Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-)

05.07.12, 10:57
Co gorsza, nie odpowiadają. Mieszkam od tygodnia nad Zalewem i często łażę tam z psem, widuję tych samych ludzi, biegaczy, rowerzystów i rybaków. Zdarza mi się kogoś pozdrowić (niemieckie przyzwyczajenia), ale niestety rzadko ktos mi odpowiada. Nie wygladam jak żulik więc nie wiem o co chodzi. Tak samo u mnie w bloku, część odpowiada, część nie...Może warto byłoby to zmienić? ;-)
    • verena0 Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 05.07.12, 13:20
      Podejrzewam, że widzisz zdumienie na twarzy tych ludzi ;) My Polacy nie jesteśmy przyzwyczajeni, że w miejscu publicznym ktoś obcy nas tak o sobie bez niczego pozdrawia. To wręcz podejrzane ;)))
      Myślę, że jak będziesz konsekwentny to się przemogą ;)
      • efaster Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 05.07.12, 13:57
        Dokładnie jak napisała Verena :)

        My Polacy raczej Dzieńdobry mówimy jak kogoś znamy, albo wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia (np. sklep, przychodnia, etc.)

        Z to mamy problem z odpowiadaniem dziękuje, dowidzenia, etc.

        np. przepuścisz kogoś w bramie, albo przytrzymasz chwile furtkę by się nie zamkneła, to często gęsto nie podziękuje (szczególnie małolaty co latają w te i wewte po podwórku), takie ani dziękuje, ani pocałuj mnie w d**e. Nie żeby był stary zgred, ale od słowa dziekuje jeszcze nikomu język nie odpadł, ja zwsze dziekowałem jak ktoś mnie przepuścił w dzwiach do klatki, furtce, ect.

        No chyba, że ja starej daty jestem ??

        Na ulicy raczej nie mówimy dzędobry osobom któym nie znamy, ale ja raczej odpowiadam dzień dobrya, albo cześć nawet osobom nie znajomym, a jcześciej kończy się to pytaniem kupi pan "super" perfumy, albo "super" wycieraczki, albo inną żecz (taki chandel obnośny).
        • kerac32 Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 05.07.12, 14:46
          To, że na ulicy i na ukłon ze strony nieznajomego ktoś nie zareaguje adekwatnie, to od biedy można jeszcze zrozumieć. Nie pojmuję jednak zachowania ludzi mieszkających w jednym budynku, ba, nawet w jednej klatce, mijających się na schodach, w drzwiach do bloku itp., którzy przechodzą obok siebie jakby w ogóle się nie widzieli. Albo taka sytuacja, idzie pani z wzrokiem utkwionym w jakiś nieokreślony punkt przed sobą, mówi się jej "dzień dobry", pani odpowiada, ale w sposób jakiś "sztywny", nie odwracając się się nawet na centymetr do pozdrawiającego, z twarzą lodowato obojętną, jakby robiła wielką łaskę :( Skąd się takie "drętwiaki" biorą?
          • stockonly Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 05.07.12, 15:37
            Ja mam nieco inne odczucia, kiedy spotykam nie tylko siedlczan na górskim szlaku. Tam każdy każdemu mówi dzień dobry. Gdy wracam do miasta wśród lasków i piasków, nawet sąsiad mi nie mówi cześć.
            • xfinlandia Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 05.07.12, 19:03
              Wybierz się kiedyś w gory w okolicach długich weekendów, gdize pełno jest przypadkowych ludzi - dzieńdobry nie jest w tych dniach wcale dominujące.
              • przyjemny_gosc Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 06.07.12, 00:40
                Bo trudno mówić co chwila "Dzień dobry". Idź nad Morskie Oko w sezonie, to Ci się gęba nie zamknie, jak zechcesz każdemu mówić "Dzień dobry". To jest zwyczaj, który bazuje na tym, że w górach nie łatwo było spotkać kogokolwiek.

                Mówienia "Dzień dobry" osobom kompletnie obcym, zupełnie nie rozumiem. Po co, z jakiej racji i co ma to na celu? Pozdrawianie osób, które się często spotyka w tych samych miejscach jest w sumie logiczne, chociaż może warto kogoś takiego złapać i wymienić chociaż krótki dialog, zagadać o pogodę, albo o kondycję (skoro mowa o ludziach co biegają nad Zalewem) :)
                • ibzor Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 06.07.12, 15:19
                  No to racja.
                  Ja biegam nad zalewem dośc często I zdarza się pozdrawiać innych biegaczy - ale tylko np wszędzie jest pusto, pada deszcz, albo ogólnie jest brzydko a ta druga osoba jest jedyną osobą spotkaną dookoła zalewu - czyli dokładnie na takiej samej zasadzie jak w górach- czasami jest tak że idziesz szlakiem przez 8 godzin, męczysz się i pniesz w góre sam , i nikogo nie spotkasz - to jak widzisz drugiego człowieka po kilku godzinach samotnej wędrówki to instyktownie samemu si zagadać - ot dla zwykłego kontaktu z innym człowiekiem - w końcu jesteśmy "zwierzętami" stadnymi.
                  A witanie się z obcymi ludźmi w zatłoczonym/ zamieszkanym miejscu. jest dla mnie conajmniej dziwne i nie zrozumiem tego Szwajcarskiego "Gruss got"
    • maailma Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 07.07.12, 09:54
      Jakby mi ktoś obcy powiedział "Dzień dobry" pewnie bym odpowiedziała, ale z myślą, że ktoś mnie z kimś pomylił. Ale ja sama nie pozdrawiam ludzi na ulicy których nie znam. Więc też nie dziwi mnie aż tak mocno, że ktoś nie odpowiada.
      Za to u mnie w bloku ludzie sobie mówią "dzień dobry" czy to sąsiedzi z tej samej czy z klatki obok. Bo już się znają (przynajmniej z widzenia takiego codziennego).

      Ale miłym zaskoczeniem było właśnie to, że ludzie którzy biegają mówią do siebie "Cześć". Jak zaczęłam biegać to aż mi się milej zrobiło od tego :) Teraz sama mówię "Cześć" i od razu widać kto jest "nowy" bo ma minę pewnie taką jak ja miałam na początku. :)
      • xfinlandia Re: Siedlczanie nie mówią "Dzień dobry" ;-) 07.07.12, 10:49
        Jeśli czegś nie robimy.. to może zacznijmy? Przyjechałeś z innej kultury - masz ochotę mówić - MÓW. Za trzecim, piątym razem w końcu ktoś odpowie. I może ten zwyczaj się odrodzi?
        Bo osiedle, gdzie każdy chowa wzrok jest.. więzieniem.

        Jako wykonawca różnych robotek zajmuję czasem miejsce na klatce schodowej.. Jeśli widzę że ktoś z lokatorów idzie z góry staram się powiedzieć "dzień dobry" - kultura łagodzi obyczaje ;)
    • efaster Re: nie tylko u nas, takie czasy mamy 07.07.12, 10:13
      www.youtube.com/watch?v=YTo82kS4K5o
      refren,mów sam za siebie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja