kelnerki nie widziałam if ever), jedzenie tragiczne jedynie wystrój ok. Ale do restauracji nie dla wystroju się chodzi.