o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem

21.05.09, 21:15
kilka dni temu przespacerowałem sie nad naszym zalewem i na co
drugiej ławeczce , często młodzi ludzie, bez skrempowania popijaja
piwko ( a nwet widziałem kilka butelek mocniejszych trunków).
Nie znam sie na tych przepisach (pewnie bialas.bolek cos poradzi)
ale czy to nie jest miejsce publiczne i spożywanie alkoholu jest
zabronione ?
    • moler1 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 21.05.09, 21:57
      bambii napisał:

      > kilka dni temu przespacerowałem sie nad naszym zalewem i na co
      > drugiej ławeczce , często młodzi ludzie, bez skrempowania popijaja
      > piwko ( a nwet widziałem kilka butelek mocniejszych trunków).
      > Nie znam sie na tych przepisach (pewnie bialas.bolek cos poradzi)
      > ale czy to nie jest miejsce publiczne i spożywanie alkoholu jest
      > zabronione ?


      a czy to nie jest jeden z tych martwych i, w pewnych sytuacjach - podkreślam,
      nie najmądrzejszych przepisów?
      >
    • misinka81 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 21.05.09, 22:14
      Jest miejsce publiczne, picie jest zabronione. O ile dobrze
      pamiętam, to paru panom łowiącym ryby nad zalewem dostał się właśnie
      mandacik za picie piwka.
    • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 21.05.09, 23:01
      > kilka dni temu przespacerowałem sie nad naszym zalewem i na co
      > drugiej ławeczce , często młodzi ludzie, bez skrempowania popijaja
      > piwko ( a nwet widziałem kilka butelek mocniejszych trunków).

      Żeby to tylko na ławkach i tylko popijali, ale stoją też i popijają
      i to całymi grupami na ścieżce rowerowej, nie przejmując się tym, że
      uniemożliwiają tym samym swobodny przejazd rowerzystom. Nikt
      oczywiście nie odważy się zwrócić tym podpitym kolesiom uwagi, bo
      grozi to w najlepszym przypadku wysłuchaniem "wiązanki" pod swoim
      adresem, a w gorszej wersji obiciem facjaty. Znam przypadek, gdy
      prawie osiemdziesięcioletni pan, próbował wyegzekwować tam swoje
      prawa rowerzysty i jadąc ścieżką na wysokości nowo wybudowanego
      grilla, omal nie wjechał w raczących się na niej browarkiem
      młodzieńców, bo oni nie zamierzali odsunąć się choćby o krok.Jak mi
      o tym opowiadał, to wydawał się być zadowolony, że wszystko
      skończyło się tylko na uwadze jednego z nich: "Uważaj, k...a,
      dziadek jak jeździsz!" Może w końcu straż miejska zainteresowałaby
      się tym problemem, który wraz ze zbliżającym się latem będzie się
      nasilać, zamiast z takim "poświęceniem" zakładać blokady na koła
      nieprawidłowo zaparkowanych aut czy "ścigać" babcie handlujące na
      chodnikach jajkami.
      • emti1 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 21.05.09, 23:31
        Zalew to jeszcze nic.Czasem chodze pobiegac na boisko przy PG nr4.Tam to jest prawdziwy hardcore.Dosc powiedziec ze najpierw robie probne koleczko podczas ktorego zbieram szklo z biezni heh.
        Na dziedzincu szkoly zawsze koczuje jakas zgraja pijanych i nacpanych smarkow a zapach trawki czesto unosi sie w powietrzu.Jak biegam w miare regularnie od 10-12 lat tak nigdy nie widzialem tam strazy miejskiej czy policji.A wystarczylby jeden nalot w tygodniu...
        • jah.jah Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 08:56
          dajcie spokój już z tym biadoleniem śmiem twierdzić że wszyscy
          piszący o tym chętnie byście browca nad zalewem stuknęli może nie
          codziennie w życiu piękne są tylko chwile
          • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 09:37
            jah.jah napisał:

            > dajcie spokój już z tym biadoleniem

            Jesteś jednym z tych co na ścieżce "stukają browca", by po nim
            nabrawszy animuszu, i w kupie z podobnymi kolesiami, pokazywać
            dziadkom kto tu rządzi?
            Nie mam nic przeciwko wypiciu piwa nad zalewem o ile pijący nie
            zachowują się potem jak dzikusy. Mnie samemu niekiedy zdarza się tam
            osuszyć puszkę i jakoś nigdy nie przychodzi mi do głowy żeby się
            wydzierać, bluzgać czy zaczepiać spacerowiczów lub wędkarzy, czego
            nie o wszystkich pijących da się powiedzieć.
            • moler1 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 11:17
              kerac32 napisał:

              > jah.jah napisał:
              >
              > > dajcie spokój już z tym biadoleniem
              >
              > Jesteś jednym z tych co na ścieżce "stukają browca", by po nim
              > nabrawszy animuszu, i w kupie z podobnymi kolesiami, pokazywać
              > dziadkom kto tu rządzi?
              > Nie mam nic przeciwko wypiciu piwa nad zalewem o ile pijący nie
              > zachowują się potem jak dzikusy. Mnie samemu niekiedy zdarza się
              tam
              > osuszyć puszkę i jakoś nigdy nie przychodzi mi do głowy żeby się
              > wydzierać, bluzgać czy zaczepiać spacerowiczów lub wędkarzy, czego
              > nie o wszystkich pijących da się powiedzieć.


              No i właśnie w tym rzecz. Złe zachowanie popijających sobie
              absolutnie jest naganne, ale tak samo naganne jak złe zachowanie nie
              popijających sobi :-)

              A przepis o popijaniu piwka w miejscu publicznym nie w każdym
              przypadku jest słuszny, bo choćby przykład wędkarzy z piwkiem, albo
              nawet z "ćwiarteczką" mówi sam za siebie. Ja przynajmnej tak to
              widzę.

              • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 12:29
                Fajnie jest wiedzieć, że nie jest się osamotnionym w swoich
                pogladach ;)
                • marka33 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 12:36
                  Mieszkam nad zalewem i wiem że jedyne wyjście to komisariat tam.
                  Inne opcje nie wchodza w grę:-)
                  • malavida Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 18:56
                    Bardziej od picia irytuje mnie palenie w miejscach publicznych.
                    Pijąc alkohol człek szkodzi jedynie swojemu zdrowiu, za to taki
                    mały, niepozorny, śmierdzący papierosek truje wszystkich znajdującyh
                    się w pobliżu.
                    • marka33 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 22:50
                      Nie masz racji malavida. Akurat papierosek na świeżym powietrzu aż
                      tak szkodliwym dla innych nie jest. Poza tym tenże papierosek nie
                      sypnie ci wiazanki jeśli tylko na niego popatrzysz, tudzież nie
                      dopadnie cię w łeb (przepraszam) jakiś cios niczym cegłą :-)
                      • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 22.05.09, 23:35
                        Akurat papierosek na świeżym powietrzu aż
                        > tak szkodliwym dla innych nie jest.

                        Zgoda, ale pod warunkiem, że nie będzie on wypalany obok mojego
                        okna ;)
                        • misinka81 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 07:44
                          I tu doceniam mieszkanie na ostatniej kondygnacji :)
                          Wczoraj nad zalewem przedstawiciele "kultury" w dresach dzielnie
                          okupowali miejsce przy żaglówce. Tak sobie myślę, że może trzeba
                          wylansować jakieś inne miejsce, najlepiej poza Siedlcami w dzikiej
                          głuszy i niech tam sobie swoim superekstrawypasionym samochodem
                          jadą.
              • nienet Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 05:39
                > A przepis o popijaniu piwka w miejscu publicznym nie w każdym
                > przypadku jest słuszny, bo choćby przykład wędkarzy z piwkiem, albo
                > nawet z "ćwiarteczką" mówi sam za siebie. Ja przynajmnej tak to
                > widzę.
                Wczoraj nad zalewem można było poobserwować "wędkarzy z piwkiem" i nie tylko.Widziałem jak omal nie pobili faceta który wszedł na okupowany przez nich teren.A ile h... k.... j...w d..poleciało .
                Kto daje pozwolenie na takie "zawody"?
                • pawelek.mar Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 09:12
                  nienet napisał:

                  > Wczoraj nad zalewem można było poobserwować "wędkarzy z piwkiem" i
                  nie tylko.Wi
                  > działem jak omal nie pobili faceta który wszedł na okupowany przez
                  nich teren.A
                  > ile h... k.... j...w d..poleciało .
                  > Kto daje pozwolenie na takie "zawody"?


                  A ja wielokrotnie zagadywałem tych Panów z "ćwiarteczką" co na rybki
                  przyszli i jedno co można powiedzieć, to fakt, że oni tam na prawdę
                  na rybke przychodzą (a raczej po to, aby kija pomoczyć i właśnie nad
                  wodą tę ćwiarteczkę wypić), a nie po to, aby kogoś zbluzgać.
                  Nie wiem, co tam się wydarzyło, jakie relacje były między tymi
                  Panami, ale w ten sosób to można każdemy łate przypiąć. Ty drogi
                  internauto święty jesteś?

                  Podsumowując, chamstwu zdecydowanie NIE.
                  Wypicie ćwiarteczki na łonie natury, jak najbardziej TAK :-)
                • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 09:28
                  Nienet, wydaje mi się, że zmyślasz i manipulujesz. Wczorajsze zawody
                  to Spławikowe Mistrzostwa Okręgu Kadetów, Juniorów i Kobiet - 2009,
                  organizowane przez Zarząd Okręgu PZW Siedlce. Startującymi były
                  kobiety i młodzież w wieku 16 - 20 lat. Nie próbuj więc tu wmawiać,
                  że zawodnicy ci raczyli się "piwkiem i nie tylko". Teren zawodów,
                  jak to w takich przypadkach bywa, był zamknięty dla ruchu pieszego i
                  rowerowego w obrębie korony grobli - przejście było dozwolone tylko
                  dolną częścią wału od strony Mychawki i nie było to jakąś
                  złośliwością ze strony organizatorów ale wyrazem troski
                  o bezpieczeństwo startujących i ich sprzęt. Być może nie wiesz,
                  że sprzęt do wędkarstwa wyczynowego bywa b.drogi - niektórzy
                  zawodnicy posiadają wędki, tzw. "laski" o wartości nawet 10 000 zł,
                  a oszczędzali na nie przez lata. Nie dziw się więc im, że "trzęsą
                  portkami" o jego bezpieczeństwo. Przed paroma laty podobno
                  (piszę 'podobno' bo nie było mnie przy tym) zdarzył się przypadek,
                  że rowerzysta najechał na taką wędkę, połamał ją i uciekł. Kto więc
                  miał zrekompensować wędkarzowi poniesione straty? Stąd te
                  ograniczenia w ruchu po grobli w czasie zawodów. A jeżdżą nie tylko
                  rowerzyści - nie do rzadkości należy widok osób na skuterach czy
                  nawet ciężkich motocyklach, pomimo że obowiązuje ich tam całkowity
                  zakaz wjazdu. Możliwe więc, że doszło do jakiś przepychanek
                  z ochroną, bo zdarzają się wśród spacerowiczów osoby, do których nie
                  docierają żadne tłumaczenia i próbują postawić na swoim, nadal
                  maszerując po grobli i przełażąc nad wędkami zamiast je ominąć. Byłem
                  wczoraj rowerem nad zalewem więc trochę orientuję się w sprawie.
                  Wszystko mogłoby odbyć się bezkonfliktowo - wystarczyłoby trochę
                  dobrej woli, przecież te utrudnienia nie zdarzają się na co dzień,
                  bo zawody tego rodzaju odbywają się przecież raz na kilka tygodni.
                  • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 10:43
                    Małe uzupełnienie: zajrzałem na stronę PZW Zarządu Okręgu Siedlce
                    i zorientowałem się, że popełniłem małą nieścisłość - Kadeci to
                    zawodnicy, którzy nie ukończyli 16 lat. Tak więc w zawodach
                    uczestniczyła nie tylko młodzież w wieku, jak to wcześniej napisałem
                    lat 16 - 20, ale również młodsi - uczniowie gimnazjów i podstawówek.
                    • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 11:26
                      Podaję link do relacji z tych zawodów. Jakoś nie mogę, na
                      zamieszczonych tam zdjęciach, dopatrzeć się tych z "piwkiem i nie
                      tylko", a twarze wędkujących dzieciaków nie noszą
                      śladów "zmęczenia", charakterystycznych dla osób "pod wpywem" :)))

                      www.pzw.org.pl/siedlce/wiadomosci/19152/60/splawikowe_mistrzos
                      twa_juniorow_kadetow_i_kobiet
                      • misinka81 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 14:17
                        Nie sądzę, by opisywana przez Ciebie grupa należała do panów w
                        kategorii "z piwkiem i nie tylko". Bo ta kategoria jest odrębna i
                        bardziej wiąże się z nią popijanie piwka niż łowienie ryb.
                  • nienet Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 15:15
                    Oj, to Ty manipulujesz.Zdarzenie miało miejsce na początku grobli od zachodniej strony.Ok.12.30.Wydaje mi się że faktycznie interweniował ochroniarz.Kto chce może spytać ochronę.
                    Startującymi były
                    > kobiety i młodzież w wieku 16 - 20 lat. Nie próbuj więc tu wmawiać,
                    > że zawodnicy ci raczyli się "piwkiem i nie tylko".Rzeczywiście , nie pomyślałem że to środowisko nigdy ale to nigdy nie pije alkoholu.
                    • kerac32 Re: o wychowaniu w trzeźwości nad zalewem 25.05.09, 18:36
                      Świetnie rozumiem Twój sarkazm, ale nie broniłem "tego środowiska"
                      (16 - 20 lat i młodszych) bo nie raz obserwowałem na co ich stać :(
                      Pisałem o tych młodych wędkarzach - sportowcach, którzy wczoraj
                      brali udział w zawodach, nie wierzę, że to oni pili i rzucali
                      "mięsem". Napisałeś, że zdarzenie miało miejsce na początku grobli,
                      przypuszczam więc, że było udziałem ochroniarzy i spacerowiczów
                      próbujących postawić na swoim i przejść lub przejechać rowerem po
                      koronie wału, a nie wyznaczoną trasą dołem.
                      Nie bronię na siłę wędkarzy, bo znam dość dobrze to środowisko i
                      wiem, że wśród nich nie brak typowych moczymordów, dla których
                      wypad z wędkami nad wodę jest tylko pretekstem do "zalania robaka".
                      Nie postrzegajmy jednak, przez ten ich przykład, całego środowiska
                      "moczykijów" jako niepoprawnych ochlajtusów. Tych ostatnich nie brak
                      zresztą w żadnej grupie społecznej czy zawodowej. Czym na przykład,
                      różnią się tzw. spotkania czy wyjazdy "integracyjne", organizowane
                      dla kadry banków czy korporacji, poza tym, że organizowane są za
                      pieniądze firm? Z opowieści osób, które w nich uczestniczyły, wiem
                      że tylko zaczynają się elegancko a potem, w miarę upływu czasu,
                      przekształcają się w zwykłe pijackie libacje :/

    • krzycho1252 Re: o wychowaniu. "wszędzie można aby z ostrożna" 22.05.09, 15:33
      Amen.
      • kerac32 Re: o wychowaniu. "wszędzie można aby z ostrożna 26.05.09, 21:23
        Wygląda na to, że nasi dzielni panowie strażnicy miejscy,
        przynajmniej wyrywkowo reagują na naszą pisaninę :) Dzisiaj o 20.00
        byłem świadkiem jak spisywali dwóch, siedzących na ławce nad
        zalewem, panów w średnim wieku i raczących się piwkiem. Pijący
        wyglądali jakby wracali z pracy i przysiedli na chwilę by ugasić
        pragnienie. Obok jednego z nich stała elegancka, skórzana teczka,
        taka w jakiej urzędnicy zwykle noszą dokumenty. O całej sytuacji
        można by powiedzieć: właściwe służby we właściwym miejscu i czasie,
        gdyby nie jedno 'ale'. Po drugiej stronie ścieżki rowerowej,
        w odległości nie większej niż 20m, siedziała przy stole grupa
        przedstawicieli kultury dresowej i też pociągała piwko,
        w spokoju - nikt ich nie niepokoił ;)
        • misinka81 Re: o wychowaniu. "wszędzie można aby z ostrożna 26.05.09, 22:29
          Kultura dresowa ma szerokie plecki ;)
        • bambii Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 08:24
          >Obok jednego z nich stała elegancka, skórzana teczka,
          > taka w jakiej urzędnicy zwykle noszą dokumenty


          sugestia nietrafiona bo ten pan jezdzi nowym srebrnym BMW serii 7 i
          co więcej przeniósł się na drugą ławeczkę wyciągając piwko.
          Faktycznie chodzenie sprawiało mu już trudność :)
          Co do reakcji wolałbym aby zajeli się tymi dresikami ale może od
          czegos trzeba zacząć ?
          • kerac32 Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 09:13
            > sugestia nietrafiona bo ten pan jezdzi nowym srebrnym BMW serii 7
            i
            > co więcej przeniósł się na drugą ławeczkę wyciągając piwko.
            > Faktycznie chodzenie sprawiało mu już trudność :)

            A Ty skąd to wiesz, byłeś tam, znasz tych piwoszy? ;)
            • bambii Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 09:42
              to pierwsze :)
              • kerac32 Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 10:01
                To trzeba było od razu się przyznać ;)
              • krzycho1252 Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 10:06
                > ten pan jezdzi nowym srebrnym BMW serii 7

                No tak "dresikami" trzeba się zająć a ci ze "srebnego" to wyższa
                kultura. Ciekawe czy raport straży miejskiej miał konsekwencje? Czy
                komendat obronił "nietykalnych"?
                • krzycho1252 Re: "wszędzie można" ? 27.05.09, 10:08
                  komendat = komendant
        • mozart64 Re: o wychowaniu. "wszędzie można aby z ostrożna 27.05.09, 12:04
          Wczoraj wieczorem ze sztucznego lodowiska dobiegała muzyka disco polo, cały park
          młodzieży popijającej piwko, tudzież inne napoje. Walające się butelki, pora
          jeszcze dość wczesna, więc w miarę kulturalnie. Policjanta ani ćwierci. Chociaż
          jestem pewna, że gdyby dwóch starszych panów zasiadło pośród tego tłumku z
          piwkiem na ławeczce, znalazło by się co najmniej dwóch (policjantów).
    • kerac32 Straż miejska i policja łamią prawo? 30.05.09, 11:00
      Czy na pewno policja i straż miejska ma prawo karać mandatami osoby
      pijące piwo nad zalewem i niezakłócające porządu ani nie siejące
      zgorszenia publicznego? Zdaniem przedstawicielki Komendy Głównej
      Policji lasy, place i drogi poza terenem zabudowanym, w ustawie o
      wychowaniu w trzeźwości zabraniającej spożywania alkoholu w
      miejscach publicznych, nie występują i w związku z tym policja nie ma
      prawa karania osób pijących w tych miejscach. Czy zatem obszary
      przyległe bezpośrednio do zalewu to tereny zabudowane czy już nie?

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,6532709,Policja_przyznaje__Wolno_pic_pod_chmurka.html
Inne wątki na temat:
Pełna wersja