Finansowa kolęda.

15.01.05, 19:30
Czas kolędowania to również czas ofiarnych łowów finansowych. Jaki macie
stosunek do takiej formy kwestowania. W niektórych parafiach (nie wiem czy w
Siedlcach) proboszczowie imiennie ogłaszają ile kto dał. Owszem można nie dać
ale wiąże się to z "wpisaniem do akt".
    • bydlaq Re: Finansowa kolęda. 15.01.05, 20:46
      Hm temat ciekawy. Tym bardziej, że księża podczas jednej tylko wizyty rocznie
      wiedzą więcej o parafianach niż posterunkowy o swoim rewirze. Oczywiście w myśl
      zasady "wiedzą sąsiedzi kto na czym siedzi".
      Oczywiście że "dobrowolne" datki na kościół znane są od zawsze. Oficjalnie nikt
      się nie buntuje. Choć nie słuszałem o listach darczyńców uważam że ludzie
      przyzwyczaili się że trzeba dać i dają. Coś jak kopertę lekarzowi. W obydwu
      przypadkach nikt się buntuje: ani dający ani biorący.
      A tak swoją drogą jakie stawki chodzą w mieście za kolędę?
      • j.b102 Re: Finansowa kolęda. 15.01.05, 21:12
        Kościół doskonale wypracował formę zastraszania. A to że ciężko znaleźc kogoś
        kto nie daja to efekt takich właśnie działań. Mam po prostu czasami dosyć
        zbiórki na wszystko co się da w Kościele. A zwłaszcza dawania na tacę. Czy nie
        mógłby być podatek kościelny? Okazałoby się ilu mamy katolików a i datki byłyby
        rozliczone...
        • muchawka Re: Finansowa kolęda. 17.01.05, 11:25
          Nie zgadzam się. Nie widzę w kolędzie zastraszenia. Myślę, ze każdy daje, ile
          może, dla SWOJEJ parafii. Nikt nie musi.

          Ludzie są mądrzejsi i reagują stosowanie do inflancji i rosnących kosztów. Na
          tacę kładą też coraz częściej papierki, a nie tylko monety jednozłotówkowe.
          My utrzymujemy NASZ kościół i mamy prawo do tego. Nie mieszajmy państwa do
          kościoła. Kto nie chce, nie musi.
          • j.b102 Re: Finansowa kolęda. 17.01.05, 22:46
            Cóż widocznie nie dane było Ci spotkać się z naciskami ze stony Kościoła jako
            instytcji.
            Oficjalnie nikt nie musi. Inflacja w dół, a ludzie papierki kładą? Ciekawe
            gdzie dokładnie
            • razowiec Re: Finansowa kolęda. 17.01.05, 23:06
              Właśnie się obniżyła o 0,1%.
        • Gość: simply chyba główka nie pracuje... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 17.01.05, 23:41
          j.b102 napisał:

          > Kościół doskonale wypracował formę zastraszania. A to że ciężko znaleźc kogoś
          > kto nie daja to efekt takich właśnie działań.

          no chyba trochę pan przesadził... ! jakoś ludzie zastraszeni po Siedlcach nie
          chodzą, a na tacę jak chcą to dają, jak nie to nie. Radzę puknąć się w główkę,
          może następnym razem nie napisze pan takich bzdetów.

          > Czy nie mógłby być podatek kościelny? Okazałoby się ilu mamy katolików a i
          datki byłyby rozliczone...

          no i jeszcze raz się pan popisał... katolików można policzyć i bez podatku, a
          jeśli interesują pana parafialne przychody, może pan wstąpić do rady
          parafialnej, o ile wie pan co to jest.

          pozdrawiam,
          simply
          • j.b102 Re: 18.01.05, 08:24
            Czyżby tak zagorzały katolik bał się podatku kościelnego? Rada pafrafialna
            słyszę? A może bardziej kółko wzajemnej adoracji. Rządy grupki ludzi których
            nikt nie rozlicza. Bo jakoś nie słychać co zrobilła lub ile przychodu ma
            kościół a ile wydał. Owszem swego czasu miało to miejsce w jednymz siedleckich
            kościołó. Wraz z odejściem prooszcza skończyło się rozliczanie przychodów i
            wydatków.
            • Gość: simply panie, mówię przecież, że się nie boję ;) IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.01.05, 09:45
              j.b102 napisał:

              > Rada pafrafialna słyszę? A może bardziej kółko wzajemnej adoracji. Rządy
              > grupki ludzi których nikt nie rozlicza. Bo jakoś nie słychać co zrobilła lub
              > ile przychodu ma kościół a ile wydał

              żeby usłyszeć, trzeba umieć słuchać i wiedzieć, gdzie można usłyszeć. jeśli nie
              jest pan w takiej radzie, to gdzie pan chce słyszeć o finansach parafii? W
              ogłoszeniach parafialnych są już inf. dotyczące inwestycji, zapotrzebowania
              itp. i to już czasami się dłuży w nieskończoność. A jeśli bym miał jeszcze
              słuchać o tym, ile kto dał po kolędzie, albo ile zebrano na tacę podczas każdej
              mszy ostatniego tygodnia... delikatnie mówiąc bezsens.

              >Czyżby tak zagorzały katolik bał się podatku kościelnego?

              Skąd pan wie czy katolik i w dodatku, że zagorzały? Ale pan jest
              monotematyczny... Nie boję się księży, sióstr zakonnych, podatku kościelnego,
              biskupa... Jasne? Nie jestem zastraszany, mam wolność przekonań i sumienia.
              Jestem wolny w tym co robię i kim jestem. W kościele też.

              simply
              • j.b102 Re: świenie świetnie 18.01.05, 10:21
                W ogłoszeniach parafialnych są już inf. dotyczące inwestycji, zapotrzebowania
                itp. i to już czasami się dłuży w nieskończoność.

                O właśnie tylko inwestycje i kolejne wydatki na kolejnie remonty lub jeszcze
                bardziej kosztowne budowanie czegoś nowego.

                A jeśli bym miał jeszcze
                słuchać o tym, ile kto dał po kolędzie, albo ile zebrano na tacę podczas każdej
                mszy ostatniego tygodnia... delikatnie mówiąc bezsens.

                Nie wiem czy bezsens. Rozliczenie powinno obejmować każdą instytucję gdzie
                znajdują się pieniądze. Zwałszcza tak ogromne. Wystarczy popatrzeć na ks.
                Jankowskiego, któremu Jaguar zbyt ciasnym jest samochodem.
          • emenemki Re: chyba główka nie pracuje... 18.01.05, 08:51
            Gość portalu: simply napisał(a):

            > jakoś ludzie zastraszeni po Siedlcach nie chodzą, a na tacę jak chcą to dają,
            jak nie to nie.
            No z przykrością to piszę, ale nie zgadzam się z Tobą. Nie jest to kwestia
            zastraszenia w dosłownym tego słowa znaczeniu. To raczej coś na kształt mody
            czy, może lepiej, świadomości i utartych schematów.
            Na temat dawania "dowolnych" ofiar, mógłbym pisać wiele, bo doświadczenia
            niedawnego bądź co bądź ślubu jeszcze żywe, ale ograniczę się jedynie do wizyty
            kolędowej.
            Fakt, ja nie mam co narzekać, w zeszłym roku ksiądz złamanego grosza nie wziął,
            w tym nawet do koperty nie zajrzał, ale moja rodzina podczas rozmowy o wizycie i
            kopercie, pomimo wielu oporów przyznaje, że da, no bo jakby to nie dać. To nie
            wypada! I o takiej świadomości właśnie piszę. Przyzwyczailiśmy się do pewnych
            zachowań i sama myśl o odstępstwie od nich powoduje niesmak moralny. Księża nie
            muszą zastraszać...

            > katolików można policzyć i bez podatku
            No pewnie, że można. Są przecież metryki chrztów, dokumenty świadczące o
            przystąpieniu do Komunii Świętej, są wreszcie zawierane w kościołach śluby.
            Katolików w Polsce jest faktycznie od cholery nie?
            • Gość: Bambi Re: chyba główka nie pracuje... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.01.05, 09:06
              > No z przykrością to piszę, ale nie zgadzam się z Tobą.

              Zwykle sie mówi że decyzje podjete jednogłośnie na pewno nie są najlepsze, więc
              chyba dobrze że się nie zgadzasz :)

              > no bo jakby to nie dać.

              no własnie nie dać, wytłumacz mi skąd sie bierze ten strach ?, to samo przecież
              dotyczy przyjmowania ksiedza , nie ma obowiązku przyjmowania go.

              > o takiej świadomości właśnie piszę

              To mi przypomina myślenie zbiorowe

              > myśl o odstępstwie od nich powoduje niesmak moralny

              niesmak może byc wówczas gdy zrobimy cos niezgodnie z przekonaniami, jesli wiec
              uważamy ze nie musimy dawac to nie widze powodu do takiego niesmaku.
              • emenemki Re: chyba główka nie pracuje... 18.01.05, 20:09
                Gość portalu: Bambi napisał(a):

                > wytłumacz mi skąd sie bierze ten strach ?, to samo przecież
                > dotyczy przyjmowania ksiedza , nie ma obowiązku przyjmowania go.
                To jest trochę tak (IMO), że gdy ludzie mieszkają na jednej klatce od wielu lat
                (tak, uważam, że problem dotyczy głównie ludzi starszych), to jednak każda
                odmienność od tradycji, przyzwyczajenia, schematu działania - nazwij jak chcesz
                - jest od razu zauważane i traktowane jak trąd. (a widziała pani, te spod 13 to
                ksiendza nie przyjeli). Nie bywa tak?

                > niesmak może byc wówczas gdy zrobimy cos niezgodnie z przekonaniami, jesli wiec
                > uważamy ze nie musimy dawac to nie widze powodu do takiego niesmaku.
                Chyba, że ktoś daje, chociaż wcale nie ma na to ochoty (patrz wyższą
                argumentację). Wtedy bania.
                • muchawka Re: chyba główka nie pracuje... 18.01.05, 20:23
                  Przesada. Jeżeli ktoś potrafi się przyznawać do swoich przekonań, to nie ma z
                  tym problemu.

                  Kiedyś też nie jeden zapisywał się do partii lub innego ZMS tak na wszelki
                  wypadek żeby się dostosować, żeby coś zyskać, awansować.

                  Ludzie o czym mówimy? Albo jesteś wierzący, albo nie - i to jest tylko Twoja
                  prywatna sprawa.
                  • emenemki Re: chyba główka nie pracuje... 18.01.05, 20:38
                    muchawka napisał:

                    > Przesada. Jeżeli ktoś potrafi się przyznawać do swoich przekonań, to nie ma z
                    > tym problemu.
                    Noooo, a Ci, co nie potrafią, szukają itd, to taki bardziej podgatunek nie?

                    > Kiedyś też nie jeden zapisywał się do partii lub innego ZMS tak na wszelki
                    > wypadek żeby się dostosować, żeby coś zyskać, awansować.
                    A niektórzy, to nawet coś dobrego dzięki temu zrobili. Nie generalizujmy, bo
                    dojdziemy do przekonania, że każdy kto w życiu popełnił błąd to drań i nie ma
                    usprawiedliwienia.

                    > Ludzie o czym mówimy? Albo jesteś wierzący, albo nie - i to jest tylko Twoja
                    > prywatna sprawa.
                    Tak.
                    • muchawka Re: chyba główka nie pracuje... 18.01.05, 21:32
                      > Kiedyś też nie jeden zapisywał się do partii lub innego ZMS tak na wszelki
                      > wypadek żeby się dostosować, żeby coś zyskać, awansować.
                      A niektórzy, to nawet coś dobrego dzięki temu zrobili. Nie generalizujmy, bo
                      dojdziemy do przekonania, że każdy kto w życiu popełnił błąd to drań i nie ma
                      usprawiedliwienia.

                      O tych nie mówię, bo tych cenimy do dziś. Dlaczego błąd? Ludzie w zgodzie ze
                      swoim sumieniem tworzyli coś pozytywnego dla tamtej (innej nie było) Polski pod
                      niby to przewodem siły przewodniej, a dyskretnie chrzcili dzieci, brali śluby w
                      odległych kościołach. Żeby coś zrobić udawali i ... byli akceptowani przez obie
                      strony.

                      Ja mówię tu o mimikrze, o tych co zawsze patrzą, skąd wieje i myślą, co ludzie
                      powiedzą.
    • marianeq Re: Finansowa kolęda. 18.01.05, 10:50
      Przyznam się, że nie rozumiem problemu.

      Jak ktoś nie chce dawać, to niech nie przyjmuje kolędy.
      Ja nie przyjmują kolędy bo uważam się za niewierzącego. Co roku grzecznie
      odmawiam księdzu, sprzedawcom opłatków itp. W tym roku w naszym bloku w
      Warszawie była karteczka z prośbą o wcześniejsze telefoniczne powiadomienie
      parafii o chętnych do przyjęcia księdza więc nawet nie musiałem nikomu odmawiać.

      A jeżeli ktoś uważa się za Katloika i zależy na kolędzie a strasznie nie chce
      nic ofiarować - to szczerze mówiąc - nie rozumiem człowieka.

      PA!wel
      • mama_pysiaczkow Re: Finansowa kolęda. 18.01.05, 11:18
        > Jak ktoś nie chce dawać, to niech nie przyjmuje kolędy.

        Dlaczego ma nie przyjmować kolędy? Po prostu nie daje i tyle. U mnie ksiądz
        nigdy nie pyta o datki - mało tego, nawet raz się zdażyło, ze zapomniał wziąć
        kopertę i trzeba go było gonić:-). Ale my nigdy nie czuliśmy przymusu dawania.
        Nie ma podatków kościelnych - chociaż nie jest to głupia myśl - a kosciół musi
        sie z czegoś utrzymywać. Jezeli chodzisz do kościoła (korzystasz z usług :-)
        to "płacisz".

        Ja przyjmuję księdza, bo przychodzi raz w roku, zapowiada swoją wizytę i
        poniewż chodze do koscioła to chcę poznac blizej ludzi którzy w nim są.

        Moze spotykam się z księżmi z powołania? Jezeli tak to się cieszę :-). Szkoda,
        ze nie ma już proboszcza z mojej parafi - udzielał nam ślubu - na zadnym więcej
        slubie nie słyszałam równie pięknego kazania ... :-(((
        • brat_szczepana Re: Finansowa kolęda. 18.01.05, 12:53
          Też jestem zdziwiony tezą o zastraszaniu lub przymuszaniu. To już nie te czasy,
          nie ten kraj. Chyba j.b102 przesłał okres przemian w RP i nie wie, w jakim
          świecie żyje.

          Mnie się podoba, że przychodzi ksiądz z parafii, czasami nawet proboszcz.
          Interesuje mnie, co się planuje, jakie potrzeby ma parafia, jacy ludzie tu
          mieszkają i jakie są problemy, można pogadać o chórze, o KRP i RM, skrytykować
          niektóre zachowania lub zwyczaje (stania przed kościołem w czasie nabozeństwa
          itp.).

          A w Warszawie pojawił się nowy pomysł: "Od końca stycznia podobnie jak księża
          dzielnicowi będą nas odwiedzać w mieszkaniach. Pomysł rzucił wiceprezydent
          miasta Władysław Stasiak. Policja go kupiła. Co na to warszawiacy? Z badań
          opinii wynika, że ponad 80 proc. warszawiaków nie zna swojego dzielnicowego,
          choć jedna trzecia wie, jak go znaleźć. Prezydent Stasiak, wrocławianin, siedem
          lat temu przeprowadził się do stolicy. Dzielnicowego jeszcze nie spotkał. W
          ochockiej parafii zetknął się za to ze zwyczajem zapowiedzi kolędy. -
          Informacja z datą i godziną, kiedy ksiądz będzie po kolędzie, w mojej kamienicy
          wisiała na bramie - opowiada. Kilka tygodni temu wpadł na pomysł: po kolędzie
          powinni też chodzić dzielnicowi! Przekonał szefostwo Komendy Stołecznej."
          miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,2493546.html

          • j.b102 Re: Finansowa kolęda. 18.01.05, 13:40
            Cóż widać, że nie wszyscy jeszcze poradzili sobie ze zmianami bo słysząc o
            zastraszaniu przypominają sobie czasy sprzed 89. Na szczęście nie takie
            zastraszanie mam na myśli. Czy ktoś z Was próbował rozmawiać z księżmi na temat
            ofiar. Oczywiście wszyscy mówicie, że są dobrowolne, że czasami nie biorą
            (ryby?) ale ilu z Was zdarzyło się słyszeć że ofiara jest zbyt niska? Albo np.
            podczas rozmów przed ślubem, że skoro na wódkę weselną wydaje się tyle
            pieniędzy to na kościół też powinno się proporcjonalnie.
            Przykład zastraszania? Proszę bardzo. Dziecko lat 8. Wiadomo komunia. Co się
            robi gdy dziecko ma isć do komuni? Sprawdza się czy w kartotece
            parafialnej "wszystko gra" czyli czy księdza wpuszczano do domu, czy była
            ofiara i w jakiej wysokości. Niech któryś z tych punktów się nie zgadza. Oj
            przetrzepana zostanie kieszeń. Oczywiście "co łaska nie mniej niż ...."
            Choć to trudne polecam lekturę kartotek parafialnych. Jak to zrobić? Np być
            członkiem rady parafialnej. :)
Pełna wersja