franzmaurer
21.03.04, 10:58
Coś dla tych którzy grają na światowych kontraktach na złoto i ropę...
Nieco kasandryczna ale warta odnotowania mini-analiza Piotra Kuczyńskiego
z "Pulsu Biznesu":
"Nie lubię robić podsumowań, ale aż się prosi, żeby w rok po ataku na Irak
takie zrobić. Na rynku akcji wszystko wygląda bardzo różowo. Indeks
szerokiego rynku S&P 500 wzrósł o blisko 40 procent. Gospodarka ruszyła z
kopyta, a PKB w USA rósł tak jak w krajach rozwijających się.
To oczywiście nie jest zasługa wojny w Iraku, ale niezwykłego zasilenia rynku
w pieniądz. To zasługa Fed, który uparcie nadmuchuje balony spekulacyjne na
różnych rynkach. Wojna miała przynieść zmniejszenie aktywności terrorystów (o
tym niżej) i zmniejszenie cen ropy naftowej.
Owszem, cena ropy w chwili wybuchu wojny i tuż po niej spadła do 25 USD za
baryłkę. Liczono na irackie wydobycie. Nie wzięto pod uwagę tego, że OPEC
będzie walczył ze słabym dolarem i perspektywą zwiększenia produkcji przez
Irak. Poza tym ożywienie gospodarcze na świecie, a szczególnie w Chinach
wywołało zwiększenie popytu na surowce, co widać na wykresie CRB. Przez ten
rok ceny ropy wzrosły o 50 procent i zaczyna zagrażać rozwojowi gospodarki
świata. Podobnie wygląda sytuacja z surowcami. Wojna w Iraku nie miała co
prawda przynieść światu prosperity tylko zapewnić bezpieczeństwo, ale nie
przyniosła ani jednego, ani drugiego. Nie przyniosła też i długo nie
przyniesie spokoju Irakowi, a o irackiej demokracji, która miała dać światu
arabskiemu przykład możemy zapomnieć.
To, co widać na wykresie złota jest potencjalnie groźne w okresie 1-3 lat. Od
20 lat cena złota porusza się w kanale trendu spadkowego, a górne
ograniczenie jest w okolicach 450 USD za uncję. Przełamanie powinno wywołać
ruch do 670 USD. Widać również, że może się kształtować prawe ramię formacji
odwróconej głowy z ramionami. Ta formacja też sygnalizowałaby podobny zakres
wzrostu ceny. Złoto jest skorelowane z dolarem, a dolar z cenami surowców.
Wzrost ceny złota o ponad 50 procent oznaczałby osłabienie dolara do 1,90 za
euro i wzrost indeksu surowców (CRB) do niebotycznego poziomu ponad 300 pkt.
Na wykresie cen ropy też widać coś na kształt formacji odwróconej RGR z
zakresem do 60 USD za baryłkę. Wszystko to najpóźniej do roku 2006.
Co by to oznaczało dla świata? Nową Wielką Depresję.
Można się tylko pocieszać tym, że to na razie jest tylko jeszcze
nieukształtowana hipoteza i modlić, żeby taką pozostała. Ale radzę ten akapit
gdzieś przechować."