vanessa00
07.03.05, 23:47
"Nasza Huta Katowice,
wszystkich polskich hut królowa,
nad stalownią błyskawice,
nad walcownią złoty pożar"
Tak śpiewano kiedyś. A teraz związkowcy także i tej huty okupują siedzibę
koncernu Mittal Steel Poland S.A. w Katowicach przy ul. Chorzowskiej 50.
Mittal Steel Poland S.A. to nic innego jak poprzedni Ispat Polska Stal S.A.,
wcześniej Polskie Huty Stali S.A. a jeszcze wcześniej dobrze znane wszystkim
nie tylko Sosnowiczaninom huty: Katowice i Cedler.
Huta Cedler - sprawa oczywista, Huta Katowice - to pół Zagórza. Więc obecne
wydarzenia w dużym stopniu dotyczą także i mieszkańców naszego miasta a ich
rozwój i finał może mieć istotne znaczenie tak dla całego zagłębiowskiego
regionu.
Jednym z powodów protestu jest niepewna sytuacja spółek zależnych, czyli
tych, które w ubiegłych latach wydzielone zostały ze struktur poszczególnych,
macierzystych zakładów hutniczych.
Kilka z nich już dawno zakończyło swoją działalność, m.in. przy Hucie
Katowice w 2001 upadł HK-Inwesthut a w 2002 HK-Zakład Mieszkaniowo-Remontowy.
Rok później ogłoszono upadłość HK-Zakład Automatyzacji, ale ktoś w porę
ocknął się, że na fali wyzbywania się - pod pretekstem usamodzielniania -
kulejących i zbędnych wydziałów, z rozpędu wyodrębniono też serce huty. Stąd
upadłość sterującego procesami wielkopiecowymi HK-ZA szybko ukręcono
postępowaniem układowym. Obecnie upadłość grozi kolejnej Spółce, HK-Zakład
Projektowo-Konstrukcyjne. W świetle zaistniałych wydarzeń okazuje się, że nie
tylko jej.
Wszystkie usamodzielnione spółki i spółeczki, które w porę zdążyły się
ocknąć, do czasu przejęcia ok. 3/4 akcji przez Lakshmi Mittala - światowego
króla stali hinduskiego pochodzenia - jako tako działały. Co mądrzej
zarządzane potrafiły się nawet otworzyć na rynki zewnętrzne (tj. poza
poszczególnymi hutami), jak np. HK-Zakład Transportu Samochodowego, który
pozyskał chociażby zlecenie na przewozy klientów Carrefourów.
Nowy inwestor, chociaż dzięki hossie na rynku stali zarabiający na niej
krocie, coraz dokładniej spogląda w koszty. Za nic też ma sobie uprzednio
zawarte porozumienia w sprawach gwarancji zatrudnienia, socjalnych itp. A o
poprzyklejanych do poszczególnych hut spółkach i spółeczkach, w tym wielu
związkowych, to zdaje się nawet nie chce słyszeć.
W tej sytuacji 3 marca o godz. 11 związkowcy zablokowali siedzibę zarządu
Mittala. Wkrótce pismo z postulatami trafiło do wiceprezesa Janusza
Podsiadły. Czytamy w nim, że przyczyną protestu jest nie wywiązywanie się
zarządu Mittal Steel Poland S.A. i Inwestora z zobowiązań wobec pracowników
hut i spółek oraz brak realizacji żądań, dotyczących m.in. polityki
informacyjnej w sprawach kluczowych inwestycji w zakładach, drastycznego
obniżania kosztów, utrzymania dotychczasowych wielkości zatrudnienia i
uprawnień pracowniczych w spółkach zależnych, poprawy warunków BHP,
realizacji pakietu socjalnego czy przybycia mniejszościowego akcjonariusza
tj. Ministra Skarbu Państwa.
Po południu tego samego dnia grupa około 30 związkowców wdarła się do
gabinetu Stefana Dzienniaka - Dyrektora Oddziału w Dąbrowie Górniczej (czyli
dawnej Huty Katowice), gdzie przebywała do rana dnia następnego.
4 marca zdjęto z anteny zakładowego radiowęzła przygotowaną przez związkowców
audycję.
Do tej pory odbyły się 2 spotkania z przedstawicielami zarządu Mittala.
Pierwsze miało miejsce 3 marca w siedzibie koncernu i w zasadzie nie wynikło
z niego nic, natomiast w trakcie odbytego 2 dni później drugiego, mającego
miejsce w Oddziale Sosnowiec (czyli dawnej Hucie Cedler), Prezes Frantisek
Chowaniec opuścił salę obrad. Wcześniej wyproszono ekipę Telewizji Polskiej.
W tej sytuacji związkowcy, już uprzednio zapowiadający eskalację prostestu,
zdecydowali o zorganizowaniu i przeprowadzeniu 9 marca o godz. 14.00 wielkiej
manifestacji przed siedzibą Mittal Steel Poland S.A. w Katowicach przy ul.
Chorzowskiej 50. Związkowcy zapowiedzieli również, że to tylko kolejny etap
protestu, który jeśli nie przyniesie pożądanych skutków spowoduje wsczęcie
procedury referendum strajkowego.