wpadka w jednej z knajp

25.09.06, 22:05
czy mozna to potraktowac jak wpadke przy pracy, czy efekt tego, ze kelnerzy z
podstawową wiedzą już dawno wyjechali za granicę?

byłem tam z koleżanką i młoda kelnerka podała drinka najpierw mi, potem jej. A
do tego z lewej strony mi i przez stolik jej. Kiedys takie rzeczy się tam nie
zdarzały.

jesli nie będzie reakcji ze strony właścicieli (zaraz wysyłam maila), to
napiszę gdzie to było.

Co prawda zadna to wpadka w porownaniu do kabackich "restauracji", gdzie
kelnerka mało wina nie wylała, zamówienie (dwie caprese, dwa wina) musiała
notować (w efekcie czego wypadł jej i notatnik i długopis... i w ogole
śmiesznie było
    • sknerus4 Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 22:16
      To straszne!!!
      • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 22:24
        nic strasznego sie nie stalo.
        Kwestia zasad, klasy itd

        Ale oczywiscie, diabel tkwi w szczegółach. A jakby to powiedział mój znajomy,
        zwracanie uwagi na takie szczegóły, to kwestia kultury.

        Nie znalazłem maila do tej restauracji :(
        • krzycho1252 Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 22:27
          Napisałeś "młoda kelnerka". Szkoda byłoby dziewczyny. Właściciel nie nauczy
          lecz wyrzuci.
          • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 22:32
            ja myślę, że byłby głupi, jeśli tak zrobi.
            Najgorsze już przeszła- z pół roku tam jest.
            Nie sądzę, żeby teraz tak łatwo w Siedlcach byłoby znaleźć kogoś na tyle
            lepszego, żeby się opłaciło stracić to, co w nią w pewnym sensie zainwestował w
            tym czasie. Chyba, że się mylę
            • emti1 Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 23:04
              Ja rowniez jestem zdania ze nie stalo sie nic wielkiego co uwlaczyloby jakos Twojej lub kolezance godnosci.Nie dajmy sie zwariowac.W zyciu codziennym wciaz spotykamy sie z podobnymi sytuacjami.Mi sie to troche kojarzy z donosicielstwem...

              Krzycho1252 ma racje...Przez Twoj kaprys (sorry Raks ale tak mysle) moze ucierpic tylko i wylacznie dziewczyna.Moze pomysl i o tym..
              • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 01:41
                ideał siegnął bruku ...
                • emti1 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 02:11
                  bambii napisał:

                  > ideał siegnął bruku ...

                  To jakis prztyczek w moja strone?Bo nie zrozumialem tej aluzji...
                  • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 08:01
                    zaden przytczek, tylko ocena sytuacji :)
                    • mattiz Re: wpadka w jednej z knajp 30.09.06, 13:09
                      Prosta sprawa i pięknie niżej skomentowana. z Kindersztubą jest jak z
                      ortografią. Coraz więcej osob jej nie zna, a jeszcze wiecej osob nawet znajac
                      nie przejmuje sie tym, ze inni jej nie znaja.
                      Takze uwazam ze walczyc o obyczaje trzeba i warto.
                      PrzypuszcZam 9po opisie zachowan wlasciciela owego lokalu), ze za taki donos nie
                      tylko dziewczyny nie wyrzuci, ale i nie upomni, bo byc moze nie zrozumie na czym
                      polega problem.
                      Zawsze pozostaje mozliwosc nie stolowania sie w siedlcach, skoo ortografia juz
                      tu nie dociera.
    • n_l Re: wpadka w jednej z knajp 25.09.06, 23:06
      widocznie wpadłeś jej w oko
    • bogini_nocy Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 08:44
      raks5 napisał:

      > czy mozna to potraktowac jak wpadke przy pracy, czy efekt tego, ze kelnerzy z
      > podstawową wiedzą już dawno wyjechali za granicę?
      >
      > byłem tam z koleżanką i młoda kelnerka podała drinka najpierw mi, potem jej. A
      > do tego z lewej strony mi i przez stolik jej. Kiedys takie rzeczy się tam nie
      > zdarzały.
      >
      > jesli nie będzie reakcji ze strony właścicieli (zaraz wysyłam maila), to
      > napiszę gdzie to było.
      >
      > Co prawda zadna to wpadka w porownaniu do kabackich "restauracji", gdzie
      > kelnerka mało wina nie wylała, zamówienie (dwie caprese, dwa wina) musiała
      > notować (w efekcie czego wypadł jej i notatnik i długopis... i w ogole
      > śmiesznie było

      Skandal!!!

      Raksiuś, nudzisz się ???
      :-D
      • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 09:03
        widzisz raks, nie dziw sie więc jak będą rozmawiać przez telefon komorkowy w
        kinie czy teatrze, a spróbuj takim zwrócić uwagę ... :)
        To nie Warszawa w Siedlcach jesteśmy ... w Siedlcach :/
        • cannella Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 18:41
          No i co z tego, że w Siedlcach? Na wschód od Mrozów zwykła kindersztuba już
          nieobowiązuje? Najlepiej dalej pracować na chlubną opinię prowincjonalnego
          zapyziałego miasteczka.
          Raks, popieram. Pisz do właściciela.
          • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:04
            widzisz canella, obowiązuje, nie obowiązuje...
            To trochę jak z ortografią. Dla tych, którzy jej nie używają, jest mnóstwo
            argumentów, dlaczego jest niepotrzebna.
            Jeśli ktoś sobie nie radzi z podstawami, jak to nazwałaś, kindersztuby, to jest
            mu wygodniej w świecie, gdzie powszechnie popełnia się błędy, bo czuje się
            bardziej swojo.
            Natomiast knajpa, o której piszę, nieraz miło mnie zaskakiwała choćby
            zachowaniem obsługi. Z drugiej jednak strony, jak sięgnę pamięcią, to właśnie
            właściciele są chyba słabym punktem tej "obsługi". Nie zawsze trzeźwy, często
            otoczony bardzo hałaśliwymi swoimi goścmi. Dlatego, oprócz braku maila na
            stronie, nie napiszę do właściciela. Jak mi się zechcę, to poszukam po prostu
            kogoś, kto zna ktoregoś/którąś z kelnerek i przekażę to bezpośrednio.

            A swoją drogą może udałoby się wywołać ciekawą dyskusję na temat użyteczności w
            Siedlcach sovoir-vivre. Jak do tej pory, z piszących w tym wątku chyba tylko Ty
            i Bambii odczuwa jego sens
          • westwind2 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:07
            Moje uznanie dla Raks'a5. Reagujesz prawidłowo. Każdego z nas obowiązują reguły
            profesjonalizmu w pracy zawodowej i dlatego od kelnera mamy prawo oczekiwać
            zachowań zgodnych ze sztuką tej profesji. Mam tylko obawę, że nie wiadomo, czy
            sam właściciel zna dobrze te zasady, bo być może interesuje go bardziej
            robienie kasy niż zadowolenie klienta - mimo, że to idzie w parze.

            Dlaczego mamy akceptować byle jakość?

            • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:21
              dzięki za uznanie...
              Nawet jeśli właściciel nie zna pewnych zasad, a jestem przekonany, że zna (bo
              ktoś ten klimat stworzył, klimat pozytywny), to na pewno zatrudnia też bardzo
              profesjonalnych, jak na Siedlce, kelnerów.

              Nie ma sensu analizować, dlaczego ktoś pracujący w otoczeniu profesjonalistów
              (może nazwanych tak na wyrost), nie przejął przez około pół roku podstaw swojego
              zawodu. Gdyby to był mój pracownik, oznaczałoby to porażkę moich zdolności
              menedżerskich...


              Ale waracająć do tematu, sovoir-vivre- potrzebny, czy nie?
              • westwind2 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:24
                Savoir-vivre to najzwyklejsza kultura dnia codziennego. Bez niej ani rusz.
                Wymyślono po to, aby łatwiej i przyjemniej się żyło.
                • gaziarz Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:35
                  ja się z Tobą zgadzam. Ale chocby z tego wątku wynika, że nie dla każdego jest
                  to takie oczywiste.

                  Czy nie jest wygodniej wyrzucić peta przez okno w samochodzie? Otworzyć drzwi
                  pilotem i wsiąść sobie wygodnie w tym samym momencie co partnerka, zaprkować na
                  miejscu dla inwalidów, bo bliżej?
                  I taką listę można długo kontynuować dalej (nie mogłem się powstrzymać przed tym
                  dalej :), a cofnąć się wpisu do tyłu nie udało). Ale przyszło mi do głowy, że
                  szanowanie swojego języka, to też kwestia kultury i jej zachowania lub nie
                  • emektb Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:46
                    gaziarz czy raks? no zdecyduj się wreszcie:))

                    a tak na temat - to i żarcie lepsze tam na początku robili. polędwiczki swego
                    czasu palce lizać były:)
                  • westwind2 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 19:47
                    To o czym piszesz też ma swoja nazwę, delikatnie powiem, ze jest to 'Savoir-
                    vivre inaczej', a prosto z mostu - chamstwo, obsuw, grubiaństwo,dyktatura
                    prymitywizmu.
                    Ludzie tego pokroju są na ogół samolubami i damskimi bokserami, często są też
                    emocjonalnie upośledzeni, bezwzględni wobec słabszych lub osób od nich jakoś
                    zależnych (rodzinnie, słuzbowo), służalczy wobec mocnych. Nie są w stanie
                    pojąć, że usłużenie komuś ujmy im nie przyniesie, a jedynie przysporzy
                    przyjaźni. Być może nie tylko oni sami są temu winni, jeżeli nie wynieśli z
                    rodzinnych domów odpowiednich wzorów zachowań czyli tzw. kindersztuby.
                    • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 20:12
                      > Ludzie tego pokroju są [cut]

                      oj ale żeś sie zagalopował ! no westwind2 pierwszy raz widze Ciebie w taki nastroju.
                    • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 20:13
                      tu bym z Toba polemizował.

                      Brak kultury w sensie subtelnym nie musi oznaczac jej braku w ogole. Mało to
                      przejrzyste, ale daje przykład:
                      Jeśli jegomość wybiera się w do restauracji i nie wpadnie mu do głowy, żeby
                      przepuścić swoją lepszą połowę w drzwiach, nie oznacza to, że jest damskim
                      bokserem... To zbyt duże uogólnienie

                      Do Emka- gaziarz=raks5 i nigdy tego nie ukrywałem, w przeciwieństwie do
                      niektorych piszących pod kilkoma nickami :) Tylko, że gaziarza używam już bardzo
                      rzadko (tym razem niechcący się nie przelogowałem)
                  • n_l Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 20:23
                    tiaaaa... złośliwy komentarz ciśnie mi się na usta...
                    ale się powstrzymam... na razie ;-)
                    a propos kelnerki- w siedleckiej knajpie oczekujesz
                    dobrze wyuczonych kelnerów?
                    niby gdzie mieli takie nauki pobierać?
                    IMO co innego kindersztuba- a co innego
                    umiejętności zawodowe.
                    • on_login Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 20:33
                      zlosliwe komentarze? to nie ja
                      • n_l Re: wpadka w jednej z knajp 26.09.06, 20:37
                        Kuba, daj spokój, odgrzewasz stare kotlety
                        a złośliwość nie wobec Ciebie,
                        bardziej ogólnie...
                        O.K. napiszę- "frak dobrze leży w trzecim pokoleniu"
          • cannella [ort] ale wpadka ... 26.09.06, 20:30
            Oczywiście _nie obowiązuje_ miało być (ze spacją po nie). Ech...
    • muchawka Re: wpadka w jednej z knajp 27.09.06, 00:54
      Ta knajpeczka to Barbarossa?
      • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 27.09.06, 09:47
        a po co Ci ta wiedza?
        niech dyskusja pozostanie na bardziej "high level"- szczegóły nie są potrzebne.

        Gdyby autor chciał pisać, co to za knajpa, to by pisał.
        Jeśli ktoś siedleckie miejsca zna i trochę śledzi na forum, to na pewno wie. I
        niech nazwa pozostanie w domysłach. Natomiast wypowiedz na temat z Twojej
        klawiatury wiele z pewnością wniesie, więc do dzieła, Muchawko

        • klemens.klemens Re: wpadka w jednej z knajp 27.09.06, 17:46
          > Jeśli jegomość wybiera się w do restauracji i nie wpadnie mu do głowy, żeby
          > przepuścić swoją lepszą połowę w drzwiach, nie oznacza to, że jest damskim
          > bokserem...

          Zgadza się. Nawet powinien pierwszy wejść, aby nie narazić kobiety na
          ewentualne zaczepki i będzie to jak najbardziej w zgodzie z dobrym wychowaniem.
          Odwrotnie rzecz się ma w urzędzie, sklepie, pociągu lub autobusie.
          Damskim bokserem może też być ujadacz kanapowy. Siedzi, gapi się w TV i ujada
          na swoją kobietę z byle powodu, albo i bez niego.
          • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 27.09.06, 23:31
            tak czysto merytorycznie.

            Uwazasz, ze nie powinno sie wpuszczec kobiety w drzwiach w restauracji?
            Oczywiste, ze pozniej, o ile nie prowadzi kelner, do stolika sie idzie jako
            pierwszy. Ale sam moment wejscia, powiedzmy do szatni lub przedsionak itp- nie
            powinna kobieta byc przepuszczona? Ja uwazam, że drzwi to jeszcze pierwszenstwo
            kobiety. Moze sie myle
            • izaza Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 13:07
              Może to, co niektórym pomoże:
              1. Gdy wchodzimy do restauracji, mężczyzna otwiera drzwi kobiecie i puszcza ją
              przodem.
              2. Mężczyzna pomaga kobiecie zdjąć okrycie, oddaje je do szatni i odbiera
              numerek.
              3. W przypadku gdy kelner pokazuje miejsce, kelner idzie przodem, następnie
              kobieta, a za nią mężczyzna.
              4. Gdy nie ma osoby, która wskazuje miejsce, mężczyzna idzie przodem,
              wybierając stolik oraz miejsce, które umożliwia widok całej sali, proponuje je
              kobiecie, a po uzyskaniu akceptacji odsuwa krzesło kobiety i pomaga jej usiąść.
              • 12b5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 13:16
                w prawo w lewo. Ona spojrzy tam my musimy być natychmiast. Ona upuści kluczyk my
                w zębach skamląc podajemy. ciągle się uśmiechając. Albo nie!!! Zachowując
                poważną powagę kłaniamy się ciąle. Z poważaniem. Dżentelmen.
                • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 13:43
                  ciśnie mi się na usta komentarz. Ale po prostu przeczytaj parę postów wyżej.
                  Savoir-vivre nie jest wygodny. Kluczyk powinieneś podnieść, a że skamląc- to
                  już tylko Twoja interpretacja (może takie masz upodobania?)
                  • 12b5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 14:01
                    Hau hau - zaszczekała suczka
              • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 13:41
                no prosze, to sie popisalas.
                Tylko wlasciwie powtorzylas dokladnie to, co zostalo napisane.
                A poza tym, nawet jak zacytowalas jakas ksiazke lub portal, nie oznacza to, ze
                wlasnie tak powinno byc, jak jest tam napisane :)
                • izaza Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 14:38
                  W żadnym razie nie chodziło tu o popis.
                  Zgadza się, w punktach podałam to, co mówią podręczniki savoir vivre'u. Chcąc
                  stosować pewne zasady trzeba je znać, w wiekszości musisz się ich nauczyć, nie
                  wynosi się ich tak po prostu z domu (choć takie też bywają).
                  I nie piszę tu o tym, co powinno być. Każdy ma poza tym swoje zasady, wyczucie
                  i smak... Podałam tylko znane (i nieznane) zasady. Coś w tym dziwnego?
                  • wytaczacz_podsuwnicowy Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 15:38
                    tak
                    że na starość niektórzy się barzdo nudzą
                    • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 16:33
                      ze niby ja? czy ona
                  • n_l Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 21:09
                    > stosować pewne zasady trzeba je znać, w wiekszości musisz się ich nauczyć, nie
                    > wynosi się ich tak po prostu z domu (choć takie też bywają).
                    :-)))))
                    czyli tak jak napisałem wcześniej, a co zostało niezauważone:
                    - frak dobrze leży w trzecim pokoleniu :-)
                    • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 23:02
                      niewykluczone jednak, ze sa tu tacy, na ktorych owy frak leży dobrze...
                      • n_l Re: wpadka w jednej z knajp 28.09.06, 23:19
                        czyżbyś uważał że myślę inaczej?
                        • klemens.klemens Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 08:30
                          - frak dobrze leży w trzecim pokoleniu :-)

                          W tym krótkim zdaniu zawiera się mądrość pokoleń.
                          Tak to właśnie jest, że nie wystarczy tylko wiedzieć (choć bez wiedzy nie ma
                          wogóle o czym mówić), to trzeba jeszcze czuć i rozumieć sens stosowania na co
                          dzień zasad dobrego wychowania.
                          Jeżeli ktoś ten przysłowiowy frak uaważa za idiotyczny strój, za coś, czego nie
                          akceptuje, będzie się w nim czuł fatalnie i bardzo niezgrabnie zachowywał.
                          Jeżeli ktoś ma przez naturę ograniczony aparat pojęciowy i używa na co dzień 3-
                          4 wyrazy wyrażające wszystko (k..., ch.., p.......... itp.), zamiast setek
                          innych wyrazów znanych ludziom, którzy przykładają większą wagę do formy
                          wypowiedzi, umęczy się piekielnie, gdy sróbuje coś wyrazić bez użycia
                          swoich "powiedzonek".
                          Francuski termin "Savoir-vivre" dosłownie przetłumaczony oznacza - umieć żyć.
                          Antoni Słonimski wyraził się kiedyś tak: Gdy nie wiem, co robić, to na wszelki
                          wypadek wolę zachować się przyzwoicie.

                          I to jest recepta. Nie trzeba wiedzieć, że jajecznicę je się łyżeczką,
                          wystarczy zachować się przyzwoicie czyli grzecznie i to już wystarczy.
                          • izaza Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 09:29
                            "...wystarczy zachować się przyzwoicie czyli grzecznie i to już wystarczy" - i
                            w w tkwi sedno:)
                            Jeszcze jedno, myśląc o dobrym zachowaniu, warto wziąć pod uwagę to, żeby nie
                            robić różnych rzeczy na pokaz. W mniej doborowym towarzystwie lub wśród dobrych
                            znajomych niektóre rzeczy będą wtedy niezwykle śmieszne.
                            • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 12:28
                              jesli wpadasz między wrony, musisz krakac tak jak one.

                              Jasne. Poziom należy wyrównywać. W dół. Żeby nie być śmiesznym. A całe to
                              savoir-vivre jest na pokaz.









                              I tu właśnie kłania się frak...
                              • izaza Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 13:06
                                Ale chyba zgodzisz się ze mną, że są sytuacje, kiedy brak owego "pokazowego
                                savoir vivre'u" bywa żenujący i pretensjonalny? I wtedy uczucie zażenowania
                                towarzyszy Tobie, co nie jest przyjemne, a sprawca nawet nie ma zielonego
                                pojęcia, że przyczynił się do takiego stanu osoby trzeciej.
                                • raks5 Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 13:56
                                  "...brak owego "pokazowego savoir vivre'u" bywa żenujący i pretensjonalny"

                                  jeśli brak s-v może być pretensjonalny...

                                  A tak w ogole jestem przeciwny pokazowemu savoir-vivre, bo to wtedy nie jest
                                  kindersztuba tylko szopka.
                                  Caly czas odsylam do tekstu Irka
    • westwind2 Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 18:28
      Jest coś takiego jak uprzejmość i grzeczność, a te nigdy nie są pokaz. Można to
      nazwać kindersztubą, można kulturą osobistą lub najzwyczajniej normą
      obyczajową.

      To, że mówimy dzień dobry, nie rozpychamy się łokciami w kinie lub w kościele,
      wycieramy buty o wycieraczkę przychodząc z zabłoconej drogi lub nie walimy
      młotkiem w ścianę o drugiej w nocy nie jest działaniem na pokaz. To jest norma.

      Nie jest pokazowym savoir vivre'em dyskretne wycieranie nosa w chusteczkę
      zamiast smarkania na podłogę, albo też nie siorbanie głośno zupy czy mlaskanie
      w czasie obiadu, by nie obrzydzić innym jedzenia.

      Pokazówką jest chełpienie się umiejętnością jedzenia ostrygi wobec ludzi,
      którzy nawet nie wiedzą co to jest ostryga, pokazowym savoir-vivre’m jest też
      np. domaganie się drugiego widelca do jedzenia ryby, jeżeli gospodarz z
      niedopatrzenia czy nie wiedzy położył przy nakryciu widelec z nożem.

      Cechą savoir-vivre’u jest takt i powstrzymanie się od zbytecznej krytyki wobec
      osoby, która nie jest świadoma swojej gafy.

      Nikt, kto idzie na rozmowę kwalifikacyjną w sprawie pracy nie założy
      poplamionej koszuli, nie dłubie w zębach przy prezentacji swojej osoby, nie
      trzaska drzwiami, nie rzuca mięsem, nie mówi „na ty” do sekretarki lub swojego
      rozmówcy, nie podpiera rękoma głowy itp.

      To świadczy, że wie na czym polega dobre zachowanie.

      Dlaczego zapomina o tym np. na ulicy, w pub’ie i odgrywa szopkę, ale dla
      odmiany pełną chamstwa i grubiaństwa?
      • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 18:38
        > Dlaczego zapomina o tym np. na ulicy, w pub’ie i odgrywa szopkę, ale dla
        > odmiany pełną chamstwa i grubiaństwa?


        trudno w sposób jednoznaczny odpowiedzieć na to pytanie ale włączając telewizor
        widzimy i słyszymy "kwiat" narodu który obraża się, wyzywajac od warchołów i
        chamów. Dlatego że nie reagujemy już na ulicy widząc 10-13 latków obrzucających
        się wyktintnym mięsem. Dlatego że rodzice nie reagują na zachowanie swich
        dzieci. Dlatego że mamy deficyt autorytetów , przez to nie ma komu stosować norm
        i nie ma komu ich wyznaczać.
        • westwind2 Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 18:52
          To się zgadza. Tak, "mamy deficyt autorytetów, przez to nie ma komu stosować
          norm i nie ma komu ich wyznaczać".

          Chociaż dopada mnie taka wątpliwość: może te autorytety są (domowe, rodzinne,
          firmowe, lokalne itp), tylko my je zwyczjnie "olewamy", bo nikt nie jest godny
          zwrócić nam uwagę na jakąś naszą niedoskonałość. Autorytety uznajemy, gdy nas
          chwalą. Gdy ganią, to uważamy, że wymądrzają się lub że zjadły wszystkie
          rozumy.
          • bambii Re: wpadka w jednej z knajp 29.09.06, 19:50
            > Gdy ganią, to uważamy, że wymądrzają się lub że zjadły wszystkie rozumy.

            prosty przyklad z dzisiejszego dnia :

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=262&w=49358155&a=49460666
            to jest właśnie "norma" która jest stosowana w życiu społecznym i politycznym.
            Sam używam często sarkazmu (to cenię również u innych : pozdrawiam Krzycho1252)
            ale nie oskarżam nie posiadajac niezbitych dowodów.
            Te normy są ale są to zjawiska które wymierają , stosowanie norm staje się
            balastem , niepotrzerbnym bagażem który przeszkadza. Anonimowość (szczególnie ta
            w sieci) powoduje że łatwiej się łamie normy , a potem przechodzi to na życie
            rzeczywiste.
            Parę dni temu oglądałem program kabaretowy w którym bez ogródek padały słowa
            ogólnie uznane za obelżywe. Ja wiem że trudno teraz przebić się do mediów wiec
            trzeba być jaksrawym i kontrowersyjnym , ale czy to usprawiedliwia tak
            powszechne łamanie norm ?
            Przyznam się szczerze ze w tym przypadku nie wróżę normom przetrwania.
            • raks5 nie, nie, nie, 29.09.06, 20:11
              i jeszcze raz nie.

              Bambiiiiiiii, czemu wkleiles do tego watku link polityczny. Niech sie toczy
              swoim torem. Przeczytalem go pobieżnie i nawet jak ma zwiazek z tą dyskusją, to
              dosyć luźny, więc wybacz, ale twierdzę, że jest na siłę.
              Niech będzie to pierwszy od jakiegoś czasu wątek bez polityki i pyskówki, pls

              A co do drugiej części wypowiedzi...
              Każdy wybiera to, co chce. Fakty są takie, że i w tv można znaleźć pozytywne
              wzorce. Tylko to tak jak w życiu. Łatwiejsze jest to, co proste... w szerokich
              tych słów znaczeniach
              • bambii Re: nie, nie, nie, 29.09.06, 21:37
                Ale dlaczego nie chcecie zrozumieć że polityka to ludzie , to nasze zycie, to
                tworzenie środowiska czy tego chcemy czy nie.
                To oni pojawiają cię na pierwszych stronach gazet i to oni występują w TV
                tworząc własnie ... wzorce zachowań.
                Nasze zachowanie , kultura to nic innego jak zachowania akcpetowane przez
                zbiorowość, czy tego chcemy czy nie.
                Mówienie że polityka nas nie intereuje jest śmieszne, bo polityka to nie jest
                PiS ani PO , to nie są też media, to są nasze zachowania "polityczne" lub nie.
                Tak "polityka" zostala zdezawuowana że teraz ma konotacje wyłącznie negatywne.
                A polityka to sposób przekonywania innych do swoich racji, to wyznaczanie norm
                akceptowanych w grupie.
                Mówimy o normie ale chcemy odciąć się od polityki ? dlaczego ?
                Bo w naszym odczuciu polityka nie ma norm a dlaczego ?.......
                nie odpowiem na to pytanie, ale wiem jedno : że odcinanie się od tego to
                wylewanie dziecka z kąpielą , bo nie można pisac o moralności i normach nie
                odnosząć się do tego co się dzieje w zbiorowości.
                Każda próba oddzielnia polityki od norm jest nienaturalna i jest
                usprawiedliwieniem siebie i własnych zachowań.
                • bambii oj 29.09.06, 21:39
                  jakoś tak patetycznie zabrzmiało , ale to chyba wlasnie to co chciałem powiedzieć :)
                  • raks5 Re: oj 30.09.06, 03:47
                    chcialbym teraz tak butnie napisac:
                    "Jak sie chlopczyku obudzisz, to zmienisz zdanie. Tylko sie wyspij dobrze"

                    No ale tak wcale nie napisze, wiec to, co powyzej tak troszke jakby nie istnialo
                    • bambii Re: oj 30.09.06, 10:04
                      gdybym był złośliwy to napisałbym :

                      "już czhłopczyku sie wyspałem a zdanie mam takie samo, bo to o czym napisałem
                      chłopczyku używasz codziennie nie majac o tym świadomości a ten brak świadomosci
                      powoduje że to element pewnego wzorca zachowań, dlatego taka bryndza w naszym
                      kraju, bo wzorce i normy to nie tylko wpuszczanie kobiet przodem ale do tego
                      jeszcze dojrzysz"

                      ale ze nie jestem z natury złośliwy to tak nie napisze :>, ale napisze za to
                      dziekuje wyspałem sie dobrze ale szanuje Twoje odmienne zdanie.
                      • raks5 Re: oj 30.09.06, 11:19
                        hehe,
                        Bambii, tak poważnie, to doszlo do malego nieporozumienia.
                        W sumie, to dopiero przy nieporozumieniach docenia sie delikatny sposób
                        dyskusji, bo latwiej sie wycofac.

                        Nie przeczytalem Twojej wypowiedzi, ktora miala w tytule nie, nie, nie,
                        natomiast w wyrwanym kontekscie przeczytalem oj- i tak mi sie nie sklejala i do
                        niczego nie pasowala, ze napisalem, co napisalem (okolicznosc lagodząca- pora).
                        Natomiast co do tej dłuższej wypowiedzi, to jednak się zgadzamy, a dokładniej ja
                        się zgadzam z tym, co Ty napisałeś. Co więcej, jest to jakieś uzasadnienie
                        wklejenie tego wątku politycznego. Więc ok, mam nadzieje tylko, że jednak
                        dyskusja w politykę nie ucieknie.

                        To chyba taki obszar życia, gdzie dyplomacja jest pojmowana trochę szerzej
                        (tolerancyjniej) niż savoir-vivre. I w pewnych zakresach chyba po prostu musi
                        tak być, a z kolei w innych- bardziej restrykcyjna. Tak mi się wydaje.

                        A co do wyspania, to ja tego szczęścia nie miałem :(

                        pozdrowienia
                        • bambii Re: oj 30.09.06, 11:29
                          > mam nadzieje tylko, że jednak
                          > dyskusja w politykę nie ucieknie.

                          nie miałem takie zamiaru, natomiast chciałem pokazać że nie można mówić o
                          dobrych manierach np. przy stole, jednocześnie przyzwalać na padające w TV
                          określenia :"cham" czy "warchoł". Dla mnie kultura osobista jest czymś szerszym
                          a zasady dobrego wychowania dotyczą rwónież sposoby dyskusji np. nie
                          przerywanie dyskutantowi w trakcie rozmowy.
                • energy.m Re: nie, nie, nie, 30.09.06, 08:07
                  Popieram Cię bambii w tej kwestii. Prawdziwi politycy mają obowiązek przyswoić
                  tzw.protokół dyplomatyczny, czyli normy kulturalnego zachowania. Niestety,
                  jako, że nikt o to nie dba, to protokół stosują nieliczni.Znam tylko jednego
                  faceta,który stosuje go w codziennym życiu.
    • westwind2 Re: nie, nie, nie, 30.09.06, 17:26
      > n aje ba ne go
      > co za ku rwa cenzor je ba ny mi słowa kropkuje

      I w ten miły sposób wątek się wykoleił. Cóż szkoda, ale takie Rzeczypospolite,
      jakie ich młodzieży .....
Pełna wersja