Uczciwość ludzka nie zna granic ...

27.11.12, 17:05
Uczciwość ludzka nie zna granic ...
Powyższe zdanie jest sarkazmem ... niestety ...
Zdawało by się że w epoce internetu kiedy zła fama roznosi się po świecie z szybkością światła ludzie powinni być czuli na wyrażane o nich opinie. Powinni tak postępować by nie dało się o nich nic złego powiedzieć. A jednak ... nie. Dla kilku urwanych tysięcy są w stanie poświęcić dobrą opinię o sobie.
Znajomy ... wykonał pracę dla pewnego siedleckiego biznesmena. Z branży ... hmmm ... w tym roku było w Pl kilka spektakularnych bankructw ... klienci wracali na koszt Urzędu Marszałkowskiego.
Praca miała być "na bogato", okazywało się że jednak nie aż tak, trzeba było wielokrotnie poprawiać by uwzględnić zmiany koncepcji inwestora. Nnooo .... by taniej było.
Po wykonaniu, pierw było "zapłacę jutro", potem pojutrze, potem zadzwonię ... Teraz jesteśmy na etapie wyparcia, pan B. nie odbiera telefonów.

Dlaczego nie walę nazwiskiem po oczach. Ano ... umowa była ustna. Między dwoma dżentelmenami, z których to jeden nie jest jednak nim.
Pan był zadowolony z roboty. Nie na tyle jednakoż by za nią zapłacić.
Nasuwa też mi się pytanie, czy oby w interesach tenże pan ( z małej litery ) nie stosuje podobnych technik finansowych.
Wyrazy współczucia dla jego klientów.
    • xfinlandia Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 27.11.12, 20:45
      Co zrobisz.. Jak nie wymienisz go z nazwiska to się nie zawstydzi. Wymienisz? Naruszysz jego dobra. Ja - niestety - nie wiem o kogo chodzi ale jak już zostanę klientem biura podróży, to popatrzę by nie było to nazwisko na B.
      Tak czy inaczej takich typów uważam za s...ów.
    • donvito52 Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 28.11.12, 16:11
      Teraz trochę dla rozweselenia.
      Jakiś czas temu blisko swego domu zauważyłem ogłoszenie.
      - Zaginął kotek, tęsknimy, wysoka nagroda za odnalezienie...
      Trzeba trafu, wracając do domu widzę w ogrodzie małego, prześlicznego rudaska toczka w toczkę podobnego do tego z ogłoszenia. Łapię sierściucha na ręce i idę szukać ogłoszenia o zagubionym kocie.
      Znalazłem ogłoszenie, zadzwoniłem, Pan przyszedł, podziękował i ... poszedł sobie ...
      Do dziś wypatruję obiecanej wysokiej nagrody.

      PS
      Kotka zaniosłem i nagrody nie oczekiwałem.
      Ale ... jak się pisze, obiecuje wypada się spytać czego oczekuje znalazca.
      Według mnie oczywiście.

      PS.2
      Nie skorzystam z biura podróży na Pułaskiego.
      Nie wiem czemu.
      • xfinlandia Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 28.11.12, 23:34
        Nic nie zrobisz - ludzie już tacy są. Przynajmniej masz satysfakcję że kot trafił do domu:)

        Ps. Na pułaskiego był ostatnio remont i biuro się przeniosło..
      • z_sieci Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 30.11.12, 19:35
        Odbiegam od głównego tematu, ale muszę to napisać:
        No cóż przykro, ale w tym kontekście na szczęście(!) to nie był mój kotek (dodałam tu pod koniec października wątek o zaginięciu i dodatkowo ogłoszenie na ulicy).
        Naszego kotka (burego) też znalazł jakiś pan, zadzwonił do mnie, syn pobiegł po zwierzaka, a ja za chwilę oddzwoniłam z podziękowaniami i zapytaniem jak się panu dodatkowo odwdzięczyć za dobre serce, ale ten Pan jednak nie chciał niczego więcej, powiedział, że cieszy się, że mógł pomóc. Co prawda na ogłoszeniu nie było informacji o nagrodzie, ale chciałam jakoś wynagrodzić temu człowiekowi to, że zadzwonił i być może ocalił naszego kota. Dwa tygodnie go szukaliśmy...
        Przy tej okazji jeszcze raz napiszę: dziękuję!
        • xfinlandia Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 30.11.12, 23:05
          Chcial nie chciał.. ale flaszka się należy :)
          no ale mi by wystarczyły takie podziękowania jak tu.
          Chociaz ogłaszając nagrodę w swoim sumieniu przeznaczyłbym jakąś kwotę i konsekwentnie bym się jej trzymał. A jeśli znalazca odmówi - to zawsze można przeznaczyć ją np. na schornisk dla zwierząt.
        • przyjemny_gosc Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 01.12.12, 09:46
          bo kulturalnemu człowiekowi głupio dopominać się o nagrodę i nawet jak zapytają, to pierwszą reakcją jest odmowa. Trzeba czasami coś komuś wcisnąć.
    • donvito52 Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 01.12.12, 13:35
      he he ... flaszka to uniwersalna waluta.
      Na początku tego roku ( 2012 ) moja stara sunia poszła w długą.
      Za pośrednictwem całego łańcuszka ludzi dobrej woli odnalazła się w Iganiach.
      Odebrałem sunię i wróciłem po pół godzinie z 0,7 Grand'sa.
      Znalazca opierał się i musiałem użyć siły ;))) by mu wcisnąć butelkę.
      Bo, za dobro należy nagradzać a zło karać.
      • kerac32 Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 01.12.12, 13:53
        Dywagowanie o granicach uczciwości w przypadku pomocy w znalezieniu kociaka, to spore nadużycie. Jak w takim razie ocenić to, co zdarzyło się w Kotuniu, gdzie, jak to bywało u ludów pierwotnych, rozszabrowano majątek zmarłego? Ciekawi mnie bardzo, jaki będzie epilog tej historii.

        www.tygodniksiedlecki.com/t18544-spadek.htm
        • donvito52 Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 03.12.12, 12:45
          Dywagowanie o granicach uczciwości w przypadku pomocy w znalezieniu kociaka, to
          spore nadużycie.


          Zaraz tam nadużycie.
          To taki poboczny wątek który stał się głównym.
          Rzecz ogólnie, o obyczajach, obietnicach i ich nie dotrzymywaniu.
          Są rzeczy większej i mniejszej wagi, niektóre całkiem malutkie ... jak nie przymierzając kotek ...
          Zwyczajnie też nie chciałem zakładać nowego wątku.

          Jeśli zaś o wymienioną przez Ciebie sprawie mowa .... Nic mnie już nie zadziwi ... Te stare dobre wartości które należy chronić ;(( przed wpływem Uni i świata ...
          • kerac32 Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 03.12.12, 17:01
            Niepotrzebnie wyrzucasz sobie założenie wątku. O takich sprawach trzeba pisać, piętnować wszelkiej maści oszustów i łajdaków. Szkoda tylko, że sprawy tak się potoczyły, że nie możesz podać bliższych danych tego kanciarza. Ku przestrodze innych, których los mógłby z nim zetknąć.Tu wychodzi oszczędność i niezawieranie umowy na piśmie. Teraz nie można winnego ukarać tak, jak na to zasługuje.

            Ktoś pisał o wciskaniu dowodów wdzięczności. Czasami trzeba kogoś "pocisnąć", żeby zrozumiał, że zrobił coś dobrego i zasługującego na przynajmniej ten drobny dowód wdzięczności. Przypomniała mi się w związku z tym wydarzenie, którego byłem przypadkiem uczestnikiem. Jakieś 5-6 lat temu w Wigilię znalazłem koło Championa, obecnie Carrefour, wypchany, gruby na jakieś 7 cm, portfel. Nie, nie pieniędzmi, tylko dokumentami. Gotówki było kilkadziesiąt złotych. Że też ludzie muszą nosić wszystko przy
            sobie ;) Czego tam nie było... Wymienię tylko najważniejsze: dowód osobisty, prawo jazdy, dowody rejestracyjne 2 samochodów, kilka kart bankomatowych, legitymacja ubezpieczeniowa, itp. Jak to zobaczyłem, to wyobraziłem sobie przerażenie właściciela - pewnie już się martwił, kiedy zdoła je wszystkie odtworzyć i ile to go będzie kosztowało. Przed oczami stały mu też pewnie kwoty za utracone dniówki w pracy - z papierów wynikało, że jest zawodowym kierowcą. Chcąc, nie chcąc po kolacji siadam na rower i pedałuję kilka kilometrów na drugi koniec miasta. Mróz jest z 10 st. i nieźle dmucha. Kto jeździł w taką pogodę rowerem, to wie jak to się odczuwa na twarzy:/ Jestem na miejscu, właściciel zguby, nie zapraszając do mieszkania, łapie portfel i w drzwiach szybko go przegląda., łypiąc na mnie spod oka jak na złodzieja :( Po chwili, z ulgą stwierdza, że wszystko jest na miejscu, uśmiecha się szeroko, wyciąga z portfela dychę i wielkopańskim gestem próbuje mi ją wcisnąć, zapewniając przy tym, że za fatygę mi się to koniecznie należy :P Nigdy w życiu nie poczułem się tak poniżony... Nie oczekiwałem nagrody, ale też nie spodziewałem się takiego upokorzenia. Bez słowa odwróciłem się i odszedłem. Aha, przy okazji pozdrawiam szczodrego pana W. z ul. Wyszyńskiego 11, nie każdy potrafi z takim wdziękiem wybrnąć z "kłopotliwej" sytuacji jak pan. ;)
            • xfinlandia Re: Uczciwość ludzka nie zna granic ... 03.12.12, 18:25
              Hahaha:)
              aż się odechciewa pomagać..
              Flaszka - też byłaby na miejscu - chociaż z drugiej strony to rozpijanie społeczeństwa..
Inne wątki na temat:
Pełna wersja