Dodaj do ulubionych

Biznes w rolnictwie - Internet

17.04.05, 23:43
Od kilku dni przyglądam się jak w Internecie wygląda rynek rolno-warzywny. I
prawdę powiedziawszy jestem bardzo zdegustowany. Jest kilka stron z cenami na
giełdach np. elbląskiej, trochę stron w katalogach producentów kwiatów i
drzewek i poza tym kompletnie nic.
Zdarza się, że któryś z rolników zdecyduje się na ogłoszenie internetowe i ni
przypił ni wypiął w dziale różne np. razem z Oriflame, zarabiaj w Internecie
pojawia się ogłoszenie "sprzedam 100 ton cebuli". Zadzwoniłem z ciekawości, by
dowiedzieć się czegoś więcej, pani z którą rozmawiałem mówiła o dobrej jakości
o selekcjonowaniu itd. i desperacko stwierdziła, że gotowi są sprzedać ją po
0,12 zł za kilogram (a ceny na giełdach są od 0,25 zł do 0,40 zł). Oczywiście
wyjaśniłem jej, że nie jestem kupującym i chciałem się tylko dowiedzieć czy
producenci korzystają z Internetu i jakie są źródł ich informacji o cenach i
innych sposobach sprzedaży poza wyjazdami na giełdy (z giełd często wraca się
z towarem do domu) ewentualnie od sklepu do sklepu i na targowiskach ale na
targowisku można sprzedać maksymalnie do 200 kg. Daj jej Boże, żeby sprzedała
tę cebulę, ale przypuszczam, że będzie miała z tym jeszcze wiele kłopotów.

Poszedłem do dużego warzywniaka i z właścicielem rozmawiałem o tej sprawie i
on mi powiedział, że gdyby miał adresy i znał bieżące ceny u takich
rolniko-ogrodnicków to pewnie kupowałbym bezpośrednio od nich, jeżeli byliby w
"promieniu" opłacalnego dojazdu. A tak woli pojechać do hurtowni i zapłacić
nawet 50 groszy i mieć spokój.

Rozmawiałem jeszcze z ogrodnikiem sprzedającym rzodkiewkę i sałatę na
targowisku. Sprzedawał rzodkiewkę i sałatę po 1,70, ale gdyby ktoś do niego
przyjeżdżał to pewnie sprzedałby ją za połowę tej ceny. Oczywiście też bez
dostępu do jakiejkolwiek informacji i możliwości ewentualnego ogłaszania na
bieżąco co ma dobrego na składzie.
Gdyby takich ludzi było niewielu pewnie szybko by się wykruszyli, ale takich
jak oni w Polsce są miliony - bez dostępu do informacji i bez możliwości
reklamowania się. Przy okazji dowiedziałem się jeszcze co nieco na temat "grup
producenckich", różnego rodzaju agencjach i niestety jak w każdej innej
dziedzinie PATOLOGIA.
Ciekawy jestem czy na najniższym szczeblu administracji tzn. sołectw, czy gmin
można uzyskać bieżące informacje o producentach, ich produktach i cenach jakie
chcą uzyskać. Albo czy może jest jakieś inne miejsce do uzyskania takiej
informacji?
Wydaje mi się, że taka inforacja plus np. umiejscowienie na mapie jak ta w linku
www.pilot.pl/index.php3?z_city_id=106951&lang=pl
mogłaby przynieść korzyści zarówno rolnikom jak i komsumentom.
A tak wygląda na to, że rolnicy dbają o poprawne wypełnianie wniosków i
interesy urzędników przyznających dotacje a nie o swój interes.
A może tak ma być, że drobny rolnik czy ogrodnik zawsze będzie dostawał po dupie.
Pozdrawiam
Andrzej
Obserwuj wątek
    • ewka69 Re: Biznes w rolnictwie - Internet 19.04.05, 22:07
      witam,chciałabym uświadomić,że internet trafił pod strzechy i rolnicy z niego
      korzystają,jest kilka portali z typowo rolniczymi ogłoszeniami np.www.zir.pl i
      sama zamieszczam tam ogłoszenia i generalnie jest oddzew i mozna coś sprzedać
      przez internet.
      pozdrawiam
        • duszek19 Re: Raczej nie trafił pod strzechy 21.04.05, 08:38
          Nie było internetu, a wszyscy sprzedawali, były przystosowane do tego struktury
          handlowe i stałe lokalne kontakty bezposrednie, sklepy grupy dostawców. Sieci
          supermarketów skutecznie ten układ zniszcyły.Każda sieć uprawia protekcjonizm
          dostawców ze swego kraju i jest jak jest.Potrafisz to odbudować? problem zniknie
          policz ile zieleniaków zostało,
          • annna12 Re: Raczej nie trafił pod strzechy 21.06.05, 21:59
            tu faktycznie jest problem bo jeden rolnik nie podoła dostawą do sieci a
            sklepów i hurtowni jest coraz mniej no i to przenosi się na giełdę jest ostra
            konkurencja i ceny faktycznie spadają. Ja mieszkam w krakowie i jest wokół
            krakowa zagłębie warzywne igołoma i z drugiej strony troche dalej miechów i
            myśle tak że gdyby może kilku producentów produkujących różne gatunki warzyw
            się dogadało to mogli by znaleśc w mieście warzywniaki i nawet bardziej by im
            się opłacało zawieść raz dziennie samochód do kilku sklepów niż siedziec kilka
            dni na giełdzie bo wiem jakie są warunki i ludzie żeby sprzedać np żuka na
            rybitwach spędzają tam 4 -5 dni i nie zawsze im się udaje sprzedać . Inna
            kwestia to niskie ceny wiem że jest w tym kraju nie najlepiej ale dokąd można
            produkować poniżej kosztów na tym cierpi cała branża ceny warzyw na giełdzie
            strach sie z rolnikiem już targować żeby nie pogarszać jego flustracji i
            czasami nożem nie dostać byłam na wiosne na giełdzie i kupowałam ceble po 3zł
            za 15 kg i rolnik mi mówi że od utargował dziś a był wieczór 12 zł szkoda mi
            tych osób bo bardzo ciężko pracują natomiast od znajomych słyszę głossy że to
            samo wszystko rośnie szkoda słów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka