dag_red
22.10.06, 14:04
W sobote pojechaliśmy z nasza 2-letnia coreczka na ostry dyzur na
Poniatowskiego z ostrym zapaleniem ucha. Na dyzuze przede mna wyklocal sie
ojciec o przyjecie jego corki (do lekarza) i mu odmowiona. Nie wiedzialam o
co chodzi... bo w rejestracji Pani poinformowala go,z e potrzebuje
skierowanie... Dziewczynka ok 6-7 lat od 2h miala ostry krwotok z nosa i nie
mogli jej go zatamowac (dziecko bylo zielone z oslabienia i slanialo sie na
nogach). Lekarz odmowil przyjecia dziecka bez skierowania. Wszystkiego
dowiedzialam sie zaraz osobiscie chcac zapisac moje dziecko na wizyte. KAzano
nam pojechac na Starynkiewicza na dyzur,z ebu ogladnal dziecko pediatra i
wrocic ze skierowaniem jezeli lekarz uzna ze potrzebuje dziecko
specjalisty!!! Moje sugestie, ze dziecko ma nawracajace zapalenia ucha nic
nie pomogly. Na Starynkiewicza lekarz ogolny nawet nie chcial jej ogladac
tylko od razu dal skeirowanie do laryngologa i kazal jechac do laryngologa.
Wiec zaraz wracalismy na Poniatowskeigo!!
Zostala przyjeta.
Na moje oburzenie,z e nie ma lekarz apediatry na miejscu ktory wydalby takie
skierowanie zostalam poinformowana, ze NFZ odmowil im podpisania umowy na
dyzur lekarza ogólnego/pediatry, twierdzac,z e to nie problem udac sie
najpierw do pediatry a potem ewentualnie szuakc u nich porady specjalisty.
I w zwiazku z tym wiekszosc pacjentow odsylana jest z powrotem. Przyjmuja
tylko przypadki bezposredniego zagrozenia zycia.
Powiedziano mi,ze pacjenci powinni interwniowac w NFZ zeby to zmienic.
Czy ktokolwiek ma pomysl jak to zrobic i chcialby pomoc? Ten system
funkcjonowania wydaje mi sie okrutny, szczeolnie dla malych pacjentow (3h
zajelo nam zeby dostac sie do lekarza i jezdzilsimy tam i z powrotem z 2
letnim placzacym z bolu dzieckeim!)
Mysle,z e trzeba by wyslac oficjalen pismo i pewnei miec poparcie wielu osob
zalaczone do tego pisma (podpisy na listach).
Co Wy na to?
Pozdrawiam
Daga