donvito52
02.01.12, 17:51
Wczoraj zaginął mi pies. Suka konkretniej mówiąc. Stara, głupia suka.
Z Żelkowa polazła na Garwolińską, potem na Monte Cassino gdzie zaopiekował się nią dobry człowiek.
Jako że pies wiejski, nie był zaczipowany.
Szukałem jej z Tatą cały dzień. O ludzi dowiedzieliśmy się że była widziana jak wyżej, na Garwolińskiej. Potem uruchomiłem szare komórki, zadzwoniłem do straży miejskiej, dostałem od nich kontakt do dr. Pasiaka na Granicznej. Okazało się że pies, suka, będąca u dr. Pasiaka to nie moja ... suka. ALe dostałem kontakt do Pana z Igań który zaopiekował się psem i zgłosił znalezienie do Straży Miejskiej i dr. Pasiaka.
W sumie, pies czyli suka odnalazła się na Prądzyńskiego w Iganiach u sympatycznego Pana którego to nazwiska nie podaję. Ale któremu to, nimiejszym gorąco dziękuję.
W swoim imieniu, w imieniu mojego Taty, mojej córki i psa.
Świat nie jest zły. I tak trzymać.