"Nic się nie stało"

26.07.12, 21:09
"25 lipca występująca w B-klasie Łysica II Bodzentyn pokonała II-ligową Pogoń Siedlce aż 5:1"

"Nic się nie stało", ważne, że zawodnicy mają płacone.
    • emti1 Re: "Nic się nie stało" 27.07.12, 13:37
      Po pierwsze primo gral pierwszy sklad tego zespolu wystepujacy tylko lige nizej.

      Po drugie primo ponad polowa grajacych tam zawodnikow ma doswiadczenie ekstraklasowe i pierwszoligowe.Ot taki przystanek dla pilkarskich emerytow za dobre pieniadze.


      Co nie zmienia faktu ze wynik do dupy.

      Radzilbym sie przyzwyczajac do takich rezultatow.Z takim patałachem na ławce trenerskiej duzo w tej lidze nie zwojujemy.
      • ibzor Re: "Nic się nie stało" 27.07.12, 15:12
        Przecież to nie był mecz ligowy.
        • efaster Re: "Nic się nie stało" 28.07.12, 21:23
          bo to wina bramkarza - syna prezesa obydwaj Jacki

          Piotr Gardynik 30 2 - 0
          Mirosław Kalista 34 3 - 0
          Mirosław Kalista 36 4 - 0

          www.90minut.pl/mecz.php?id_mecz=899977
          w ciągu 6 minut 3 bramki wpuścił, owszem można przegrać 1 : 0, no 2 : 0 ale 5 : 1 !!!!!

          tragedia, ja nawet nie chce myśleć co będzie za tydzień na Struga 63 ???

          ja modlę się o remis, choć coś czuję że będzie "rzeź niewiniątek" w wykonaniu Radomiaka na Pogoni.


          • fellnet Re: "Nic się nie stało" 28.07.12, 21:30
            Mnie to raczej lekko lata, 5:1 czy 10:1.
            Zawodnicy importowani, dzisiaj przychodzi jutro odejdzie bo gdzięś w "Pierdziszewie" lepiej zapłacą za te przegrane mecze. U przeciwników podobnie się dzieje. Aby płacili.

            Wg. mnie drużyna w 60 - 70 procentach powinna składać się z graczy z terenu klubu.
            • ibzor Re: "Nic się nie stało" 29.07.12, 11:51
              Wg mnie drużyna powinna mieć wyniki - jeśli chcemy żeby wszyscy gracze byli z regionu - ot taki regionalny nacjonalizm w najgorszym wydaniu - to musimy się liczyć z tym że z takim składem drużyna na pewno spadnie do III IV ligi
Inne wątki na temat:
Pełna wersja