Dodaj do ulubionych

Ateizm naukowy błędem metodologicznym

12.02.19, 15:15
Ks. prof. Bortkiewicz odpowiadając na pytanie dlaczego ateizm jest popularny wśród naukowców odpowiedział:

"Myślę, że to w pewnym sensie może być konsekwencją błędu metodologicznego i redukcjonizmu poznawczego. Przyrodnik, jeśli definiuje poznanie i doświadczenie wyłącznie do sfery empirycznej i scjentystycznej, popełnia błąd metodologiczny. A dodałbym też, że grzeszy pychą. Jedno i drugie, trochę go dyskwalifikuje jako naukowca."

Jeśli rzeczywiście tak jest, to nie świadczy to dobrze o ateiźmie naukowym.
Całość tu:
www.m.pch24.pl/ateizm---wspolczesne-opium-dla-ludu--rozmowa-z-ks--prof--bortkiewiczem,66079,i.html
Obserwuj wątek
    • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 12.02.19, 19:55

      "Ks. prof. Bortkiewicz" - a2-a

      Ja nie uznaje takich "prof." nadawanych przez kościół. To taka kościelna ściema aby lepiej mógł zwodzić ludzi.
      To co on podaje, to takie bredzenie nieuka. On ma wykształcenie na poziomie licealnym. Pisze o "ateiźmie naukowym".
      Nic takiego nie ma, to tylko jego bredzenie. Nauka rzeczywista, nie ma nic wspólnego z wiarą. Nauka taka
      wymaga potwierdzenia doświadczalnego, opisu matematycznego, żadnej wiary nie potrzebuje.
      W całym swoim obecnym życiu nigdy nie spotkałem księdza, który posiadałby wyższą wiedzę rzeczywistą.
      Ma tylko wiedzę do głoszenia religii, a religia nie jest nauką. Jak we wszystkim jest i wyjątek.
      Takim wyjątkiem jest ksiądz prof. dr hab. Michał Heller. On te tytuły naukowe zdobył na uczelniach cywilnych,
      gdzie głoszona jest nauka.Tylko "ksiądz" ma po seminarium. To jest autorytet dla mnie.
      • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 17.02.19, 14:45
        kociak40 napisał:

        > Nauka rzeczywista, nie ma nic
        > wspólnego z wiarą...

        Louis Pasteur; (1822–1895) – francuski chemik, prekursor mikrobiologii twierdził zupełnie coś odwrotnego:
        "Mało wiedzy oddala od Boga. Dużo wiedzy sprowadza do Niego z powrotem."
        :)
        • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 17.02.19, 15:27

          Tu nie chodzi o samą wiarę w Absolut, chodzi o przekaz Kościoła
          Dam Ci konkretny przykład.
          Mam "dobrego" znajomego, który jest absolwentem Politechniki Gdańskiej Wydziału budowy statków.
          Opieram się na jego wiedzy, jaką zdobył na tej uczelni. Zbudowanie jednostki pływającej tylko z samego
          drewna (tak jak miał to zrobić Noe) może być najdłuższa tylko do 90 metrów. Brak jest na świecie dłużnic
          drewnianych aby było to możliwe jak podaje Biblia - ~ 150 metrów.
          Zakładamy, Ty jesteś studentem tego wydziału i masz taki temat na kolokwium i upierasz się przy długości
          jednostki pływającej wykonanej tylko z samego drewna na 150 metrów, bo tą "wiedzę" czerpiesz z Biblii.
          Nie zaliczasz kolokwium, zostajesz skreślony z listy studentów i masz "już po ptakach". Sam możesz żyć
          tylko z tą swoja głupotą. Studiujesz na wyższej uczelni wydział Astronomii. Twierdzisz, że wszechświat powstał
          6018 lat temu, tak jak tade-k53. I znowu to samo, głupota uniemożliwia studia.
          • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 17.02.19, 17:17
            kociak40 napisał:

            > Zakładamy, Ty jesteś studentem tego wydziału i masz taki temat na kolokwium i > upierasz się przy długości
            > jednostki pływającej wykonanej tylko z
            > samego drewna na 150 metrów, bo tą
            > "wiedzę" czerpiesz z Biblii.
            > Nie zaliczasz kolokwium, zostajesz
            > skreślony z listy studentów i masz "już
            > po ptakach"...

            No tak, ale przykład, który Pan przytoczył ma pokazać, że rzekomo wiara oddala od wiedzy.
            Widać, że zupełnie Pan nie zrozumiał Ludwika Pasteura, który mówił o czymś zupełnie przeciwnym, czyli że większa wiedza przybliża do Boga...
            • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 17.02.19, 18:10

              "No tak, ale przykład, który Pan przytoczył ma pokazać, że rzekomo wiara oddala od wiedzy." - a2-a

              Dokładnie.
              To Ty nie zrozumiałeś mojej odpowiedzi. Większa wiedza może ewentualnie przybliżać do Absolutu ale
              oddala od przekazu kościelnego i samego Kościoła. Wyższa wiedza pozwala na wykluczenie pośredników
              dla wolnej i niezależnej myśli ludzkiej. Ja jestem nawet tego przykładem. Odrzuciłem wszystko co pochodzi
              od ludzi i ogranicza Wielkość Absolutu. Tylko żałuję, że nie zrobiłem tego dużo wcześniej.
              • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 08:15
                kociak40 napisał:

                > Większa wiedza może ewentualnie
                > przybliżać do Absolutu...


                Ja bym tak za bardzo nie stawiał na samą wiedzę, kiedyś jej zabraknie (1 Kor 13, 8).
                Zastanawiam się, co bez wiedzy Pan wtedy pocznie...
                • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 16:49
                  a2-a napisał:

                  > kociak40 napisał:
                  >
                  > > Większa wiedza może ewentualnie
                  > > przybliżać do Absolutu...


                  > Ja bym tak za bardzo nie stawiał na samą wiedzę, kiedyś jej zabraknie (1 Kor 13,8).
                  > Zastanawiam się, co bez wiedzy Pan wtedy pocznie...

                  Jest to niemożliwe, wiedzy nigdy nie zabraknie, bo nauka nie ma końca.
                  • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 17:11
                    kociak40 napisał:

                    > a2-a napisał:
                    >
                    > > kociak40 napisał:
                    > >
                    > > > Większa wiedza może ewentualnie
                    > > > przybliżać do Absolutu...
                    >
                    >
                    > > Ja bym tak za bardzo nie stawiał na samą wiedzę, kiedyś jej zabraknie (1
                    > Kor 13,8).
                    > > Zastanawiam się, co bez wiedzy Pan wtedy pocznie...
                    >
                    > Jest to niemożliwe, wiedzy nigdy nie zabraknie, bo nauka nie ma końca.
                    >
                    >
                    >
                    >
                    >

                    W jakim sensie uważa Pan, że nauka nie ma końca?
                    Jak już Pan zdobędzie wiedzę, że dwa a dwa jest cztery to już Pan nic w tej kwestii nie wymyśli żeby był inny wynik.
                    • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 20:10

                      "W jakim sensie uważa Pan, że nauka nie ma końca? " - a2-a

                      W takim sensie, że niemożliwością ludzką jest ogarnięcie całej wiedzy jaka jest zawarta w nauce.
                      Czym nauka pozwala zwiększyć wiedzę, tym zarazem ją rozszerza.
                      • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 20:40
                        kociak40 napisał:

                        >
                        > W takim sensie, że niemożliwością ludzką jest ogarnięcie całej wiedzy jaka jest
                        > zawarta w nauce.
                        > Czym nauka pozwala zwiększyć wiedzę, tym zarazem ją rozszerza.
                        >

                        Widzę, że słusznie ks. prof. Bortkiewicz pisał o grzechu pychy, a nie pomyślał Pan, że to nie nauka blokuje poznanie wiedzy, ale ludzkie ograniczone możliwości poznawcze?
                        • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 22:36
                          a2-a napisał:

                          > kociak40 napisał:
                          >
                          > >
                          > > W takim sensie, że niemożliwością ludzką jest ogarnięcie całej wiedzy jak
                          > a jest
                          > > zawarta w nauce.
                          > > Czym nauka pozwala zwiększyć wiedzę, tym zarazem ją rozszerza.


                          Widzę, że słusznie ks. prof. Bortkiewicz pisał o grzechu pychy, a nie pomyślał
                          Pan, że to nie nauka blokuje poznanie wiedzy, ale ludzkie ograniczone możliwość
                          i poznawcze?

                          Powołujesz się na katolickiego "profesora", dla którego Ty masz autorytet,
                          ja nie mam. Mam wyłącznie autorytet dla naukowych tytułów uzyskanych
                          na uczelniach nauki rzeczywistej, zerowy autorytet dla uzyskanych w Kościele.
                          A teraz co do pytania. Wszystko co się znajduje we Wszechświecie podlega
                          ewolucji. Wszystko ewoluuje na wyższy stopień. To dotyczy także człowieka
                          i jego mózgu. Rozum ludzki będzie miał coraz większe możliwości poznawania
                          wiedzy i nauki. Dokąd będzie istniał człowiek ewolucja będzie przesuwać
                          możliwości poznawcze człowieka na wyższy poziom. Od tego nie ma odwrotu.


                          • suender Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 20.02.19, 21:03
                            kociak40 18.02.19, 22:36

                            Mam wyłącznie autorytet dla naukowych tytułów uzyskanych
                            na uczelniach nauki rzeczywistej, zerowy autorytet dla uzyskanych w Kościele.
                            A teraz co do pytania. Wszystko co się znajduje we Wszechświecie podlega
                            ewolucji. Wszystko ewoluuje na wyższy stopień. To dotyczy także człowieka
                            i jego mózgu. Rozum ludzki będzie miał coraz większe możliwości poznawania
                            wiedzy i nauki. Dokąd będzie istniał człowiek ewolucja będzie przesuwać
                            =============================================

                            Piszesz okultystyczne herezje.

                            Pozdr.
    • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 12.02.19, 21:37

      " pytanie dlaczego ateizm jest popularny wśród naukowców" - a2-a

      Według mnie nie chodzi tu o tz. czysty ateizm ale o to, że ludzie nauki odchodzą z Kościoła katolickiego.
      Poziom ich wykształcenia, zdobyta trudem wiedza, wolna swobodna myśl, reprezentują wyższy poziom,
      który nie wymaga żadnych pośredników. Wiem to z własnego doświadczenia. Będąc specjalistą konstruktorem,
      obracałem się w szerokim kręgu inżynierów, magistrów, nikt z nich nie chodził do kościoła. Czy byli wierzącymi,
      tego nie wiem, nigdy się o to nie pytałem, żadnych rozmów w tym temacie nie było
      Ja dla przykładu, nigdy nie poszedłbym w procesji Bożego Ciała. Wstydziłbym się iść razem z tymi dewotkami,
      obwieszone różańcami, niosącymi święte obrazy itd. Zapewne i ludzie nauki, wstydzą się być razem z takimi
      osobami. To nie ich poziom.
    • tade-k53 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 12.02.19, 22:03
      Skąd się bierze ateizm wyjaśnił św. Pius X w encyklice Mortalium animos:
      "Dusz ludzkich może nigdy jeszcze nie przenikało tak silne pragnienie wzmocnienia i spożytkowania ku dobru wspólnemu społeczeństwa ludzkiego tych węzłów braterstwa, które nas z powodu jednego i tego samego pochodzenia i tej samej natury jak najściślej łączą, jak to, które zauważyć możemy właśnie w naszych czasach. Ponieważ narody nie mogą jeszcze w całej pełni cieszyć się dobrodziejstwami pokoju, ponieważ, przeciwnie, tu i tam odżywają dawne i powstają nowe waśnie, powodujące powstania i wojny domowe, ponieważ nadto nie udaje się rozwiązać całego szeregu spraw spornych, dotyczących spokoju i dobrobytu narodów, o ile ci, w których ręku spoczywa kierownictwo i ster państw, nie poświęcą się zgodnie temu zadaniu, łacno zrozumieć – tym bardziej, skoro nie ma różnicy zdań co do jedności rodzaju ludzkiego – dlaczego tak wiele ludzi pragnie, by w imię tego braterstwa, które obejmuje wszystkich, rozmaite narody coraz to ściślej się zespoliły.
      Coś całkiem podobnego pragną pewne koła wytworzyć w zakresie porządku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodząc z założenia, dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, któryby nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkie różnice zapatrywań religijnych nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera.


      Coś całkiem podobnego pragną pewne koła wytworzyć w zakresie porządku, ustanowionego przez Chrystusa Pana Nowym Testamentem. Wychodząc z założenia, dla nich nie ulegającego wątpliwości, że bardzo rzadko tylko znajdzie się człowiek, któryby nie miał w sobie uczucia religijnego, widocznie żywią nadzieję, że mimo wszystkie różnice zapatrywań religijnych nie trudno będzie, by ludzie przez wyznawanie niektórych zasad wiary, jako pewnego rodzaju wspólnej podstawy życia religijnego, w braterstwie się zjednali. W tym celu urządzają zjazdy, zebrania i odczyty z nieprzeciętnym udziałem słuchaczy i zapraszają na nie dla omówienia tej sprawy wszystkich, bez różnicy, pogan wszystkich odcieni, jak i chrześcijan, ba, nawet tych, którzy – niestety – odpadli od Chrystusa, lub też uporczywie przeciwstawiają się Jego Boskiej naturze i posłannictwu. Katolicy nie mogą żadnym paktowaniem pochwalić takich usiłowań, ponieważ one zasadzają się na błędnym zapatrywaniu, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne, o ile, że one w równy sposób, chociaż w różnej formie, ujawniają i wyrażają nasz przyrodzony zmysł, który nas pociąga do Boga i do wiernego uznania Jego panowania. Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii, przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera."
      Dlatego najwięcej do rozwoju ateizmu przyczynił się Jan Paweł II, m.in. przez spotkanie w Asyżu.
      • tade-k53 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 12.02.19, 22:32
        Największa obraza Boga w postaci wspólnych "modlitw" w Asyżu
        Bp Oliver Oravec
        Jan Paweł II zorganizował 27 X 1986 "modlitewne" spotkanie wszystkich religii w słynnej franciszkańskiej bazylice w Asyżu. Zostali tam zaproszeni na wspólną "modlitwę" o pokój przedstawiciele 130 wyznań. Były tam wszystkie protestanckie sekty, żydzi, muzułmanie, pogańskie religie od buddystów aż po najprymitywniejsze kulty afrykańskie, które po dziś dzień oddają cześć wężom albo złym duchom. Nie mielibyśmy zastrzeżeń, gdyby te religie były zaproszone na polityczne albo etyczne debaty, ale kiedy osoba podająca się za papieża wzywa ich na modlitwę, to jest to już inna sytuacja. Idzie tu mianowicie o duchowe cudzołóstwo, gdy prawdziwą religię miesza się z pogańskimi religiami, które czczą bożki (bałwany). Św. Paweł (l Kor. 10, 20) mówi: "...co poganie ofiarują, czartom ofiarują, a nie Bogu". Bałwochwalstwo jest najohydniejszym grzechem, który szczególnie w Starym Testamencie był surowo karany. Na takie bałwochwalstwo pozwolił JPII w naszej świątyni w Asyżu. Poganie przynieśli swoje węże, bożki, którym się kłaniali. Najwstrętniejszego czynu dokonał Dalajlama – tybetański przedstawiciel buddystów, który wierzy, że jest żywym bogiem tu na ziemi. Pozwolono mu położyć posążek Buddy na nasze tabernakulum na ołtarzu, aby mógł mu oddać cześć paląc kadzidło.
        Dźiniści modlili się do Dźiny, muzułmanie bluźniercy modlili się, że "nie ma różnicy między Izmaelem, Jakubem i Jezusem".
        Miliony katolików w starożytnym Rzymie wolało raczej śmierć, niż wspólne uczestnictwo w pogańskich obrzędach. Tym oraz innymi spotkaniami, które JPII organizuje co roku na całym świecie udowadnia, że nie jest ani chrześcijaninem a co dopiero papieżem. JPII zapraszając pogan do "modlitwy" tym samym uznał [obiektywną] wartość ich modlitw, co stoi w sprzeczności z Chrystusowym: "Nikt nie przychodzi do Ojca, jak tylko przeze mnie" albo "Kto nie czci Syna, nie czci też Ojca...".
        Uznanie "modlitwy" do szatana, Buddy, węża i zrównanie ich z modlitwą do Boskiego Serca Pana Jezusa albo do Jego niepokalanej Matki jest głęboką obrazą chrześcijaństwa a przede wszystkim Chrystusa ukrzyżowanego. Takie spotkania z różnymi religiami zawsze były w przeszłości potępiane przez papieży:

        Papież Pius XI w encyklice Mortalium Animos (6 I 1928): "...Tak, istnieje grupa ludzi, pozbawionych całkowicie zmysłu religijnego, którzy... urządzają kongresy, spotkania... z niewierzącymi wszelkiego rodzaju... jak i też z tymi, którzy odrzucili Chrystusa... Wyznają oni błędny pogląd, że wszystkie religie są mniej lub więcej dobre i chwalebne... Wyznawcy tej idei nie tylko są w błędzie i łudzą się, lecz odstępują również od prawdziwej wiary, wypaczając jej pojęcie i krok po kroku popadają w naturalizm i ateizm. Z tego jasno wynika, że od religii przez Boga nam objawionej, odstępuje zupełnie ten, ktokolwiek podobne idee i usiłowania popiera...".
        Takimi to czynami JPII już dawno automatycznie wykluczył się z Kościoła a przez to nie może być papieżem, czyli Namiestnikiem Chrystusa-Prawdy. Prawdziwy papież, nawet mimo osobistej grzeszności jest w sprawach wiary chroniony od błędów przez Ducha Świętego.
        Dowód na to, że Duch Asyżu to Szatan, podobnie jak Duch Soboru Watykańskiego II.
        • pocoo Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 13.02.19, 09:50
          Ale ty jesteś Tadziu mądry.Cały ten Katolicyzm to diabelstwo.
    • suender Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 17.02.19, 09:50
      a2-a 12.02.19, 15:15

      > Jeśli rzeczywiście tak jest, to nie świadczy to dobrze o ateiźmie naukowym.

      Co do świata naukowców, to tworzą go ludzie z krwi i kości tak jak wszyscy inni. Jeżeli tak, to oni też mają zaimplementowaną wewnętrznie świadomość, że wszechświat to połączenie przestrzeni zwanej "materialną" z niematerialną (transcendentną).
      Z tego powodu część z nich to ludzie reprezentujący mentalność religijną, a ci drudzy co się religijności standardowej wstydzą (że oni niby tacy nowocześni) to uciekają w pseudo-religię np. typu Scjentologia, której jest wiele odmian.

      Gdy się uważnie naukowców słucha to nie można się oprzeć wrażeniu, że ci pierwsi w swoich wypowiedziach prywatnych/służbowych zdradzają swą religijność (odwołują się okresowo do Wielkiego Omnipotenta), ci drudzy też zdradzają swą religijność (nazwijmy ją odwróconą) i odwołują się do wydumanych bożków z ich Scjentologii typu Wielki Wybuch, Samodziejstwo, Ewolucja, etc.

      Dlaczego się tak dzieje? Rzecz jest oczywista, człowiek nie będzie nigdy obdarty całkowicie z WIARY, bo bez niej nie może funkcjonować ani na niwie prywatnej, ani na zawodowej, - po prostu nie potrafi bez niej żyć!
      Ten fakt (że WIARA z serca człowieka nigdy w 100% nie zniknie) dla mnie chrześcijanina jest stale bardzo dobrym prognostykiem! Dziękuję za uwagę ..........

      Łączę pozdrowienia.

      P.S. "Bo: Dobry jest Pan i łaskawy, nie skory do gniewu i bardzo życzliwy, - ani według win naszych nam nie odpłaca!"
      • a2-a Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 08:22
        suender napisał:

        > Ten fakt (że WIARA z serca człowieka nigdy w 100% nie zniknie) dla mnie chrześc
        > ijanina jest stale bardzo dobrym prognostykiem! Dziękuję za uwagę ..........
        >
        > Łączę pozdrowienia.
        >
        > P.S. "Bo: Dobry jest Pan i łaskawy, nie skory do gniewu i bardzo życzliwy, -
        > ani według win naszych nam nie odpłaca!"



        Deo gratias,
        Szczęść Boże.
        • kociak40 Re: Ateizm naukowy błędem metodologicznym 18.02.19, 10:55

          "Deo gratias,
          Szczęść Boże." - a2-a

          U katolików najwięcej jest postrzelonych bez użycia broni.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka