kinguch
29.08.13, 23:07
Godzina 15.30 główne skrzyżowanie - Piłsudskiego - Wojskowa, mnóstwo ludzi, dzieci, a nagle pojawia się jakiś koleś w dresie z padliną w ręku(chyba rozjechany gołąb), macha nim, przytyka do ludzi, głośno się śmieje, wchodzi niemal pod koła samochodów. Ewidentnie po czymś, lub już tak bardzo zaawansowana choroba psychiczna. Telefon na policję po 10 minutach od telefonu pojawia się samochód policyjny, jeździ w tę i we w tę Wojskową, jak można się domyśleć jest już po całym zdarzeniu, a owy wariat już gdzieś zniknął.
I teraz pytanie, czy w naszym mieście działa monitoring, czemu dopiero telefon na policję powoduje interwencję, czemu owy ewenement mógł przemaszerować z padliną w ręku przez dużą część Piłsudskiego?