tasmy prawdy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.06, 23:37
A co sądzicie o jajach jakie wyciął TVN ?
Najbardziej mnie bawi spychanie istoty sprawy w stu róznych kierunkach -
jeszcze trochę i całkiem przestanie być ważne CO nagrali ale - kto, z czyjej
inspiracji, czy miał czyste ręce a skończy się na tym że nie maja rachunku na
zakup tej kamery - więc wszystko jest nie byłe ! ha ha ha !
Dlaczego NIKT prosto nie zapyta - czy gdyby nie było tego filmu, ktokolwiek
by w to uwiezył w to wszystko - i dlaczego ordynacja nie rozwiazuje sprawy
przechodzenia posłów - przecież to takie proste - w trakcie kadencji posel
może zrezygnować z mandatu ale nie wolno mu zmienić partii z której
startował. Przeciez w ten sposób fałszuje się wolę elektoratu który na niego
głosował. Wyobrazam sobie spisek polegajacy na tym ze grupa cwaniaków dostaje
się do sejmu poprzez jakąś popularną partię i po pierwszym posiedzeniu,
wszyscy idą do konkurencji.
I jeszcze najnowszy akcent sosnowiecki - Pan Haladus, kidyś ostoja UPR w
miescie - startuje na prezydenta z poparciem PIS-u ! Ciekawe czy w tej
sprawie też były jakieś negocjacje przedwyborcze / oczywiście tylko takie
jakie Pan Ziobro uważa za zgodne z prawem /
    • Gość: Monikawanda Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.09.06, 10:21
      Taśmy objawiły całą prawdę o PiS.Potwierdziły także fakt,że prezydent jest
      tylko dyspozycyjny w stosunku do brata i niczego po nim więcej nie można
      oczekiwać.
      • Gość: gazeciarz Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.10.06, 20:02
        Ale o co wam chodzi ? Gazet nie czytacie ?
        Przecież NIC się nie stało.
        Jaja to będą jak się okaże że tych taśm jest więcej ha ha ha !
    • Gość: anna Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.10.06, 22:53
      Za Gazetą Polską :

      Czy będzie nocna zmiana - str.4
      Tomasz Nienac
      Istotą ostatnich wydarzeń nie jest odejście Leppera z rządu, lecz jego
      przystąpienie do obozu wrogów Kaczyńskich. Obozu porzucającegowłaśnie wszelkie
      maski, szykującego się na coś w rodzaju powtórki z 4 czerwca 1992 roku.
      Ten program Polsatu zapadł w pamięć. Było niemal jak kiedyś. Tomasz Lis ciepło
      odpytywał Donalda Tuska, a lider PO z łezką w oku przyznawał, że owszem –
      przypomina mu się rok 1992 i że teraz też trzeba podjąć podobną akcję. Już po
      audycji, tak jak 14 lat temu, Lech Wałęsa natychmiast zadeklarował wsparcie. I
      nawet teza jest ta sama: pójdą razem, w imię demokracji, choćby z diabłem, w
      celu obalenia tej władzy.

      Koalicja przeciwko Kaczyńskim

      Ta koalicja właśnie się ukonstytuowała. Nie ma już większych różnic
      wewnętrznych, nie ma wroga poza Kaczyńskimi. Ucywilizowany Andrzej Lepper,
      brzydzący się już radykalizmem, jak przed laty Wałęsa, zmienia front i staje
      ramię w ramię z od dawna cywilizowanymi Tuskiem, Rokitą, Szmajdzińskim i
      Onyszkiewiczem. Liczą więc swoje siły.

      A więc po pierwsze ta część mediów, które wiedzą, o co idzie gra, i nie cofną
      się przed niczym. W których tendencyjny dobór tematów i złośliwy komentarz, do
      czego mają prawo, już nie wystarcza. Sięga się więc po zwykłe kłamstwa i
      manipulacje. Mimo obrzydzenia lustracją, współczucia dla księdza Czajkowskiego
      rzucą na wizji pseudonim donosiciela, rzekomo osoby bliskiej Kaczyńskim – i...
      dalej będą bredzili o brutalnych metodach prezesa PiS.

      Po drugie, te elementy państwa, które schowane za parawanem konstytucjonalizmu
      autoryzują lub zrobią wszystko, by dokopać Kaczyńskim. Na przykład orzekną, jak
      ostatnio Trybunał Konstytucyjny, że badanie przeszłości zbyt szeroko (sic!)
      jest niezgodne z ustawą zasadniczą, a zadawać pytania to poseł w komisji
      śledczej może tylko wtedy, jeśli wcześniej udowodni, iż pytany jest przestępcą.

      Po trzecie, rozmaite odłamy służb specjalnych, które lubią podśmiewać się z
      Macierewicza, ale które poirytował i rozwścieczył fakt, iż ten wiceminister
      obrony naprawdę dobrał się do tyłka wojskowym służbom specjalnym. Które liczą
      straty, jakie im i gangsterom przyniosło ukrócenie w Ministerstwie Finansów tak
      zyskownego procederu dowolnego przyznawania ulg mafijnym firmom. Które dziwią
      się, że tak pięknie zmontowana esbecka operacja wobec Gilowskiej nie działa na
      Kaczyńskiego, który ponownie bierze ją na pokład. Po czwarte wreszcie, kasty i
      korporacje utuczone doskonale na przywilejach klasowych – bo inaczej tego nie
      można nazwać – otrzymanych w III RP. Wiedzą doskonale, że liberałowie, jak
      przejmą władzę, będą cięli – ale zasiłki pogrzebowe. Zasadę, że adwokatem może
      zostać tylko syn adwokata, a notariuszem kuzynka cioci, utrzymają. Skąd ta
      pewność? No przecież utrzymywali ten stan przez lata. To rzekomi socjaliści,
      ludzie PiS, wydali wojnę tym kastom.

      Zjednoczeni przeciwnicy Kaczyńskich są silni. Wręcz potężni. Z determinacją
      będą zmierzali do wypędzenia rządu, próbującego dokonać zbyt głębokiego
      przewartościowania, sięgającego bezczelnie swymi reformami do grup trzymających
      władzę, do służb specjalnych i mediów, a nieograniczającego się do wprowadzenia
      gimnazjów czy kas chorych. O tak, problemami zwykłych ludzi prawica może się
      zajmować. Ale nie problemami służb specjalnych, telewizji, polityki
      zagranicznej – i bynajmniej nie dlatego, żeby były mało interesujące czy
      nieważne. One po prostu są zawarowane dla innych.

      Atuty premiera

      Ale Jarosław Kaczyński nie chce i nie może grać według tych reguł. Nie może być
      Jerzym Buzkiem. Bezczelnie uważa, że ma takie sama prawa jak poprzednicy. Nie
      rozumie tyle razy powielanego komunikatu: współrządzenie przez prezydenta
      Kwaśniewskiego i premiera Millera, obu z SLD, było wynikiem normalnego
      demokratycznego wyboru. Jednoczesne zaś pełnienie funkcji przez prezydenta
      Kaczyńskiego i premiera Kaczyńskiego, obu z PiS, jest dowodem na faszyzację
      kraju i postępującą dyktaturę. Nie rozumie, że pozwala mu się mówić o IV RP,
      ale zabrania tykania reguł III RP. Nie boi się silnych powiązań części układu z
      lewicowymi mediami i elitami Zachodu, zdolnymi w każdej chwili podpisać
      podsunięty protest, list czy inny najbardziej nieprawdziwy komunikat.

      O nie. Jarosław i Lech Kaczyńscy naprawdę robią wszystko, by zdenerwować układ.
      Oni też zapamiętali lekcje 1992 roku. Wiedzą, że nie ma przebacz. Widzą
      nierówność reguł. Czują tę nienawiść. Wiedzą, że sprawy zaszły za daleko, by
      można mówić o jakimkolwiek kompromisie. Że naruszono zbyt potężne interesy, a
      druga strona ma za dużo do stracenia. Wiedzą też, że mają sporo atutów.

      Po pierwsze, prezydenturę. Potwierdzają się analizy Jarosława Kaczyńskiego
      sprzed roku: każdą cenę warto było zapłacić za Pałac Prezydencki. Bo choć głowa
      państwa niewiele w Polsce może robić sama z siebie, to ma ogromne możliwości
      blokujące. Nic naprawdę ważnego nie da się w Polsce zrobić wbrew prezydentowi.
      Nie da się przejąć kontroli nad TVP, nie da się zmienić ustawy o CBA czy
      przywrócić WSI. Można kuglować kadrami wewnątrz administracji, ale instytucji
      nie da się naruszyć. Koalicja – nazwijmy ją symbolicznie – 4 czerwca, doskonale
      zdaje sobie z tego sprawę. Gdyby nie to, tego rządu nie byłoby już dawno.

      Po drugie, nie jest już zdana tylko na łaskę wrogich mediów. Gazety i stacje
      nie tyle przychylne, ile po prostu minimalnie obiektywne, są w zdecydowanej
      mniejszości. Ale ich głos jest już słyszalny, jest w mainstreamie – w głównym
      nurcie. A „Wyborcza” nie ma już monopolu interpretacyjnego. To wystarcza, by
      przynajmniej od czasu do czasu Tusk i jego sprzymierzeńcy musieli się
      tłumaczyć. A to już w porównaniu z czasami rządu Olszewskiego – całkiem dużo.

      Po trzecie, PiS to nie Ruch Odbudowy Polski. To nowoczesna i sprawna maszyneria
      partyjna, zdolna do długich kampanii i błyskawicznych analiz.

      Świadoma siły wynikającej z jedności. Po czwarte, Kaczyńscy szybko weszli w
      kluczowe obszary państwa. Zrozumieli, że służby nie są gwarantem władzy, ale
      tylko minimalna choćby kontrola nad nimi daje szansę, że nie zostaną użyte
      przeciwko nim, że nie zostanie uruchomiona jakaś prowokacja. To samo dotyczy
      MSWiA i Ministerstwa Sprawiedliwości. I po piąte, wyborcy centroprawicowi są
      dziś dużo bardziej odporni na propagandę, trudniejsi do zdemobilizowania czy
      zniechęcenia niż w 1992 roku. Z dystansem podchodzą do mediów, nie wzruszą się
      specjalnie profesorami z Oksfordu, z niepokojem śledzącymi losy prezesa
      polskiego NBP. Co nie znaczy, że klasyczne mechanizmy manipulacyjne w ogóle na
      nich nie działają. Jak najbardziej – tylko trochę wolniej, nieco słabiej.

      Czyja wygrana, czyja porażka

      Dlatego dla Kaczyńskiego najbliższe tygodnie – zapewne z kulminacją w
      październiku, kiedy Platforma zapowiada manifestacje uliczne – będą kluczowe.
      Jeśli przetrwa, a na dodatek będzie potrafił nadać swojemu rządowi – wytracaną
      ostatnio – dynamikę, ma szansę na poważne przełamanie frontu przeciwnika.
      Jedyne co bowiem dzisiaj trzyma Platformę razem, jest nadzieja, że ta władza
      szybko pęknie. Że da się ją zdewastować. Stąd decyzja o uruchomieniu nacisku
      ulicznego, stąd eskalacja języka agresji.

      Każdy miesiąc trwania Platformy Obywatelskiej w opozycji przybliża jej rozbicie
      na część liberalną i konserwatywną.

      Tusk ma jednak na koncie duży sukces – odebrał PiS klucz do sprawowania władzy
      bez udziału PO, odebrał Leppera. Ale nie jest powiedziane, że Lepper jest dziś
      kluczem do odebrania władzy Kaczyńskiemu. Wszystko wskazuje bowiem, że procesy
      gnilne w Samoobronie zaszły bardzo daleko i prędzej czy później około połowy
      posłów Samoobrony dołączy do koalicji rządowej. Zbudowanie trwałej większości
      będzie dla premiera ogromnym sukcesem.

      Wybory, cokolwiek by
      • Gość: Monikawanda Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.06, 16:58
        Nie ma co odpowiadac Annie na powyższy elaborat,który jest zbiorem
        pseudoargumentów wygłaszanych codziennie przez wysokich przedstawicieli PiS.
        Po roku działań obecnego rządu jest totalny bałagan wszędzie tam, gdzie PiS
        wstawił swoich przedstawicieli,nie ma reform i opowiadanie,ze opozycja
        przeszkadza jest superśmieszne w sytuacji,kiedy partia ma wszelkie stanowiska i
        wiekszość w sejmie.Istnieje władza absolutna Jarosława,bo i prezydent jest jemu
        podporządkowany.
        Nieudacznictwo,konfliktowanie wszystkich dałoby się wytrzymać 2-3 miesiące,ale
        to trwa już zbyt długo.
        Najpaskudniejsze chwyty są dozwolone w imię nieoddania władzy,co było widac na
        tasmach
        Dziwi mnie ,że ludzie mający sie za inteligentnych nie potrafili wyciągnąć
        sensu z pokazanych sytuacji,a rozwodzą się na tematy w tym wypadku zupełnie
        poboczne.
        To PiS grzmiał o konieczności uzdrowienia parlamentu,a okazał się parią
        głoszącą hasła,których nie spełnia od podstaw.
        • Gość: Tom Re: tasmy prawdy IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.10.06, 20:47
          Najważniejsze, że "inteligentni" z PO potrafią "doskonale" wszystko wytłumaczyć
          społeczeństwu...
    • Gość: sosn Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.10.06, 22:58
      PaniMonika dalej choruje na nienawiść.
      • Gość: Monikawanda Re: tasmy prawdy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 06.10.06, 14:35
        Ani nie choruję na nienawiśc,ani niczego nie tłumaczę.Każdy ma oczy i uszy i
        jeśli ogladał te tasmy potrafi nazwać to co widział.Obaj panowie posługują się
        skompromitowaną już jak sadze retoryką w stylu Kurskiego, dlatego wszelkie
        dyskusje z panami przeradzają sie w nie merytoryczną pyskówkę..Teraz tez nie
        odniesliscie się do tresci taśm,a jedynie do oceny mojej osoby.Zapewniam,że
        znając wasze wypowiedzi z tegoż forum - nie jesteście w stanie mnie obrazic.
Pełna wersja