magdalenkaaa78
04.07.09, 21:53
nie bardzo wiem,co mam robić.
W piątek robiłam zakupy w Stokrotce przy Młynarskiej. Płaciłam kartą. W
Nagle kasjerka wstała i bez słowa wyjaśnienia gdzieś - z moją kartą -
poleciała. W tym samym czasie dostałam sms z informacją, że z mojego konta
zdjęto za zakupy 1075 zł. kasjerka wróciła z jakimiś ludzmi, coś cudowali przy
terminalu, potem facet kazał mi podpisać ( MAM kartę na podpis a nie PIN )
prawidłowe zdjęcie kwoty. Nic mi nikt nie wytłumaczył - zeby nie serwis sms
nie wiedziałabym, że zamiast 75 zdjęto mi 1075, przy czym ponownie 75. Nic nie
podpisałam, nie dostałam też zadnego wydruku o anulowaniu transakcji. Nikt
mnie nie przeprosił, nie wiem, kiedy pieniądze wrócą na konto. Nie miałam
miozliwości kontaktu z bankiem ( numer 0-800 nie możliwy do realizacji z
komórki ) prosiłam w sąsiedniej aptece o mozliwość skorzystania z telefonu! W
BOA powiedzieli mi że nie dostali info o anulowaniu transakcji więc kwota jest
zablokowana. Facet ( podobno kierownik, nie przedstawił mi się ) twierdził, że
jest zwrócona. Powtórny kontakt z bankiem - już ze stokrotki - i znowu
dowiedziałam się, że wiadomości o anulowaniu transakcji nie ma. Facet mnie
wyprosił , twierdząc, że ONI SĄ w porządku. Kasjerka odmówiła mi podania
swojego imienia i nazwiska. Mam tylko paragon na 75 zł - gdyż odmówiono mi
wydania czegokolwiek innego.
Jestem bez pieniędzy na koncie - dla mnie to poważna kwota i nie wiem, co robić