donvito52
27.11.12, 17:05
Uczciwość ludzka nie zna granic ...
Powyższe zdanie jest sarkazmem ... niestety ...
Zdawało by się że w epoce internetu kiedy zła fama roznosi się po świecie z szybkością światła ludzie powinni być czuli na wyrażane o nich opinie. Powinni tak postępować by nie dało się o nich nic złego powiedzieć. A jednak ... nie. Dla kilku urwanych tysięcy są w stanie poświęcić dobrą opinię o sobie.
Znajomy ... wykonał pracę dla pewnego siedleckiego biznesmena. Z branży ... hmmm ... w tym roku było w Pl kilka spektakularnych bankructw ... klienci wracali na koszt Urzędu Marszałkowskiego.
Praca miała być "na bogato", okazywało się że jednak nie aż tak, trzeba było wielokrotnie poprawiać by uwzględnić zmiany koncepcji inwestora. Nnooo .... by taniej było.
Po wykonaniu, pierw było "zapłacę jutro", potem pojutrze, potem zadzwonię ... Teraz jesteśmy na etapie wyparcia, pan B. nie odbiera telefonów.
Dlaczego nie walę nazwiskiem po oczach. Ano ... umowa była ustna. Między dwoma dżentelmenami, z których to jeden nie jest jednak nim.
Pan był zadowolony z roboty. Nie na tyle jednakoż by za nią zapłacić.
Nasuwa też mi się pytanie, czy oby w interesach tenże pan ( z małej litery ) nie stosuje podobnych technik finansowych.
Wyrazy współczucia dla jego klientów.