Ślepa miłość patriotyczna

04.07.06, 00:41
serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,3454365.html?as=1&ias=3
    • melisa333 Re: Ślepa miłość patriotyczna 04.07.06, 21:09

      Tageszeitung": Nowy polski kartofel. Złodziejaszki, co chcą zawładnąć
      światem

      Peter Köhler, tłum.bart 04-07-2006, ostatnia aktualizacja 03-07-2006 20:52




      Tłumaczenie artykułu Petera Köhlera w "Tageszeitung"


      Niemiecka publika nie wierzyła własnym oczom - polski prezydent wcale nie
      był niższy od niemieckiego. Jakiś polityk zza Odry, który dumnie podaje
      niemieckiej pani kanclerz nogę. Niemcy przecierali swoje błękitne oczy ze
      zdumienia i nie dowierzali uszom, gdy Lech Kaczyński w marcu dumnie
      przyjechał do Berlina, a w maju nie odpowiadał na uśmiechy niemieckiego
      prezydenta na warszawskich targach książki.

      Wiadomo jednak, że Kaczyński chełpił się tym, że przez lata żadnemu
      niemieckiemu politykowi nie podał nawet palca. Wystarczająco często trąbił,
      że w ogóle nie zna Niemiec poza spluwaczką w męskiej toalecie na lotnisku we
      Frankfurcie. Wiadomo, że urodzony w 1949 r. Kaczyński reprezentuje to trudne
      pokolenie, które jeszcze przed swoimi narodzinami zostało przez Niemcy
      ukąszone. Jest jasne, że w negatywnym światopoglądzie Kaczyńskiego od
      średniowiecza każdy Niemiec konno prze na Wschód. Ale w Niemczech uważa się
      takie poglądy za od dawna przestarzałe stereotypy i nikt nie pytał polskiego
      prezydenta podczas wizyty w Berlinie, z jakiego kraju pochodzi jego
      luksusowa limuzyna.

      U nas w kraju wykształcony prezydent ma suwerennie poruszać się ponad
      podziałami. W Polsce władca (dosłownie właściciel państwa - red.) ma działać
      z zębami na wierzchu: ma zmiażdżyć niemiecko-rosyjski rurociąg bałtycki,
      musi zdusić w zarodku planowane w Berlinie Centrum przeciw Wypędzeniom tych
      obrzydliwych Niemców i obedrzeć ze skóry Powiernictwo Pruskie, które domaga
      się zwrotu za czynsze w dawnych Strefach Wschodnich (chodzi o tzw. Ziemie
      Odzyskane). Już przecież Lech Kaczyński jako prezydent Warszawy lekką ręką
      kazał sporządzić 700-stronicowe, nafaszerowane faktami studium o zniszczeniu
      przez Niemców stolicy Polski i wielkimi literami zażądał 54 mld dolarów
      reparacji.

      W Polsce wielu ludzi darzy wielką nieufnością wszystko, co Polską nie jest.
      Odkąd Lech Kaczyński jako dwunastolatek ze swoim bratem bliźniakiem w filmie
      "O dwóch takich, co okradli księżyc" odstawił wiele błazeństw, bliżej mu na
      księżyc niż do Niemiec i Rosji. Rosja wcisnęła Polsce kciuki komunizmu w
      tyłki, a od lat 70. bracia Kaczyńscy chcieli socjalizm wykoleić.

      W 1980 r. obydwaj absolwenci prawa (Lech zrobił nawet doktorat i został się
      nawet polskim profesorem) pomagali przed sądami strajkującym stoczniowcom w
      Gdańsku. Lech, który podczas studiów prawa i ustaw musiał był coś przeoczyć,
      został w 1981 r. internowany i siedział rok o chlebie i wodzie.

      Godzina Lecha Kaczyńskiego wybiła w 1989 r., gdy upadł komunizm i ster
      przejął Lech Wałęsa. Dzięki pomocy założonego przez siebie Porozumienia
      Centrum dochrapał się fotelu w Sejmie, zakonserwował się później jako
      profesor prawa i w 2000 r. został na kilka miesięcy ministrem
      sprawiedliwości. I gdy Janusz Pineiro ogłosił, że bracia Kaczyńscy,
      zakładając PC, brali pieniądze z budżetu państwa, okazał się na tyle
      sprytny, by nie dać sobie nic zarzucić.

      PC stało się i tak starą pieśnią, bo bracia Kaczyńscy powołali na scenę nowy
      związek, partię Prawo i Sprawiedliwość. Dzięki niej w 2002 r. szlachetny
      Lech został bossem Warszawy. Prawy Jarosław zagarnął dla siebie w 2005 r.
      podczas wyborów do parlamentu największego kartofla, zręcznie jednak
      zacisnął zęby i zrezygnował z urzędu premiera, i wyczarował z pustej ręki
      Kazimierza Marcinkiewicza. Lech ruszył do boju po najwyższy atrybut władzy i
      pod koniec 2005 r. posiadł prezydencki fotel.

      Bracia Kaczyńscy z wielką energią chcą sprzątnąć ostatnich komunistów z
      kraju i społeczeństwa. Dlatego parlament ma bez szemrania przyjąć sto ustaw,
      nie stając przy tym rządowi okoniem. Wzorem do naśladowania dla Kaczyńskich
      był twórca Polski z 1919 r. Józef Piłsudski, który w 1926 r. odkrył
      sterowaną demokrację i do 1935 r. napędzał półfaszystowski reżim wojskowy.
      Tak jak Piłsudski Kaczyńscy są polscy do szpiku kości. Obydwoje udowodnili,
      że z przodu i z tylu są czyści. Lech zabronił mężczyznom w Warszawie
      paradować z gołymi tyłkami, Jarosław zaś mieszka z własną matką, ale
      przynajmniej bez ślubu.
      • krzycho1252 Re: Ślepa miłość patriotyczna 05.07.06, 00:36
        "- Ba! Myślę, że mimo wszystko prometejski mit nie wygaśnie. Bo taka jest
        natura prometeizmu, on z definicji nie wygasa. Będzie się uporczywie tlił, a w
        sprzyjających warunkach buchnie płomieniem innym oczywiście niż w przeszłości.
        Mitologiczny Prometeusz niemało nabroił, starając się wyłudzić dla ludzkości
        wyższy poziom konsumpcji, mięso dla człowieka, kości dla bogów i postęp
        technologiczny za wszelką cenę - ogień do użytku powszechnego. Został za to
        ukarany."
        Mięso, chleb i kości.
        Mimo wszystko trochę cię lubię. Ten"postęp technologiczny" niestety też ma
        wpływ na nasze życie. Założyłbym tezę- czym większy "postęp technologiczny",
        tym większe bezrobocie. Robot czy mądra maszyna, chociaż droższa na początku,
        szybko się zwraca. Pracuje bez urlopu, bez umowy o pracę, bez podwyżek i
        wolnych sobót. Nie chce napojów. Nie chce też i polityków. Prawica odwoła się
        do Boga i do historii a lewica ... Mam na myśli nową lewicę, która odwołuje się
        do Milera i Barańskiego i wróci chyba do prasowego tytułu "Trybuna Ludu"?
        Tylko "lud" jej nie kupi.
        • melisa333 Re: Ślepa miłość patriotyczna 05.07.06, 21:22
          mylisz leicez lewizną ...
Pełna wersja