Dodaj do ulubionych

Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga"

14.02.19, 09:30
Kochani, dziś jest szczególny dzień (14 luty), któremu patronuje święty Walenty... :)

Proponuję ergo w związku z tym zakopać wszystkie wojenne topory, które czasem latały na moim forum podczas ścierania się ze sobą różnych światopoglądów i pokazać, że w każdym z nas jest dobro i wszyscy zasługujemy na miłość.
Dlatego kieruję do Was pytania o nią, aby porozmawiać czym miłość jest dla nas, co o niej myślimy, jak nią dzielimy się z innymi ludźmi, jakie są wobec niej nasze oczekiwania, czy potrafimy ją zobaczyć w drugim człowieku?

Serdecznie Wszystkich pozdrawiam i życzę miłego dnia :)


--
Dzielmy się wiarą jak chlebem
Obserwuj wątek
    • a2-a Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 14.02.19, 14:05
      A tu taka opowieść walentynkowa :)

      "Najmilsza walentynka

      Przeżyłem tylko jeden Dzień Świętego Walentego wart przypomnienia. Byłem wtedy w czwartej klasie. Miała na imię Lori. Żadne późniejsze walentynki nie mogą się równać z tamtymi. Obraz Lori na zawsze pozostał w mojej pamięci. W okolicy jednych z ostatnich walentynek poczułem nagle, że muszę ją odnaleźć.

      Rok 1972. Południowa Kalifornia. Od dwóch lat kochałem się w Lori - anielskiej istocie z przeciwka. Codziennie szliśmy razem z przystanku autobusowego do domu. To były najszczęśliwsze chwile mojego młodego życia. Sytuacja nie była prosta. Po pierwsze, tak się złożyło, że Ted, starszy brat Lori, był moim najlepszym przyjacielem. Po drugie, w obecności Lori czułem się dziwnie onieśmielony. Wśród kolegów zawsze brylowałem. Przy niej odejmowało mi mowę. Chociaż Lori zawsze była dla mnie miła, miałem wrażenie, że jej serce nie bije dla mnie równie mocno jak moje dla niej.

      I oto nadszedł tamten pamiętny Dzień Świętego Walentego. W szkole rozdawaliśmy sobie kupione na tę okazję kartki. Ja dostałem zwyczajną, z napisem "Bądź mój!", podpisaną przez Lori i resztę klasy. Jednak w drodze z przystanku Lori powiedziała:

      - Mam coś dla ciebie.

      Aż mnie zamurowało. Wyjęła z tornistra dużą czerwoną kopertę, wcisnęła mi do ręki i puściła się pędem do domu. Kiedy tylko znalazłem się w swoim pokoju, ostrożnie otworzyłem kopertę. W środku była najpiękniejsza na świecie ręcznie robiona kartka z czerwonego kartonu, ozdobiona białą wycinanką, błyszczącymi gwiazdkami i najróżniejszymi serduszkami. Wewnątrz Lori wypisała "Kocham Cię". Staranne pochyłe litery z białego kleju pokryte były brokatem. Przeczytałem kartkę ze 30, 40 razy. Wreszcie ukryłem ją pod skarpetkami w szafie. Pewnie teraz moglibyśmy być z Lori małżeństwem, gdyby na naszej drodze nie stanął mój starszy brat, Mike. Tamtego wieczoru, grzebiąc w moich rzeczach, natknął się na kopertę. Mike był w szóstej klasie. Zachował się okrutnie, jak przystało na starszego brata. Pokazał kartkę od Lori Tedowi i innym chłopakom z sąsiedztwa. Ten rozgłos głęboko zranił Lori i mnie, niszcząc szansę budzącej się miłości.

      Potem mój ojciec oznajmił, że się przeprowadzamy. I to aż na Alaskę. Dla mnie oznaczało to prawdziwe zesłanie, daleko od ciepłego uśmiechu Lori. Podsunąłem rodzicom myśl, że zostanę i zamieszkam w domu dziecka. Ale nie miałem wtedy wiele do gadania. W szkole nasza wychowawczyni zorganizowała przyjęcie pożegnalne. A ja tylko wpatrywałem się w Lori, która, po raz pierwszy od tamtych walentynek, też patrzyła na mnie swoimi wielkimi oczami pełnymi łez. W autobusie usiadła koło mnie i przez całą drogę trzymała mnie mocno za rękę. Kiedy znaleźliśmy się przed moim domem, próbowałem znaleźć słowa, żeby wyrazić straszny ból rozdzierający mi serce.

      - No to... cześć! - wyjąkałem wreszcie.

      Lori pocałowała mnie w policzek i popędziła na drugą stronę ulicy. Tak po prostu. I już jej nie było.

      Nieraz przychodziło mi do głowy, że poszukiwania ukochanej z czwartej klasy świadczą o nie całkiem zdrowych zmysłach. Ale wierzyłem, że taka miłość nie mija bez śladu, że zawsze pozostaje jakiś sentyment. Byłem gotów jechać za nią, gdziekolwiek rzucił ją los, i... kto wie?

      Telefony do szkoły i dawnych znajomych nie dały skutku. Wtedy pewien prawnik polecił mi firmę, która zajmuje się szukaniem zaginionych osób. W godzinę po moim telefonie dostałem adres Lori.

      Do tamtej pory moje dążenie było czystą fantazją, ale teraz miałem w ręku przerażająco konkretną informację. Czy rzeczywiście tego chcę? Czy warto ryzykować najświętsze wspomnienia, żeby się tylko rozczarować? Ale wydawało mi się, że głupio jest teraz zatrzymać się, kiedy byłem już tak blisko Lori.

      Droga Lori - zacząłem swój list - mam nadzieję, że mnie nie zapomniałaś. Cały dzień spędziłem na pisaniu. Poszedłem na pocztę i wysłałem ekspres. Następnego dnia wieczorem zadzwonił telefon.

      - Oczywiście, pamiętam cię - powiedział głos.

      - Lori?

      - Miałeś psa, który nazywał się Walter?

      - Tak.

      - Codziennie chodziłeś do szkoły w kurtce drużyny Oakland Raiders, nawet w upał?

      - Tak.

      - Stłukłeś jakiegoś dzieciaka na przystanku, bo się ze mnie śmiał, kiedy miałam ospę?

      - Lori.

      - Witaj nieznajomy.

      Rozmawialiśmy godzinę i pośmialiśmy się zdrowo z tego, jakim utrapieniem dla nas byli nasi bracia. W czasie rozmowy napomknęła coś o pracy, mężu i dwóch synach. Ja też streściłem swoje osiągnięcia życiowe. Wydawało mi się, że szczerze się zaciekawiła. Zgodziła się na spotkanie w restauracji w przyszłym tygodniu.

      - Pan nazywa się Thompson? - zapytał kelner.

      Skinąłem głową.

      - Wiadomość od Lori. Bardzo przeprasza, ale spóźni się godzinę.

      To było niby odroczenie. Przez cały dzień żołądek ściskał mi się z nerwów. Może dobrze zrobi mi chwila, żeby się pozbierać. Poszedłem na krótki spacer. Myślałem o setkach możliwych powodów spóźnienia Lori. Musiała zostać w pracy. Nie mogła znaleźć opiekunki do dzieci. Miała awanturę z mężem, zazdrosnym narwańcem, który grozi, że mnie dopadnie. I wtedy doznałem olśnienia - nie muszę przez to przechodzić, żeby za wszelką cenę dowiedzieć się, jakby to mogło być. Wiedziałem o Lori wszystko, co trzeba. Któż chciałby odkryć, że po 20 latach uczucia wyblakły i nic nie przyda im blasku? Może i takie jest życie, ale romanse czwartoklasistów są inne. Niedaleko restauracji znalazłem sklep papierniczy. Kupiłem papier, koperty, biały klej i brokat. Przysiadłem na ławce i napisałem:

      Lori, jestem pewien, że spędzilibyśmy dziś cudowny wieczór, ale tak naprawdę chciałem tylko podziękować Ci za walentynkową kartkę, którą dałaś mi dawno temu. Może sądzisz, że to było bez znaczenia, ale właśnie takie podarunki niosą w sobie cały urok świata. Dlatego nigdy Cię nie zapomnę - Twój Chuck.

      Napisałem klejem na dużej czerwonej kopercie imię Lori, obsypałem obficie brokatem i poczekałem aż wyschnie. Wróciłem do restauracji, przypieczętowałem kopertę najbardziej niewinnym pocałunkiem, na jaki mnie było stać, położyłem kartę na stole i wyszedłem."


      Chuck Thompson

      adonai.pl/opowiadania/milosc/?id=3

      --
      Dzielmy się wiarą jak chlebem
      • kociak40 Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 14.02.19, 23:40

        "Franciszek to heretyk, który nie ma wiary, bo twierdzi, że nie ma piekła" - tade-k53

        Uważasz, że bardziej prawdopodobne jest, że Bóg jest arcy hiper sadystą? Będzie miał ogromną przyjemność
        na wieczność w zadawaniu mąk i cierpienia duszom? To będzie główna Jego rozrywka?

        --
        -----
        "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
          • pocoo Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 10:00
            a2-a napisał:

            > Stwórca kocha wszystkich ludzi ...

            I "kogo miłuje, tego karze".

            >...i nie chce aby w ten sposób się potępiali nie wy
            > bierając wiecznego zbawienia, ale niestety nie wszyscy chcą słuchać Boga...
            >
            Począwszy od tego , który będzie chrzczony, a na papieżu skończywszy, katolicy nie słuchają boga, gdyż nie wierzą w jego istnienie. Katolicy w boga nie wierzą, gdyż się WSZYSTKOWIEDZĄCEGO BOGA nie boją.Gdyby słuchali boga, to nie mieliby się z czego spowiadać a tak, nawet papież ma spowiednika. Ty słuchasz boga i do spowiedzi latasz ,a na mszy..."moja wina, moja wina, moja BARDZO WIELKA WINA". Paranoja jest twoja.
            • a2-a Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 12:01
              pocoo napisała:

              > Gdyby słuchali boga, to nie mieli
              > by się z czego spowiadać...

              Nikt za życia nie jest świętym i każdy jest grzeszny, więc zawsze jest się z czego spowiadać, może więc to być jakaś drobna ułomność, albo zaniedbanie, albo większe przewinienie aż po upadek w grzech ciężki...
              Słuchanie Boga polega właśnie za każdym razem na podnoszeniu się ku dobru:

              "Obmyjcie się, czyści bądźcie!
              Usuńcie zło uczynków waszych
              sprzed moich oczu!
              Przestańcie czynić zło!
              Zaprawiajcie się w dobrem!
              Troszczcie się o sprawiedliwość,
              wspomagajcie uciśnionego,
              oddajcie słuszność sierocie,
              w obronie wdowy stawajcie!
              Chodźcie i spór ze Mną wiedźcie! -
              mówi Pan.
              Choćby wasze grzechy były jak szkarłat,
              jak śnieg wybieleją;
              choćby czerwone jak purpura,
              staną się jak wełna." (Iz 1, 16-18)




              --
              Dzielmy się wiarą jak chlebem
              • pocoo Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 12:53
                a2-a napisał:

                > pocoo napisała:
                >
                > > Gdyby słuchali boga, to nie mieli
                > > by się z czego spowiadać...
                >
                > Nikt za życia nie jest świętym i każdy jest grzeszny, więc zawsze jest się z cz
                > ego spowiadać...

                Nie słucham nikogo oprócz siebie. Gdybym była katoliczką, to miałabym ogromny problem z szukaniem u siebie grzechów. Pycha? Nie , rzeczywistość.
                  • pocoo Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 21.02.19, 09:23
                    a2-a napisał:

                    > pocoo napisała:
                    >
                    > > Nie słucham nikogo oprócz siebie...
                    >
                    > Tak Pani podpowiada sumienie?
                    >
                    Zdecydowanie.
                    Kim byłabym, gdyby ktokolwiek mną sterował i mówił, co mam robić? Niewolnicą ?Służącą? Czyż nie stworzył mnie Bóg na obraz i wyobrażenie swoje? Jeżeli wszystko na tym świecie jest wolą Boga, to Bóg dał mi też mądrość, aby nikt nade mną nie miał władzy.
                    • a2-a Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 21.02.19, 11:11
                      No ale przecież sumienie, to wewnętrzny głos Boga:

                      KKK 1776: W głębi sumienia człowiek odkrywa prawo, którego sam sobie nie nakłada, lecz któremu winien być posłuszny i którego głos wzywający go zawsze tam, gdzie potrzeba, do miłowania i czynienia dobra a unikania zła, rozbrzmiewa w sercu nakazem... Człowiek bowiem ma w swym sercu wypisane przez Boga prawo... Sumienie jest najtajniejszym ośrodkiem i sanktuarium człowieka, gdzie przebywa on sam z Bogiem, którego głos w jego wnętrzu rozbrzmiewa.



                      KKK 1777: Sumienie moralne obecne we wnętrzu osoby nakazuje jej w odpowiedniej chwili pełnić dobro, a unikać zła. Osądza ono również konkretne wybory, aprobując te, które są dobre, i potępiając te, które są złe. Świadczy ono o autorytecie prawdy odnoszącej się do najwyższego Dobra, do którego osoba ludzka czuje się przyciągana i którego nakazy przyjmuje. Człowiek roztropny słuchając sumienia moralnego, może usłyszeć Boga, który mówi.



                      KKK 1778: Sumienie moralne jest sądem rozumu, przez który osoba ludzka rozpoznaje jakość moralną konkretnego czynu, który zamierza wykonać, którego właśnie dokonuje lub którego dokonała. Człowiek we wszystkim tym, co mówi i co czyni, powinien wiernie iść za tym, o czym wie, że jest słuszne i prawe. Właśnie przez sąd swego sumienia człowiek postrzega i rozpoznaje nakazy prawa Bożego: Sumienie jest prawem naszego ducha, ale go przewyższa; upomina nas, pozwala poznać odpowiedzialność i obowiązek, obawę i nadzieję... Jest zwiastunem Tego, który tak w świecie natury, jak i łaski, mówi do nas przez zasłonę, poucza nas i nami kieruje. Sumienie jest pierwszym ze wszystkich namiestników Chrystusa.



                      KKK 1779: Jest ważne, by każdy wszedł w siebie, ażeby usłyszeć głos swojego sumienia i za nim pójść. To poszukiwanie głębi wewnętrznej jest tym bardziej konieczne, że życie często sprawia, iż uchylamy się od wszelkiej refleksji, zastanowienia się lub wejścia w siebie: Wróć do swego sumienia, jego pytaj!... Zejdźcie więc - bracia - do waszego wnętrza i we wszystkim, co czynicie, patrzcie na Świadka - Boga! (św. Augustyn).



                      KKK 1780: Godność osoby ludzkiej zawiera w sobie prawość sumienia i jej się domaga. Sumienie obejmuje postrzeganie zasad moralnych (syndereza), ich zastosowanie w danych okolicznościach przez praktyczne rozeznanie racji i dóbr, a w wyniku tego sąd o konkretnych czynach, zamierzonych lub już dokonanych. Prawda o dobru moralnym, wyrażona w prawie rozumu, jest praktycznie i konkretnie uznana przez roztropny sąd sumienia. Człowieka, który wybiera zgodnie z tym sądem, nazywa się człowiekiem roztropnym.



                      KKK 1781: Sumienie pozwala wziąć odpowiedzialność za dokonane czyny. Jeżeli człowiek popełnia zło, słuszny sąd sumienia może być w nim świadkiem uniwersalnej prawdy o dobru, a zarazem o złu jego pojedynczego wyboru. Wyrok sądu sumienia stanowi rękojmię nadziei i miłosierdzia. Poświadczając zły czyn, przypomina o przebaczeniu, o które trzeba prosić, o dobru, które należy ciągle praktykować, i o cnocie, którą bezustannie należy rozwijać za pomocą łaski Bożej: Uspokoimy przed Nim nasze serce. A jeśli nasze serce oskarża nas, to Bóg jest większy od naszego serca i zna wszystko (1 J 3, 19-20).



                      KKK 1782: Człowiek ma prawo działać zgodnie z sumieniem i wolnością, by osobiście podejmować decyzje moralne. Nie wolno więc go zmuszać, aby postępował wbrew swojemu sumieniu. Ale nie wolno mu też przeszkadzać w postępowaniu zgodnie z własnym sumieniem, zwłaszcza w dziedzinie religijnej.



                      KKK 1783: Sumienie powinno być uformowane, a sąd moralny oświecony. Sumienie dobrze uformowane jest prawe i prawdziwe. Formułuje ono swoje sądy, kierując się rozumem, zgodnie z prawdziwym dobrem chcianym przez mądrość Stwórcy. Wychowanie sumienia jest nieodzowne w życiu każdego człowieka, który jest poddawany negatywnym wpływom, a przez grzech - kuszony do wybrania raczej własnego zdania i odrzucenia nauczania pewnego.



                      KKK 1784: Wychowanie sumienia jest zadaniem całego życia. Od najmłodszych lat wprowadza ono dziecko w poznawanie i praktykowanie prawa wewnętrznego, rozpoznawanego przez sumienie. Roztropne wychowanie kształtuje cnoty; chroni lub uwalnia od strachu, egoizmu i pychy, fałszywego poczucia winy i dążeń do upodobania w sobie, zrodzonego z ludzkich słabości i błędów. Wychowanie sumienia zapewnia wolność i prowadzi do pokoju serca.



                      KKK 1785: W formowaniu sumienia słowo Boże jest światłem na naszej drodze; powinniśmy przyjmować je przez wiarę i modlitwę oraz stosować w praktyce. Powinniśmy także badać nasze sumienie, wpatrując się w krzyż Pana. Jesteśmy wspierani darami Ducha Świętego, wspomagani świadectwem lub radami innych ludzi i prowadzeni pewnym nauczaniem Kościoła.



                      KKK 1786: Sumienie, stając wobec wyboru moralnego, może wydać zarówno prawy sąd zgodny z rozumem i prawem Bożym, jak i - przeciwnie - sąd błędny, który od tego odbiega.



                      KKK 1787: Niekiedy człowiek spotyka się z sytuacjami, które czynią sąd moralny mniej pewnym i utrudniają decyzję. Powinien jednak zawsze szukać tego, co jest słuszne i dobre, oraz rozeznawać wolę Bożą wyrażoną w prawie Bożym.



                      KKK 1788: W tym celu człowiek stara się interpretować dane doświadczenia i znaki 1806 czasów dzięki cnocie roztropności, radom osób godnych zaufania oraz pomocy Ducha Świętego i Jego darów.



                      KKK 1789: Oto niektóre zasady, które stosują się do wszystkich przypadków:

                      - nigdy nie jest dopuszczalne czynienie zła, by wynikło z niego dobro;

                      - "złota zasada": "Wszystko... co byście chcieli, żeby wam ludzie czynili, i wy im czyńcie!" (Mt 7, 12);

                      - miłość zawsze przejawia się w szacunku dla bliźniego i jego sumienia: "W ten sposób grzesząc przeciwko braciom i rażąc ich... sumienia, grzeszycie przeciwko samemu Chrystusowi" (1 Kor 8,12). "Dobrą jest rzeczą... nie czynić niczego, co twego brata razi, gorszy albo osłabia" (Rz 14, 21).



                      KKK 1790: Człowiek powinien być zawsze posłuszny pewnemu sądowi swojego sumienia. Gdyby dobrowolnie działał przeciw takiemu sumieniu, potępiałby sam siebie. Zdarza się jednak, że sumienie znajduje się w ignorancji i wydaje błędne sądy o czynach, które mają być dokonane lub już zostały dokonane.



                      KKK 1791: Ignorancja często może być przypisana odpowiedzialności osobistej. Dzieje się tak, gdy człowiek niewiele dba o poszukiwanie prawdy i dobra, a sumienie z nawyku do grzechu powoli ulega niemal zaślepieniu. W tych przypadkach osoba jest odpowiedzialna za zło, które popełnia.



                      KKK 1792: Nieznajomość Chrystusa i Jego Ewangelii, złe przykłady dawane przez innych ludzi, zniewolenie przez uczucia, domaganie się źle pojętej autonomii sumienia, odrzucenie autorytetu Kościoła i Jego nauczania, brak nawrócenia i miłości mogą stać się początkiem wypaczeń w postawie moralnej.



                      KKK 1793: Jeśli - przeciwnie - ignorancja jest niepokonalna lub sąd błędny bez odpowiedzialności podmiotu moralnego, to zło popełnione przez osobę nie może być jej przypisane. Mimo to pozostaje ono złem, brakiem, nieporządkiem. Konieczna jest więc praca nad poprawianiem błędów sumienia.



                      KKK 1794: Dobre i czyste sumienie jest oświecane przez prawdziwą wiarę. Albowiem miłość wypływa równocześnie "z czystego serca, dobrego sumienia i wiary nieobłudnej" (1 Tm 1, 5): Im bardziej więc decydującą rolę odgrywa prawe sumienie, tym więcej osoby i społeczności ludzkie unikają ślepej samowoli i starają się dostosować do obiektywnych norm moralności.

                      --
                      Dzielmy się wiarą jak chlebem
          • kociak40 Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 14:33
            a2-a napisał:

            > Stwórca kocha wszystkich ludzi i nie chce aby w ten sposób się potępiali nie wy
            > bierając wiecznego zbawienia, ale niestety nie wszyscy chcą słuchać Boga...

            I na to najwięcej liczy Bóg, że nie wszyscy chcą Jego słuchać.
            Będzie miał na wieczność zaspokojenie swojego sadyzmy i będzie mógł
            na wieczność słuchać jęków i krzyków męczonych dusz w Piekle.
            Takie wieczne cierpienie, widać dla Niego, będzie najpiękniejszą "muzyką",
            której będzie mógł słuchać w nieskończoność. To wszytko przez to, że
            "kocha" wszystkich ludzi, dla swojej perwersji.




            --
            -----
            "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
                      • kociak40 Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 21.02.19, 17:23
                        a2-a napisał:

                        > Odpowiedź jest prosta, Bóg z każdego zła może wyprowadzić dobro.
                        > Przykład: szatan doprowadził do ukrzyżowania Syna Bożego, a Bóg dzięki temu zba
                        > wił świat.

                        Masz moje gratulacje. Bardzo dobrze odpowiedziałeś na moje pytanie.
                        Więcej, twoja odpowiedz spowodowała moje lepsze zrozumienie literackie.
                        Są dwie wersje (w zależności na jaki język są tłumaczone) słów księcia piekieł.

                        Tak przedstawił się Mefistofeles dr Faustowi:
                        W jednej wersji -
                        "Jam cząstką części, co wpierw wszystkim była. Cząstką ciemności, co światło zrodziła".
                        W drugiej wersji -
                        "Jam częścią tej siły, która wiecznie zła pragnąć, wiecznie dobro czyni".

                        Twoja odpowiedz umożliwiła mi lepiej zrozumieć co Goethe chciał wyrazić w swoim
                        poemacie - "Faust".
                        Dobrze to przemyślałeś.




                        --
                        -----
                        "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
    • kociak40 Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 14.02.19, 17:41

      "Dlatego polecam rady praktyczne jak uniknąć piekła." - tade-k53

      Mnie obowiązuje to, co papież Franciszek wypowiedział 30 marca 2018 r. i tych swoich słów osobiście
      nie odwołał.

      Szokujące słowa Franciszka! „Piekła nie ma”. Papież mówi, co się stanie z duszami które odrzuciły Boga
      Papież Franciszek/ PAPEPA : FABIO FRUSTACI
      "Dusze osób, które odrzuciły miłość Jezusa, nie wpuściły go do swych serc, po prostu znikną. Nie ma krainy wiecznego cierpienia, czyli piekła."

      Jest to tak logiczne, że musi być prawdziwe. Może dla tych co dalej wierzą w piekło, to dla nich
      wyjątkowo będzie, zostaną spełnione ich marzenia.


      --
      -----
      "Czas spędzony z kotem, nigdy nie jest stracony"
        • a2-a Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 01:10
          tade-k53 napisał:

          > Miłość bliźniego polega na staraniu się o zbawienie jego duszy.


          Słusznie obawia się Pan piekła Panie Tadeuszu, skoro rozpowszechnia Pan fałszywe świadectwo przeciwko Papieżowi...

          Franciszek wcale nie potwierdził tych słów o rzekomym nieistniejącym piekle, które mu się przypisuje, a Stolica Święta oficjalnie je zdementowała:
          m.telewizjarepublika.pl/juz-niektorzy-sie-cieszyli-ze-piekla-nie-ma-watykan-mocno-dementuje-fake-newsa,62840.html
          --
          Dzielmy się wiarą jak chlebem
    • pocoo Re: Pokój i Dobro na forum "Wiara w Boga" 15.02.19, 09:49
      tade-k53 napisał:

      > "Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał za
      > płatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre." 2Kor 5: 10

      Proszę Ciebie o dobry uczynek w ciele. Dostaniesz zapłatę jakiej się nie spodziewasz.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka