Gość: HARRY PORTIER
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
01.02.05, 23:12
Zdecydowałem się napisać dziś, 1.02, bo później niestety nie będę miał czasu,
choć pierwotnie zakladałem, że będzie to po 2 lutego.
W moim poście "Koniec hossy? Próba...itp" pisałem o wadze posiedzenia FED,
które dziś się zaczeło, skończy sie jutro. Życie lubi jednak płatać figle i
to, co wydawało się szalenie istotne na początku stycznia, dziś już takie
istotne nie jest (krótkoterminowo).
Przypomnę - cały styczniowy spadek jest wynikiem ujawnienia "jastrzębiego" w
treści protokołu z posiedzenia FED z grudnia '04.
W ostatnim tygodniu stycznia rynki zaczęły jednak rosnąć -stało się tak ze
względu na podanie znacznie mniejszych niż oczekiwano pierwszych szacunków
wzrostu PKB w USA za IV kw.04 i jednocześnie znacznego spadku inflacji w
cenach producentów w USA - taka kombinacja danych powoduje, że podniesienie
jutro (czyli 2.02.) stóp procentowych o więcej niż 25 pktów bazowych jest
obecnie bardzo mało prawdopodobne. Podwyżka będzie, ale raczej nie większa
niż te 25 pktów (+0,25%mówiąc obrazowo).
Rynki rosną już od 6-7sesji i z jednej strony pojawiły się wstępne sygnały
kupna, z drugiej np. dzisiejsza słabość Nasdaq'a wydaje się wskazywać, że
właśnie robimy bardzo krótkoterminowy szczyt, po którym powinny powrócić
spadki, jakiego typu, o tym poniżej.
Nim przetrę szklaną kulę, spróbuję odpowiedzieć już nieco bliżej, co sądzę o
końcu hossy. TO JESZCZE NIE TERAZ. Lubię posługiwać się Teorią Fal Elliotta
(nie wszyscy ją uznają, niektórzy mają o niej kiepskie zdanie), choć nie
przeceniam jej możliwości - często wzory fal są nieczytelne, a interpretacje
mogą być tak różne, że prognozy wyłącznie przy użyciu fal są bezsensowne.Są
jednak momenty, gdy fale są na tyle wyraźne, ze można przynajmniej coś z tego
wyciągnąć.
Tak właśnie jest teraz na amerykańskim indeksie S&P500, który wraz z
Nasdaq'iem śledzę uważnie. Choć możliwe jest wiele róznych falowych
interpretacji spadku ze stycznia, to próba znalezienia tam 5-falowej
struktury typu impulsu (typowy dla bessy) byłaby naciąganiem wszelkich
mozliwych reguł -tam są jakieś formy "trójek".
Mówiąc bardziej po ludzku, dla "nieelliottowców", znaczy to tyle, że SP500
jeszcze przynajmniej raz zawita w okolice swych szczytów z końca grudnia
2004, a większość światowych giełd wraz z nim - jest to raczej plan minimum.
Ci, którzy nie lubią Elliotta, niech spojrzą na siłę pokazywaną ostatnio
przez niemieckiego DAX'a czy czeskiego PX-50 - gdyby to był koniec, DAXnie
miałby takiej "pary" - to jeszcze powinno trochę potrwać, a siła DAXa
będzie "poduszką ochronną" dla WIG20.
Potrzyjmy więc szklaną kulę i popatrzmy - oto 3 scenariusze, w kolejności od
najbardziej do najmniej prawdopodobnego:
1.
FED podnosi stopy o 25 pkt i lekko grozi palcem - rynek robi 1.02 lub 2.02
krótkoterminowy szczyt potem kilkudniowa korekta, połączona w USA z
testowaniem dołków z 24.01. na zmniejszonych obrotach. Dołki zostaną
obronione, po czym nastąpią mocniejsze wzrosty.
Analogicznie w Warszawie WIG20 ponownie testuje na zmniejszonym obrocie linię
wsparcia kreśloną (skala log) po dołkach z lipca 03, listopada 03 i sierpnia
04, od której odbił się 24.01. - linia ta obecnie znajduje się w strefie
1830 - 1850. Po jej obronie ostro rusza w górę. W tym wariancie szczyt hossy
widziałbym gdzieś w okolicach kwietnia.
2. FED podnosi o 25 pkt, ale w komunikacie mocniej grozi palcem - rynki akcji
od 3.02. zaliczają silniejsze spadki, na dużo większym niż w wariancie 1
obrocie - w USA pękają dołki z 24.01, w Polsce pada na WIG20 wspomniana linia
i poziom ok.1830, potem poziom 1800. Część inwestorów interpretuje to jako
koniec wzrostów i rusza ze sprzedażą - spadki przyspieszają po przełamaniu
ww. poziomów. Siadają dotychczasowe bycze nastroje publiczności, zasiana jest
niepewność i strach, tworząc psychiczny grunt pod powrót wzrostów.
Prawdopodobne dno na WIG20 przed startem w górę w tym wariancie - okolice
1650 pkt. Tu szczyt hossy widziałbym w lecie, sam zaś rok byłby nietypowy dla
ostatnich lat(spadki w I kwartale, wzrosty w maju/czerwcu itd)
3
FED podnosi o 25 pkt i daje spokojny, łagodny komunikat - wbrew dzisiejszym
przejawom słabości na NASDAQ od 3.02. rynki ostro ruszają do góry,
prawdopodobnie formując hiperbolę - szybki, gwałtowny wzrost, prowadzący do
hurraoptymizmu inwestorów, który szybko się wypala - silnie wykupione
wskaźniki długoterminowe nie pozwalałyby w tym wariancie na znaczący
procentowo wzrost. Szczyt hossy już na początku marca?
Jaki poziom szczytów hossy?
W USA SP500 w okolicy 1220-1270. W Polsce WIG20 w okolicach 2000 - 2300 pkt.
Kluczem w przypadku scenariuszy 1 i 2 JEST POZIOM OBROTÓW. Duży obrót na
spadkach po 2.02. sugerować będzie raczej scenariusz nr 2 - mały obrót,
raczej nr 1. Scenariuszowi nr 2 pomogłoby też ewentualne znaczące osłabienie
złotego w stosunku do USD po 2.02 - dodatkowy powód do redukcji portfela
przez część "zagranicy"
PS. Jakkolwiek przedstawiłem tu moje wizje, nie roszczę pretensji do tego, że
koniecznie TAK WŁAŚNIE MUSI BYĆ - takie alternatywne schematy rozwoju
wypadków podpowiada mi moje doświadczenie - jednakże uznanie mnie za
nieomylnego byłoby oznaką lekceważenia dla rynku, który nieraz zadrwił sobie
z najlepszych prognoz, nie tylko moich.
TO RYNEK OSTATECZNIE ZWERYFIKUJE PRAWDZIWOŚĆ TYCH HIPOTEZ i proszę nie
traktować tego inaczej niż jako hipotezy robocze, budowane wg najlepszej
wiedzy autora. Szacunek dla rynku nie pozwala mi nazwać tego powyżej niczym
więcej, jak tylko dość prawdopodobnymi scenariuszami, których wartość
rzeczywistą wkrótce myślę poznamy.