Rutynowa kontrola "drogówki" na skrzyżowaniu

06.06.13, 22:46
Czy to jest skrzyżowanieWe czwartek szóstego czerwca o godzinie wpół do dziesiątej wieczorem (tak – w czerwcu to jest jeszcze wieczór) jechałem sobie moim poniemieckim rowerkiem tzw. wewnętrzną obwodnicą Siedlec. Przy jej zbiegu z ulicą Jagiellońską stał radiowóz. Dwaj policjanci rozlokowali się po przeciwnych stronach. Ten z dwiema krokiewkami zatrzymał akurat jakąś osobówkę z młodą dziewczyną. Ten z jedną belką – TIRa.
Pojechałem, ale im dalej, tym bardziej biłem się z myślami. Wreszcie ciekawość zwyciężyła. Nim zrobiłem sto metrów – zawróciłem.
– Przepraszam pana, czy to jest skrzyżowanie!? – krzyknąłem w stronę policjanta z jedną belką przy TIRze. Spojrzał na mnie i kontrolował dalej.
- Halo! Czy to jest skrzyżowanie!? – krzyknąłem znów.
- A o co chodzi!? – odkrzyknął.
- O to, czy to jest skrzyżowanie!? – odkrzyknąłem ja.
- Ale o co panu chodzi!? – on na to.
- O to, czy to jest skrzyżowanie!? – ja na to.
Policjant oddał papiery kierowcy TIRa i kazał jechać. Razem z TIRem ruszyło też kilka (może kilkanaście) do tej pory „uwięzionych” za nim samochodów.
- O co panu chodzi? – policjant podszedł do mnie. - Czemu pan tak krzyczy?
- Już nie krzyczę, a chodzi mi o to, o czym krzyczałem, a krzyczałem, bo pan stał przy TIRze z włączonym silnikiem i chciałem, żeby mnie pan słyszał. Chodzi o to, czy to jest skrzyżowanie?
- A o co panu chodzi, po co się pan pyta?
- Pytam się, bo jestem ciekawy. A kogo mam pytać jeśli nie policjanta ruchu drogowego? – odpowiedziałem. Jednocześnie, kątem oka, zauważyłem jak policjant z dwiema krokiewkami (ten z przeciwnej strony) oddaje dokumenty dziewczynie i szybkim krokiem przechodzi przez ulicę.
- O co jemu chodzi? – zapytał młodszego stopniem.
- Ten pan się pyta, czy to jest skrzyżowanie – odpowiedział młodszy.
A sprawdzałeś go alkomatem?
Nie sprawdzałem – odpowiedział młodszy – podtykając mi pod nos coś na kształt latarki z dziurą zamiast żarówki. - Proszę dmuchać! – zakomenderował.
Dmuchnąłem.
- Trzeźwy? – pół stwierdził, pół sam się siebie zapytał zdziwionym głosem starszy policjant. –To o co panu chodzi skoro pan jest trzeźwy? – zapytał.
- Chodzi mi o to czy to jest skrzyżowanie? – odpowiedziałem.
- Czy to jest skrzyżowanie?
- Tak, czy to jest skrzyżowanie.
- Tak, to jest skrzyżowanie – odpowiedział.
- To w takim razie mam drugie pytanie? Czy panom wolno zatrzymywać na skrzyżowaniu samochody do rutynowej kontroli? Przecież panowie całkowicie zatrzymują ruch, to nie jest bezpieczne.
- A dlaczego pan myśli, że nam nie wolno? – odpowiedział pytaniem jeden z policjantów.
- Wcale tak nie myślę, chcę tylko się dowiedzieć, czy panom wolno, czy to zgodne z prawem.
- Mnie, jako policjantowi ruchu drogowego wolno zatrzymywać pojazdy o każdej porze i w każdym miejscu. Na skrzyżowaniu też. A jak pan chce przejechać przez skrzyżowanie to proszę, teraz pan może – usłyszałem w odpowiedzi.
Nie chciałem. Podziękowałem uprzejmie i odjechałem.
    • andre155 Re: Rutynowa kontrola "drogówki" na skrzyżowaniu 07.06.13, 08:20
      urzekła mnie ta historia
      • kerac32 Re: Rutynowa kontrola "drogówki" na skrzyżowaniu 07.06.13, 10:07
        Nie ma się z czego śmiać. Niektórym Panom policjantom czasami wydaję się, że są ponad prawem. Sam się o tym przekonałem. Jakiś czas temu jechałem rowerem po ścieżce rowerowej na Składowej. W pewnym momencie natknąłem się, patrz link: goo.gl/maps/c0Fma , na parkujący na niej wszystkimi kołami policyjny radiowóz. W środku siedział funkcjonariusz w średnim wieku, w randze st. aspiranta. Mogę zrozumieć, że tak może zachować się jakiś głąb - cywil, a nie policjant z długoletnim stażem. Na dodatek na służbie. Zatrzymałem się i z "pewną nieśmiałością" ;) zwróciłem mu uwagę, że blokuje mi przejazd, zmuszając do wyminięcia po chodniku. Pan st. aspirant uprzejmie oświadczył, że jest na interwencji, a ja nie jestem od tego, żeby go pouczać w kwestii przepisów drogowych. Na moją uwagę, że obok jest wjazd na osiedle, w którym mógł się zatrzymać nie stwarzając innym utrudnień, a ponadto jako stróż prawa powinien świecić przykładem w jego poszanowaniu, zdenerwował się kapkę i ostrzegł, że jak wysiądzie z auta to się przekonam, kto, jakie ma prawa i obowiązki. Widząc, że nic nie wskóram, a ponadto sytuacja zaczyna być nieprzyjemna, odjechałem kilka metrów i zacząłem wyciągać aparat, który akurat miałem przy sobie. Widząc to Pan st. aspirant odrzucił na bok trzymane papiery, zapuścił silnik i bez zbędnego manewrowania, przeskakując krawężnik, szybko odjechał. Zdjęcia zrobić nie zdążyłem, ale koniec końców miałem satysfakcję, że mu "popędziłem" kota ;P Można? Można!
        • efaster Re: Rutynowa kontrola "drogówki" na skrzyżowaniu 07.06.13, 14:00
          brawo, już kiedyś na wp.pl było zdjęcie z Siedlec, jak na ul. Wojskowej (tuż za skrzyżowanie z Piłsudskiego) za znakiem B-36 (zakaz zatrzymywania) stał radiowóz (bez włączonego tzw. koguta) czyli w myśl przepisów był autem cywilnym, co innego jak ma właczone migacze, ale wtedy musi wykonywać interwencje, a użycie sygnałów świetlych i dzwiękowych jest też ściśle określone.

          Ba ile to ja razy widziałem patrol jadący owszem przepisowo (tzw. prędkość patrolowa) która czasem staje sie utrudniem dla inych, bo a nie zawsze jest gdzie wyprzedzić (podwójna ciągła, pasy, skrzyżownia, etc.) nawet pasy zapięte, ale np. gada przez tel. komórkowy podczas jazdy, ja wiem przy takiej prędkości to nawet na "playstation" mógłby grać i nikomu by krzywdy nie zrobił, ale jaki dają przykład innym kierowcom ?? ba nie muszę mówić, że zwykły kierowca za to samo wykroczenie dostałby mandat i punkty karne.

          Albo drugi przypadek, nasza "kochana" Straż Miejska, dzień wczorajszy ok. 15.00 skwerek koło GS (przy Sportowej) ławeczka, w cieniu siedzi sobie dwóch strażników, ok. rozumiem gronco, patrolować się nie chce, nogi też muszą odpocząć, no nic idę dalej chodnik na Piłsudskiego tuż przy przystanku MPK na pl. Sikorskiego, auto na numerach WSI ***** (numer mam w pamięci) pół metra od krawędzi jedni pół metra od krawężnika i żywopłotu, i jak takiego ominąć ?? A tam takie parkownie to norma, zwykły przechodzień jakoś zawalidrogę ominie, ale np. matka z dzieckiem, osoba na wóżku inwalidzkim już nie, już miałem dzwonić właśnie na SM, ale dałem sobie "sina" bo zanim by patrol łaskwaie się pofatygował (zanjąc życie usłyszałbym, że wszytkie parole są na interwencji i jak zakończą czynności to podjadą) to dawno ów Ford Mondeo (kombi) było by już w innym miejscu, zapewne w jednej z pod siedleckich wsi, a jak wiemy jurysdykcja SM kończy się wraz ze znakiem Siedlce "przekreślonego" na ukos czerwoną linią.

          A Policja, oni tak kochają przystawać (chyba oszczędzaja w ten sposób paliwo) często widzę ich np. na podjeździe Straży pożarnej, czy na parkingu przy pobliskiej stacji paliw.
Pełna wersja