Dodaj do ulubionych

Był człowiekiem wiary

19.01.19, 15:18
Pełna treść homilii abpa Głódzia na pogrzebie Pawła Adamowicza:
m.deon.pl/religia/kosciol-i-swiat/z-zycia-kosciola/art,37090,przy-szpitalnym-lozku-prezydenta-gdanska-stanal-aniol-smierci-homilia-abpa-glodzia-na-pogrzebie-pawla-adamowicza.html
Obserwuj wątek
    • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 19.01.19, 16:59
      Jest dokładnie odwrotnie:
      Św. Piotr napisał: "A jeśli sprawiedliwy z trudnością dostąpi zbawienia, to bezbożny i grzesznik gdzież się znajdą?" 1P 4:18 Słowa Pana Jezusa nie pozostawiają żadnych wątpliwości. "Wchodźcie przez ciasną bramę; albowiem szeroka jest brama i przestronna droga, która wiedzie na zatracenie, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą." Mt 7:13
    • a2-a Re: Był człowiekiem wiary 19.01.19, 20:09
      Piękne świadectwo:


      "IV. Był człowiekiem wiary



      Kościół katolicki w Gdańsku doznał od niego wiele pomocy. Wspomagał remonty historycznych zabytkowych gdańskich świątyń. Konserwację licznych zabytków sztuki sakralnej. Wiele działań Kościoła, szczególnie tych o wymiarze społecznym, mogło liczyć na wsparcie ze strony Prezydenta Gdańska.



      Dziękuję za nie w godzinie pożegnania, Panie Prezydencie. Dziękuję za Pana obecność na wielu kościelnych uroczystościach, zawsze z łańcuchem prezydenckim na piersiach. Dziękuję za świadectwo wspólnoty włodarza miasta z Kościołem katolickim, który towarzyszy gdańskiej wspólnocie od godzin jego początku. Od misji św. Wojciecha, który u schyłku X wieku do słowiańskiego Gdańska przyniósł światło Ewangelii i sakrament chrztu, który wiązał drogę gdańskich pokoleń z Chrystusem.



      Śp. Prezydent był człowiekiem wiary, praktykującym katolikiem. Nie wstydził się swojej wiary. Często żartobliwie podkreślał, że gdy jest w Brukseli i siada z posłami to rozpoczyna posiłek od znaku krzyża. Był związany mocnymi więzami przyjaźni z mym poprzednikiem, śp. arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim. Uważał go za swego duchowego ojca, korzystał wiele z jego doświadczenia i rozeznania zagadnień społecznych i politycznych.



      Niebawem minie jedenaście lat od naszego poznania w dniu mego ingresu do archikatedry w Gdańsku - Oliwie. Jakże wiele przez te lata było naszych spotkań, rozmów. Także znaków pamięci i szacunku. Wspomnę jeden. Odwiedził mnie w warszawskim szpitalu w czasie mej ciężkiej choroby..."
    • a2-a Re: Był człowiekiem wiary 19.01.19, 23:04
      Dalsza część:

      "Umiłowani Bracia i Siostry!



      Śp. Pan Prezydent Paweł Adamowicz stanął już w prawdzie swego tragicznie przerwanego życia przed Bożym Majestatem. Przed Bogiem żywych i umarłych. Sprawiedliwym, wiernym i miłosiernym. Zda mu sprawę z włodarstwa swego. Zaniesie naręcze swoich dobrych czynów w służbie rodziny, bliźnich, wspólnoty Gdańska, której tyle lat przewodził. Otrzyma za nie wieczną zapłatę stosownie do swych czynów i wiary.



      W jego ostatniej drodze niechaj towarzyszy Panu Prezydentowi nasza modlitwa kierowana ku Matce Miłosierdzia. Rozdawczyni łask. Przewodniczce na drogach wieczności. Tak wiele było modlitwy w ostatnich dniach. Niech dalej trwają i nie ustają. Niech będą świadectwem naszych serc pozostających w harmonii z Bożym miłosierdziem. To miłość do Matki Miłosierdzia, tej z Ostrej Bramy, posiadł od swoich Rodziców przybyłych do Gdańska z ziemi wileńskiej..."
      • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 19.01.19, 23:57
        Oglądałem transmisję z pogrzebu śp. Prezydenta Adamowicza i przedstawiciele posoborowego "Kościoła" sami dali świadectwo bałwochwalstwa, bo tyle religii było trudno policzyć.
        Jest tylko jeden prawdziwy Bóg i jedna prawdziwa religia objawiona przez Boga. Wszystkie fałszywe religie pochodzą z piekła.
        Każdy kto wierzy więcej niż jedyną religię jest bałwochwalcą czyli uprawia duchowy nierząd.
        • asia-loi Re: Był człowiekiem wiary 21.01.19, 21:20
          tade-k53 napisał:

          > Jest tylko jeden prawdziwy Bóg i jedna prawdziwa religia objawiona przez Boga.
          > Wszystkie fałszywe religie pochodzą z piekła.


          Przecież religia katolicka nie jest najstarszą i pierwszą religią, a katolicy na świecie to zdecydowana mniejszość, a nie większość. I w 2018 r są ludzie na planecie Ziemia, którzy jeszcze nie słyszeli o bogu katolickim.


          > Każdy kto wierzy więcej niż jedyną religię jest bałwochwalcą czyli uprawia duchowy nierząd.

          Za nieprzestrzeganie pierwotnego drugiego przykazania, katolicy nie wyjrzą z piekła. :D
    • a2-a Re: Był człowiekiem wiary 20.01.19, 00:08
      Cd.

      "Umiłowani!



      Bogaty plon życia naszego brata Pawła - ludzką miarą oceniany - i jego oddana służba gdańskiej wspólnocie na stanowisku jej Prezydenta, stały u źródeł mej decyzji o złożeniu jego prochów w tej szacownej świątyni, nazywanej Koroną Miasta Gdańska.



      Przez wieki składano w niej na wieczne odpocznienie zasłużonych gdańszczan, patrycjuszy, burmistrzów. Pierwsi z nich, Konrad Leczkow i Albert Hecht, zostali w jej murach pochowani w XIV wieku. Przed niespełna dziesięciu laty w kaplicy Matki Bożej Miłosierdzia, złożyliśmy podniesione ze smoleńskiego pobojowiska doczesne szczątki Macieja Płażyńskiego, marszałka Sejmu, współtwórcę polskiej i gdańskiej wolności, ofiarę tragedii smoleńskiej. To był pierwszy powrót do dawnej tradycji. Do zainicjowania panteonu osób, które dobrze zasłużyły się Gdańskowi i Ojczyźnie. Prezydent Adamowicz będzie drugim, którego prochy w tych dostojnych murach oczekiwać będą na dzień chwały w którym "Bóg nasz przybędzie" (Ps 50, 3), Chrystus "przyjdzie w swej chwale i wszyscy aniołowie z nim" (Mt 25, 31 - 32)..."
      • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 20.01.19, 21:49
        Dies irae kapłan odmawia na katolickiej Mszy św. pogrzebowej:
        Trąba dziwny dźwięk rozsieje,
        ogień skrzepnie, blask ściemnieje,
        w proch powrócą światów dzieje.
        Z drzew wieczności spadną liście na
        Sędziego straszne przyjście,
        by świadectwo dać Psalmiście...

        A ty, psalmisto Pański, nastrój harfę swoją
        już na ostatni ton!

        Grzech krwią czarną duszę plami...
        Bez obrońcy staniem sami -
        któż zlituje się nad nami?

        Kyrie elejson!...
        O Boże! Ty bądź naszą łaską i obroną!
        Kyrie elejson!

        O Głowo, owinięta cierniową koroną,
        gasnącym wieki wieków spojrzyj na nas okiem!
        O spojrzyj na nas z tej głuszy,
        która swym tchnieniem głębokiem
        ogarnia światów bezmiary,
        a którą ty wypełniasz swych bólów ogromem,
        o Głowo, owinięta cierniową koroną.
        Żałobna drogo nieochybnej kary,
        broczącej we łzach i przy jęków wtórze
        w ten pozbawiony końca
        Pańskiego gniewu dzień,
        w którym w pożarach spokojnego słońca
        szatańskim chichotem płoną
        świeże, niezwiędłe róże
        grzechu i winy!

        Na ich purpurze
        osiadł posępny i siny
        tej Konieczności cień,
        z której przepastnej głębiny,
        z łona, pełnego niweczących tchnień,
        nad boskiej woli złomem
        wyrosły zabójcze kwiaty
        w Pańskiego gniewu nieskończony dzień...

        A Ewa jasnowłosa, matka gwiazd i ziemi,
        upaja się ich wonią, schylona nad niemi.
        Kyrie elejson!
        Przez ciebie w proch nicości wracają Twe światy,
        o Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!

        Od twego drzewa oderwany liść,
        pędzi duch ludzki i naprzód, i wstecz,
        niby garść kurzu, porwana cyklonem:
        przed nim i za nim płomienisty miecz
        iskrzy się ostrzem czerwonem;
        przed nim i za nim wstają z swych cmentarzy
        upiory wieków, naznaczone sromem
        winy i grzechu,
        i klną, i bluźnią, i płaczą,
        jęczą i syczą, i dyszą
        nieustającą rozpaczą,
        od szaleńczego zamierają śmiechu
        w ten Pańskich gniewów nieskończony dzień...

        O Głowo, owinięta cierniową koroną,
        Ty, co rozpierasz swej męki ogromem
        pierś Konieczności! O Głowo,
        której źrenice, jako dwie pochodnie
        dogasające, płoną
        nad krętą, pustą, nieskończoną drogą
        i gasną, gasną, a zgasnąć nie mogą,
        zawrzyj, swe oczy nad nami,
        nie patrz na boleść i zbrodnię!...

        Jedno jest tylko w przestworzach widomem,
        jedno w zachodniej płomienieje zorzy
        nad płomiennymi falami
        wiekuistego Żywota
        i nigdy w ciemnię grobu się nie złoży,
        i nigdy ciężkich stóp swych nie poruszy,
        by iść i iść, i iść
        poza granice duszy -
        jedno jest tylko Jednem,
        grzmiącym miedzianą surmą archanioła
        ponad pokoleń pokoleniem biednem
        w Pańskiego gniewu nieskończony dzień:
        wielki, wszechmocny Ból.

        O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
        Niech łaska Twoja winy nam odpuści...
        A ty swe skronie tul
        do zimnych opok, do strzaskanych grani,
        do sterczących smutnie nad gardłem czeluści,
        i płacz...

        Surma jęczy, surma woła!
        Giną w chmurach wirchów czoła;
        wałem mżących mgieł dokoła
        nieznany oddech miota,
        jakieś potworne, dzikie kształty tworzy
        i po dolinach rozpędza ich stada,
        i znów je skupia w przepastnej otchłani,
        i ku niebiosom wyrzuca ich kłąb,
        i w jakieś czarne rozsnuwa całuny
        ten niewidzialny, dreszcz budzący Tkacz,
        i ciężką, mokrą tą przędzą pokrywa
        wszystko, co jest...
        O biada!...

        Biada!... Pierś światów, przed chwilą tak żywa,
        kona pod strasznym ciężarem...
        Olbrzymy świerków padają strzaskane;
        las się położył na skalisty zrąb;
        węże kosówek, wyprężywszy ciała
        w kurczach śmiertelnych, drętwieją bezwładne;
        wrzos na granitów podścielisku szarem
        spełznął na wieki;
        kozice stromą oblepiły ścianę
        i patrząc trwożnie w bezmierny, daleki,
        w ten nieskończony chaos mgieł i cieni,
        runęły w żlebny grób...
        Rozkrzyżuj silne ramiona
        i paznokciami wpij się w twardy głaz,
        i odwróć oczy od onej przestrzeni,
        w której rozsadza horyzontów krańce
        ta Głowa, w cierń uwieńczona!

        Nie patrz, gdzie siadła jasnowłosa Ewa,
        wygnana z raju na wieczysty czas,
        mająca zbrodnię u swych białych stóp,
        wieczyście żarta płomienistą żądzą
        winy i grzechu...
        O duszo, pełna miłości,
        a którą nieustanne szarpią niepokoje!
        Pańskiego gniewu zwalił się już dzień!
        Trombita Sądu nad tobą rozbrzmiewa
        piorunną mocą archanielskich tchnień
        w Pańskiego gniewu nieskończony dzień...

        Niechaj mnie sądzą,
        niechaj mnie karzą -
        tak, mnie, Adama, com na barki swoje
        zabrał z Ogrodu to nadludzkie brzemię
        przygniatającej winy
        i wieki wieków pnę się z tym ciężarem
        ku wiekuistej wyży,
        i zbladłą nie śmiem odwrócić się twarzą
        tam, ku tym zmrokom, co zaległy ziemię,
        tam, ku piekielnej przełęczy,
        na której siadła jasnowłosa Ewa
        z padalcem grzechu u swych białych stóp...

        Miliardy krzyży,
        opromienione okręgami tęczy,
        z padolnych Styksów powstają głębiny
        w Pańskiego gniewu nieskończony dzień
        i rosną, rosną w jakiś straszny las,
        co wierzchołkami swych bolesnych drzew
        przeszywa wszystkie mgły
        i wszystkie blaski, które lśnią nad mgłami,
        wypływające z Wszechmocy Istnienia.

        O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
        Twojego gniewu nadszedł wielki czas,
        głos już zagrzmiał hiobowy,
        niebios walą się posowy,
        z owiniętej cierniem Głowy
        rzeką i morzem płynie ciepła krew,
        w rzekę i morze krwi jej ból się zmienia...

        W świątyni bożej zamilkł święty śpiew,
        już się zasłona rozdarła na dwoje,
        mur się już wali i skała już pęka...
        A krew w tych morzach, w tych czerwonych rzekach,
        ścięła się w ciemny lód...

        Kyrie elejson!

        Ogromna, niesłychana, wiekuista męka,
        z nie przygasłymi oczyma,
        milcząca, cicha i jak zmierzch pobladła,
        na wklęsłych skroniach siadła,
        na wpółotwartych powiekach
        i na wydętych piersiach tych olbrzymich ciał,
        które do krzyży przybiła
        nielitościwa Dłoń...
        W kleszczach je swoich trzyma,
        wpija się w kąty ust,
        ramiona w kabłąk gnie
        dręcząca wieki niezmożona siła
        i jak śmiertelny szał,
        zastygły, skamieniały w godzinie konania,
        swoim ciężarem się wgniata
        w zwiędłe, z przepasek odsłonięte brzuchy
        i biodra spłaszcza, kolana rozsuwa
        i pokrzywione, czarne palce nóg,
        pokrytych siecią fioletowych żył,
        w zamarłych karczach wydłuża...
        O grozo świata!
        O widma, płynące w dal! -
        W ten przestwór ślepy i głuchy,
        w wilgotny, mgławy pył,
        w te ciemne wnętrza bezsłonecznych brył -
        w potworne gmachy nadszczytowych chmur!

        Jeszcze nie zapiał kur,
        a na piekielnej przełęczy,
        nad dnem Styksowych otchłani,
        siedzi pod złomem niebotycznej grani
        pramatka Grzechu, jasnowłosa Ewa,
        z gadziną zdrady u swych białych stóp.

        Kyrie elejson!
        Straszny przed nami otworzyłeś grób...
        I płyną, płyną te milczące krzyże
        razem z ruchomym, wielkim trzęsawiskiem,
        które swą rdzawą kałużą oblewa
        męczeńskie drzewa.
        Wszystko, co było dalekiem i bliskiem,
        co opadało w niedojrzaną głąb
        i w niedojrzane wznosiło się wyże,
        teraz tym wielkim, grząskim bagnem płynie
        w Pańskiego gniewu ostatniej godzinie...
        Kyrie elejson!
        Światy pochłania nieprzebyty muł,
        światy, od bożych odepchnięte bram.

        A spod korzeni jadowitych ziół,
        spod kęp sitowia i trzciny, i traw,
        z rowów, przepadlisk, wądolców i jam,
        pokrytych opałowym szkliwem zgniłych wód,
        zaczyna wypełzywać żmij skłębiony płód:
        czarne pijawki, zielone jaszczury
        wiją się naprzód wpław
        i oplatają kręgami śliskiemi
        męczeńskich krzyży smutne miliardy,
        z bagnistej wyrosłe ziemi,
        zapadłe w bagnisty kał...

        I oto głowy swoje, dziwne, ludzkie głowy,
        świecące trupim tłuszczem zżółkłych, łysych czół,
        o szczękach otulonych kłębem czarnych bród,
        kładą na łonach tych pomarłych ciał...
        I skośne, mętne oczy podnoszą do góry
        ku ich schylonym skroniom...
        I biodra opasawszy w lubieżnym uścisku,
        zwilgotniałymi usty
        szepczą im słowa rozpusty...

        O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
        W królestwie Śmierci staje nagi szał.
        W niedoścignionym błysku
        tchnienie żywota przenika
        to, co od wieków zagasło...
        W Pańskiego gniewu ostatniej godzinie
        krew świeża płynie
        z odrywających się od krzyży rąk,
        z odrywających się od krzyży nóg...
        I Głowa, owinięta cierniową koroną,
        ta Głowa, która przestwór wypełnia bezbrzeżny,
        podnosi ciężkie powieki i patrzy...

        Jakaż to orgia dzika!
        Jakiż to chaos mąk!
        Kyrie elejson!
        Idą na się zmartwychwstali,
        ogniem wojny świat się pali,
        tłumy w krwawej brodzą fali!
        Adamie potępiony, zwróć się z strasznych dróg!
        Zawiśnij na swym krzyżu, sterczącym w niebiosa,
        i nie patrz, gdzie w spo
        • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 20.01.19, 21:51
          cd
          Zawiśnij na swym krzyżu, sterczącym w niebiosa,
          i nie patrz, gdzie w spokoju Ewa jasnowłosa,
          piekielny zająwszy próg,
          do rozpustnego przytula się gada!
          O biada! -

          Idą na się zmartwychwstali -
          w oku mściwy skrzy się gniew,
          rozpaczy kurcz wypręża rozchylone wargi,
          kroplisty pot oblewa policzki zapadłe,
          kudły włosów zlepia gęsta krew.
          Z wyciem hyjen, z rykiem lwów,
          z psów szczekaniem, z rżeniem koni,
          które cugli nie zaznały,
          łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,
          poszarpane miecąc skargi,
          pędzi tuman ludzkich żądz.

          Ten upada, ten się broni,
          temu dłoń ścisnęła krtań,
          ten się w swojego brata paznokciami wrył,
          a tamten zęby szczerzy, poszarpawszy ramię,
          a ten olbrzyma ręką pochwycił dwie nogi
          i rozdarł na dwie szczypy tułów Heraklowy,
          i w ciemną rzucił bezdeń, w Sądu straszną noc...
          A z parą szklanych, martwych kul,
          rozsadzających oczodoły,
          biegnie bez końca, bez końca, bez końca,
          gnając przed sobą bratobójczy huf,
          niemy i głuchy Strach...

          Zakryj błędne źrenice, ścigany Adamie!
          Nad tobą tam! u szczytu
          złocistowłosa Ewa!
          Jej grzechu ciężar zgniótł cię, stanąłeś w pół drogi!
          Zakryj błędne źrenice i na wieki wieków
          rzuć się w przepastny żleb!...

          Enoch i Eliasz z proroczymi księgi
          przyszli obwieścić szalonemu światu
          Pańskiego gniewu moc.
          Lecz nim zdołali rozedrzeć swój płaszcz,
          nim głos wytrysnął z przepełnionych łon,
          padli w zamęcie spadających gwiazd,
          zgaśli jak słońca,
          na to wzniecone w przedpoczątkach bytu,
          ażeby zgasły... Amen.

          Szum się wielki stał dokoła,
          kiedy surma archanioła
          na Ostatni Sąd zawoła.
          Głos rozlega się ponury,
          jak grzmot leci złotopióry,
          z dolinami równa góry.
          Drży strwożona światów dusza,
          a on głębie mórz wysusza.
          kości wieków w grobach rusza.
          Gwiazdy z orbit wytrąciła
          archanielskiej trąby siła,
          już rozwarła się mogiła.
          Idą na się zmartwychwstali,
          ogniem buntu świat się pali,
          tłumy w krwawej broczą fali.
          Z wyciem hyjen, z rykiem lwów,
          łkając, jęcząc, grożąc, klnąc,
          pędzi tuman ludzkich żądz...

          A On,
          potężne Łono przepotężnych łon,
          Jasność jasności,
          Zmrok zmroków,
          Łaska łask i gniewów Gniew,
          stanął nad skonem Żywota
          i rękę położywszy na głowie Boleści,
          na niezmierzonej, cierniem opasanej Głowie,
          wypełniającej wszechświatów przestwory,
          rozpoczął Sąd.
          Biją pioruny,
          a nad pioruny idzie Jego zew!
          Ogrom bytu błyskawic wszystkich nie pomieści,
          a Jego światłość złota
          strzela nad pełnię, nad ogniste łuny
          błyskawicowych potoków...

          Czym jestem wobec Ciebie, ja, com z rajskich włości
          zabrał z sobą, wygnaniec, tę łamiącą winę
          i teraz ginę,
          od Wschodu do Zachodu tułacz nieszczęśliwy,
          pod nieuchronnych wyroków
          w początkach dnia i nocy wzniesionym obuchem?!
          Stopę swoją złożyłeś na pokoleń grzbiecie
          i sądzisz! Kyrie elejson!
          Płaczów i jęków słuchasz nie słyszącym uchem
          i sądzisz! Kyrie elejson!
          Na mękę wieków patrzysz nie widzącym okiem
          i sądzisz! Kyrie elejson!
          Niewiasta z rozpaczliwym krzykiem rodzi dziecię,
          Ty duszę jego grzechu oblewasz hyzopem
          i sądzisz! Kyrie elejson!
          Wicher idzie po rozdrożach westchnieniem głębokiem,
          ku Twojej wyży
          modlitwy niesie krwawe, przybite do krzyży,
          Ty sądzisz! Kyrie elejson!
          A kto mnie stworzył na to, ażebym w tej chwili,
          odziany potępienia podartą żałobą,
          kawałem kiru, zdjętym z mar Twojego świata,
          wił się i czołgał przed Tobą,
          i martwym, osłupiałym z przerażenia okiem
          strasznego Sądu wyławiał płomienne,
          świat druzgocące rozkazy?
          A kto mi kazał patrzeć na te czarne głazy,
          rozpadające się na gruz pod mocą
          Twojego gniewu, przeraźliwy Boże -
          na głazy te, gdzie straszny owoc Twego drzewa,
          złocistowłosa Ewa,
          do piersi pierś padalca tuli obnażoną?...

          O Głowo, przepasana cierniową koroną!...
          Któż się nad dolą zlituje sierocą,
          nad moją dolą,
          której, Boże, Twe ręce, z kajdan nie wyzwolą?
          Kyrie elejson!
          Patrzaj!... Kyrie elejsonl
          Ona swą białą dłoń
          kładzie na jego skroń -
          na trupią, zapadniętą, zżółkła skroń zleniałą...
          Kyrie elejsonl
          I podczas gdy swe Sądy sprawiasz Ty, o morze
          niewyczerpanych gniewów,
          ona swym okiem patrzy w jego oczy -
          omdlewającym okiem!
          Kyrie elejson!
          Jej nagie uda drżą,
          palcami rozczesuje złoto swych warkoczy
          i falą złocistych włosów
          osłania jego nagość i pieści, i pieści
          ustami czerwonymi bladość jego ust.
          Kyrie elejson!
          Wężowe jego kręgi opasują biodra
          rozlubieżnionej Boleści,
          a ona, wyprężywszy swe rozpustne ciało,
          nienasyconym oddycha pragnieniem.
          Kyrie elejson!
          Na łonie jej spoczęła czarna, lśniąca broda
          rozpalonego Szatana,
          co świat umierający okrył swoim cieniem,
          a ona,
          w zbrodniczych pieszczot rozdawaniu szczodra,
          zamknęła w drżące go biodra,
          w nabiegłe żądzą ramiona...
          Kyrie elejson!
          Mą duszę pali wieczna, nie zamknięta rana!
          Któż mi lekarstwo poda?
          Ojcze rozpusty! Kyrie elejson.
          Nic, co się stało pod sklepem niebiosów,
          bez Twej się woli nie stało!
          Kyrie elejson!
          O źródło zdrady! Kyrie elejson!
          Przyczyno grzechu
          i zemsty, i rozpaczy szaleńczego śmiechu!
          Kyrie elejson!

          Sądź, Sprawiedliwy!
          Krusz światów posady,
          rozżegnij wielki pożar w tlejącej iskierce,
          na popiół spal Adama oszukane serce
          i płacz!
          Z nim razem płacz, kamienny, lodowaty Boże!
          Niech Twa surma przeraźliwa
          echem płaczu się odzywa
          nad pokosem Twego żniwa...

          Dwujęzycznego smoka,
          Szatana o trzech grzbietach zwalczył w wielkim boju
          archanioł pański, Michał, i zginął w otchłani. Amen.

          I stał się koniec świata... O chwilo spokoju!
          Zgasł płomienny głos proroka
          i wieczności noc głęboka
          nieprzejrzaną jest dla oka.

          A ja, wygnaniec z Raju, tułacz nieszczęśliwy,
          zesłany, aby konać, na te ziemskie niwy,
          i patrzeć, jak pod złomem niebotycznej grani,
          usiadła matka Śmierci, Ewa jasnowłosa,
          pieszcząca węża Grzechu, posyłam w niebiosa,
          opadło nad wieczności tajemniczym mrokiem,
          to moje wiekuiste, nieprzebrzmiałe: Amen!
          Amen!

          W umarłych bytów milczeniu głębokiem,
          słychać jedynie Amen, moje straszne Amen.

          O Boże miłosierny, zmiłuj się nad nami!
          Kyrie elejson!

          Przede mną przepaść, zrodzona przez winę,
          przez grzech Twój, Boże!... Ginę! ginę! ginę!
          Amen.
          A cóż powstanie ponad nicościami,
          gdzie ongi były światy
          i Ja, w chęć życia bogaty,
          a dziś w umarłych postawiony rzędzie?

          Niech nic nie będzie!
          Amen!

          Bo cóż być może, jeślim ja zaginął?...
          Na wszystko mrok nicości nieprzebyty spłynął
          Amen.
    • ficus_carica Re: Był człowiekiem wiary 22.01.19, 16:53
      Raz - nie podpinaj się pod człowieka, który uważał, że fanatycy są przyczyną wszelkich nieszczęść. Dwa - rodzina nie życzyła sobie pana Głódzia, ale on olał tę prośbę, bo chciał się polansować w mediach.
          • a2-a Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 11:18
            Nic mi o tym nie wiadomo, a plotami się nie zajmuję...
            Uważam, że w swojej homilii bardzo ładnie arcybiskup przedstawił postać tragicznie zmarłego Pana Prezydenta jako człowieka wiary.
                • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 15:31
                  Co znaczy Wierzę?
                  NAUCZYCIEL. Słowo to Wierzę, znaczy tu: iż mam za pewne i za najprawdziwsze, to wszystko co się zawiera w Składzie Apostolskim; bo tego wszystkiego sam Bóg nauczył Apostołów, Apostołowie nauczyli Kościół, a Kościół naucza nas. A ponieważ to być nie może iżby Bóg nauczał fałszu; dlatego wierzę w to wszystko mocniej niżeli w to co widzę własnymi oczyma, i czego dotykam własnymi rękoma.
                  • asia-loi Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 17:32
                    tade-k53 napisał:

                    ... bo tego wszystkiego sam Bóg nauczył Apostołów, Apostołowie nauczyli Kościół, a Kościół naucza nas.


                    Kościół katolicki to sobie wymyśla co chce i co mu akurat pasuje. A jak przestaje pasować to sobie zmienia, jak zmienione przestaje pasować to znów zmienia i tak w koło macieju.
                    Po za tym do swoich nauk przede wszystkim nie stosują się ci, którzy sami nauczają.
                    A nikt z Kk nie przestrzega nauk Jezusa. Zarówno ci co nauczają jak u lud.


                    A ponieważ to być nie może iżby Bóg nauczał fałszu; dlatego wierzę w to wszystko mocniej
                    > niżeli w to co widzę własnymi oczyma, i czego dotykam własnymi rękoma.


                    Całe te nauki nie trzymają się kupy. Zero logiki. Widzisz, że nic Ci nie pasuje, ale wierzysz ślepo, bezkrytycznie. Takich jak Ty ta instytucja potrzebuje - ludzi nie myślących, nie analizujących, nie zastanawiających się. Skoro nie jesteś katolikiem, to kto jest z ludzi Twoim przywódcą duchowym. Bo sedewakantyści nie uznają papieża. Gdzie nauczacie swojej religii, bo kościołów budynków chyba też nie macie.
                    A tak w ogóle to mógłbyś coś więcej napisać o swojej wierze? Bo przyznaję, mało wiem.
                • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 19:20
                  asia-loi napisała:

                  > tade-k53 napisał:
                  >
                  > > Jakiej wiary?
                  >
                  > Adamowicz był katolikiem. Był ministrantem u pedofila Jankowskiego. Ale on też,
                  > jak ludzie z Solidarności - nic nie widział.
                  > Nie był katolikiem, bo nie znał Kościoła katolickiego.
                  >
        • asia-loi Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 17:17
          a2-a napisał:

          > Nic nie wiem o jakimś panu Głódziu, natomiast znam Arcybiskupa Metropolitę Sławoja Leszka Głódzia, gospodarza całej Metropolii Gdańskiej.

          >
          To ten sam Głódź co upił Kwaśniewskiego i Kwaśniewski konkordat podpisał. ;)
            • asia-loi Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 19:47
              a2-a napisał:

              > Pani to chyba obejrzała "Kler" i już myśli, że wszystko wie o Kościele? ;)
              >


              Wszystkiego o Kk nie wiem i życia mi nie starczy, aby się dowiedzieć.
              Cała moja rodzina i wszyscy bliscy znajomi to katolicy. Ja mówię o sobie: były katolik, choć w księgach kościelnych zostanę na zawsze katolikiem, ponieważ nie mam apostazji i nie zamierzam o nią występować. Ja po prostu już nie praktykuję, jestem bardzo dużym antyklerykałem.
              Czuję się bardzo oszukana, że nie ma Boga na świecie, że mnie tak okłamano.
              Ci tzw. dobrzy katolicy (chodzący do komunii) spowodowali że nie chcę mieć już nic wspólnego z katolicką wiarą i katolickim Bogiem. Zbyt dosadnie i zbyt wiele razy pokazano mi i ciągle mi się to pokazuje jak wygląda prawda, uczciwość, miłość bliźniego - u chodzących do komunii.
              Ja całe swoje życie żyję wśród katolików i widzę jak ta cała wiara wygląda w realu. A że przez wiele lat praktykowałam, to wiem co w teorii wynika z tej wiary i widzę jak jest naprawdę.
              A film Kler widziałam, i polecam. Reżyser filmu mówi, że wszystkie historie predstawionew filmie to prawdziwe historie, na faktach.
              • kociak40 Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 20:15
                "Wszystkiego o KK nie wiem ..." - asia-loi

                To coś z historii KK, która jest obecnie pomijana, kiedyś KK miał własne państwo:
                Historia Państwa Kościelnego jakie posiadał Kościół katolicki jest
                pomijana i przez Kościół chciałby aby była zapomniana.
                W roku 754 - 755 n.e zostało założone przez Pepina Krótkiego króla Franków, (syna
                Karola Młota), który ofiarował papieżowi pewien mały obszar terytorialny z Rzymem.
                To był początek Państwa Kościelnego.
                Władzę rządowe były sprawowane przez papieża (jako monarcha),
                kardynałów, arcybiskupów, biskupów itd. Państwem zarządzał wyłącznie
                kler skupiając wszelką władzę w tym państwie. Państwo to było skrajnie
                feudalne, podporządkowane w całości osobom duchownym. Było też
                agresywne i poprzez zdobycze zbrojne powiększyło swoje terytorium
                do terytorium środkowych Włoch. Było siedzibą Stolicy Apostolskiej.
                Panował tam ogromny terror dla zamieszkałej ludności. Działała Inkwizycja,
                była utworzona specjalna "policja polityczna" zwalczająca wszelkie bunty
                ludności przeciwko nadmiernym podatkom. Obowiązywała zasada - dawaj i dawaj.
                Palono na stosach tz. heretyków (ludzi samodzielnie myślących), kobiety
                oskarżane za konszachty z diabłem, za wszelkie odstępstwa od przekazu
                biblijnego, itd. Państwo Kościelne istniało ponad 1000 lat, nie dało nic dla
                wolności człowieka, nie dało żadnego przykładu pozytywnego dla ludzi.
                Państwo to zlikwidował B.Napoleon. Ówczesny papież na cały świat krzyczał
                z tego okienka, że siły diabelskie chcą zlikwidować Kościół katolicki. Jego
                wołanie nie wymieniało Napoleona imiennie, bo jego wojska okupywały Rzym.
                Po upadku Napoleona Kongres Wiedeński przywrócił Państwo Kościelne
                w tych samych granicach jak poprzednio. Niestety, hasła Wielkiej Rewolucji Francuskiej
                spowodowały ciągłe bunty ludności, które musiały być krwawo tłumione.
                W roku 1870 armia Króla Włoch, Wiktora Emanuela II wkroczyła do tego państwa
                i Emanuel zrobił plebiscyt, takie referendum. Każdy obywatel Państwa Kościelnego
                miał się wypowiedzieć, czy chce Państwa Kościelnego, czy też chce przyłączenia do
                Królestwa Włoch. 99% obywateli wypowiedziało się za przyłączeniem i likwidacją
                Państwa Kościelnego. Tak też się stało. Papież już nie krzyczał z tego okienka
                ale nie pogodził się z tym i ogłosił się więźniem Watykanu.
                24 lutego 1929r. B.Mussolini, w dowód wdzięczności za poparcie kleru jego partii
                faszystowskiej, utworzył traktatem Laterańskim, "Państwo Watykańskie"
                i on sam też wymyślił taką nazwę. To istnieje do chwili obecnej.
                Obszar Państwa Watykańskiego obejmuje pałac i ogrody watykańskie.
                Nie posiada tz. obywateli tylko urzędników i pracowników Watykanu.
              • a2-a Re: Był człowiekiem wiary 23.01.19, 22:29
                Ja wolę bardziej zaufać Panu Jezusowi obecnemu w Kościele, niż nawet najlepszemu reżyserowi...
                Przykro mi natomiast, że ktoś będacy katolikiem w jakiś sposób Panią zranił, że odsunęła się i przestała Pani brać udział w życiu Kościoła.
                          • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 13:14
                            Zapomniałem podać Bullę św. Piusa V Quo Primum o ustanowieniu wiecznego Kanonu Mszy św., w której kanonizował Mszę św. na polecenie Soboru Trydenckiego, w której czytamy słowa: "Podobnie, nikomu nie wolno naruszyć lub nierozważnie zmienić tego tekstu Naszego zezwolenia, ustanowienia, nakazania, polecenia, skierowania, przyznania, indultu, deklaracji, woli, dekretu i zakazu. Ktokolwiek by ośmielił się tak uczynić, niech wie, iż naraża się na gniew Boga Wszechmogącego oraz błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła."
                            Dlatego posoborowy "Kościół" jest pod klątwą.
                              • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 14:34
                                a2-a napisał:

                                > Panie Tadeuszu, każdy Papież ma prawo związywać i rozwiązywać pewne kwestie, na
                                > dane przez samego Chrystusa.
                                >
                                Nieprawda.
                                Św. Paweł przestrzegł:
                                Ale gdybyśmy nawet my lub anioł z nieba głosił wam Ewangelię różną od tej, którą wam głosiliśmy - niech będzie przeklęty! Już to przedtem powiedzieliśmy, a teraz jeszcze mówię: Gdyby wam kto głosił Ewangelię różną od tej, którą [od nas] otrzymaliście - niech będzie przeklęty!
                      • kociak40 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 21:06
                        asia-loi napisała:

                        > a2-a napisał:
                        >
                        > > Boże, daj mi dożo cierpliwości do Pana Tadeusza.

                        >
                        > :D :D :D :D :D

                        a2-a jest posoborowy, a tade-k53 przedsoborowy, i tu mają wspólny problem.
                        Obaj wierzą tylko w jedną prawdę, że nikomu nie można wierzyć.
                        Trudno jest przekonać tych, którzy wierzą w swoje zmyślenia.
                        Nie ma granic myślenia, ale również nie ma granic bezmyślności.
                        • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 22:20
                          Wierzę w jednego prawdziwego Boga i w jedną prawdziwą religię, bo wszystkie fałszywe religie pochodzą z piekła. Posoborowy "Kościół" wierzy w wiele religii, dlatego to jest Wielka Nierządnica.
                            • tade-k53 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 22:41
                              Potem przyszedł jeden z siedmiu aniołów, mających siedem czasz,
                              i tak odezwał się do mnie:
                              «Chodź, ukażę ci wyrok na Wielką Nierządnicę,
                              która siedzi nad wielu wodami, z którą nierządu się dopuścili królowie ziemi,
                              a mieszkańcy ziemi się upili
                              winem jej nierządu».
                              I zaniósł mnie w stanie zachwycenia na pustynię.
                              I ujrzałem Niewiastę siedzącą na Bestii szkarłatnej,
                              pełnej imion bluźnierczych,
                              mającej siedem głów i dziesięć rogów.
                              A Niewiasta była odziana w purpurę i szkarłat,
                              cała zdobna w złoto, drogi kamień i perły,
                              miała w swej ręce złoty puchar pełen obrzydliwości
                              i brudów swego nierządu.
                              A na jej czole wypisane imię - tajemnica:
                              "Wielki Babilon.
                              Macierz nierządnic i obrzydliwości ziemi". Ap 17
                              • kociak40 Re: Był człowiekiem wiary 24.01.19, 23:09

                                Sprawdziłem w Biblii i tu tade-53 ma rację. Jest ten opis Wielkiej Nierządnicy w Apokalipsie św.Jana.
                                Jest też tam tekst - "Siedem głów to jest siedem gór" - Jest to aluzja do siedmiu pagórków Rzymu.
                                dalszy cytat - "I rzecze do mnie: wody, które widziałeś gdzie Nierządnica ma siedzibę, to ludy są i tłumy,
                                narody i języki" - aluzja do ludzi z różnych krajów grupujących się i słuchających papieża jak mówi z tego okna. Wynika z tego, że tą Wielką Nierządnicą może być posoborowy Watykan.
                                Trzeba przyznać, że tade-k53 ma dobre rozeznanie i znajomość Biblii.
    • asia-loi Re: Był człowiekiem wiary 22.01.19, 18:30
      tade-k53 napisał:

      > Ponieważ żyjemy w czasach ostatecznych, ostrzegam ludzi przed posoborowym Kościołem fałszywych nauczycieli, który prowadzi ludzi do piekła. Kto nie chce iść do piekła może skorzystać.


      Ty nie jesteś katolikiem, Ty jesteś świadek Jehowy? Tak?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka